Zawalona piramida
— Idziemy eksplorować! – głos podróżnika poruszył piramidę oraz moje serce, w które wdarł się lęk. Drżałem. Drżały też ściany, sufity, podłogi, sypał się pył. Pierwszy spadł czubek, runęła pułapka, mruczały groźnie wizerunki Egipcjan. Milkły po chwili zamienione w miał. Duchy zamiast lewitować w powietrzu rozbijały o posadzkę martwe głowy. Podróżnicy nie chcieli męczeństwa lecz życia, ale nie wszystkim udało się uciec; grób pożarł kilkadziesiąt ofiar. Czmychnąłem zanim wieloletni cmentarz zmienił się w gruz.
Teraz z podwiniętym ogonem leżę na ulicy chłostanej śniegiem przemieszanym z deszczem, biczowanej wiatrem. Nie szczekam ani nie gryzę. Skamlę o dobroć nie boską lecz ludzką.
Komentarze (5)
Zbyt niejasne.
W sęsie?
Rexil Przyjmuję, że facet obalił dotychczasowy pogląd na świat (stare runęło) w zamian nie dostał nic, a więc nie opłacało mu się kwestionować świata. Tak rozumiem, ale pewnie nie to chodziło, więc jest dla mnie zbyt niejasne.
Józef Kemilk Przepraszam, że ja tak bez zapowiedzi, ale chyba znam odpowiedź na to, dlaczego tekst jest niezrozumiały.
https://www.opowi.pl/zawalony-kosciolek-a-jednak-drabble-a64732/#comment-612076
Spójrz na komentarz Nachszona, a konkretnie na końcówkę. To jest dokładnie ten sam tekst, tylko część słów jest zmieniona.
Clariosis Faktycznie. Dosyć to ciekawe i co na to Nachszton
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania