Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Zawieszenie wzroku

Nie jestem pedofilem.

Powtarzam to tak często, że zdanie straciło sens.

Powtarzam też: patrzenie to jeszcze nie czyn.

Ostatni przystanek sto piętnaście. Dalej pola, asfalt i rozstaj: w prawo Kamieniec, w lewo Dobrzykowice i mój dom.

Zobaczyłem ją przy ścieżce.

Tornister. Śmiech bez rachunku strat. Słowa lecące szybciej niż czas.

Wiatr uniósł spódnicę na ułamek sekundy. Jasność rajstop mignęła i zgasła.

Mogłem skręcić w lewo.

Nie skręciłem.

Zostawiałem cztery–pięć kroków odstępu.

Wmawiałem sobie: bezwiedne zatrzymanie oka – nic złego. Odruch. Ciekawość.

W lustrze wciąż widzę siebie sprzed lat. Jestem młody.

Przykucnąłem, niby wiążąc sznurówkę.

Świat zawęził się do kolan i kostek.

Usłyszałem własny oddech.

Obcy. Zbyt głośny.

Dłonie drżały w powietrzu, jakby nie moje.

I wtedy zobaczyłem siebie — mężczyznę w średnim wieku, klęczącego przy drodze.

Obcego.

Zbyt uważnego.

Zbyt długo patrzącego.

Wstałem.

Odwróciłem się w stronę Dobrzykowic.

Dom wygrał.

Czasem nie wraca jej sylwetka.

Wraca tamto zawieszenie na rozstaju — chwila, w której wzrok przestał być niewinny.

Granica nie biegnie między wsiami.

Biegnie o całe centymetry bliżej.

Pod skórą.

Średnia ocena: 2.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (15)

  • Aeliora 2 miesiące temu
    Wstydził byś się
  • NinjaC 2 miesiące temu
    Jak byś czytała do końca może byś zrozumiała, że to proza o granicy. Nie o jej przekraczaniu. Temat trudny.
  • Aeliora 2 miesiące temu
    Dla mnie to niesmaczne i tyle
  • Grafomanka 2 miesiące temu
    Fakt, temat trudny... zawiera w sobie wybór, czyli można wybierać, można zapanować nad niezdrowymi emocjami i wyjść człowiekiem, a nie bezrozumną masą.
    Dlaczego więc inni wybierają inaczej, co nimi powoduje? Bezsilność ofiary? Dziecko nie ma szans z dorosłym...

    To nie jest niesmaczne, to jest zagłębienie się w najtrudniejszy temat... to otwarta droga do dialogu.

    Nade wszystko to jest tekst napisany niezwykle poprawnie. I to należy docenić...
  • maciekzolnowski 2 miesiące temu
    Dzięki, Grafomanko. Tyle się człek nasłuchał o aferze Epsteina, że postanowił zagłębić się w temat pedofilii - trudny temat. Pisać można. Pytanie, jak o tym pisać? Bo zawsze może pojawić się ton oskarżycielski.
  • Grafomanka 2 miesiące temu
    Może pojawić się taki ton, bo faktycznie głośna afera, ale tutaj postawiona została granica, a to daje do myślenia... innego niż powierzchowny.
  • realista 2 miesiące temu
    maciek. Dla mnie tekst to wcale nie emocje , ale wewnętrzny hamulec moralny. Kiedyś to nosiło nazwę wstydu. Dziś brak hamulców nazywa się bezpruderyjnością, czego przykładem jest pewna Dama.
  • Tjeri 2 miesiące temu
    Bardzo dobre. I uczciwe — zarówno literacko jak i ludzko. Wybór, decyzja kontra odruch oka i/lub uciekanie w nieświadomość.
  • il cuore 2 miesiące temu
    Świetny tekst, nieobojętne jak było naprawdę? jednak przekaz ważny!
    Miałem też takie no...
  • maciekzolnowski 2 miesiące temu
    Dzięki, Tjeri, dzięki, Il Cuore; wszystkim dziękuję za komentarze.
    Aeliora, to tylko fikcja literacka. Ale też jednocześnie próba przeanalizowania problemu.
  • maciekzolnowski 2 miesiące temu
    Oto druga wersja:
    „Rozstaje”
    Nie jestem pedofilem. Jestem podglądaczem, który wie, gdzie kończy się dziecko, a zaczyna ciało gotowe do grzechu.
    Lubię je dokładnie w tym wieku – szesnaście, siedemnaście, osiemnaście. Jeszcze pachną szkołą, już pachną sobą. Lolity, które nie wiedzą, jak bardzo są niebezpieczne.
    Ostatni przystanek sto piętnastki. Pętla. Dalej tylko pola, asfalt i rozstaj: w prawo Kamieniec, w lewo Dobrzykowice. Dom po lewej.
    Zobaczyłem ją przy ścieżkach. Sukienka w drobną kratkę, rajstopy czterdzieści DEN, tornister zsunięty z jednego ramienia i zahaczony o rąbek – tak, że materiał podjechał prawie do pasa. Tyłek jak dwa małe, jeszcze nie w pełni uformowane jabłka. Koleżanka w spodniach była niewidzialna.
    Mogłem skręcić w lewo. Nie skręciłem.
    Szedłem za nimi. Kilkaset metrów. Wzrok wbity w nogi. Wiatr raz podniósł sukienkę – DEN-y błysnęły bielą. Przykucnąłem, udając, że wiążę but. Z tej wysokości wszystko stało się obsceniczne: linia majtek, delikatne wgłębienie między pośladkami, ciepło, które niemal czułem na twarzy.
    I wtedy zobaczyłem siebie. Mężczyznę w średnim wieku, przydrożnego wilka, który właśnie przekroczył granicę nie między wsiami, tylko między „patrzeć” a „nie patrzeć”.
    Coś we mnie pękło czysto i głośno. „Dość.”
    Wstałem. Zawróciłem w stronę Dobrzykowic. Dom wygrał.
    Żałuję tylko jednego: że nie wyciągnąłem telefonu. Że nie zrobiłem zdjęcia. Że nie zatrzymałem tego widoku na zawsze.
    Nie mam prywatnej wyspy. Nie mam łodzi Epsteina. Mam tylko wspomnienie i gorąco, które czasem wraca tak mocno, że muszę zacisnąć zęby.
    Granica nigdy nie biegła między Kamieńcem a Dobrzykowicami. Ona biegnie tuż pod skórą. I jest cieńsza, niż by się wydawało.
  • Asteria 2 miesiące temu
    Czytałam tekst w wersji pierwotnej, a dzisiaj jest on poprawiony, okrojony, brzmi inaczej.
    Gdybyś nie dodał drugiej wersji pewnie bym odpuściła, a jednak nie mogę powstrzymać się od komentarza.
    Zupełnie pomijam wersję techniczno- literacką wpisu, którą już tutaj kilka osób skomentowało. Mnie interesuje treść i przekaz.
    Ktoś może powiedzieć, że temat kontrowersyjny, czy niesmaczny, a ja nazywam takie treści po prostu Niebezpiecznie chore.
    Pierwsze zdania mówią wyraźnie, że mamy do czynienia z pedofilem, w którym później odzywa się sumienie, albo coś z czym walczył i wygrał i odpuścił. Bzdura. Pedofilia jako zaburzenie preferencji seksualnych jest nieuleczalna.
    Tak wiem, są terapie dla takich osób i widać efekty. Mężczyzna skazany na np. 20 lat za kontakt z małoletnim, po wzorowym zachowaniu wychodzi na wolność po 15 latach i pierwszą rzeczą jaką robi, nie za tydzień, miesiąc, ale w ten sam dzień albo następny wyszukuje ofiary i wraca na stare tory. W jego celi znajdują gruby zeszyt zapełniany rysunkami dzieci, ubranych i nagich. Cały czas pielęgnował to w sobie. Lata terapii za kratami z psychologiem, seksuologiem, psychiatrą itd i zerowy efekt.
    Prawo w tym temacie, również nieudolne.
    Zdanie z drugiej wersji "Nie jestem pedofilem. Jestem podglądaczem, który wie, gdzie kończy się dziecko, a zaczyna ciało gotowe do grzechu." - o co tutaj chodzi?
    Następne "Żałuję tylko jednego: że nie wyciągnąłem telefonu. Że nie zrobiłem zdjęcia. Że nie zatrzymałem tego widoku na zawsze" - powiesiłby w sypialni i co dalej?
    Pedofil nie działa z biegu. Podgląda, obserwuje, śledzi, by w końcu dokonać czynu i dopiero czyn jest karalny. Co z przygotowaniami do tego czynu? są naganne, bezpieczne, niewinne?
    Naprawdę nie chcę tutaj polemiki, a nawet konwersacji. To moje osobiste odczucia po przeczytaniu opowiadania, które autor zalicza do fikcji literackiej, a jednak przemyca w nim, to co dokładnie pragnie zawoalować.

    Dla mnie osobiście tekst manipuluje odbiorcą. Druga wersja bardzo słaba.
    Jestem szczera. Wpis na Duże NIE.
  • maciekzolnowski 2 miesiące temu
    Mnie też podoba się bardziej wersja okrojona. A co do meritum, mam kolegę pedofila - muchy by nie skrzywdził. Mogę za niego ręczyć. I to głową. Pytanie: skąd mu się "to" wzięło. Skąd i jak z tym walczyć???
  • Asteria 2 miesiące temu
    Nawet za siebie nie można ręczyć, a co dopiero za kogoś innego. Nie wierzę w terapie, ani w przypadku pedofili, homoseksualizmu ani nawet w zaburzeniu osobowości narcystycznej.
    Pozdrawiam.

    ps. proszę odpisuj na komentarze przyciskając napis "Odpowiedz" W przeciwnym razie osoba komentująca nie dostaje powiadomień :)
  • maciekzolnowski 2 miesiące temu
    Dzięki za komentarz tak w ogóle.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania