Lotos - Czy taki prosty wiersz podoba ci się? Ten wiersz jest krótki i banalny. To jest dowód na to, że lubisz dopieprzać mi, bo dobrze piszę i zazdrościsz mi tego, że jestem lepszy od ciebie.
Aisak - Jestem zajebistym autorem SUPER utworów i przy mnie pan Mickiewicz albo Sienkiewicz to jedno ziarenko na pierdolonej pustyni. Jestem zadufany, więc wyrzygaj debilko swoje śniadanko. Mam nadzieję, że jest ci niedobrze pijawko!!!
Górnolotność, deklaratywność oraz idealizm myśli, które stają się zawarte w formie, która imituje poetykę, stają się współczesnym syndromem bezradności człowieka względem własnego przeżycia. Zdaje się nawet, iż współczesność, która wszak rzutuje w pewnym stopniu na sposób funkcjonowania jednostki, ale i całego społeczeństwa, również w literaturze wzięła sobie do serca sztywny cel pozowania w najróżniejszej formie - od selfie po poezję właśnie.
Problemem jednak poezji silnie deklaratywnej, a przy okazji idyllicznej jest właśnie to: realne przeżycie zostaje zredukowane do niewidocznego punktu, który natychmiast niknie w, zdaje się, zautomatyzowanym systemie osobistych reakcji na toż przeżycie.
Z jednej strony mogłoby to być ciekawe przesunięcie samej funkcji poezji z obszaru, który niegdyś cechował się bardziej bezpośrednim doświadczeniem do obszaru, który cechuje się reakcją na doświadczenie, przy zachowaniu pewnej, emocjonalnej otoczki na kanwie której kształtuje się postawa podmiotu lirycznego i w ten sposób, samo pisanie stałoby się bardziej refleksyjne.
Jednak, wziąwszy pod uwagę współczesne tendencje Czytelnicze oraz to, jakiego rodzaju nagradzana jest niejednokrotnie literatura z pogranicza poezji, maksymalne uproszczenie, banalizacja stwierdzeń i stosowanie bardzo sztampowych zwrotów, czy nawet obrazowanie poetyckie, które bazuje na oczywistości, stały się chyba jedną z cech charakterystycznych współczesnego języka poezji, który to język jednocześnie skutecznie poetyckość uśmierca.
Dlatego tak silna deklaratywność, w której tak naprawdę autor zajmuje całą przestrzeń, której nie wystarcza już dla czytelnika, jest pewnym symbolem upadku poezji, jako przestrzeń doświadczalnej, a wejściem do życia poezji, która sprowadza się do oceny: zgadzam się, nie zgadzam. Oczywiście, zabieg, bezpieczny, acz nieco sprytny, to zastosowanie takiego rodzaju deklaracji, czy wskazanie takiej postawy, która wydaje się logiczna i słuszna, ale bardzo ogólnikowa, to teoretycznie zabieg, który w warstwie ideologicznej nie pozwala na nic więcej, niż stwierdzenie, no, w sumie to tak. Ale to, z drugiej strony, obnaża także wcześniejszy problem - iż brak tutaj przestrzeni dla czytelnika, który może wyłącznie kiwnąć głową, przyznać rację, bezrefleksyjnie pójść naprzód.
Oczywiście, wydaje się, że jest to utwór moralizatorski, pełni pewną funkcję dydaktyczną i deklaratywność staje się jego sposobem istnienia w przestrzeni literackiej, gdzie sama moralność wymaga kategoryczności i wolna jest od niuansu. To specyficzny obszar sztuki pisanej, jednak, nawet jeśli akceptując pewne ramy twórcze, które ten styl narzuca, pozostaje kwestia treści, która nie pokazuje za wiele, ani nic nowego, nie pokazuje nawet tego samego w sposób odkrywczy, ale doskonale wkomponuje się internetowy trend literacki, gdzie znowu nagradzane są oczywistość, prostota, bezdyskusyjność i powielanie utartych schematów, co również, można potraktować jako zabieg o tyle sprytny, iż czytelnik zwolniony z refleksji, postawiony przed deklaracją moralną, która jest słuszna, a w obliczu języka, którym sam się posługuje, napotyka wiersz, który nie tylko rozumie, ale równie dobrze mógłby być jego. I w tym sensie tego rodzaju literatura, to literatura masowa, cenna dla określonej grupy odbiorców, ale mało atrakcyjna dla osób, które poszukują czegoś więcej w tejże literaturze.
ps jeśli Bóg i medycy pozwolą, to wrócę tu ze swoim "wykładem"
Twój uważnie przeczytałam i krótko w pierwszym wersie podsumowałam.
Ale czuję jakąś wewnętrzną chęć, żeby to doprecyzować...
Moje pióro nie jest egotyczne, moja tzw. poezja nie jest solipsystyczną.
W pisaniu jestem na służbie, chcę służyć każdemu człowiekowi.
Za komentarze bardzo dziękuję. I będzie mi miło, jeżeli pojawi
się ich tutaj więcej. Odniosę się do każdego z nich z osobna.
Mam cichą nadzieję, że już jutro... Serdeczności
Pomysłowo rozwinięta inspiracja, doceniam. Czy rozumienie warunkuje miłość? Chyba nie, więc uzyskany efekt kontrastu (nienawiść - miłość) blaknie, ale pierwsze cztery wersy - the best!
Garść, dzięki. Tak, inspiracja. Chciałam zapisać ją deczko inaczej. Może to dobre,
może nie.."Czy rozumienie warunkuje miłość?" Masz rację, gdy piszesz "Chyba nie'"
Ale często zdarza się, że tak..Chociaż ta najprawdziwsza miłość, nie wymaga niczego.
Po prostu jest.
I zgadzam się z dalszym ciągiem tyczącym blaknięcia. Tyle, że w tak krótkiej formie,
trudno zawrzeć wszystko i wszystko doprecyzować żeby nie budziła żadnych zastrzeżeń. A może dobrze,
że budzi, bo to skłania do refleksji. Miło też, że cudnie zostały przez Ciebie zauważone 4
pierwsze wersy. O to mi szło.
Dziękuję Ci podwójnie, bo Twój wpis zaprosił mnie raz kolejny do rozważań o miłości...
Garść, nisko się kłaniam i DZIĘKUJĘ raz jeszcze za wysoce wartościowy komentarz.
Pozdrawiam serdecznie.
Shira, niechby tylko zdążyć na tolerancję dzięki zrozumieniu przyczyn postaw innych. Na wojny i wojenki zawsze byśmy się spóźniali.
Dzięki za miłe słowa :)
Chyba zaszło jakieś nieporozumienie z odbiorem wiersza ks. Twardowskiego, bo u niego jasno wynika, że do pokochania drugiego człowieka niepotrzebne jest zrozumienie, bo jeśli zrozumienie to czego, że ktoś jest słaby, chory, mniej mądry czy bardziej mądry, bardziej zdrowy, bardziej silny i tylko takiego można pokochać? Ks. Twardowski wprost mówi, że należy pokochać mimo wszystko, a nie najpierw zrozumieć, żeby pokochać.
U Ks. Twardowskiego miłość jest faktem mówiącym o tym, że ludzie odchodzą, dlatego trzeba skupić się na okazywaniu im uczuć, zanim będzie za późno, tutaj natomiast, w tej przeróbce sens polega na walce z nienawiścią, brakiem zrozumienia, a nie na uczuciach wynikających z miłości. No i, co najważniejsze, u K. Twardowskiego cały wiersz jest refleksją nad egzystencją, nad wartościami.
Czy muszę rozumieć bezdomnego, żeby dać mu kawałek chleba, czy kasę na ten chleb, czy po prostu daję, bo widzę głodnego człowieka, czy w ogóle człowieka, którego los albo złe wybory życiowe rzucają na ulicę. Tutaj właśnie główną rolę odgrywa miłość, jeżeli zagłębimy się w zrozumienie, to możemy dojść do wniosku, że od takich ludzi trzeba się szybko odwrócić, bo są brudni, głodni, są tym, czego sami gdzieś w głębi duszy najbardziej się boimy, bo przewrotny los, w każdej chwili może i nas wykopać szybko z cieplutkiej chałupy. A wtedy może ktoś stanąć obok i ze ''zrozumieniem'' powie, że sam sobie zgotowałeś taki los, więc nic mnie nie obchodzisz, możesz tu umrzeć, a ja pójdę sobie dalej z podniesioną głową, bo mam dzisiaj piękny dom i portfel wypchany kasą...
Nawet Mickiewicz poruszał już ten temat w Romantyczności... ''miej serce i patrzaj w serce''
Nie oceniam, bo dla mnie ta przeróbka jest błędem, i chyba właśnie niezrozumieniem wiersza Ks. Twardowskiego...
Grafomanka, zacznijmy od tego, że to nie jest żadna przeróbka.
Tak znienacka, któregoś dnia do łba mi to wpadło i łeb opuściło...może całkiem niepotrzebnie.
czy lubię wiersze ks. Twardowskiego? Nawet bardzo, może stąd ten ten tekst,
a może nie. Nie wiem...
ps jak dotąd nikt nie zwrócił uwagi na tytuł tekstu, to może zrób to Ty...
ja już muszę stąd spadać, odłączają mnie od..., a podłączą do
Shira, pierwszy wers świadczy o przeróbce... bo jest przerobiony z pierwszego wersu wiersza Ks. Twardowskiego ''Śpieszmy się''
Ja akurat ten wiersz mam w sercu, stąd taka a nie inna reakcja... Zwróciłam uwagę na tytuł... i zastanawiam się, w kontekście treści, czy można dopasować do ''zegarmistrza światła purpurowego'', a teraz w obliczu Twojego komentarza... niemniej jest to metafora przemijania, przeznaczenia... i to jest dobry tytuł, ale chyba nie do tego wiersza, moim zdaniem
Dla mnie ten wiersz nie jest przeróbką utworu księdza Twardowskiego, lecz raczej świadomym nawiązaniem do jego myśli.
Ksiądz Twardowski przypominał o przemijaniu ludzi i o potrzebie miłości, zanim będzie za późno.
Shira mówi nam, nie traćmy czasu na nienawiść, ponieważ nienawidząc, przestajemy kochać. Warto porzucić uprzedzenia i podjąć wysiłek zrozumienia drugiego człowieka. Im głębiej rozumiemy ludzkie motywacje, tym ostrożniej ferujemy wyroki i tym łatwiej zdobywamy się na przebaczenie.
Zrozumienie nie oznacza akceptacji wszystkiego, lecz pozwala dostrzec prawdziwe źródła ludzkich postaw.
Paradoksalnie znacznie łatwiej jest kochać niż nienawidzić, jeśli spojrzymy na świat przez pryzmat skutków i konsekwencji naszych emocji.
Motyw zegarmistrza odczytuję jako metaforę czasu- nieubłaganego, lecz zarazem przypominającego o kruchości ludzkiego losu i mobilizującego do działania, zanim wskazówki przesuną sie zbyt daleko.
Marabut, chyba cudnie czytałeś moje dzisiejsze myśli poranne. To, co ja chciałam tu dopowiedzieć, zrobiłeś to za mnie...Dziękuję.
Pozostał jeszcze tytuł, który zdaniem Grafomanki, z tekstem nie koresponduje.A to właśnie
tytuł jest tu dopowiedzeniem i tzw. mocnym uderzeniem. I to też akurat Ty dostrzegłeś.
To, że czas jest mistrzem, powiedziano dawno temu. Ale czas, to pojęcie abstrakcyjne.A zegar nie...
Jeśli dobrze pamiętam, to św. Augustyn powiedział, że wie, co to jest czas, dopóki ktoś go
o to nie zapyta. W moim przypadku tak jest z Trójcą św. Latami kompletnie tego nie rozumiałam.
Dziś wreszcie bardzo to czuję. Ale, gdy przyjdzie wyrazić mi to słowami, uczynić tego nie
potrafię... Dobra, na tym zakończę brednie swoje.
Marabut, bardzo Dziękuję...Dobrego dnia i serdeczności
Nie byłby przeróbką, gdyby odnosił się do istoty zawartej w treści, własną myślą prowadzony, wtedy byłby inspiracją, jednak kiedy już pierwszy wers jest przerobiony z oryginału na wzór, to już przeróbka...
''śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą''
''spieszmy się rozumieć ludzi żeby spóźnić się
na nienawiść''
I to nie jest przeróbka?
''Inspiracja to twórcze wykorzystanie cudzego dzieła jako impulsu do stworzenia czegoś zupełnie nowego i oryginalnego. Przeróbka (utwór zależny/opracowanie) to świadome i celowe zmodyfikowanie istniejącego już dzieła (np. adaptacja, aranżacja, tłumaczenie), które wciąż zachowuje istotne, rozpoznawalne elementy oryginału''
Shira, tutaj nie chodzi o moją rację, tylko o fakty, a te są jakie są... nie sądziłam, że w naprowadzeniu na błąd, tutaj przeróbkę, może ktoś pomyśleć, ze chodzi o moje racje... jest mi przykro i tyle
Komentarze (50)
No to spóźniajmy się.
Lotos, bardzo mnie swoim komentarzem ująłeś.
Bez wahania rzekłeś: "No to spóźniajmy się".
Dzięki :)
Shira Nie ma sprawy, podoba mi się to co piszesz.
Lotos, bardzo dziękuję...
i serdeczności
Lotos - Czy taki prosty wiersz podoba ci się? Ten wiersz jest krótki i banalny. To jest dowód na to, że lubisz dopieprzać mi, bo dobrze piszę i zazdrościsz mi tego, że jestem lepszy od ciebie.
Vampire Fangs Twój komentarz to dowód, że nie masz pojęcia o poezji.
Lotos - Mam pojęcie o poezji, bo napisałem na Opowi kilkadziesiąt wierszy. Poczytaj mój Cykl „Pięknych wierszy” zanim znowu napiszesz bzdury!
Nie bredź VF, miej honor, bądź mężczyzną, zachowaj twarz, bo twoje kilkadziesiąt wierszy na opowi znaczą tyle, co jedno ziarenko piasku na pustyni.
Jesteś, qrwa, zadufany w sobie do wyrzygu. Niedobrze mi, jak czytam twoje komentarze samowychwalające.
🤮🤮🤮🤮🤮🤮🤮🤮🤮
Vampire Fangs Kilkadziesiąt gniotów, które nie mają nic wspólnego z poezją.
Aisak - Jestem zajebistym autorem SUPER utworów i przy mnie pan Mickiewicz albo Sienkiewicz to jedno ziarenko na pierdolonej pustyni. Jestem zadufany, więc wyrzygaj debilko swoje śniadanko. Mam nadzieję, że jest ci niedobrze pijawko!!!
Lotos - Spierdalaj trollu!!!
Vampire Fangs
Rzygam w twój ryj. Smacznego debilu🫠
Aisak - Zawsze mnie wkurwiałaś podobnie jak debil Lotos. Mam was w dupie!
Wzajemnie❗️
Vampire Fangs masz atak debilizmu? Nie jesteś ani zajebistym autorem, ani nie napisałeś super utworów.
SwanSong - Znalazła się trójca trolli. Spieprzaj! Sam masz atak debilizmu! Po co się wtrącasz? Odwal się!
Vampire Fangs
Napisz, że robisz
Vampire Fangs
Napisz kolejny raz, że robisz sobie przerwę do grudnia🤣🤣🤣
Vampire Fangs Przestań robić syf, bo na razie to ty zacząłeś ten teatrzyk pokrzykiwania.
Aleks99 - Nie pouczaj mnie! Jest wolność słowa. Nie robię syfu, tylko bronię się.
Vampire Fangs pierwszy zacząłeś zaczepkę. Dlatego powtórzę jeszcze, bo masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Przestań robić syf.
Aleks99 - Nie czepiaj się mnie, tylko trolli, które mi dopieprzają. Nie denerwuj mnie. Po co się wtrącasz? To nie twoja sprawa!
Górnolotność, deklaratywność oraz idealizm myśli, które stają się zawarte w formie, która imituje poetykę, stają się współczesnym syndromem bezradności człowieka względem własnego przeżycia. Zdaje się nawet, iż współczesność, która wszak rzutuje w pewnym stopniu na sposób funkcjonowania jednostki, ale i całego społeczeństwa, również w literaturze wzięła sobie do serca sztywny cel pozowania w najróżniejszej formie - od selfie po poezję właśnie.
Problemem jednak poezji silnie deklaratywnej, a przy okazji idyllicznej jest właśnie to: realne przeżycie zostaje zredukowane do niewidocznego punktu, który natychmiast niknie w, zdaje się, zautomatyzowanym systemie osobistych reakcji na toż przeżycie.
Z jednej strony mogłoby to być ciekawe przesunięcie samej funkcji poezji z obszaru, który niegdyś cechował się bardziej bezpośrednim doświadczeniem do obszaru, który cechuje się reakcją na doświadczenie, przy zachowaniu pewnej, emocjonalnej otoczki na kanwie której kształtuje się postawa podmiotu lirycznego i w ten sposób, samo pisanie stałoby się bardziej refleksyjne.
Jednak, wziąwszy pod uwagę współczesne tendencje Czytelnicze oraz to, jakiego rodzaju nagradzana jest niejednokrotnie literatura z pogranicza poezji, maksymalne uproszczenie, banalizacja stwierdzeń i stosowanie bardzo sztampowych zwrotów, czy nawet obrazowanie poetyckie, które bazuje na oczywistości, stały się chyba jedną z cech charakterystycznych współczesnego języka poezji, który to język jednocześnie skutecznie poetyckość uśmierca.
Dlatego tak silna deklaratywność, w której tak naprawdę autor zajmuje całą przestrzeń, której nie wystarcza już dla czytelnika, jest pewnym symbolem upadku poezji, jako przestrzeń doświadczalnej, a wejściem do życia poezji, która sprowadza się do oceny: zgadzam się, nie zgadzam. Oczywiście, zabieg, bezpieczny, acz nieco sprytny, to zastosowanie takiego rodzaju deklaracji, czy wskazanie takiej postawy, która wydaje się logiczna i słuszna, ale bardzo ogólnikowa, to teoretycznie zabieg, który w warstwie ideologicznej nie pozwala na nic więcej, niż stwierdzenie, no, w sumie to tak. Ale to, z drugiej strony, obnaża także wcześniejszy problem - iż brak tutaj przestrzeni dla czytelnika, który może wyłącznie kiwnąć głową, przyznać rację, bezrefleksyjnie pójść naprzód.
Oczywiście, wydaje się, że jest to utwór moralizatorski, pełni pewną funkcję dydaktyczną i deklaratywność staje się jego sposobem istnienia w przestrzeni literackiej, gdzie sama moralność wymaga kategoryczności i wolna jest od niuansu. To specyficzny obszar sztuki pisanej, jednak, nawet jeśli akceptując pewne ramy twórcze, które ten styl narzuca, pozostaje kwestia treści, która nie pokazuje za wiele, ani nic nowego, nie pokazuje nawet tego samego w sposób odkrywczy, ale doskonale wkomponuje się internetowy trend literacki, gdzie znowu nagradzane są oczywistość, prostota, bezdyskusyjność i powielanie utartych schematów, co również, można potraktować jako zabieg o tyle sprytny, iż czytelnik zwolniony z refleksji, postawiony przed deklaracją moralną, która jest słuszna, a w obliczu języka, którym sam się posługuje, napotyka wiersz, który nie tylko rozumie, ale równie dobrze mógłby być jego. I w tym sensie tego rodzaju literatura, to literatura masowa, cenna dla określonej grupy odbiorców, ale mało atrakcyjna dla osób, które poszukują czegoś więcej w tejże literaturze.
Litości..., muszę się wczytać i wkrótce tu wrócę :)
się wczytałam i rzeknę: łyso o włos się pomylić
ps jeśli Bóg i medycy pozwolą, to wrócę tu ze swoim "wykładem"
Twój uważnie przeczytałam i krótko w pierwszym wersie podsumowałam.
Ale czuję jakąś wewnętrzną chęć, żeby to doprecyzować...
* rzecz jasna w pierwszym wersie komentarza..,
doprecyzowałam, bo czytasz mnie nazbyt powierzchownie...
Shira Nie trudź się. Pa
Ksiądz Twardowski się uśmiecha.
Marabut, nie wiem..., może się uśmiecha. Byłoby to piękne...
Kiedyś ten tekst użyto jako motto do czegoś tam i ktoś rzekł: w tej chwili Szymborska zapala
papierosa i się uśmiecha... Tak mi się przypomniało...
Moje pióro nie jest egotyczne, moja tzw. poezja nie jest solipsystyczną.
W pisaniu jestem na służbie, chcę służyć każdemu człowiekowi.
Za komentarze bardzo dziękuję. I będzie mi miło, jeżeli pojawi
się ich tutaj więcej. Odniosę się do każdego z nich z osobna.
Mam cichą nadzieję, że już jutro... Serdeczności
Pomysłowo rozwinięta inspiracja, doceniam. Czy rozumienie warunkuje miłość? Chyba nie, więc uzyskany efekt kontrastu (nienawiść - miłość) blaknie, ale pierwsze cztery wersy - the best!
Garść, dzięki. Tak, inspiracja. Chciałam zapisać ją deczko inaczej. Może to dobre,
może nie.."Czy rozumienie warunkuje miłość?" Masz rację, gdy piszesz "Chyba nie'"
Ale często zdarza się, że tak..Chociaż ta najprawdziwsza miłość, nie wymaga niczego.
Po prostu jest.
I zgadzam się z dalszym ciągiem tyczącym blaknięcia. Tyle, że w tak krótkiej formie,
trudno zawrzeć wszystko i wszystko doprecyzować żeby nie budziła żadnych zastrzeżeń. A może dobrze,
że budzi, bo to skłania do refleksji. Miło też, że cudnie zostały przez Ciebie zauważone 4
pierwsze wersy. O to mi szło.
Dziękuję Ci podwójnie, bo Twój wpis zaprosił mnie raz kolejny do rozważań o miłości...
Garść, nisko się kłaniam i DZIĘKUJĘ raz jeszcze za wysoce wartościowy komentarz.
Pozdrawiam serdecznie.
Shira, niechby tylko zdążyć na tolerancję dzięki zrozumieniu przyczyn postaw innych. Na wojny i wojenki zawsze byśmy się spóźniali.
Dzięki za miłe słowa :)
Chyba zaszło jakieś nieporozumienie z odbiorem wiersza ks. Twardowskiego, bo u niego jasno wynika, że do pokochania drugiego człowieka niepotrzebne jest zrozumienie, bo jeśli zrozumienie to czego, że ktoś jest słaby, chory, mniej mądry czy bardziej mądry, bardziej zdrowy, bardziej silny i tylko takiego można pokochać? Ks. Twardowski wprost mówi, że należy pokochać mimo wszystko, a nie najpierw zrozumieć, żeby pokochać.
U Ks. Twardowskiego miłość jest faktem mówiącym o tym, że ludzie odchodzą, dlatego trzeba skupić się na okazywaniu im uczuć, zanim będzie za późno, tutaj natomiast, w tej przeróbce sens polega na walce z nienawiścią, brakiem zrozumienia, a nie na uczuciach wynikających z miłości. No i, co najważniejsze, u K. Twardowskiego cały wiersz jest refleksją nad egzystencją, nad wartościami.
Czy muszę rozumieć bezdomnego, żeby dać mu kawałek chleba, czy kasę na ten chleb, czy po prostu daję, bo widzę głodnego człowieka, czy w ogóle człowieka, którego los albo złe wybory życiowe rzucają na ulicę. Tutaj właśnie główną rolę odgrywa miłość, jeżeli zagłębimy się w zrozumienie, to możemy dojść do wniosku, że od takich ludzi trzeba się szybko odwrócić, bo są brudni, głodni, są tym, czego sami gdzieś w głębi duszy najbardziej się boimy, bo przewrotny los, w każdej chwili może i nas wykopać szybko z cieplutkiej chałupy. A wtedy może ktoś stanąć obok i ze ''zrozumieniem'' powie, że sam sobie zgotowałeś taki los, więc nic mnie nie obchodzisz, możesz tu umrzeć, a ja pójdę sobie dalej z podniesioną głową, bo mam dzisiaj piękny dom i portfel wypchany kasą...
Nawet Mickiewicz poruszał już ten temat w Romantyczności... ''miej serce i patrzaj w serce''
Nie oceniam, bo dla mnie ta przeróbka jest błędem, i chyba właśnie niezrozumieniem wiersza Ks. Twardowskiego...
Grafomanka, zacznijmy od tego, że to nie jest żadna przeróbka.
Tak znienacka, któregoś dnia do łba mi to wpadło i łeb opuściło...może całkiem niepotrzebnie.
czy lubię wiersze ks. Twardowskiego? Nawet bardzo, może stąd ten ten tekst,
a może nie. Nie wiem...
ps jak dotąd nikt nie zwrócił uwagi na tytuł tekstu, to może zrób to Ty...
ja już muszę stąd spadać, odłączają mnie od..., a podłączą do
Dziękuję za komentarz, pozdrawiam
"Uśmiech jest maską, pod którą może kryć się wszystko."
Shira, pierwszy wers świadczy o przeróbce... bo jest przerobiony z pierwszego wersu wiersza Ks. Twardowskiego ''Śpieszmy się''
Ja akurat ten wiersz mam w sercu, stąd taka a nie inna reakcja... Zwróciłam uwagę na tytuł... i zastanawiam się, w kontekście treści, czy można dopasować do ''zegarmistrza światła purpurowego'', a teraz w obliczu Twojego komentarza... niemniej jest to metafora przemijania, przeznaczenia... i to jest dobry tytuł, ale chyba nie do tego wiersza, moim zdaniem
Myślę, że to dobry uśmiech.
okropny tekst, i część zachwytów, autor/ka/ oraz komentujący podziękujcie panu Tomkiewiczowi za darmowe koreperycje
Dla mnie ten wiersz nie jest przeróbką utworu księdza Twardowskiego, lecz raczej świadomym nawiązaniem do jego myśli.
Ksiądz Twardowski przypominał o przemijaniu ludzi i o potrzebie miłości, zanim będzie za późno.
Shira mówi nam, nie traćmy czasu na nienawiść, ponieważ nienawidząc, przestajemy kochać. Warto porzucić uprzedzenia i podjąć wysiłek zrozumienia drugiego człowieka. Im głębiej rozumiemy ludzkie motywacje, tym ostrożniej ferujemy wyroki i tym łatwiej zdobywamy się na przebaczenie.
Zrozumienie nie oznacza akceptacji wszystkiego, lecz pozwala dostrzec prawdziwe źródła ludzkich postaw.
Paradoksalnie znacznie łatwiej jest kochać niż nienawidzić, jeśli spojrzymy na świat przez pryzmat skutków i konsekwencji naszych emocji.
Motyw zegarmistrza odczytuję jako metaforę czasu- nieubłaganego, lecz zarazem przypominającego o kruchości ludzkiego losu i mobilizującego do działania, zanim wskazówki przesuną sie zbyt daleko.
Dla mnie again straight to the point
Marabut, chyba cudnie czytałeś moje dzisiejsze myśli poranne. To, co ja chciałam tu dopowiedzieć, zrobiłeś to za mnie...Dziękuję.
Pozostał jeszcze tytuł, który zdaniem Grafomanki, z tekstem nie koresponduje.A to właśnie
tytuł jest tu dopowiedzeniem i tzw. mocnym uderzeniem. I to też akurat Ty dostrzegłeś.
To, że czas jest mistrzem, powiedziano dawno temu. Ale czas, to pojęcie abstrakcyjne.A zegar nie...
Jeśli dobrze pamiętam, to św. Augustyn powiedział, że wie, co to jest czas, dopóki ktoś go
o to nie zapyta. W moim przypadku tak jest z Trójcą św. Latami kompletnie tego nie rozumiałam.
Dziś wreszcie bardzo to czuję. Ale, gdy przyjdzie wyrazić mi to słowami, uczynić tego nie
potrafię... Dobra, na tym zakończę brednie swoje.
Marabut, bardzo Dziękuję...Dobrego dnia i serdeczności
Nie byłby przeróbką, gdyby odnosił się do istoty zawartej w treści, własną myślą prowadzony, wtedy byłby inspiracją, jednak kiedy już pierwszy wers jest przerobiony z oryginału na wzór, to już przeróbka...
''śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą''
''spieszmy się rozumieć ludzi żeby spóźnić się
na nienawiść''
I to nie jest przeróbka?
''Inspiracja to twórcze wykorzystanie cudzego dzieła jako impulsu do stworzenia czegoś zupełnie nowego i oryginalnego. Przeróbka (utwór zależny/opracowanie) to świadome i celowe zmodyfikowanie istniejącego już dzieła (np. adaptacja, aranżacja, tłumaczenie), które wciąż zachowuje istotne, rozpoznawalne elementy oryginału''
Grafomanka, nie jest przeróbką! Z pokorą przeczytaj to,co napisałam wcześniej...
Shira, może nie chciałaś, żeby był przeróbką, ale pierwszy wers już naprowadza na wiersz Ks. Twardowskiego i pokazuje podobieństwo... wzór.
Przykro mi...
Grafomanka, może to dobrze, że naprowadza. A cały tekst, niektórych naprowadza
na Szymborską...
ps cały czas na tym portalu uważasz, że racja jest tylko jedna: Twoja...
Raz jeszcze, choćby o namiastkę pokory Cię proszę...
Shira, tutaj nie chodzi o moją rację, tylko o fakty, a te są jakie są... nie sądziłam, że w naprowadzeniu na błąd, tutaj przeróbkę, może ktoś pomyśleć, ze chodzi o moje racje... jest mi przykro i tyle
Grafomanka, a mnie jest przykro jeszcze bardziej...
Shira, dobrze, nie muszę i nie będę zwracać uwagi na takie ''drobnostki''
Powodzenia w tworzeniu...
Grafomanka, to nie ja tworzę, jest ten przekaz z Góry.
Czasem zdarzy mi się go zapisać
Nie piszę na siłę. Truj fazowo. Można i tak, ale to nie ja...
Pozdrawiam
Right back at you Shira
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania