Górnolotność, deklaratywność oraz idealizm myśli, które stają się zawarte w formie, która imituje poetykę, stają się współczesnym syndromem bezradności człowieka względem własnego przeżycia. Zdaje się nawet, iż współczesność, która wszak rzutuje w pewnym stopniu na sposób funkcjonowania jednostki, ale i całego społeczeństwa, również w literaturze wzięła sobie do serca sztywny cel pozowania w najróżniejszej formie - od selfie po poezję właśnie.
Problemem jednak poezji silnie deklaratywnej, a przy okazji idyllicznej jest właśnie to: realne przeżycie zostaje zredukowane do niewidocznego punktu, który natychmiast niknie w, zdaje się, zautomatyzowanym systemie osobistych reakcji na toż przeżycie.
Z jednej strony mogłoby to być ciekawe przesunięcie samej funkcji poezji z obszaru, który niegdyś cechował się bardziej bezpośrednim doświadczeniem do obszaru, który cechuje się reakcją na doświadczenie, przy zachowaniu pewnej, emocjonalnej otoczki na kanwie której kształtuje się postawa podmiotu lirycznego i w ten sposób, samo pisanie stałoby się bardziej refleksyjne.
Jednak, wziąwszy pod uwagę współczesne tendencje Czytelnicze oraz to, jakiego rodzaju nagradzana jest niejednokrotnie literatura z pogranicza poezji, maksymalne uproszczenie, banalizacja stwierdzeń i stosowanie bardzo sztampowych zwrotów, czy nawet obrazowanie poetyckie, które bazuje na oczywistości, stały się chyba jedną z cech charakterystycznych współczesnego języka poezji, który to język jednocześnie skutecznie poetyckość uśmierca.
Dlatego tak silna deklaratywność, w której tak naprawdę autor zajmuje całą przestrzeń, której nie wystarcza już dla czytelnika, jest pewnym symbolem upadku poezji, jako przestrzeń doświadczalnej, a wejściem do życia poezji, która sprowadza się do oceny: zgadzam się, nie zgadzam. Oczywiście, zabieg, bezpieczny, acz nieco sprytny, to zastosowanie takiego rodzaju deklaracji, czy wskazanie takiej postawy, która wydaje się logiczna i słuszna, ale bardzo ogólnikowa, to teoretycznie zabieg, który w warstwie ideologicznej nie pozwala na nic więcej, niż stwierdzenie, no, w sumie to tak. Ale to, z drugiej strony, obnaża także wcześniejszy problem - iż brak tutaj przestrzeni dla czytelnika, który może wyłącznie kiwnąć głową, przyznać rację, bezrefleksyjnie pójść naprzód.
Oczywiście, wydaje się, że jest to utwór moralizatorski, pełni pewną funkcję dydaktyczną i deklaratywność staje się jego sposobem istnienia w przestrzeni literackiej, gdzie sama moralność wymaga kategoryczności i wolna jest od niuansu. To specyficzny obszar sztuki pisanej, jednak, nawet jeśli akceptując pewne ramy twórcze, które ten styl narzuca, pozostaje kwestia treści, która nie pokazuje za wiele, ani nic nowego, nie pokazuje nawet tego samego w sposób odkrywczy, ale doskonale wkomponuje się internetowy trend literacki, gdzie znowu nagradzane są oczywistość, prostota, bezdyskusyjność i powielanie utartych schematów, co również, można potraktować jako zabieg o tyle sprytny, iż czytelnik zwolniony z refleksji, postawiony przed deklaracją moralną, która jest słuszna, a w obliczu języka, którym sam się posługuje, napotyka wiersz, który nie tylko rozumie, ale równie dobrze mógłby być jego. I w tym sensie tego rodzaju literatura, to literatura masowa, cenna dla określonej grupy odbiorców, ale mało atrakcyjna dla osób, które poszukują czegoś więcej w tejże literaturze.
Moje pióro nie jest egotyczne, moja tzw. poezja nie jest solipsystyczną.
W pisaniu jestem na służbie, chcę służyć każdemu człowiekowi.
Za komentarze bardzo dziękuję. I będzie mi miło, jeżeli pojawi
się ich tutaj więcej. Odniosę się do każdego z nich z osobna.
Mam cichą nadzieję, że już jutro... Serdeczności
Pomysłowo rozwinięta inspiracja, doceniam. Czy rozumienie warunkuje miłość? Chyba nie, więc uzyskany efekt kontrastu (nienawiść - miłość) blaknie, ale pierwsze cztery wersy - the best!
Komentarze (5)
No to spóźniajmy się.
Górnolotność, deklaratywność oraz idealizm myśli, które stają się zawarte w formie, która imituje poetykę, stają się współczesnym syndromem bezradności człowieka względem własnego przeżycia. Zdaje się nawet, iż współczesność, która wszak rzutuje w pewnym stopniu na sposób funkcjonowania jednostki, ale i całego społeczeństwa, również w literaturze wzięła sobie do serca sztywny cel pozowania w najróżniejszej formie - od selfie po poezję właśnie.
Problemem jednak poezji silnie deklaratywnej, a przy okazji idyllicznej jest właśnie to: realne przeżycie zostaje zredukowane do niewidocznego punktu, który natychmiast niknie w, zdaje się, zautomatyzowanym systemie osobistych reakcji na toż przeżycie.
Z jednej strony mogłoby to być ciekawe przesunięcie samej funkcji poezji z obszaru, który niegdyś cechował się bardziej bezpośrednim doświadczeniem do obszaru, który cechuje się reakcją na doświadczenie, przy zachowaniu pewnej, emocjonalnej otoczki na kanwie której kształtuje się postawa podmiotu lirycznego i w ten sposób, samo pisanie stałoby się bardziej refleksyjne.
Jednak, wziąwszy pod uwagę współczesne tendencje Czytelnicze oraz to, jakiego rodzaju nagradzana jest niejednokrotnie literatura z pogranicza poezji, maksymalne uproszczenie, banalizacja stwierdzeń i stosowanie bardzo sztampowych zwrotów, czy nawet obrazowanie poetyckie, które bazuje na oczywistości, stały się chyba jedną z cech charakterystycznych współczesnego języka poezji, który to język jednocześnie skutecznie poetyckość uśmierca.
Dlatego tak silna deklaratywność, w której tak naprawdę autor zajmuje całą przestrzeń, której nie wystarcza już dla czytelnika, jest pewnym symbolem upadku poezji, jako przestrzeń doświadczalnej, a wejściem do życia poezji, która sprowadza się do oceny: zgadzam się, nie zgadzam. Oczywiście, zabieg, bezpieczny, acz nieco sprytny, to zastosowanie takiego rodzaju deklaracji, czy wskazanie takiej postawy, która wydaje się logiczna i słuszna, ale bardzo ogólnikowa, to teoretycznie zabieg, który w warstwie ideologicznej nie pozwala na nic więcej, niż stwierdzenie, no, w sumie to tak. Ale to, z drugiej strony, obnaża także wcześniejszy problem - iż brak tutaj przestrzeni dla czytelnika, który może wyłącznie kiwnąć głową, przyznać rację, bezrefleksyjnie pójść naprzód.
Oczywiście, wydaje się, że jest to utwór moralizatorski, pełni pewną funkcję dydaktyczną i deklaratywność staje się jego sposobem istnienia w przestrzeni literackiej, gdzie sama moralność wymaga kategoryczności i wolna jest od niuansu. To specyficzny obszar sztuki pisanej, jednak, nawet jeśli akceptując pewne ramy twórcze, które ten styl narzuca, pozostaje kwestia treści, która nie pokazuje za wiele, ani nic nowego, nie pokazuje nawet tego samego w sposób odkrywczy, ale doskonale wkomponuje się internetowy trend literacki, gdzie znowu nagradzane są oczywistość, prostota, bezdyskusyjność i powielanie utartych schematów, co również, można potraktować jako zabieg o tyle sprytny, iż czytelnik zwolniony z refleksji, postawiony przed deklaracją moralną, która jest słuszna, a w obliczu języka, którym sam się posługuje, napotyka wiersz, który nie tylko rozumie, ale równie dobrze mógłby być jego. I w tym sensie tego rodzaju literatura, to literatura masowa, cenna dla określonej grupy odbiorców, ale mało atrakcyjna dla osób, które poszukują czegoś więcej w tejże literaturze.
Ksiądz Twardowski się uśmiecha.
Moje pióro nie jest egotyczne, moja tzw. poezja nie jest solipsystyczną.
W pisaniu jestem na służbie, chcę służyć każdemu człowiekowi.
Za komentarze bardzo dziękuję. I będzie mi miło, jeżeli pojawi
się ich tutaj więcej. Odniosę się do każdego z nich z osobna.
Mam cichą nadzieję, że już jutro... Serdeczności
Pomysłowo rozwinięta inspiracja, doceniam. Czy rozumienie warunkuje miłość? Chyba nie, więc uzyskany efekt kontrastu (nienawiść - miłość) blaknie, ale pierwsze cztery wersy - the best!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania