Poprzednie częściZjednoczone Królestwo - 01

Zjednoczone Królestwo - 02

02 Lars

Po pożegnaniu się z Enyom, Lars udał się do swojej drużyny. Gdy oddalał się od Fennu i ukochanej, która ruszyła w przeciwnym kierunku, uświadamiał sobie z coraz większą mocą, że wbrew temu co powiedział Enyi, przeprawa z jego ojcem nie będzie należała do łatwych. Helm był człowiekiem który dobro swojej domeny przedkładał nad swoje własne. Dla niego interes jego poddanych był na pierwszym miejscu i nic po za nim się nie liczyło. Wszelkie decyzje, choćby prywatne i tylko jego samego dotyczące, które kolidowały by choć w najmniejszym stopniu z interesem Nortgardu były z gruntu odrzucane. Czy małżeństwo z Enyom Roxley było zgodne z interesem Nortgardu czy nie? Enya pochodziła z arystokratycznej rodziny Roxleyów z Dorzecza. Jednak czy była z punktu widzenia Helma, dość dobra dla jego jedynego syna? W końcu Dorzecze, to nie to samo co Marchie, Wybrzeże Sztyletów czy Pondmere. Dla prawie wszystkich Lordów Dorzecze było czymś w rodzaju bękarta, który powinien być częścią albo Nortgardu, albo Północnej Marchii, gdyż leżało w widłach Fennu, będącego naturalną granicą między Nortgardem, a Północną Marchią. Zakusy na ten region miał także Najwyższy Król, Hexarha Erdu, potocznie zwanego Hexem, - Riordon Veladorn. Nie było tajemnicą że władcy Nortgardu za Hexarhom nie przepadają. Za Veladornami, nie przepadali szczególnie. Za rządów Helma ta tendencja nieco się uspokoiła. Powodem tego był fakt, że oczy króla zbyt często zaczęły patrzeć na dowody niesubordynacji, czy biernego oporu ze strony lorda Nortgardu. Jako że w ocenie Helma, niełaska jego domeny w królewskich oczach była sprzeczna z interesami władztwa nad którym panował , starał się on możliwie nie wchodzić w drogę Hexowi, co w zasadzie nie było możliwe gdyż Hex, wydawało się robił wszystko co możliwe by dokuczyć swoim lordom. Przy tym wszystkim Helm starał się zachować twarz, oraz wizerunek wielkiego lorda Nortgardu. O tym jednak problemie wiedziało zasadniczo nie wiele osób. Lars miał o czym myśleć w drodze do swoich ludzi i później podczas podróży do domu - Fortecy Whitehall. Choć droga była długa, to Justycjusze, patrolujący trakty między Nortgardem, a sąsiednimi Domenami dobrze wywiązywali się ze swoich obowiązków, dzięki czemu drogi na Wybrzeże Sztyletów, do Północnej Marchii i Dorzecza, należały do najspokojniejszych w całym Erdu. Kilkanaście minut później zbliżał się do polany przy takcie na północ, gdzie oczekiwała go jego drużyna, będąca w istocie strażą przyboczną. Z tymi ludźmi Larsa wiązała nie tylko funkcja jaką ci ludzie pełnili, ale także to że wszyscy włącznie z Larsem byli niemal w jednym wieku. Razem się wychowali. Ci młodzi przecież ludzie w większości byli synami chorążych jego ojca, przyszłymi następcami swoich ojców. Dowódcą straży był Ariaga. Jako jedyny nie był Nortgardczykiem. Nie był on wielkoludem. Ariaga pochodził z Ashdale, terytorium na wschodzie Erdu. Lud zamieszkujący ten teren był dość wysoki, lecz byli zdecydowanie niżsi od mieszkańców Nortgardu. Sam Ariaga był nawet niższy niż typowi Ashdalczycy. Skora ich była ciemniejsza niż mieszkańców sąsiednich domen, byli od nich też delikatniej zbudowani. Wszyscy jednak Ashdalczycy mieli w sobie coś z drapieżnych kotów gotowych do skoku. Wszyscy władali dość oryginalnymi mieczami. Ostrze ich broni było wąskie, rozszerzające się w pewnym momencie ku górze. Miało również nietypowo wygiętą klingę. W Ashdale nazywane było Yataganem. Ariaga był książkowym przedstawicielem tej nacji. Ciemny, smagły o czarnych długich włosach zaplecionych w warkocz. Lars zbliżył się do swojej drużyny odpoczywającej pod rozłożystym drzewem i odezwał się.

- I jak odpoczęli?

Mężczyźni to siedzieli, to leżeli na trawie. Część pancerzy zdjęta z właścicieli leżała na trawie obok tarcz. Konie że spętanymi nogami skubały trawę. Ariaga podniósł się spod drzewa.

- Ruszamy? Zapytał.

- No chyba czas nam w drogę - odpowiedział Lars.

Żołnierze wstali z ziemi, nawet bez ociągania, choć pogoda sprzyjała leniuchowaniu. Pancerze wróciły na grzbiety właścicieli. Konie zostały szybko przygotowane do drogi. Ariaga pomógł swojemu Panu ubrać kolczugę oraz pancerz z błyszczących srebrnych blach. Lars czuł się bezpieczny na tych terenach, jednak ostrożności nie było nigdy za wiele. Kilka minut później jeźdźcy byli gotowi. Swoim zwyczajem Lars puszczał dwóch ludzi przodem, dwóch zostawiał trochę z tyłu. Pozostała szóstka razem z Ashdalczykiem jechała wraz z nim. Lars zbliżył się do Ariagi bok w bok wierzchowców.

- Czy cel mojego przyjazdu do Dorzecza jest tajemnicą jak kazałem. Pilnowałeś by nie wyszło to na jaw?

- Tak Panie. Wszystko było zgodnie z twoim poleceniem. Ludzie nigdzie się nie oddalali jak kazałeś.

- Dobrze. Oczywiście ciebie także dotyczy dyskrecja.

Ariaga skinął tylko głową. Nie było potrzeby by coś potwierdzał. Jeźdźcy jechali kłusem. Słońce miło przygrzewało. Do Larsa podjechał Ashdalczyk

- Mój panie.

Wyciągnął bukłak w kierunku młodego Lorda spodziewając że może być mu gorąco w blachach jakie miał na sobie. Sam Ariaga blach nie nosił. Poprzestawał na skórzanym pancerzu, długim prawie do kolan, koloru blado czerwonego. Wyglądał on bardziej na płaszcz niż zbroje. Od płaszcza odróżniały go naramienniki, także skórzane.

- Dzięki.

Lars pociągnął długi łyk wina. Droga wśród łąk, pól i lasów ciągnęła na północ. Przed jeźdźcami było dobrych kilka dni drogi

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Rafał Łoboda 3 miesiące temu
    Hej
    Bardzo długi infodump, przez który nie przebrnąłem. Wymieniasz pełno nazw i nazwisk, zasypujesz gradem informacji, a one nie mają teraz żadnego związku z akcją. Postaraj się wplatać je w wydarzenia. Nie musimy wszystkiego wiedzieć od razu. Do tego wielka byłoza - masz w tym niedużym rozdziale 29 odmian "był".
    Interpunkcja dalej w agonii. Jeśli masz z tym problem to polecam Language Tool - przynajmniej część błędów poprawi.
    Pozdrawiam
  • Zaciekawiony 3 miesiące temu
    Jak wyżej. Za dużo ekspozycji a za mało akcji. Próbujesz stworzyć wrażenie, że stworzyłeś rozległy i skomplikowany świat a gotów jestem się założyć, że połowa z tych nazw i osób pojawi się w tekście tylko raz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania