Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Źli ludzie

Warszawskie Bródno, 2006

 

W młodości uwielbiałem godzinami obserwować nocne niebo. Bezkresna, mroczna przestrzeń, a w niej nieskończona liczba gwiazd, planet, galaktyk... Patrzenie w gwiazdy dawało mi poczucie chwilowej ucieczki do smutnej codzienności.

Tej nocy również oglądałem nieboskłon, gdy rozległ się chrzęst zamka w drzwiach. Powolnym krokiem wszedł ojciec, znów najebany jak messerschmitt. Z trudem odnalazł drogę do salonu, po czym włączył telewizor. Na całe mieszkanie rozległ się głos Szaranowicza.

Po kilku minutach usłyszałem mamę.

- Co ty wyprawiasz?! Wiesz, która godzina? Chcesz obudzić małą?!

- Dz...dzisiaj... gra Jagiellonia...

- Andrzej, znowu piłeś... kurwa, człowieku, czy ty...

- Zamknij mordę, sss-uko! Nie widzisz... nie widzisz, że coś oglądam?! Daaaaj spokój...

- W tej chwili wyłączasz...

Usłyszałem dźwięki szarpaniny. Tak było praktycznie co parę dni. Biłem się z myślami, co robić. Raz już pomogłem mamie, jednak dostałem od ojca tak mocno, że straciłem pół jedynki. Z drugiej strony nie mogłem pozwolić na to, by moja matka cierpiała przez jego alkoholizm. Nie miałem pojęcia, co dalej...

 

13 lat później

 

Znów spojrzałem w gwiazdy, jak za dawnych lat. Chwyciłem dwoma palcami skręta z marihuaną i potężnie się zaciągnąłem. W naszej dzielnicy najlepszy towar serwował niejaki Patryk. Ceny też miał nienajgorsze. Gdy któryś z chłopaków miał chcicę, wystarczyło podać hasło i już ucieszony ryj Patryka zwiastował ostre jaranie zielska. Czasem miał też haszysz, raz amfetaminę... nie narzekaliśmy.

 

Nie martwiłem się konsekwencjami. Nie bałem się, że przez narkotyki stracę żonę, której nie miałem. Nie bałem się, że stracę pracę z podobnych powodów. Skupiałem się głównie na komforcie, który był konsekwencją dawania sobie w żyłę co jakiś czas.

 

Byłem już mocno nawąchany, gdy zadzwonił Torba. Powiedział mi o meczu z Kolejorzem jutro po południu. Odparłem, że oczywiście będę.

 

Nazajutrz ruszyliśmy autobusem z Bródna w kierunku stadionu na Łazienkowskiej. Niestety, gdy już powoli zbliżaliśmy się do celu podróży, zaskoczył nas korek w centrum. Wyszliśmy z autobusu i podbiegliśmy do przypadkowej fury. Kierowca lexusa odsunął szybkę.

 

- Co tu się dzieje? - spytał Torba.

- Jakiś poseł powiedział bachorom, że kąpanie w gównie w celu osiągnięcia orgazmu jest normalne. A że nasza faszystowska konstytucja nic o tym nie wspomina, wyszli na ulicę manifestować. I teraz kurwa Emilii Plater zablokowana. Miałem jechać po córkę, chciałem ją zabrać do lunaparku. A kurwa tkwię już drugą godzinę w korku i końca nie widać.

- Co robimy? - spojrzałem na kumpla.

- Musimy z buta dymać.

 

Na miejscu przywitały nas wesołe okrzyki ekipy z Poznania. Były to jednak głównie jakieś leszcze. Mamy z chłopakami swoje zasady i niepełnosprawnych umysłowo nie klepiemy, więc o ustawce nie było mowy. Ale poznaniacy blokowali wejście na stadion, więc jakoś trzeba było ten problem rozwiązać.

 

- Legia to stara kurwa! Legia jebana jest! Legię trzeba pierdolić! Legię CWKS! - słyszała cała okolica.

 

Chwilę później zajechała do nas biała BMka. Ujrzałem kierowcę - nasz kumpel Darek.

- Co to za cwele?! - zawołał do nas z auta. - Kurwa, Lech nie traktuje nas poważnie!

- No, ale bryczkę masz niczego sooobie! Aż się chujek podnosi! - powiedział Torba.

- Ty, mam pomysł - roześmiał się Darek, po czym ruszył w kierunku poznaniaków. Wszyscy uciekli przed jadącym autem i rozpierzchli się. Droga wolna.

 

Legia wygrała, dzień można było uznać za udany. Wracałem po ciemku, wsłuchując się w świerszcze. Wtem, bliżej miejscowej rzeczki, doszły do mnie czyjeś wesołe śmiechy. Z ciekawości poszedłem sprawdzić, o co chodzi.

Szczerze, potem tego żałowałem. Ujrzałem grupkę młodzieży, zapewne ze szkoły średniej. Dwóch chłopaków i cztery dziewczyny, którzy bez powodu wyciągali kaczki z wody i potrząsali nimi. Obok leżało kilka rozbitych butelek po warce. Postanowiłem coś z tym zrobić. Podszedłem i zwróciłem się zdecydowanym tonem do jednego z chłopaków.

 

- Może już dosyć tej zabawy?

Spojrzeli na mnie jak na kosmitę.

- Wypad - zawołał drugi chłopak.

- Chyba nie widzisz, szczylu, z kim rozmawiasz? Zostaw te kaczki i dupa w troki - odparłem spokojnie.

Cała szóstka zaczęła się śmiać.

- Kurwa beka w chuj... - wycedziła jedna z dziewczyn.

- Te, mordo, mordo! - spojrzał na mnie pierwszy z chłopaków. - A ty wiesz, że ja grypsuję? Więc kurwa uważaj!

- Gry psujesz, powiadasz? A jakie? Szachy, warcaby?

- Nie leć w chuja, idioto!

- No bo z tego co widzę, jesteś raczej przypitą ciotą z nażelowanymi włoskami, co mamusia płaci za prąd, internet i ogrzewanie. A jedyna ulica, jaką znasz, to ta, którą chodzisz do szkoły. Więc to raczej ty ze mną lecisz w chuja, spierdolino.

- Dobra, dosyć...

Chłopak podniósł gardę i zaczął skakać dookoła mnie. Wiedział jednak, że nie jest dla mnie równym przeciwnikiem, bał się zadania ciosu. Gdy w końcu się zbliżył, chwyciłem go, założyłem dźwignię i przygwoździłem do ziemi w parę sekund.

- P...pomocy! Pomóżcie nooo!!! - wrzeszczał chłopak, jednak po przyjaciołach nie było już ani śladu.

- Coś nie widzę tej pomocy. Czyżbyś został sam? - kopnąłem go kilka razy w głowę, aż stracił przytomność. Być może będzie miał nauczkę na przyszłość, by nie dręczyć słabszych i nie zaczynać z silniejszymi.

 

Postanowiłem pewnego razu wybrać się do klubu Ramzes na Służewcu. Sam lokal średni, ale podawali najlepszą tequilę po tej stronie Wisły. Siadłem sobie w kącie i postanowiłem poobserwować gawiedź. Po chwili ujrzałem, jak paru karków zaczepia jakąś brunetkę, parę lat chyba ode mnie młodszą. Jednego z nich poznałem od razu. Na mieście miał ksywę Gruby, był przez chwilę naczelnym bojówek Polonii. Podszedłem i spojrzałem mu w oczy.

 

- Zostawiasz ją - powiedziałem chłodno.

- Te, synek! Nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz! - warknął.

- To nie była proś...

- E, e! Stul pysk. Chcesz dostać zaraz wpierdol jak na Widzewiu?

 

Wyrżnąłem Grubemu z byka, złożył się na podłodze. Jego koledzy wybiegli z klubu. Jak mniemałem, za chwilę mogła tu wrócić ich cała armia. Podszedłem do dziewczyny, sprawdzić, jak się czuje.

- Nic ci nie zrobili? - spytałem.

- Trochę obmacywali... jak zwykle... ale raczej nie. Wiesz... dziękuję... - uśmiechnęła się.

- Nie ma za co. Choć nie codziennie bywam miłosiernym Samarytaninem, ale gdy widzę takie coś, cóż, trzeba zareagować.

- Jak się nazywasz?

- Marcin jestem. A ty?

- Agata.

- Mieszkasz gdzieś tutaj?

- Jakiś kilometr.

- Ja z Bródna, więc troszkę dalej. Słuchaj, muszę stąd spadać, bo cwele z Polonii pewnie zaraz zawołają kumpli. Tobie zresztą radzę to samo.

- W porządku. Miło było poznać.

- Mi również.

 

Jeszcze tego samego wieczoru dostałem cynk, że Telewizor, diler z Ursusa zaprzyjaźniony z Legią, ma dla nas coś specjalnego.

Jak się okazało, była to koka. Niestety nie pamiętam z tej podróży zbyt wiele. Tylko głos Telewizora.

- Stary, to jest czyścioch... czyścioch... czyścioch...

 

W kolejnych migawkach widziałem roześmianą Agatę. Tańczyliśmy w jakimś klubie. Wszędzie światła. Niebieskie, zielone, fioletowe...

- Marcin... halo, Marcin!

 

Otworzyłem powoli oczy. Siedzieliśmy w jakiejś knajpce przy stoliku. Agata spoglądała na mnie znad kufla piwa, poprawiając swoje bujne czarne włosy.

 

- Musimy porozmawiać - powiedziała stanowczo.

- Coś się stało? - spytałem, przecierając oczy.

- Nie może tak dłużej być. Nie mogę dawać ci dłużej pozorów, że coś między nami jest.

- Ale...dlaczego?

- Mam kogoś. Nazywa się Damian. To człowiek na poziomie. Jest gangsterem - uśmiechnęła się. - A ty... no... sam rozumiesz.

- Wiesz co? Jesteś kurwa głupsza niż ustawa przewiduje. Spierdalaj, kretynko!

 

Zdecydowanym krokiem wyszedłem z restauracji, po czym chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do Torby.

 

- Torba, szybko, bo nie mam czasu. Najgrubszy gość, jakiego znasz. Mów!

- Hmm.. jest taki jeden, mówią na niego Titelitury. Mieszka w Ożarowie.

- Dobra, dzięks.

 

Czym prędzej wybrałem się do typa, o którym nawinął. Mieszkał w sporej wilii z dwoma basenami i dużą ilością ochroniarzy. Wpuścili mnie, gdy powiedziałem, że przychodzę w interesach.

 

Gabinet Titeliturego znajdował się na najwyższym piętrze. Idąc korytarzem spostrzegłem kobietę w stroju sado maso imitującym kota.

 

- Miau... dasz mi trochę mleczka? - spytała, liżąc się po dłoni.

- Eem... może kiedy indziej...

 

Wszedłem do gabinetu. Titeliturym okazał się parszywo wyglądający pięćdziesięciolatek sięgający mi do pasa. Grał akurat w coś na tablecie. Ochroniarz podszedł do niego.

- Ahahaha! Obciągnij mi, suko! Juhuuuuu! Zdychaj, kurwa! Żryj gruz, cyganie! O ja pierdolę! Haaaaa!!! - darł się gangster.

- Szefie... - zaczął ochroniarz.

- Zajęty jestem!

- Przyszedł do pana...

- NIE WIDZISZ KURWA, ŻE JESTEM ZAJĘTY?! TAK TRUDNO CI TO, CWELU ZROZUMIEĆ?! TWOJA UNCJA MÓZGU CI NA TO NIE POZWALA? PYTAM SIĘ KURWAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!

 

Omal nie pękły mi bębenki uszne. Serio. Czegoś takiego jeszcze w życiu nie słyszałem. Titelitury spojrzał na mnie, ciężko dysząc.

 

- Czego chcesz? Pooglądać moją kolekcję sztucznych cipek?

- Właściwie, to przyszedłem tu, by...

- O nie! Tego się obawiałem. Pies. MARIOLA!!! CHOWAJ KWITY ALE JUŻ!!!

- Nie, nie! Chciałem powiedzieć, że przyszedłem, by zaproponować współpracę...

- Kurwa, trzeba było tak od razu!

- Zróbmy deal. Ty uczynisz mnie znanym, a ja...kiedyś się odwdzięczę.

- O, stary, już cię lubię! Da się to załatwić. Tak się składa, że Kajetan Bezgola, właściciel Shame MMA, to mój stary znajomy. Jeśli jesteś rozpoznawalny, a nawet jeśli nie jesteś, masz szansę dostać walkę. Pogadam z nim. Poćwicz tylko trochę boks, zapasy, może krav magę, żeby ludzie się nie śmiali... wszystko da się załatwić, tylko trzeba chcieć. Tak mówiła moja matka. No, a teraz selfiaczek na pamiątkę - titelitury stanął obok mnie i wystawił telefon. - Uśmiech! Kciuki do góry, jak kutasy w erekcji! Poszłooo! Pięknie!

 

Minęło kilka miesięcy.

 

Poczułem dym i momentalnie otworzyłem oczy. Zwisałem uwiązany w jakimś ciemnym pokoju. Nagle ujrzałem Titeliturego z pochodnią w ręku. Przyłożył mi ją do uda. Wrzasnąłem z bólu.

- Rozumiem, że jesteś podniecony, ale żeby zaraz zgrzytać zębami? - powiedział.

Obudziłem się. Odebrałem wyjący telefon. W słuchawce usłyszałem głos Titeliturego

- Walka walka walka kurka wódka! Dzisiaj masz walkę z Maciejem Żwirkiemuchomorkiem na gali Shame MMA 12: Gladiator Revenge!

- Człowieku, jest czwarta rano...

- Więc słodkich snów. Sny kolorowe, pomaluj moje snyyyy...

Rozłączył się, a ja znów padłem na łóżko. Dziś wielki dzień.

 

Na całą arenę rozległ się głos konferansjera.

- W pozostałej części naszego wspaniałego wieczoru ujrzymy jeszcze następujące persony. Walka pokoleń. Jacek Murański ps. Jaca zmierzy się z Mateuszem Murańskim, znanym również jako Młody Muran. Lepiej schowajcie napoje gazowane, jeśli macie, bo oto Chytra Baba z Radomia skrzyżuje rękawice z Jadwigą Hymel z Lipinek Łużyckich, która nie wie, kto styrtę podpalił. Niestety, do starcia w oktagonie Marcina Gadowskiego ps. Żniwiarz Legii z Maćkiem Żwirkiemuchomorkiem nie dojdzie, ponieważ ten drugi patafia... wojownik, w przykrych okolicznościach, złamał nogę. Mam nadzieję, że był ubezpieczony! W każdym razie federacja znalazła dla Gadowskiego rywala zastępczego - a oto i on we własnej osobie - Tadek Niejadek ps. Gówno!

Ujrzałem gościa po czterdziestce z babcią. Oniemiałem, bo chłop ważył z co najmniej 110 kilo. Nagle Tadek rozpłakał się.

- Babciu, ja chcę mini mini! - ryczał.

- Wnusiu, najpierw masz walkę! Spokojnie!

Zaczął się tarzać po ziemi.

- Kup mi żelki haribooo! Kuuuup!

- Wstawaj, Tadek! Nie ma grymaszenia! Natychmiast!

Sytuację postanowił załagodzić konferansjer.

- To może, Tadku, opowiesz coś o sobie, żeby przybliżyć widzom swoją sylwetkę?

Babcia jakby w odpowiedzi wyciągnęła album rodzinny.

- Proszę zobaczyć... tutaj Tadek po raz pierwszy włącza Minecraft by Zyczu...

- Tutaj mój pierwszy subskrajber na jutubie - wskazał kolejne zdjęcie.

- A tutaj siedzi w kącie za rzucanie samochodzikami w kolegów - roześmiała się babcia. - Ale ma minę! Co za złość!

- Ile wtedy miałeś lat, Tadku? - spytał konferansjer.

- Trzydzieści cztery.

Wściekły poszedłem do promotora.

 

- Co to kurwa ma znaczyć? - wrzasnąłem. - Naprawdę daliście mi zacofanego w rozwoju grubasa? Tylko na tyle was stać, Kajtek?

- Słuchaj, jak się nie podoba, to wypierdalaj. Droga wolna, zrozumieliśmy się?

 

Niebawem przyszedł czas na naszą walkę. Konferansjer nabrał powietrza i przyłożył mikrofon do ust.

- Panie i panowie, jedna z nielicznych osób, która śmiała się na Wyjeździe Integracyjnym. Jego filmiki z budowania biednych domków i bycia zabijanym przez potwory w Minecrafcie mają aż jedenastu widzów! Nie może dzisiaj zbyt długo walczyć, bo jest jeszcze umówiony z kolegami na rundkę w Fortnite, chociaż babcia zazwyczaj nie pozwala mu grać do późna. Jak będzie tym razem? To się okaże. Przed państwem jedyny i niepowtarzalny - TAADEEEEK *GÓWNO* NIEEEEEJAAADEEEEEEEEK!!!

I rozbrzmiała piosenka na wejście.

 

Poszedłem z małą na molo,

Pełna saszeta, relax full, uderzam w solo.

Uraczyłem małą, zimną coca colą,

A ona mnie mentholowym Marlboro.

 

Zgrywam ekspert, ekspert dżentelmena,

Polecę wierszem, pełen czad, tak jest wena.

Teraz na serio mam ci coś do powiedzenia,

W moim Ritmo na tylnych siedzeniach.

 

Będę brał Cię!

W aucie!

Cię!

Ehe!

Będę brał Cię!

W aucie!

Cię!

Ehe!

 

Americano pseudo po tacie.

Handlował waflem na plaży w Juracie.

Miał cztery budki z hamburgerami.

Jak była draka, cała sala szła za nami.

 

Skąd mam Wranglery? Heh! Pyta się ona,

Ja się uśmiecham i mówię: Baltona!

Weź daj mi rękę, słodka jak z miodu,

Wezmę cię w aucie na sto różnych sposobów.

 

Będę brał Cię!

W aucie!

Cię!

Ehe!

Będę brał Cię!

W aucie!

Cię!

Ehe!

 

Ja w Victorii piję Ballantines'a,

Każdy tu wie, że jestem królem tańca.

Na flipperach mam wszystkie rekordy,

Jak ktoś się dzieli to tylko fourty fourty.

 

Dwadzieścia procent pobiera tutaj kasa.

Ruda Grażyna, Ty jesteś ekstra klasa!

Szpan na max, ja ostro jeżdżę,

Chodź na parking,

Przejdziemy przez zaplecze! Heh!

 

A potem moja kolej. Szczerze mówiąc, zapomniałem sobie wybrać piosenkę na wejście.

Dlatego Bezgola wybrał sam. Najgorsze, co mógł kurwa wybrać.

 

Kiedy wchodzę do łazienki

Biorę chuja do mej ręki

Ściągam skórę z kapelusza

Czuję coś co aż mnie rusza

Wszędzie smrodu jest od pyty

Bo mój chuj jest niedomyty

Jak tu scierpieć te zapachy

Prosto z czubka mojej lachy, mojej lachy

Prosto z czubka mojej lachy

Ooo madafaka mam brudnego ptaka

Szczypie mi po oczach

Smród spod mego krocza

Uuuu la la, śledziem napierdala

Ten smród nie bywały

Prosto z mojej pały, z mojej pały

Prosto kurwa z mojej pały

Kiedy wielką kupę sadzę

Z tym zapachem se poradzę

Ale kiedy jebie śledziem

To mój nos jest w siódmej biedzie

Żadne bąki czy skarpety

Tak nie jebią jak naplety

Zapach śledzia wszyscy znają

Gdy go czują spierdalają, spierdalają

Gdy go czują spierdalają

Ooo madafaka mam brudnego ptaka

Szczypie mi po oczach

Smród spod mego krocza

Uuuu la la, śledziem napierdala

Ten smród nie bywały

Prosto z mojej pały, z mojej pały

Prosto kurwa z mojej pały

 

I z tego lub innego powodu - choć to raczej przez regularne wciąganie prochów - właśnie w tym momencie poczułem ogromny ból serca i upadłem na podłogę.

 

Koniec

Średnia ocena: 2.4  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • Patriota 3 miesiące temu
    Godzina W.
  • Józef Kemilk 3 miesiące temu
    Podniosłem Ci ocenę. Jak widać dalej lecisz w swoim stylu, który jest coraz lepszy.
  • Targówek 3 miesiące temu
    Dzięki
  • poco 3 miesiące temu
    WIELKI DZIEŁO
    OPUS ŻYCIA
    MOŻE TO NA
    SKUTEK TYCIA

    SIĘ TAK TOBIE
    NAPISAŁO?
    CZYTAM, CZYTAM
    WCIĄŻ MI MAŁO

    NIE POTRAFIĘ
    SIĘ NASYCIĆ
    DZIEŁEM TWYM
    ..................................................... tu puściłem pawia
  • Targówek 2 miesiące temu
    Proszę o normalne komentarze
  • poco 2 miesiące temu
    Targówek prosze o normalne teksty

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania