Złoto pustynii.

W przyszłości analfabetami będą ci, którzy nie rozumieją fotografii. *

 

Jestem za krótki, nie sięgam dna oczu Polihymnii,

niegodny spuścizny najlepszych z wysypu pleciug nad pleciugami,

postępującej epoki zlemoniadowienia, klonowania motyli.

I przerzutów słońca na drugą stronę bielizny,

w warunkach potrzeby interakcji z kodem cywilizacyjnym,

stawania w szranki na dawno ubitej pianie z ust.

 

Ktoś surowy, niewyliczony do dziesięciu,

traci wiarę w słabość do dobra,

przechodzi na literaturę zawstydzania,

jakby zmieniał operatora sygnału

z wymagającym programem lojalnościowym,

na własny system z teorii gier wstępnych.

 

Innemu na odcinku źródłowym,

w oczach przyrasta zadłużenie wobec odchodzącego w kibinimater świata,

na które stać tylko patrzących i lokujących z przegrabionej kuwety.

Byle z dala od grajdołku z lajkopisarzami

__________________

*Laszło Moholy-Nagy

Średnia ocena: 1.4  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania