Eh, magda poprawiłam ci poprzedni tekst, pokazałam ci jak ma wygladać, a ty dalej robisz te same błędy. Nie mam do ciebie słów. Powiedz po co ja się wypruwam, siedzę nad tymi twoimi wypocinami, przepisuję je, by miały ręce i nogi a ty i tak to olewasz i to w dość efektowny sposób i tak dalej piszesz jak ci się żywnie podoba... 1!
A ja tym razem ani nie skomentuję, ani nie ocenię. Nie ma sensu. Za to ostatnia rada dla Ciebie przed napisaniem kolejnego tekstu, to żebyś poczytała sobie tę stronę http://k_sidorczuk.republika.pl/edytory.htm i żebyś chociaż starała się stosować do informacji, które tam znajdziesz i do rad tutejszych użytkowników. Tyle ode mnie, pozdrawiam.
Nazareth oczywiście, ale dawać 5 za coś co się reguł nie trzyma, prawdopodobnie tylko po to, by osobę która dała nam ocenę zaczął ktoś czytać, to jest takie dość niepoważne. W moim odczuciu przynajmniej...
elenawest Jeżeli faktycznie takie są tego motywy to... dalej to nic nie zmienia. Przynajmniej w mojej ocenie. Każdy orze jak może. Wkraczamy tu w kwestię społecznych standardów, uniwersalnych zasad to nie jest temat, w którym można dojść do poruzumienia. Ty oceniłaś w zgodzie ze swoim sumieniem, ja w zgodzie z moim od oceny się wstrzymałem Olga natomiast z sobie tylko znanych pobudek wystawiła ocenę taką jaką czuła, że wystawić powinna. Ot, wszystko.
elenawest Drogi pamiętniku - W tle słychać ciche skrobanie - Dziś doszedłem do porozumienia z elenawest aż pod dwoma opkami. Ten dzień zapamiętam na długo. - Skrobanie ustaje i słychać trzaska zamykanej książki. (przepraszam, że odchodzę od tematu opowiadania, ale nie mogłem się powstrzymać)
Nie widziałem zdań tej długości od czasu jak czytałem Bruno Jasieńskiego ;) Oceny nie wystawiam. Zajżyj na stronę, którą podała ci Morelia :) Powodzenia
Powiem tyle, Twoje długie zdania faktycznie pobijają rekordy :)
Po dokończeniu posiłku postanowili, że pójdą na policję, dlatego z miejsca wyszli z domu.
Dotarłszy przed budynek komisariatu weszli, za biurkiem siedział ten sam młody policjant, ale (tu wstawiłam ale dla lepszego wyglądu zdania)
tym razem był o wiele grzeczniejszy niż, jak Maria była ostatnio.
Natychmiast ich zaprowadził do komendanta. Zatrzymawszy się przed drzwiami z
napisem komendant zapukał i wszedł jako pierwszy, po chwili kazał im wejść
wskazując krzesło usiedli.
- Czy złapaliście, już Mateusza i jego żonę,
a Sonia mam nadzieję, że nadal przebywa w areszcie - zapytała Maria.
- Nie wiem, jak to pani powiedzieć chodzi właśnie o to, że dziś rano ktoś wpłacił za nią
kaucję i musieliśmy ją zwolnić, a co do państwa Słomianych to niestety nie udało nam się ich namierzyć,
ale to jest kwestia czasu – powiedział komendant.
Gdy skończyli składać zeznania policjant przestał pisać na maszynie
i odprowadził do wyjścia radząc, aby wynajęli biuro ochroniarskie.
- Dziękujemy tak też zrobimy- odparli.
Po opuszczeniu budynek udali się do szpitala gdzie odebrali chłopaka wypis (tu usunęłam ,,ze szpitala'', bo czytający już to wie i żeby słowo szpital się nie powtarzało drugi raz w tym samym zdaniu)
i zaświadczenie przeprowadzonej obdukcji. Do domu wrócili około 18.00 będąc, już
w cieplutkim mieszkaniu ( i tutaj zdanie się urywa. Wiem, że może to jest zabieg celowy, by czytelnik z zainteresowaniem przeszedł do kolejnej części, ale powinno być choć zakończone trzema kropkami. Tak robimy w miejscu przerwania wypowiadanej kwestii)
Historia dalej jest ciekawa, ale postaraj się korzystać z naszych rad. Wiem, że potrafisz :) Pozdrawiam i pisz dalej :)
magda, magda, magda, na forum masz poradniki, w necie "interpunkcję dla opornych" mogą trochę pomóc, ale sporo dają też
rady opowijczyków. Postaraj się wziąć je sobie do serca.
Komentarze (25)
Po dokończeniu posiłku postanowili, że pójdą na policję, dlatego z miejsca wyszli z domu.
Dotarłszy przed budynek komisariatu weszli, za biurkiem siedział ten sam młody policjant, ale (tu wstawiłam ale dla lepszego wyglądu zdania)
tym razem był o wiele grzeczniejszy niż, jak Maria była ostatnio.
Natychmiast ich zaprowadził do komendanta. Zatrzymawszy się przed drzwiami z
napisem komendant zapukał i wszedł jako pierwszy, po chwili kazał im wejść
wskazując krzesło usiedli.
- Czy złapaliście, już Mateusza i jego żonę,
a Sonia mam nadzieję, że nadal przebywa w areszcie - zapytała Maria.
- Nie wiem, jak to pani powiedzieć chodzi właśnie o to, że dziś rano ktoś wpłacił za nią
kaucję i musieliśmy ją zwolnić, a co do państwa Słomianych to niestety nie udało nam się ich namierzyć,
ale to jest kwestia czasu – powiedział komendant.
Gdy skończyli składać zeznania policjant przestał pisać na maszynie
i odprowadził do wyjścia radząc, aby wynajęli biuro ochroniarskie.
- Dziękujemy tak też zrobimy- odparli.
Po opuszczeniu budynek udali się do szpitala gdzie odebrali chłopaka wypis (tu usunęłam ,,ze szpitala'', bo czytający już to wie i żeby słowo szpital się nie powtarzało drugi raz w tym samym zdaniu)
i zaświadczenie przeprowadzonej obdukcji. Do domu wrócili około 18.00 będąc, już
w cieplutkim mieszkaniu ( i tutaj zdanie się urywa. Wiem, że może to jest zabieg celowy, by czytelnik z zainteresowaniem przeszedł do kolejnej części, ale powinno być choć zakończone trzema kropkami. Tak robimy w miejscu przerwania wypowiadanej kwestii)
Historia dalej jest ciekawa, ale postaraj się korzystać z naszych rad. Wiem, że potrafisz :) Pozdrawiam i pisz dalej :)
rady opowijczyków. Postaraj się wziąć je sobie do serca.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania