Żyletki w kieszeni
żyletki w kieszeni współwinne kreacji istnienia
przyszedłeś do mnie szepcząc - napraw
a ja wciąż się uczę ze zlepków doświadczenia
formować postać i kształt nowy przybierać
dłonie garncarza nie znają litości dla gliny
tysiąc stopniowy żar to szansa na szczęście
sen niespełniony na nadgarstku pojawia się rysa
nieidealne naczynia jak my to tylko skorupy
Komentarze (5)
Czytam jako pierwszy! Nawet ciekawe, chociaż jak dla mnie zbytnio awangardowe.
Szczerze, to tak trochę na szybko sklecone, bo bałam się, że trochę zaczęłam wsiąkać w prozę.
Dziękuję za miłe odwiedziny.
Pozdrawiam.
Ciwkawe porównanie. Rysa na naczyniu a za razem znak że ktoś miał dość życia.
Pięknie dziękuję : )
bardzo ładny wiersz. Ranienie, siebie, innych - dobrze pokazane. Pozdro
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania