Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

ŻYWI BĘDĄ CIERPIEĆ. (opowiadanie mystery)

ŻYWI BĘDĄ CIERPIEĆ.

(opowiadanie mystery)

 

Zapewne, masz świadomość dokonywania zemsty, jak i zdarzyło Ci się żyć ze świadomością jej dokonania. A jeżeli... nie?..

 

Przywykła do napraw, jakby stanowiły zmianę możliwości podjęcia w jej życiu czegokolwiek ponadto. Nic innego i tak jej nie pozostało. Jako samotna mama swoich dwóch, kilkuletnich córeczek, będąc nieszczęśliwą mężatką, zamieszkiwała obecnie wiejski dom, należący do kobiety, powołującej ją narodzinami, ku stawieniu czoła bolesnej codzienności. Nawet ten pieprzony zdrajca, nie był mniej zepsuty od czegokolwiek, na czym spoczął zmęczony wzrok jej podkrążonych oczu. Chociaż miała mu za złe wszystko, czego dokonał, rzekomo realizując notoryczne pobyty w kolejnych delegacjach, nie była w stanie wyobrazić sobie okoliczności, którą mu to uświadomi. Kłamca... łżący określaniem uczuć, wzbudzających w nim skruchę nieopisaną tęsknotą. Tak wyrafinowanie podły w przekonaniach, iż momentami łapała się na tym, że mimowolnie... zaczyna mu wierzyć, kolejny raz... ponieważ, niby " ona i córki są całym jego światem ".. szczerze?: nie miała wątpliwości, że tak właśnie było... dlatego, najpierw udusiła poduszką we śnie własną, schorowaną matkę: aby pogrążona wśród braku świadomści mogła kiedykolwiek nie odczuć na własnym sercu, jej zemsty. Obecnie... nie schodził jej z przed oczu obraz starszej córeczki, głaskanej po delikatnym policzku uczuciowym, matczynym dotykiem, czeszącym palcami aksamitne włosy... zanim chwyciła stanowczo jej głowę, skręcając kark, aby przepełniona rodzicielską troskliwością, przykryć jej bezwładnie opadłe na materac ramiona, miękkim, bawełnianym kocykiem, który od zawsze: uznała za swój ulubiony. Składając czułego całusa na stygnącym policzku, odeszła... w kierunku łóżka zajmowanego przez o wiele drobniejszą... postać. Już rozumiesz?.. Ona także uznała to za kolejny, miażdząco chrupliwy chręstliwie, krzyk rozpaczy. Upadając na kolana, zalana łzami we własnej sypialni, chciała zarówno zaznać spokoju, jak i zemsty... przenajszczerszej: trwającej wiecznie, gdy wyjęła zza paska spodni naładowany rewolwer. Zbyt je kochała... i tylko dlatego: nie była w stanie zrobić im krzywdy w ten sposób. Zanim opuściła ich sypialnię, napisała krótki list... obecnie, miał on metaliczny smak z nutą przepalonego, strzelniczego prochu, gdy odciągając zgrzytliwą dźwignię naciągu iglicy, pozwoliła sekwencyjności paraboli mechanizmu, ukierunkować wobec jej życia... stanowczo złocący się mosiądzem sens. Spust wcisnęła dłonią ściskającą ostatnie przesłanie wobec winnych... Więc nie udawaj, że o nim nie wiesz: skoro widnieje w tytule...

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania