Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Chce mi się srać, a nie mam dupy - Wersja Nuncjusza - cz. 2

W areszcie do spraw wykroczeń

 

Usłyszałem brzęk kluczy i zgrzyt otwieranego zamka. W międzyczasie, ubrałem się. Nie będę przecież paradował z fajfusem na wierzchu. Drzwi otwarły się i wpadli dwaj mundurowi. Za nimi stała wystraszona pielęgniarka.

- To ten, ten. Uważajcie, to wariat i alkoholik! - szeptała przenikliwym sopranem, aż zawierciło mi w uszach. Podła suka, a miałem nawet poważne zamiary względem niej. Dobrze, że sadło wypłynęło wcześniej. Popatrzyłem na nią z nienawiścią i splunąłem na zbierającego się z podłogi Nuncjusza. Chyba w końcu doszedł do siebie.

- Ojezu.co za smród - jęknął jeden z mundurowych. Młody, pyzaty z dziewczęcym rumieńcem. Starszy, sumiasty nic nie powiedział, tylko popatrzył na mnie przenikliwie.

- To wasza robota? - W końcu spytał.

Popatrzyłem wkoło.

- A tam, poprztykaliśmy się trochę, jak to przy wódce. Przyniosłem małe co nie co, ale to hrabiowski pomiot, nie posmakowało mu. - Nuncjusz tylko charknął, ale nic nie powiedział.

Sumiasty groźnie nastroszył wąsa.

- Wnosi pan oskarżenie?

- Taaa, nie...

- Jednak zostało zgłoszone pobicie, naruszenie nietykalności, zdemolowanie pomieszczenia i zanieczyszczenie środowiska. Tego nie możemy puścić płazem. Idziemy! - warknął do mnie. - Szybko, szybko, bo kurwa smród jak w chlewie. Pani tu ogarnie trochę. - Tylko prychnęła i poszła w diabły. - Tego medyka tez bierzemy? - Zastanawiał się chwilę i machnął ręką. - Za bardzo śmierdzi. Chodź pan, panie Sergiej.

 

No to jedziemy. Ijo ijo ijo, na sygnale, bo kto władzy zabroni? Zastanawiałem się, co jest grane z tym rzyganiem. Może Nuncjusz miał rację? Wystarczy sprawdzić, palec w dupę i wszystko wiadomo. Jakoś niespieszno mi było do tej wiedzy, zwłaszcza, że radiowóz szarpał na zakrętach, trudno było usiedzieć a co dopiero wstać i wtykać sobie palec w dupę. Dojechaliśmy, ledwom o tym wszystkim pomyślał. Kazali wysiadać, szybko, szybko, syrenę wyłączyli, już nie miała sił jodłować, zdechła ze spazmem ostatnim: iiiiijooooo.

Spisali mnie i zaprowadzili do klatki, jak w ZOO. Siadłem na pryczy, był nawet mały sraczyk, a tak poza tym, to tylko kraty. Po sąsiedzku, w osobnej celi, maszerował tam i wewte jakiś łysy okularnik. Ciekawe, za co go zdrutowali, ale nie odezwałem się, bo poczułem w gardle kołek. Dosłownie, czułem, że chyba za chwilę się uduszę, coś twardego wyłaziło mi z gardła i odcinało mnie od tlenu. Zacząłem stękać i usilnie próbowałem się pozbyć ciała obcego. W końcu wypadł mi z ust klocek. Twardy jak kamień, koloru ciemno brązowego. O mało nie zemdlałem, chwytałem łapczywie powietrze i pomału dochodziłem do siebie. To co ze mnie wypadło, leżało na podłodze celi i ewidentnie przypominało najzwyklejsze w świecie gówno. Po chwili głośno beknąłem i konglomerat smrodu, jaki powstał w wyniku obydwu czynności, mógłby powalić słonia. Zauważyłem, że łysol obserwuje mnie z zaciekawieniem, ale miałem to w dupie. Czułem się okropnie, a smak jaki miałem w ustach nie dało się z czymkolwiek porównać. Rozejrzałem się po celi, ale nie było nić do picia, nawet kranu, był tylko kibel. Podszedłem do niego ostatecznie zdesperowany, wsadziłem głowę w muszlę i namacawszy dłonią, nacisnąłem spłuczkę.

Ta mała Niagara była ożywcza, naciskałem raz po raz spłuczkę i łapałem wodę ustami jak ryba. Chłeptałem i wypluwałem, płukałem usta i gardło, woda miała smak ambrozji, napoju bogów. Łysol w końcu wszczął alarm, mój pokaz chyba przekroczył jego wytrzymałość psychiczną, darł japę jak opętany. Nadbiegł strażnik, wyraźnie niezadowolony, że mu się przerwało jakieś nadzwyczaj ważne czynności służbowe. Rzucił tylko okiem na to co się wyprawiało w celi i dokonał raptownego w tył zwrota.

Usiadłem z powrotem na pryczy, woda ściekała ze mnie tworząc mała kałużę, gówno królowało na samym środku i czekałem na rozwój wypadków. Nie musiałem długo czekać, nadbiegła z ciężkim łomotem buciorów, zwarta ekipa mundurowców z jakimś felczerem, niosącym pod pachą kaftan bezpieczeństwa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • fanthomas 4 miesiące temu
    Ruch jak na grzybobraniu
  • Nuncjusz 4 miesiące temu
    Jebać ;)
  • franekzawór 4 miesiące temu
    Czyta się dobrze, czekam na wersję Mr Thomasa, tytuł jest zabawny w zderzeniu z oryginałem, jeśli nie znacie tego opowiadania, to przeczytajcie, bo jest naprawdę dobre, tj. oryginał Ellisona.
  • Nuncjusz 4 miesiące temu
    Tytuł chciałem zmienić na inny, bo właśnie nie pasował mi do zamierzonej treści. No ale Fan się uparł przy takim. On jest pomysładowcą tego wyzwania
  • 00.00 4 miesiące temu
    Reaguje śmiechem na wszystko co mnie wstrząsa z zaskoczenia, teraz mam napad głupawki przez ten wyczyn. :))))
  • Nuncjusz 4 miesiące temu
    A to super :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania