Poprzednie częściMilicjant Milicjant (2) Milicjant (3)

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Milicjant (6)

Nie chcąc demoralizować dzieci, na poznanie książki zdecydował się Hans.

- Co za paskudztwo - mruknął po przeczytaniu pierwszej strony - Kto pisze takie rzeczy?

Przekartkował powieść. Spomiędzy stron wypadło kilka misternie złożonych kartek. Gabriel i Carl pochylili się nad stołem.

- Co to? - Carl delikatnie rozłożył jedną kartkę.

Była to strona wyrwana z jakiejś innej książki. Chłopak przeczytał fragmeny, krzywiąc się.

- Opis seksu jakiejś pary. Z Rosji - odpowiedział na pytające spojrzenia brata i taty.

- Tu jest strona z Kamasutry - Hans błyskawicznie wyrwał kartkę z rąk Gabriela.

- Boże! - zawołał - Nie czytajcie tego!

,,Ta kobieta jest nienormalna", pomyślał. Przeszły go dreszcze, gdy przypomniał sobie, że tę książkę czytała również Elsa. Chyba zapomniała o tych kartkach...

Hans zauważył, że jego synowie razem czytają jakis papier. Ich twarze były białe jak ściana.

- Co tam macie? - spytał milicjant.

- Spójrz, tato!

Carl podał ojcu gęsto zapisaną kartkę, wyrwaną zapewne z jakiegoś pamiętnika. Autorem była Eliza.

 

,,Nienawidzę swoich dzieci. Gdybym mogła, zabiłabym je wszystkie. Oprócz Elsy, oczywiście. Chłopcy są wielkim problemem, zwłaszcza, że odciągają ode mnie Hansa. On świata poza nimi nie widzi! Po co mi to było? Dlaczego nie pozbyłam się żadnego z nich? Przecież mogłam nieraz poronić... Żałuję, że nic w tej sprawie nie zrobiłam!

Jestem głupia. Ale nie aż tak! Zrobię wszystko, żeby Hans na nowo mnie pokochał i przestał zwracać uwagę na te pieprzone bachory! Pozbędę się ich, nie będę miała dla nich litości! To będzie dla Hansa prawdziwym dowodem miłości!"

 

Milicjant wypuścił kartkę z rąk, gwałtownie blednąc na twarzy. Jego oczy płonęły gniewem.

- Co za... Co za... Parszywy robak! - wybuchnął, kompletnie zapominając o obecności dzieci - Wstrętny potwór! Cholerna suka! Żmija! Gad!

Wrzaski Hansa obudziły Johana. Chłopak czuł się znacznie lepiej. Bez problemu usiadł na łóżku, przecierając zaspane oczy.

- Co się dzieje?

- Czytaj - Carl podał mu kartkę z pamiętnika Elizy.

- Chryste... Co to jest?!

- To jest pisane ręką psychopaty! - darł się wściekły Hans - Twoja matka to najgorszy potwór, jakiego znam! Kurwa!

Nastąpiło krótkie milczenie. Chłopcy zamarli.

- Pozbędę się jej - oznajmił Hans.

Wziął Friedricha na ręce, pocałował go w policzek i podał Carlowi.

- Czekajcie.

- Tato, tylko nie rób żadnych głupstw! - zawołał blady Johan, wstając z łóżka.

Hans szybko przeszedł do pokoju Elizy i Elsy. Z impetem otworzył drzwi. Uderzyły w ścianę, prawie wylatując z zawiasów.

Von Mittstach z całej siły pociągnął córkę za długie, jasne włosy i wywlókł ją z pokoju. Dziewczyna piszczała i miotała się jak ryba wyrzucona na brzeg. Hans po każdym kolejnym pisku Elsy jeszcze mocniej pociągał ją za włosy, wyrywając je.

Zaciągnął szlochającą z bólu córkę do pokoju synów i ryknął:

- Eliza!

Kobieta szybko wpadła do sypialni.

- Co się stało, kochanie? Boże, zostaw ją! - wrzasnęła.

- Jeżeli dzisiaj nie wyniesiesz się z tego domu, to albo ja stąd wyjdę ze swoimi synami raz na zawsze, albo zmuszę cię do opuszczenia tego miejsca w inny sposób - powiedział spokojnie - Pójdziesz za swoją córeczką jak pies za panem, co?

- Hans - zaszlochała Eliza - Hans, proszę cię, daj mi szansę...

Rozwścieczony mężczyzna popchnął Elsę. Dziewczyna upadła na podłogę, zalewając się łzami.

- Wybieraj. Albo ty, albo ja.

Eliza ryknęła. Był to naprawdę nieludzki, potworny ryk. Nawet zwierzę nie potrafiłoby wydać z siebie takiego dźwięku.

- Kocham cię - wrzasnęła patrząc obłąkanymi oczami na męża - Jak możesz?! Jak?! Te potwory zrujnowały ci życie, nie widzisz?!

- Wynocha!

Eliza złapała córkę za rękę i wypchnęła ją z pokoju.

- Uciekaj! Wiesz, co robić!

Dziewczyna wybiegła, uśmiechając się jak szaleniec.

- Hans, chodź!

- Wynocha!

Mężczyzna podszedł do żony z zamiarem uderzenia jej. Kobieta wybiegła z pokoju, śmiejąc się.

Hans zatrzasnął drzwi.

- Tato... - wyjąkał Carl.

- Przepraszam - milicjant usiadł na podłodze, opierając się o drzwi.

- Nie chciałem, żebyście musieli na to patrzeć...

Friedrich podbiegł do ojca i mocno go uściskał.

- Nie przejmuj się, tato - Johan poklepał go po ramieniu - Wszystko w porządku.

- Co to za zapach? - Carl wstał - Coś jakby...

Gabriel wyszedł na chwilę z pokoju. Nagle w domu rozległ się pisk.

- Pali się!

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • Dekaos Dondi 9 miesięcy temu
    Klauduniu→Robi się coraz ciekawiej. Znowu urwane w odpowiedniej chwili.
    Mam nadzieje, że to wszystko, jeszcze nie jest tym, na co wygląda.
    Że przyczyna nie będzie po jednej stronie. No ale. To Twój tekst:)→Pozdrawiam:)
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Nie rozumiem. Jaka przyczyna? Po jednej stronie?
  • Dekaos Dondi 9 miesięcy temu
    To taki jeno skrót myślowy. Że nie wszystko jest takie, na jakie wygląda:)...
    A tak a propos→gdyby odpowiedni scenariusz napisać.. to nawet film mógłby być:)
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    O, dziękuję!
  • TheRebelliousOne 9 miesięcy temu
    AHA! Wiedziałem, że żonka ma nierówno pod sufitem i nawet jej dzieci są dla niej jak blokada przed mężem! Powiem Ci, że opowiadanie trzyma w napięciu, a to bardzo lubię. Zasłużone 5. :)
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Dziękuję, bardzo ; )
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Ale uważaj na Betti - jeszcze cię skrytykuje, że podobają ci się takie ,,głupoty" : )
  • betti 9 miesięcy temu
    Klaudunia nie jojcz, To co będzie dalej? Spalisz je na stosie czy zamkniesz w odosobnieniu?
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    betti Nie mogę ci powiedzieć : )
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    betti Ty też nie oznajmiasz wszystkim, o czym będzie twój nastęlny wiersz, prawda?
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    betti Następny, wybacz ; )
  • betti 9 miesięcy temu
    Klaudunia tego akurat nigdy nie wiem, bo piszę tylko wtedy, gdy dopada mnie wena. Nie tworzę na siłę, ale w rozdziałach (podejrzewam, bo nie piszę długich tekstów, jedynie miniaturki), że trzeba mieć chyba jakiś plan, prawda?
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    betti Nie piszę według planu. Jego tworzenie powoduje, że odechciewa mi się pisać. Jeśli mam pomysł i myślę, że dam radę - realizuję go. Nie bawię się w pisanie scenariuszy, piszę to, co podpowiada mi serce, że tak się wyrażę.
    Poza tym plan zawsze może się zmienić, prawda?
  • betti 9 miesięcy temu
    Teraz się zrobiło nieciekawie. To zbyt przewidywalne, nie ma żadnego elementu zaskoczenia. Schemat.
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Pewnie ty byś chciała, żeby Hans spotkał jakąś niezwykłą kobietę na swojej drodze : )
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Skoro tak, to co przewidujesz?
  • betti 9 miesięcy temu
    A co tu można przewidywać... albo zabiorą ją i córkę do jakiegoś zamkniętego zakładu, albo obie uciekną, albo się spalą. Bo chyba nie zaczną najspokojniej w świecie po tym wszystkim razem żyć. Poszłaś na łatwiznę, to wszystko już było...
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Pisałam już o rzeczach, których nie było, a dla ciebie to były głupoty : )
    Może mam przytoczyć niektóre twoje wypowiedzi?
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Ale nie zamierzam się kłócić. Skoro dla ciebie wszystko jest do d*, to sobie tak myśl.
    Ciekawe, dla kogo twoje dzieła są godne nagrody Nobla.
  • Marian 9 miesięcy temu
    Robi się coraz goręcej!
  • Klaudunia 9 miesięcy temu
    Dziękuję, bardzo mi miło : )

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania