Miraculum: Biedronka, Czarny Kot i Pantera / Pierwsze spotkanie, część 1

Obudziła mnie ta piekielna maszyna o godzinie 7 rano. Jak ja nie cierpię poniedziałków. Wystawiłam rękę spod kołdry i wymacałam budzik. Wyłączyłam go i ręka zjechała mi na stolik nocy. Zahaczył o jakieś pudełeczko z 6 rogami. Przecież nic tam nie kładłam. Wychyliłam rozczochraną głowę spod kołdry i zobaczyłam to pudełeczko. Wyglądało jakby była tam jakaś biżuteria. Wzięłam to do ręki i zaczęłam oglądać z każdej strony. Było śliczne. Miało narysowane gałęzie jabłoni. Chyba pochodzi to z Chin lub Japonii. Wydawało mi się, że gałęzie zabłysły na czerwono. Usiadłam jeszcze bardziej zaciekawiona i otworzyłam. W środku była złożona czarna rękawiczka bez palców.

- Co to jest? - spytałam sama siebie.

Po tym z rękawiczki wyleciało granatowe światło. Spojrzałam na to zaskoczona od razu się wybudzając ze snu. Światło otoczyło mnie parę razy, aż w końcu zatrzymało się przed moją twarzą. Po chwili światło zniknęło i pojawiło się skulone stworzenie. Było całe granatowe, miało małe uszka i długie wąsy i równie długi ogon. Kiedy się wyprostował zobaczyłam, że jego oczy są przeraźliwie niebieskie.

- Witaj, jestem Speedy. Jestem kwami Pantery. Jak się nazywasz? - spytał zaciekawiony podlatując do mnie jeszcze bliżej.

- Jestem Maya....Ale, skąd się tu wziąłeś i co to jest kwami? - pytałam niepewnie poprawiając się na łóżku.

- Wszystko ci wytłumaczę, ale musisz mi dać jagody. Przez równe 1000 lat nic nie jadłem i jestem strasznie głodny. Który mamy rok? - spytał wyglądając przez okno.

- 2016 - odparłam schodząc z łóżka - Duża zmiana, prawda?

- Wręcz gigantyczna - odparł minimalnie przerażony.

Spojrzałam na niego smutno. Tyle lat spędził nie wiadomo jak i gdzie i dopiero teraz się obudził. Otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam sporą garść jagód, które położyłam na małym talerzyku. Speedy przyleciał i usiadł na blacie. Zaczął jeść i opowiadał, kim jest i co to jest Miraculum. Jego jest najstarsze i najbardziej potężne. Potężniejsze nawet od Biedronki i Czarnego Kota. Powiedział też, że to on uczył wszystkie kwami kontroli swojej mocy. Słuchałam tego bardzo zainteresowana robiąc śniadanie do szkoły.

- Czyli...Teraz ty będziesz moim mentorem - podsumowałam.

- Zgadza się. Nasze moce są potężne. Twoją mocą będzie Zmienny Ogon. Często uczestniczę też w misjach, ponieważ lubię walczyć - wyjaśnił.

Spojrzałam na niego zaskoczona. Czyli lubi walczyć i poznawać nowe rzeczy. Mamy też dużo wspólnego.

- Dobrze, to będziemy razem walczyć. Teraz wybacz, ale idę się ubrać, ponieważ za pół godziny mam szkołę i nie chcę się spóźnić - powiedziałam biorąc ciuchy do przebrania.

- A co będziesz się uczyć? Historii? - pytał z dużym błyskiem w oczach.

- Dzisiaj nie, ale jutro mam równo 2 godziny zajęć - powiedziałam wskazując na mój plan, który leżał na stole.

Podleciał tam i zaczął czytać plan. Ja za to weszłam do łazienki i ubrałam na siebie granatową sukienkę i czarne balerinki. Lubię sukienki i to różne. Nałożyłam jeszcze czarną bransoletkę na prawą rękę i uczesałam włosy w luźnego koka. Do tego delikatny makijaż i byłam gotowa. Wyszłam z łazienki i minimalnie się wystraszyłam, ponieważ przede mną lewitował Speedy z Miraculum.

- Oto mój dodatek - powiedział z uśmiechem.

Odwzajemniłam gest i go nałożyłam na prawą dłoń. Akurat na moją ranę. Zapiekło mnie to minimalnie, ale później poczułam mrowienie i rękawiczka zrobiła się na moment fioletowa.

- Tak musi być - wytłumaczył - W ten sposób trudno będzie ściągnąć Miraculum. Tylko my mamy takie zabezpieczenie.

Zrobiłam zdziwioną minę. To akurat będzie przydatne. Nałożyłam torbę na ramię, wzięłam plan i kluczyki i wyszłam z domu. Kwami schowało się do osobnej kieszonki w torbie i wychyliło łebek zaciekawiony światem. Wyszłam z bloku i przeszłam na drugą stronę ulicy. Weszłam po schodach do szkoły i zaczęłam szukać klasy. Szkoła jest ogromna. Tyle klas, uczniów. Mogłam wydrukować mapkę. Weszłam po kolejnych schodach i zobaczyłam, że siedzą tutaj ta mulatka, która wczoraj kupowała lody i ten chłopak w czerwonej czapce. Spojrzeli na mnie zaciekawieni. Chciałam ich ominąć, ale ktoś chwycił mnie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam tę mulatkę.

- Przepraszam, że zaczepiam, ale czy ty jesteś nowa? - spytała zaciekawiona.

- Tak, to prawda. Czy ty nie wiesz, gdzie jest sala numer 303? - spytałam z nadzieją.

- Wiem. Zaraz cię zaprowadzę, ale najpierw poznaj moich przyjaciół. Jestem Alya - podprowadziła mnie do nich i zaczęła przedstawiać - To jest Nino - wskazała na ciemnoskórego chłopaka - To jest Marinette - wskazała na dziewczynę z czarnymi włosami w kucyki - I Adrien - dokończyła wskazując na blondyna z zielonymi oczami.

- Hej - powiedzieli równocześnie.

- Hej, jestem Maya. Wczoraj wprowadziłam się tutaj z Londynu.

- Z krainy zimna w krainę ciepła - zachichotała Marinette - Masz ładną sukienkę i włosy.

-Dziękuję. Lubię eksperymentować z włosami i ciuchami. Wolę sukienki, ponieważ są wygodniejsze.

- Uważam inaczej, ale okey - stwierdziła Alya - Gdzie mieszkasz?

-Na przeciwko szkoły i małej piekarni.

- To mój dom - pochwaliła się Marinette - Moi rodzice robią najlepsze ciastka w całym Paryżu. Musisz spróbować.

- Właśnie po zajęciach spróbuję.

- Masz jakieś zainteresowania? - spytał Nino.

- Lubię rysować, grać na gitarze i fotografować - wymieniłam - Po lekcjach idę szukać stażu z fotografii. Chcę być profesjonalnym fotografem.

- To super. Możesz przyjść za tydzień na sesję i popatrzeć jak Vincent robi mi zdjęcia. Słyszałem, że szuka stażysty. To może spróbujesz - zaproponował Adrien.

Spojrzałam na niego zaskoczona. On jest modelem, więc nie ma łatwego życia. Współczuję mu.

- Chętnie pójdę na tę sesję. Wezmę swoje portfolio i popytam, czy mam szansę. - spojrzałam na zegarek i się przeraziłam - Fajnie mi się z wami rozmawia, ale jeszcze nie znalazłam mojej sali lekcyjnej.

- Już cię zaprowadzę - powiedziała Alya biorąc mnie za łokieć i ciągnąc w stronę kolejnych schodów.

Weszłyśmy na drugie piętro i wyszeptała mi, że Marinette jest strasznie zakochana w Adrienie. Stara się to ukryć, ale się jąka i nie może się wysłowić przy nim. Biedaczka. Stanęłyśmy przed salą numer 303, gdzie było dość sporo osób. I teraz zapytała się mnie prosto z mostu.

- Kim był ten chłopak, co cię wczoraj zaprosił na lody?

-To Luka. Spotkaliśmy się w parku, gdzie rysowałam fontannę. Zaczął grać na gitarze i tak zaczęła się nasza przyjaźń - wyjaśniłam - Nie mam nic do ukrycia.

- Widać, że wpadliście sobie w oczy - stwierdziła unosząc znacząco brew do góry.

- Na serio? - spytałam z delikatnym rumieńcem.

Kiwnęła głową, że tak. Spuściłam głowę i poprawiłam niesforny kosmyk za ucho. Z opresji wyrwał mnie dzwonek.

- Zobaczymy się na przerwie. Do zobaczenia - powiedziała Alya i poszła.

No, to się nazywa konkretna dziewczyna. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do klasy. Było nas w sumie 20 osób. Usiadłam z tyłu, by mieć lepszy widok na prezentację. Wyciągnęłam zeszyt, książkę i długopisy. Zauważyłam, że Speedy zmienił położenie. Wleciał do kieszeni mojej sukienki, by też posłuchać.

- Kto to jest Luka? - szepnął do mnie zaciekawiony.

- Później go zobaczysz - odszepnęłam do niego puszczając oczko.

Zachichotał i zaczęły się zajęcia.

 

Po godzinie 14 wyszłam ze szkoły i usiadłam na murku. Obok postawiłam torbę i wyciągnęłam kanapki. Speedy jadł jagody i rozglądał się ostrożnie dookoła. Powoli przyzwyczaja się do tej groźnej rzeczywistości. Reszta siedziała po drugiej stronie. Zobaczyłam, że ta blondynka, Chloe uczepiła się Adriena. Biedak. Zauważyłam, że kwami zesztywniało i zaczęło się uważniej rozglądać. Także Miraculum zrobiło się bardziej fioletowa tak jak wcześniej. Ciekawe, co się teraz będzie działo. Z tych myśli wyrwał mnie zapach croissontów i czekolady. Odwróciłam się i zobaczyłam, że podchodzi do mnie Luka.

- Zgłodniałaś? - spytał podając mi te smakołyki.

- Trochę - przyznałam.

I co z tego, że zjadłam kanapkę. Zawsze miejsce w brzuchu się znajdzie. Usiadł koło mnie i zaczęliśmy rozmawiać. Niestety krótko, ponieważ zaraz idę na zajęcia z rysunku. Zauważyłam, że moi nowi znajomi obserwują nas i że podchodzi do nas jakaś fioletowo włosa dziewczyna.

- Cześć, Luka. Co tutaj robisz? - spytała zaciekawiona stając przed nami.

- Przyszedłem odwiedzić ciebie i porozmawiać z nową znajomą - wytłumaczył - Maya, to moja młodsza siostra, Juleka. Siostro, to dziewczyna, o której wam krótko powiedziałem.

- Krótko? Nawijałeś o niej równe 2 godziny - sprostowała Juleka.

Zawiesił głowę załamany, na co zachichotałam.

- Nic do ciebie nie mam, spokojnie - zwróciła się do mnie - Lubię twój styl i wydajesz się być fajna.

- Bo jest - wtrącił Luka - Możesz jej lub nam pokazać zdjęcia lub rysunki, które zrobiłaś, proszę?

- Pewnie. Jutro mogę przynieść do szkoły.

 

Nastał wieczór. Szykowałam się do spania, kiedy Speedy mnie zatrzymał.

- Zanim pójdziesz spać, musisz poznać Biedronkę i Czarnego Kota - obwieścił.

- Teraz? Przecież jest noc - powiedziałam zdziwiona wskazując godzinę.

- Mają nocną służbę - wyjaśnił - Musisz powiedzieć :Speedy, czas przyspieszyć. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej będziesz walczyć.

- No dobra....Speedy, czas przyspieszyć.....

Oblało mnie granatowe światło, a później.....

CIĄG DALSZY NASTĄPI......

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania