Nympha cz.1

Eoster, obudziła się wraz z wschodzącym na nieboskłonie słońcem. Dziś, na placu miał odbyć się festyn z okazji początku wiosny. Jednak, dziewczyna nie miała ochoty tam iść. Wolała uczcić ten dzień, na lądzie, w otoczeniu kwiatów, przyglądając się tafli jeziora. Przyglądając się swojemu domu. Te smętne rozmyślania, przerwał jej dzwonek budzika. Wysłużona tarcza starego, złotego zegarka, pokazywała godzinę szóstą nad ranem. Eyo, wyłączyła przeraźliwie dzwoniący alarm, po czym westchnęła cicho. Eoster przeciągnęła się i omiotła swoją sypialnie spojrzeniem. Trzy ściany i podłogę pokoju pokrywało drewno. Czwarta ściana była natomiast zrobiona z szyby, rozpościerającej cudowny widok na ogród, otaczający dworek. Półeczki wykonane z ametystu ozdobione były piórami ptaków które Eyo znalazła na powierzchni Ziemi. Ogromna szafa, zajmowała połowę pokoju i dzieliła przestrzeń między łóżkiem a puchatym, białym dywanem, który kończy się przy początku schodków, biegnących prosto do uwieszonego na linach łóżka, które przed spadnięciem musiała chronić magia. Dziewczyna przeciągnęła się i zeskoczyła z owego posłania, zostawiając za sobą smugę złotego pyłu, który nimfy gubią w pewnym okresie swojego życia. Stanęła na środku komnaty i wyobrażając sobie łazienkę, zakręciła się w powietrzu, by po chwili zniknąć wraz z cichym pyknięciem. Eoster przeteleportowała się do łazienki, urządzonej równie gustownie co jej pokój. Białe kafelki pokrywały niemal całą powierzchnię podłogi oraz ścian. Resztę wolnego miejsca zajmowało lustro, odbijające całe pomieszczenie. Na jego środku, w wgłębieniu znajdował się ogromny basen z ręcznie malowanymi, złotymi wzorkami. Na około tego basenu, rozmieszczone było kilkanaście małych kraników, wypuszczających wodę o przeróżnych zapachach i bąbelkach. Była też Eoster, przeglądająca się w lustrze. Miała ona bardzo długie, czarne włosy z fioletowymi pasemkami, sięgające pasa, była nimfą wysoką, o oczach równie fioletowych, co pasma włosów. Oliwkowa karnacja mieszała się z malinowymi ustami. Na policzku miała tatuaż przedstawiający księżyc. Eyo zamknęła na minutę oczy, by po chwili zamiast ptasiego gniazda, na głowie mieć i idealnie rozczesane i wyprostowane włosy. Szybko zmieniła czarną, jedwabną koszulę nocną na równie ciemną, codzienną suknię z delikatną koronką i na nogi, nałożyła sandały. Dziewczyna wyskoczyła z komnaty łazienkowej i popędziła kamiennymi schodkami na parter.

- Eoster, moja droga, damie nie przystoi tak biec! – Eyo zatrzymała jej gburowata nauczycielka, Mischele Mark, zatrudniona i mieszkająca w dworze Misssel, która mimo ważnego święta nie zdecydowała się wrócić do domu.

- Dzień dobry, pani Mark, ma pani rację, nie powinnam biec - młoda nimfa, dla świętego spokoju, zgodziła się.

- Dobrze, ale następnym razem proszę pamiętać o zasadach savoire vivre – powiedziała nauczycielka. Kiedy tylko Mischele zniknęła za zakrętem, Eyo znów ruszyła przed siebie, w tym tempie co wcześniej. Zeszła po kamiennych stopniach schodów i skierowała się w stronę jadalni. Wiedziała że jest już spóźniona na śniadanie. Otworzyła wrota i ujrzała siedzący przy stole cały ród Soo. Przez środek komnaty przebiegał drewniany stół zastawiony jedzeniem, a po jego bokach dwie ławeczki. Dziewczyna usiadła na jednej z nich, obok swojej siostry i naprzeciwko rodziców.

- Dzień dobry – przywitała się grzecznie.

- Witaj, Eoster, spóźniłaś się – odpowiedziała mama, Gloria Soo, nimfa o krótkich czarnych włosach z zielonymi końcami, oczach jak dwa szmaragdy i rysunku opalonego rumianku na policzku.

- Przepraszam – odpowiedziała dziewczyna, po czym nałożyła owsianki do miseczki.

- Eyo! – szepnęła cicho Vienna, starsza o rok od Eoster siostra o czarnych włosach, nieco jaśniejszych w barwie od reszty rodziny, przeplatanych różowymi pasemkami.

- Co? – zapytała druga.

- Dzisiaj jest bal z okazji pierwszego dnia wiosny. Pamiętasz? – oznajmiła Vii.

- Jak mogłabym zapomnieć! – Roześmiała się Eyo. Przykuło to jednak uwagę reszty rodziny. Rowena, siostra bliźniaczka Eoster, o najciemniejszych włosach z turkusowym pobłyskiem, niebieskimi oczami i falą na policzku która jej zawsze dokuczała, popatrzyła na siostry z niesmakiem.

- Eoster, Vienna, co to za zachowanie przy stole? – Zapytała dziewczyny Gloria.

- Przepraszamy – odparły siostry.

- A teraz całą trójką idziecie przygotować się na bal – poprosiła mama. Po jej słowach, jako pierwsza pod drzwiami znalazła się Eoster. Chwilę potem dołączyła do niej Vienna. Siostry udały się do pokoju Eyo.

- No, dobra, chyba czas się przygotować – mruknęła Eoster. Druga z sióstr wskazała na nią palcem, by po chwili nimfa miała na sobie fioletową sukienkę z wieloma falbankami i brokatem. Na nogach, Eyo miała śliczne srebrne sandały. Włosy miała rozpuszczone, a na głowię tiarę.

- Dzięki Vii, pora na ciebie – powiedziała i wyciągnęła palce w taki sposób co uprzednio siostra. Vienna, ubrana była w zwiewną jasnoróżową sukienkę przepasaną równie różowym paskiem. Włosy upięła w kok. Spod połyskującej tiary, wystawało kilka pasemek włosów. Zadowolona z efektu Eoster, rozsiadła się w fotelu i zaczęła wesoło gawędzić z Vienną. Kilka godzin później, dziewczyny opuściły komnatę Eyo i udały się do pięknie ustrojonej głównej sali dworku Missel. Na kamiennych posągach zasłużonych nimf, powieszone były pastelowe, wiosenne wstęgi, a na stolikach z najróżniejszymi przekąskami leżały bukiety kwiatów świeżych i ususzonych oraz zapalone świece. Siostry dostojnym krokiem zeszły z jedynych na dworze złotych schodków i udały się przywitać z gośćmi.

- Witam w dworze Missel na corocznej wiosennej uroczystości – mówiły ściskając coraz to nowe dłonie. W pewnym momencie podeszła do nich mama ubrana w szmaragdowozieloną, aksamitną sukienkę. Zaprowadziła dziewczyny do najważniejszego gościa na sali, Leona Allse.

- A oto moje ukochane córeczki, najstarsza Vienna oraz bliźniaczki, Rowena i Eoster – powiedziała Gloria

- Och, moja Lanastia oraz Erick powinni za chwilę się też zjawić – odparł pan Leon. Eyo, słysząc imię przyjaciółki, po biegła jej szukać. W końcu, nie widziała jej prawie rok! Jednak, przez przypadek na kogoś wpadła. Podniosła się szybko z ziemi i zaczęła przepraszać. W odpowiedzi usłyszała jednak zduszony chichot.

- Myślałam że nigdy nie skapniesz się że to ja – śmiała się Lana. Eoster przytuliła tę dziewczynę o blond kosmykach włosów, zapiętych w kucyk, oraz żółtymi oczami i małą gwiazdką na policzku. Eyo usłyszała strzępek rozmowy.

- …Oj, Eoster jest taka okropna...

- …Dziwię Ci się, Row jak możesz z nią wytrzymywać;… Tego było już za wiele. Eyo, rozpoznając głos Rowen zostawiła przyjaciółkę samą,po czym ruszyła w stronę jej oraz jakiejś innej dziewczyny.

- Jak…możesz…mnie…obrażać…Ty…wredna – Eoster syczała, w przerwach policzkując siostrę. Przerwała jej jednak Gloria.

- EOSTER! JAK ŚMIAŁAŚ JĄ UDERZYĆ! MARSZ DO POKOJU! PÓŹNIEJ SIĘ TOBĄ ZAJMĘ! – wrzeszczała mama, podchodząc do bijących się bliźniaczek. Eoster zrzuciła z głowy tiarę, tak że ta roztrzaskała się na miliony kawałeczków. Lana próbowała za nią pobiec, jednak Gloria wbiła w jej ramię swoje długie paznokcie. Dziewczyna wypłynęła z podwodnego pałacu nimf. Nie wiedziała dokąd płynie, jednak jedno było pewne: byle najdalej stąd. Wypłynęła z jeziora i pobiegła przed siebie. Wpadła jednak na jakiegoś człowieka. Był to wysoki chłopak o przydługich brązowych włosach, karmelowych oczach i dołeczkach w policzkach.

- Wszystko w porządku? – zapytał nieznajomy

- Tak, tak w najlepszym – pośpiesznie skłamała Eoster

- Przecież widzę że coś cię trapi – powiedział – a tak przy okazji, to jestem Evan

 

Onyx

Następne częściNympha cz.2  

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Clariosis miesiąc temu
    O, a tak się właśnie zastanawiałam, kiedy coś wrzucisz. :)
    Powiem Ci, że widać dużą poprawę. Opisujesz bardziej dokładnie, starasz się rozbudowywać opisy, dzięki czemu lepiej ogarnąć przedstawiony świat. Jednak pojawiło się tutaj wiele nieścisłości i rzeczy, które można by poprawić:

    "Miało być dziś przyjęcie z okazji pierwszego dnia wiosny." - Wcześniej było napisane "Dziś, na placu miał odbyć się festyn z okazji jej początku." więc takie przypomnienie tuż zaraz jest bez sensu. Jedno zdanie można spokojnie usunąć. ;)

    "Półeczki wykonane z ametystu o fioletowej barwie, ozdabiały pióra ptaków znalezione na powierzchni Ziemi." Nie jestem znawcą od szyku zdań, ale mam wrażenie, że tutaj właśnie szyk szwankuje. Bo z tego zdania wynika, jakoby to półeczki z ametystu ozdabiały pióra, a nie pióra leżały na tych półeczkach. Warto więc zmienić na "Półeczki wykonane z ametystu ozdobione były piórami ptaków" - ametyst jest fioletowy, więc nie trzeba dopisywać barwy. ;) Plus do końca nie rozumiem co ma oznaczać tutaj "na powierzchni ziemi" - można napisać, że znalezionymi gdzieś na ziemi.

    "Eyo znów ruszyła przed siebie, w tym tempie co wcześniej. Zeszła po kamiennych stopniach schodów i ruszyła w stronę jadalni." x2 ruszyła - jedno można zmienić na skierowała się/poszła.

    "nałożyła do miseczki owsianki." nałożyła owsianki do miseczki.

    "Szepnęła cicho Vienna, starsza o rok od Eoster siostra o jasno różowych pasemkach swych jaśniejszych od reszty rodziny ale również czarnych włosów," - musiałam przeczytać trzy razy, by zrozumieć o czym jest tu mowa. Lepiej zapisać jako:
    "Vienna, starsza o rok od Eoster siostra, o włosach czarnych, nieco jaśniejszych w barwie od reszty rodziny, przeplatanych różowymi pasemkami."

    "- Dzięki Vii, pora na Ciebie – powiedziała i wyciągnęła pale w taaki sposób co uprzednio siostra." - "Ciebie" z małej. Nie wiem czym jest "pale". I w "taaki" jedno "a" za dużo. ;)

    "Włosy upięte miała w kok." Można napisać "włosy upięła w kok"

    "postelowe," - co oznacza to zdanie? A może chodziło o "pastelowe"?

    "ubrana w szmaragdowozielonej, aksamitnej sukience." - ubrana w szmaragdowozieloną, aksamitną sukienkę.

    "Zabrała ona je do najważniejszego gościa na sali, Leona Allse." - Zabrała można zmienić na "zaprowadziła", "ona" można usunąć, a "je" zmienić na np. dziewczyny, siostry.
    "Nimfa, słysząc imię przyjaciółki, po biegła jej szukać." - Która nimfa? Jak zrozumiałam, to wszyscy tutaj są nimfami, więc warto sprecyzować.
    "- Myślałam że nigdy nie skapniesz się że to Ja – śmiała się Lana." - "Ja" z małej. "Skapniesz" można zostawić, jeżeli ma być to wzorowane na młodzieńczą gwarę, ale do takich istot pasuje mi bardziej wymowa bardziej poetycka, że tak to powiem, wiec bardziej pasowałoby "myślałam, że mnie nie rozpoznasz" ;) Ale to już tylko moje widzimisię i opinia.

    "…Oj, Eoster jest taka okropna...

    - …Dziwię Ci się, Row jak możesz z nią wytrzymywać… Tego było już za wiele. Rozpoznając głos Rowen. Eyo zostawiając przyjaciółkę samą, ruszyła w stronę jej oraz jakiejś innej dziewczyny." - po "wytrzymywać" brak myślnika. Bardzo skąpo opisana sytuacja, która utrudnia rozeznanie się w tym, co się właśnie dzieje. Warto by było napisać, że bohaterka usłyszała te słowa i rozpoznała głos Rowen i że tego było już za wiele, więc z napływie gniewu ruszyła w stronę siostry, zostawiając przyjaciółkę samą. Bo zdania "Tego było już za wiele. Rozpoznając głos Rowen." w ogóle się nie łączą z dalszą częścią. Tutaj warto by było zapisać od nowa to, co chcesz przekazać, dodając kilka konkretów. Mogą być krótkie. ;)

    "- Jak…możesz…mnie…obrażać…Ty…wredna – Eoster syczała, w przerwach policzkując siostrę" "Ty" z małej.
    "wrzeszczała mama, podchodząc do młodszej bliźniaczki." - która z nich jest tą młodszą bliźniaczką? Wcześniej w tekście nie było to podkreślone, więc nie może to tak po prostu teraz wyskakiwać. Można napisać, że podeszła ogółem do bliźniaczek, bo obydwie się tu biją. ;)
    "Dziewczyna wypłynęła z pałacu. Nie wiedziała dokąd płynie, jednak jedno było pewne: byle dalej stąd. Wypłynęła z jeziora i pobiegła przed siebie." - No i tutaj mam zagwozdkę. I to ogromną. O co tak naprawdę chodzi w tym zdaniu? Dlaczego musiała wypłynąć z pałacu? Czy chodzi o to, że pałac nimf znajduje się POD wodą, a nie na lądzie? ...ojć. To jeżeli o to chodzi, to niestety, ale zostało to źle opisane. Dopiero jak przeanalizowałam tekst głębiej, to zauważyłam to zdanie:
    "Wolała uczcić ten dzień, na lądzie, w otoczeniu kwiatów, przyglądając się tafli jeziora. Przyglądając się swojemu domu." - to po części może wskazywać, że kurcze, faktycznie jest pod wodą, ale dopiero teraz się tego domyśliłam. Po głębszej analizie. Gdyż cały tekst jest opisany tak, jakby to był normalny pałac na lądzie, nic nie wskazywało na to, że to wodne nimfy. Musisz zaznaczyć to lepiej na samym początku, by czytelnik wiedział, że pałac jest pod wodą, dlatego bohaterka z niego wypływa na ląd.
    Sam opis ucieczki też jest bardzo skąpy i szybko przeskakuje, warto by było trochę go przedłużyć odpowiednimi słowami, by nadać całości dynamizmu. Ale jeżeli chcesz to tak zostawić, to zmień "byle dalej stąd" na "byle najdalej stąd" ;)

    Ogółem pomysł zapowiada się ciekawie, młoda nimfa ucieka z domu i poznaje człowieka. Zobaczymy, jak się to rozwinie. ;)
  • Onyx 3 tygodnie temu
    Dziękuję za komentarz i wypisanie wszystkich błędów. Poprawiłam już je. :)

    "- Myślałam że nigdy nie skapniesz się że to ja - śmiała się Lana" - chodzi tu o to, że Lana i Eoster potrafią zachować się dostojnie, jednak tego nie lubią i w swoim towarzystwie unikają. :)

    "Dziewczyna wypłynęła z pałacu. Nie wiedziała dokąd płynie, jednak jedno było pewne: byle najdalej stąd." - pałac nimf znajduje się pod wodą, ale jest jak normalny, na lądzie. Dopiero gdy Eyo opuściła go, musiała pływać. Wzmianka o tym pojawi się w części drugiej, ale masz rację; powinnam dać też w pierwszej. Opis ucieczki poprawię później. Postaram się też częściej wrzucać części, ale weny nie miałam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania