Potomkowie Paskundera - II - Zamierzam zawrzeć pokój

Przez pałacowy korytarz, oświetlony promieniami wschodzącego słońca szła postać. Była to niska kobieta wyglądająca na lat czterdzieści. Jej złociste włosy zdawały się błyszczeć, co w połączeniu z brązową skórą stanowiło dość osobliwy wygląd. Jej krępą sylwetkę okrywała powłóczysta popielata szata, sięgająca aż do nagich kostek, na których umieszczone były branzolety z czarnych muszli. Szła co chwilę przystając, to ruszając kilka kroków w tył to znów idąc do przodu. Wahała się czy zbudzić królową. Kuzyn Jej Wysokości - Doralion, zażądał natychmiast widzieć się z jej Panią, ale była jeszcze pora snu. Przez długi czas nie wiedziała co zrobić, aż w końcu postanowiła obudzić królową i ruszyła tym razem zdecydowanym krokiem ku jej komnacie.

Drzwi do sypialni władczyni były pozłacane. Kobieta zapukała w nie i słysząc przyzwolenie weszła. W centrum pełnej przepychu komnaty, na aksamitnym fotelu siedziała młoda dziewczyna. Miała orzechową cerę, a z jej obdarzonego królewskimi rysami oblicza spoglądała para brązowych oczu. Głowę okrywały lśniące czarne włosy sięgające do pasa, zaś zgrabną sylwetkę dziewczyny uwypuklała leżąca na niej jedwabna suknia barwy malinowej zwężająca się w talii. Na alabastrowym czole znajdowała się korona z pereł, gdyż była to właśnie królowa planety Wirto - Wruzella.

- Wybacz Pani, że ci przeszkadzam - powiedziała z pokorą w głosie.

- Cieszę się, że przyszłaś Wróżno. Muszę ci wyznać, że moje serce opanował niepokój.

- Co się stało królowo?

- Miałam sen. Widziałam królową Paskundów, która trzymała tryumfalnie Księgę. Potem ujrzałam spalone łąki, ruiny, pomordowanych ludzi… To było straszne.

- To tylko sen Pani.

-Lękam się czy aby się nie spełni. Spór z Paskundami wisi w powietrzu, jeśli ich królowa dostałaby w swoje ręce Księgę to nie wahałaby się otwartego konfliktu.

- Księga jest dobrze strzeżona.

- A jeśli ktoś zdradzi?

- Nie wiem czy ktokolwiek byłby do tego zdolny.

- Na Ziemi nie jest bezpieczna. Znajdź ją i ukryj w mojej starej bibliotece. Tam nikt nie będzie jej szukał.

- Dobrze królowo.

- Dziękuję ci za wszystko Wróżno. Możesz już odejść.

- Pani?

- Słucham cię.

- Doralion chce się z tobą widzieć.

- Rozumiem. Powiedz, że go oczekuję.

Wróżna pokłoniła się i wyszła, a Wruzella została sama ze swoimi obawami.

Dziesięć minut później do komnaty wszedł wysoki blondyn ubrany w szafirowy płaszcz sięgający mu do kolan i szare spodnie z szerokimi nogawkami. Po sposobie jego chodu oraz tonu jakim zazwyczaj mówił

wywnioskować można było, że to człowiek zimny i nieustępliwy. Spojrzenie jego było pełne wyższości a jednocześnie smutku.

- Witaj droga kuzynko, wybacz, że przerywam ci jakże ważne obowiązki - rzekł z nutą ironii w głosie.

- Nie żywię do ciebie pretensji. Powiedz co cię do mnie sprowadza.

- Pamiętasz jak ostatnio mówiłem o tym, że niebezpieczne jest pozostawianie fragmentów Kroniki Miasta Laszan, na Ziemii?

- Trudno by było o tym zapomnieć. Kłóciłeś się ze mną przy całej Radzie i nazwałeś mnie przy wszystkich niedoświadczoną.

- I miałem rację. Ziemianie odkryli Kronikę.

- Jak? Była ukryta. Żaden Ziemianin nie mógłby jej odnaleźć.

Doralion wzruszył ramionami.

- Widocznie zaklęcie przestało działać.

- Kronika była podzielona na wiele fragmentów, ukrytych w różnych miejscach. Który z nich został odszukany?

-Różdżalia wraz z jej poplecznikami od dzisiaj Wirtatami zwanymi wygnana z Ziemi na zawsze już - zacytował Doralion.

- Nie domyślą się prawdy o nas, na podstawie tego jednego zdania.

-Lecz co zamierzasz z tym zrobić?

- Nic.

- Jak to? Nie sądzisz, że to dobry moment, na to by pokazać im naszą potęgę?

- Ty zamierzałbyś ich zniewolić?

- Nie potrzebujemy niewolników, mamy magię. Ale czy nie sądzisz, że warto by było uczynić ich podległym Wirto?

- Doralionie, czasem przerażają mnie twoje pomysły. Masz jednak rację, że trzeba coś zrobić. Myślałam nad tym od wielu lat… Jak nazywa się człowiek, który odnalazł tabliczkę?

- Ryszard Warzywo. Ale co to ma do rzeczy?

- Zamierzam zawrzeć pokój z Ziemianami, zabiorę go na Wirto.

- Ty zamierzasz zawrzeć pokój z nimi? - Doralion, aż się cofnął.

- Tak.

- Po tym jak nas wygnali z Ziemi?

- To było trzynaście tysięcy lat temu. Zresztą otrzymali już za to karę - zabraliśmy im magię.

- A to co się stało z moimi rodzicami? To jak zginęli? A Kornwalinda? O niej też zapomniałaś?!

- Nigdy nie zapomniałabym o twojej siostrze. Jak możesz tak mówić? To nie oznacza jednak, że będę obwiniać całą rasę za zbrodnie jednostek.

- A więc i tak to zrobisz?

- Tak, zawrę pokój ale najpierw zaproszę tu tego człowieka.

- Nie zgadzam się - powiedział zastępując jej drogę. Wruzello, nie wolno ci tego robić. Ja ci na to nie pozwolę.

- Uspokój się kuzynie. Toleruję twoje zachowanie, wyłącznie przez wzgląd na to co przeszedłeś, ale to nie oznacza że moja cierpliwość kiedyś się nie wyczerpie.

- Nie ustąpię ci, nie w tym.

- Chyba się zapominasz. To ja tu jestem królową.

- Jak widać tylko z tytułu.

- Jak śmiesz? - jej policzki zaczerwieniły się od nagłej fali gniewu. Całą siłą starała się opanować odruch by nie zdzielić w twarz swego kuzyna.

Doralion jednak nie zmartwił się furią w jej spojrzeniu.

- Nie sprowadzaj tu żadnych Ziemian, jeżeli nie chcesz znaleźć we mnie wroga - wycedził spokojnym głosem.

- Czy ty właśnie próbowałeś mi grozić? Wiesz co może cię za to spotkać?

Zapanowała głucha cisza, która zdawała się im ciążyć. Oboje spojrzeli na siebie pełnym nieustępliwości wzrokiem, lecz twarz Wruzelli nagle się zmieniła.

- Czemu to robisz. Dlaczego zawsze musisz być przeciwko mnie? - zapytała, a jej głos zabrzmiał bardziej błagalnie niż stanowczo.

Doralion nic nie odpowiedział.

- Wyjdź. Proszę zostaw mnie samą.

Doralion zawahał się.

- A co z Ziemianinem? - zapytał.

- Moja decyzja nie uległa zmianie.

- Popełniasz wielki błąd. Zniszczysz wszystko co budowali przez wieki nasi przodkowie.

- Mylisz się kuzynie. I nie próbuj nawet nastawiać przeciwko mnie rady. To ci się nie uda.

- Zobaczymy.

- Obyś ty nie zobaczył swojej klęski.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aksi1 3 tygodnie temu
    Proszę piszcie swoje opinie
  • Zaciekawiony 3 tygodnie temu
    Cóż, dialog jest dość suchą ekspozycją, która stopuje akcję. Na razie akcja nie porywa.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania