Spadkobierca (Scenariusz) - 1

PLENER, KRĘTA DROGA, TEREN GÓRZYSTY, LAS, LATO, SŁONECZNIE, PORANEK, UJĘCIE Z LOTU PTAKA.

 

Żółte sportowe Lamborghini jedzie po krętej górzystej drodze.

WNĘTRZE LAMBORGINI, ZA KIEROWNICĄ SIEDZI MICHAŁ OKNO OD STRONY KIEROWCY JEST OTWARTE, CHŁOPAK PRZYWDZIANY JEST W BIAŁĄ KOSZULE I W SPODNIE GARNITUROWE, SŁONECZNIE, PORANEK.

 

(Michał Linke – 17 lat, syn i główny spadkobierca Franciszka Linke, chłopak ma 1,80 wzrostu, szczupły brunet, włosy uczesane na bok)

 

Dzwoni telefon Michała. Chłopak z lekką złością uderza prawą ręką w kolano, następnie wyciąga aparat z szufladki. Przykłada telefon do ucha. Lewy łokieć ma wysunięty lekko za okno. Pojazd prowadzi prawą ręką.

 

MICHAŁ

— Tak tato, zaraz będę,,,ja wiem, że się spóźniam,,,nie mogłem,,,Kaila potrzebowała weterynarza,,,o tato,,,pięć minut i zaraz będę.

(Keila to jeden z pięciu koni rasy arabskiej, które są własnością Michała)

 

Chłopak się rozłącza i kładzie telefon z powrotem do szufladki.

 

WNĘTRZE, REZYDENCJA, PAŁAC NA WZGÓRZU, SALA GOŚCINNA, OKOŁO 300 GOŚCI, KELNERZY ROZNOSZĄ TRUNKI, MAŁA SCENA A NA NIEJ FRANCISZEK.

 

(Franciszek – Ojciec Michała, wdowiec, właściciel rodzinnego majątku Linkerów, milioner, wiek 60 lat, wzrost 1,65, siwy z wąsami i lekko otyły,

Wchodzi Michał na salę. Tłum ludzi wita go oklaskami. Chłopak wbiega na scenę i staje obok swego ojca. Lekko jest skrępowany. Wszyscy spoglądają na scenę. Michał wita się ze swym ojcem. Poklepuje go po ramieniu. Rozpoczynają przedmowę powitalną.

 

FRANCISZEK

— Mój syn!

 

Sala bije brawo.

 

MICHAŁ

— Witam wszystkich moich gości.

 

Goście ponownie klaszczą. Aplauz trwa trzy sekundy. Kelnerzy roznoszą szampana.

 

MICHAŁ

— Prawdę mówiąc, to ja nie jestem najlepszym mówcą. Proszę mi wybaczyć. Dziękuję wszystkim za przybycie tutaj. Jest mi bardzo miło.

 

Sala śpiewa owacyjnie ,,Sto lat, sto lat, niech żyje nam. Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje, żyje nam”

 

FRANCISZEK

— Synu, przede wszystkim chciałbym życzyć Tobie zdrowia i szczęścia.

 

Kelner donosi szampana na scenę.

FRANCISZEK

— To na zdrowie!

 

Franciszek wznosi toast za swego syna.

 

Goście popijają szampana. Dwie dziewczyny stoją przed sceną i uśmiechają się do Michała. Chłopak nie zwraca uwagi na swe rówieśniczki.

 

FRANCISZEK

— Nie mogę w to uwierzyć. Mój syn stał się pełnoletnim człowiekiem. Z tej..

 

Rozniósł się dźwięk zbitego szkła. Cała sala spogląda na kelnerkę, która niefortunnie wypuszcza z rąk tace. Franciszek kontynuuje przemowę. Goście z powrotem przykuwają swój wzrok na scenę.

 

WNĘTRZE, PAŁAC (REZYDENCJA) NA WZGÓRZU, SALA GOŚCINNA, GOŚCIE ROZMAWIAJĄ MIĘDZY SOBĄ, KELNERZY ROZNOSZĄ POCZĘSTUNKI, MICHAL ROZMAWIA Z ALFREDEM, KTÓRY JEST PRZYJACIELEM I PRAWĄ RĘKĄ OJCA MICHAŁA.

 

(Alfred – lat 60, niski i szczupły, włosy czarne. W korporacji jest prawą ręką Franciszka)

 

Trwa bankiet. Goście stoją w grupkach i gawędzą. Kelnerzy, roznoszą poczęstunki. Michał stoi obok Alfreda.

 

MICHAŁ

— Myślałem, że ojciec zorganizuje mi mniej kameralne przyjęcie.

 

ALFRED

— Twój ojciec jest wpływowym człowiekiem.

 

MICHAŁ

— No tak, ale połowa ludzi jest mi całkiem obca. Nawet nie ma tu żadnego mego przyjaciela ze szkoły.

 

ALFRED

— Ciszej Michał, ciszej.

 

Michał zamyśla się przez moment.

 

MICHAŁ

— Przepraszam.

 

Alfred przytyka głową.

 

WNĘTRZE, PAŁAC NA WZGÓRZU, KORYTARZ ŁĄCZĄCY SALE GOŚCINNĄ Z SANITARNYMI POMIESZCZENIAMI. POŁUDNIE.

 

Michał idzie do toalety.

 

WNĘTRZE, PAŁAC NA WZGÓRZU, POMIESZCZENIE SANITARNE DLA MĘŻCZYZN, OLBRZYMIE LUSTRO NAD ZLEWOZMYWAKIEM. POŁUDNIE.

 

Michał poprawia swą fryzurę przed lustrem. Chucha na szybę lustra i uśmiecha się. Wychodzi z toalety.

 

WNĘTRZE, PAŁAC NA WZGÓRZU, KORYTARZ ŁĄCZĄCY SALĘ GOŚCINNĄ Z SANITARNYMI POMIESZCZENIAMI. POŁUDNIE.

 

Michał wraca na główną sale dla gości. Na swej drodze napotyka szefa kuchni z kelnerką. Chłopak słyszy rozmowę szefa kuchni i kelnerki.

 

(Iwona – kelnerka, wzrost 1,70, włosy blond, szczupła, oczy niebieskie)

(Szef kuchni – Szczupły, wysoki brunet, 60 lat)

 

SZEF KUCHNI

— Jest pani zwolniona! Jak można było rozbić tacę i to jeszcze w takim. momencie. Pani sobie nawet nie zdaje sprawy co narobiła. Pani może mi już nawet firmę zamknęła.

 

IWONA

— Ale proszę mi dać jeszcze jedną szansę. Obiecuję, że już nigdy czegoś takiego nie zrobię.

 

SZEF KUCHNI

— Nie! Niech pani wyjdzie stąd.

 

Michał mija kelnerkę i szefa kuchni. Powoli podąża do przodu. Na moment odwraca się.

 

WNĘTRZE, PAŁAC NA WZGÓRZU, SALA GOŚCINNA, GOŚCIE ROZMAWIAJĄ MIĘDZY SOBĄ, KELNERZY ROZNOSZĄ POCZĘSTUNKI, MICHAL WRACA DO ALFREDA.

 

MICHAŁ

— Rozejrzyj się! Widzisz go gdzieś?

 

Alfred reaguje ze zdziwieniem na słowa Michała.

 

MICHAŁ

— Nawet teraz! W czasie moich urodzin. to kręci interesy.

 

ALFRED

— Nie mów tak. Dla niego jesteś najważniejszy.

 

MICHAŁ

— Dla niego to firma jest najważniejsza.

 

ALFRED

— Lada moment i to Ty będziesz głównym zarządcą firmy.

 

Michał ironicznie się uśmiecha.

 

MICHAŁ

— Może to nie są dzisiaj moje urodziny. Może to jest mój ślub z firmą.

 

Alfred opanowuje sytuacje. Zna dobrze całą rodzinę Linkerów. Zmienia temat w rozmowie z chłopakiem.

 

ALFERD

— Jak tam konie?

 

MICHAL

— Miałem dzisiaj mały problem z Kailą.

 

ALFRED

— Może to przez owies.

 

MICHAL

— Nie sądzę. Będę musiał wykonać jej badania.

 

Nagle Michał dostrzega przechodzącą Iwonę. Chłopak zostawia Alfreda i idzie za dziewczyną.

 

WNĘTRZE, PAŁAC NA WZGÓRZU, SALA GOŚCINNA, GOŚCIE ROZMAWIAJĄ MIĘDZY SOBĄ, KELNERZY ROZNOSZĄ POCZĘSTUNKI, MICHAŁ DORÓWNUJE KROKU IWONIE.

 

MICHAŁ

— Najmocniej przepraszam. Pani, dokąd?

 

Iwona spogląda na Michała i idzie dalej bez odezwy.

 

MICHAŁ

— Czy mogę Pani zaproponować lampkę szampana.

 

Iwona zatrzymuje się i spogląda Michałowi w oczy.

 

IWONA

— Nie mogę! Jestem tu pracownikiem. Sorry Już byłym pracownikiem, bo zostałam zwolniona.

 

MICHAŁ

— Jak to pani już tu nie pracuje? To w takim razie jest Pani tu moim gościem.

 

IWONA

— Umowa to umowa. Nie mogę prywatnie gawędzić z nikim na sali. W czasie pracy i po pracy.

 

MICHAŁ

— Ale to są moje urodziny i ja tu rządzę!

 

IWONA

— Nie, lepiej nie.

 

MICHAŁ

— A mogę przynajmniej wiedzieć jak Pani na Imię.

 

IWONA

— Iwona jestem.

 

MICHAŁ

— Ja Michał jestem.

 

IWONA

— Muszę już iść. Do widzenia panie Michale.

 

MICHAŁ

— A może panią podwieźć.

 

Iwona się uśmiecha.

IWONA

— Nie, lepiej nie. Mój mąż zaraz po mnie przyjedzie. Do widzenia Panie Michale.

 

Iwona idzie w stronę wyjścia. Michał spogląda na Iwonę ze smutkiem.

 

(Dzień później)

PLENER, STACJA BENZYNOWA, LAMBORGHINI, SŁONECZNIE, PORANEK

 

Michał tankuje auto.

 

PLENER, BRAMA WJAZDOWA NA TEREN STADNINY KONI, LAMBORGHINI PRZEJEŻDŻA PRZEZ BRAMĘ, PORANEK, SŁONECZNIE.

 

Michal wysiada z auta. Z kieszeni wyciąga smartphona i dzwoni.

 

MICHAŁ

— Witam tu Michał Linker z tej strony. Pani weterynarz nie znajdzie dzisiaj czasu dla mnie,,,aha rozumiem. To przyśle Pani kogoś w zastępstwie,,,to za dwadzieścia minut ktoś przyjedzie, super. Dziękuje bardzo.

 

Michał się rozłącza i wkłada telefon z powrotem do kieszeni.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas dwa lata temu
    Przewinąłem na sam koniec, a tu: "WNĘTRZE, POKÓJ BEZ OKIEN. BIAŁE ŚĆIANY. " - ŚĆIANY ;)

    Maga, jesteś tu trochę. Znasz realia. Musisz być jak Lewandowski przed mundialem. Reklamować Huaweje, sraweje, żyletki, balsamy, co się tylko da.
    W skrócie: Musisz znaleźć z potencjalnymi czytelnikami jakiś consensus. Wypracować układ.
    Ja wiem, że nie wszystko sieda, ale tekst jest trochę za długi. Gdyby ktoś chciałpomóc, spędziłby w opór czasu. Dzisiejszy czytelnik (niestety) jest rozczeniowy, zabiegany. Sam zobacz. Nawet się już smsów nie chce pisać, bo je wypierają obrazkowe piktogramy.
    Wyjdź jakoś, nie wiem, może podziel?

    Ot, taka dygresyjka.
    Pozdrox
  • maga dwa lata temu
    Zaraz podziele :)
  • maga dwa lata temu
    Zawsze, że tekst u mnie za krótki, to tym razem pocisnąłem. Ale już podzieliłem:)

    Pozdrawiam :)
  • Haruu dwa lata temu
    Czytałam wczoraj, niestety nie dobrnęłam do końca. Podział na krótszy tekst na plus. Tekst mi się podoba, czekam na rozwój akcji. Zostawiam 4 na zachęte. Trzymam kciuki za wenę :) Pozdrawiam.
  • maga dwa lata temu
    Dzięki wielkie. Zapraszam na kolejne części Pozdrawiam :) .
  • Canulas dwa lata temu
    "ROZMAWIA Z ALFREDEM, KTÓRY JEST PRZYJACIELEM I PRAWĄ RĘKĄ OJCA MICHAŁA." - Polski Batman?

    "— Nawet teraz! W czasie moich urodzin. to kręci interesy." Po kropce z wielkiej.

    Więc tak. Jak jest na sali ktoś, kto nagrywał odcinki dynastii na vhs'y, zapewne się wciągnie. Ja nie nagrywam, więc raczej nie dla mnie
    Choć nie jest to zle.

    Nie lubię jednak zapisu scenariuszowego.
    Nie siadło mi niestety.
    Pozdroxix
  • maga dwa lata temu
    Mało kto lubi czytać scenariusze. Przypomnę, że scenariusz, jest materiałem dla ekipy filmowej i nie jest skierowany do szerokiej rzeszy odbiorców. Gdyby tak było, to byśmy mogli kupować skrypty w Empiku. Canulas, twe sugestie są zrozumiałe dla mnie. Niemniej dzięki, że przynajmniej próbujesz czytać :)

    Nie zgodzę się z porównaniem do człowieka nietoperza. Tu nie będzie super bohatera,
    Poz. :)
  • Canulas dwa lata temu
    maga, właśnie. Ciężko o zachwyt, nie mniej, na pewno są tacy, którzy to lubią. Ja nie, ale obadalem pierwszą część z ciekawości.
    Zapis dialogu jest dla mnie ok. Wszystko się rozbija o przedstawienie narracji. Wiem, że tak musi być, ale... no, nie mój świat.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania