Dobry wieczór, Panie Buczyborze.
We wstępie czegoś mi brakowało, najpewniej wyjaśnienia, dlaczego Dupolis nie był profesjonalistą i musiał się zadowalać półśrodkami. Opis z wilkami... ok, nie zestresował mnie szczególnie.
Za to od momentu spotkania z lekarzem, wszystko mi się już podobało.
Dokładnie wyobraziłam sobie tego nieprzejętego doktorka, i tych łowców, którzy nie świadczą już usług towarzyskich :))
Fajny humor, fajne opowiadanie:)
"Częściowo się powiodło. Rzeczywiście, na całą watahę wilków spadłe wielkie, ostre sople, które natychmiastowo pozbawiły te żałosne istoty życia." - spadły.
"— Tamten stolik — Wskazał palcem." - brak kropki
"Soploręki mutant ruszył do wskazanej destynacji.
— O, ten pan chyba do nas — Marco delikatnie szturchnął śpiącą w fotelu Iris." - i po: "nas".
I jeszcze w kilku miejscach, ale nie kopiowałem.
Pomysł bardzo ok. Dialogi żywe, też na plus. W zasadzie tekst lepszy niż się spodziewałem, tak więc gratulejszyn
„Dupolis wiedział więc, że dostając się tutaj[,] ma szansę”
„Dupolis wiedział więc, że dostając się tutaj ma szansę. Przebił się zarośniętym pajęczynami korytarzem” – 2 x „się” dość blisko
„sięgnął jedną z książek” – sięgnął po*
„ale taka była część umowy. — rzekł Marco” – bez kropki
Bucz, miałeś już opowiadanie z Marco i Iris prawda??? Wszystko fajnie, tylko imię Dupolis mi nie leży :PP A poza tym opowiadanie bardzo fajne :)
Hej, Podleciałam, przeczytałam, nawet takie dość.
Sympatyczna opowieść. Taka nawet dość. Mag,
Łowcy, uniwersum jakby już gdzieś było obecne.
Czytałam lub widziałam kiedyś cos podobnego? Nie pamiętam.
Pozdrawiam
U Ciebie Łowcy lubią grać główne role. Niby nie mam do czego się doczepić, ale coś mi tu nie gra. Nie wiem, może to te imię, albo ten rodzaj żartu. Było okej, ale myślę, że mogłoby być lepiej.
Komentarze (13)
Bucz, zmień kategorię na Trening Wyobraźni :)
We wstępie czegoś mi brakowało, najpewniej wyjaśnienia, dlaczego Dupolis nie był profesjonalistą i musiał się zadowalać półśrodkami. Opis z wilkami... ok, nie zestresował mnie szczególnie.
Za to od momentu spotkania z lekarzem, wszystko mi się już podobało.
Dokładnie wyobraziłam sobie tego nieprzejętego doktorka, i tych łowców, którzy nie świadczą już usług towarzyskich :))
Fajny humor, fajne opowiadanie:)
"— Tamten stolik — Wskazał palcem." - brak kropki
"Soploręki mutant ruszył do wskazanej destynacji.
— O, ten pan chyba do nas — Marco delikatnie szturchnął śpiącą w fotelu Iris." - i po: "nas".
I jeszcze w kilku miejscach, ale nie kopiowałem.
Pomysł bardzo ok. Dialogi żywe, też na plus. W zasadzie tekst lepszy niż się spodziewałem, tak więc gratulejszyn
„Dupolis wiedział więc, że dostając się tutaj ma szansę. Przebił się zarośniętym pajęczynami korytarzem” – 2 x „się” dość blisko
„sięgnął jedną z książek” – sięgnął po*
„ale taka była część umowy. — rzekł Marco” – bez kropki
Bucz, miałeś już opowiadanie z Marco i Iris prawda??? Wszystko fajnie, tylko imię Dupolis mi nie leży :PP A poza tym opowiadanie bardzo fajne :)
Dzięki za komentarz
Czytało się miło, lekko i przyjemnie :)
Sympatyczna opowieść. Taka nawet dość. Mag,
Łowcy, uniwersum jakby już gdzieś było obecne.
Czytałam lub widziałam kiedyś cos podobnego? Nie pamiętam.
Pozdrawiam
http://www.opowi.pl/tw-30-5-zabic-bez-kary-umrzec-z-perlami-a45847/
http://www.opowi.pl/tw-20-3-wiecej-lowcow-a41579/
http://www.opowi.pl/lbnp-10-milosc-i-groza-w-cichej-lesnej-a41466/
Pozdrawiam :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania