Poprzednie częściTreniWy→Mit

TreniWy→Gdzieś tam w Galaktyce

Zmieniłem tytuł  

  

  

Dawno dawno temu, gdzieś tam w galaktyce, solidnie dysząc spłaszczonymi płucami, wypełza typ spod ciemnej gwiazdy. Strudzony wielce oraz spocony, niczym mysz w norce bez klimatyzacji, żywi wygłodniałą nadzieję, że teraz wreszcie wydostał ciało i umysł, na zawsze i na wieczność. Otrzepuje wesoło krótkie porcięta z resztek ciemnych światełek i wyrzuca je do czarnodziury, dziurawiąc niemiłosiernie, wnerwiony horyzont swoich planów i marzeń.

   

Dlatego też ni stąd ni zowąd, nie zauważa i nie słyszy echa, albowiem ślimaki w jego uszach, grają na bębenkach, ucztując smakowicie, pożerając ser, którym obleczone są ich rogi. Nie zauważa też wysokich ograniczeń po bokach. Dopiero po chwili dostrzega leżący wniosek. Przeto dochodzi do wniosku, że wędruje na dnie wąwozu. Z każdym krokiem, ściany są coraz bliżej, jakby wchodził do lejka. Na domiar złego, nie może przestać. Musi iść.

   

Wtem dostrzega piłkarza. Lekko spłaszczony, kopie też z lekka spłaszczoną piłkę. Ta rozpędzona jak absurdalny bicz, uderza typa w głowę. Ów wszczyna kłótnie, mimo wszystko pojednawczą, ale po chwili z lekka otumaniony, znowu widzi gwiazdy. Na szczęście już spod żadnej nie musi wychodzić, gdyż są leciutkie i tylko zwiewnie otrzeźwiają, gilgocząc strudzone ciało. Niestety. Piłka odbita od ciemienia, leci dalej. Trafia w kran na ścianie. Niszczy go doszczętnie, a wypływająca woda, zaczyna potop.

     

Tu następuje zmiana bohaterów w tekście, gdyż dotychczasowi giną w odmętach, z braku tchu. Jednak nie wszystko ginie. Szczególnie przyszłe wydarzenia, obiekty oraz nowi bohaterowie.

    

W powstałym oceanie, płynie sobie spokojnie, pośród pluszowych rekinów oraz pomiędzy płotkami, łódź podwodna, w kolorze słoneczka. W środku słychać mamroczące, niewyspane rżenie. Odgłosy owe, wydaje ranny koń. Wstał ze żłoba za wcześnie i teraz marudzi, nie do końca rozbudzony. Ponadto głodny, gdyż nie mógł wybrać, czy pożreć owies, czy siano, czy też truchło osła, który też nie wybrał i zdechł.

    

Nagle łódkę z zawartością, połyka także wygłodniały kraken. Na domiar złego, tnie na wilgotne strzępy, wbudowaną piłą mechaniczną, by po chwili strawić i wydalić niepotrzebne odpadki. Tym samym zanieczyszcza środowisko wodne, doprowadzając do szewskiej mokrej pasji, wkurzone koralowce, które budzą oceaniczną wróżkę. I bardzo dobrze. Nie przynajmniej nie przegapia randki z morskim bałwanem.

     

Razem odnajdują na dnie morza, strasznie zawilgocony, pokaźnych rozmiarów skarb. Nie zauważają jednak, iż kryje on w sobie, przeklęty bunkier, na którego klątwę rzucili duchy bohaterów, oficjalnie już w opowiadaniu, niewystępujący.

Czyli: typ spod ciemnej gwiazdy, ślimaki, bębenki, ser, piłkarz, koń, osioł, pluszowy rekin, kraken i inni.

     

Dlatego po chwili, wróżka i morski bałwan, nie żyją długo i szczęśliwie.

      

Chociaż to wcale nie jest takie pewne, gdyż właściwe zakończenie, skradli wyżej wymienione duchy i wywlekli poza stronę. Nawet puenty z końcowych wnętrzności nie wyłuskali, by ją zostawić do przeczytania. W sumie może to i lepiej, bo na takiej okrwawionej puencie, krew mogłaby skrzepnąć, kusząc wampiry do jej obgryzania i czosnek na kołku wie, z kogo by tam jeszcze, krwinki wyciućkali.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • Bettina 2 miesiące temu

    https://youtube.com/shorts/xY9lfX9S79g?is=xNAyFBD1fu4dObIU
    😉

  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu

    Bettina→Dzięki za (:~linka :~)→Pozdrawiam:)

  • Bettina 2 miesiące temu

    Dekaos Dondi
    Bądź głąbie pozdrowiony.

  • il cuore 2 miesiące temu

    /Odgłosy owe, wydaję ranny koń./ – wydaje
    /Ponadto głody, gdyż nie mógł wybrać,/ – głodny
    /doprowadzając do szewskie mokrej pasji/ – szewskiej ale niekoniecznie

    Wodnik powinien wyciągnąć korek i spuścić wodę w bajorku i wtedy łódź podwodną i bunkier można byłoby zwiedzać 🐸

  • il cuore 2 miesiące temu

    *bajorka

  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu

    Il cuore↔Dzięki za wyłapanie. Poprawiłem:)→Wodnik nie mógł wyciągnąć, gdyż by mi klawiaturę zalało:)→Pozdrawiam :!)

  • Roma 2 miesiące temu

    Jak dobrze, że puenty xD
    Cudo :)

  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu

    Roma↔Dzięki:)→Ano tak. Bo mogło być gorzej:~)→Pozdrawiam:)

  • Bettina 2 miesiące temu

    Sobowtóry.

  • droga_we_mgle 2 miesiące temu

    Sporo tych spłaszczeń... czyżby historia działa się na PŁASKIEJ ZIEMI? 😉

    Powiem tak: jestem obecnie przytłoczona, zestresowana i nie wiem za co się zabrać (mniejsza o to dlaczego), do tego ze wszystkich stron coś wierci, buczy itp. (sąsiedzi idą w remonty). Czytanie tego pomogło. Dzięki.

  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu

    Droga_we_mgle→Dzięki:)→Nie mam pojęcia, gdzie się dzieje historia.
    Aczkolwiek w takich tekstach, wszystko możliwe. Sąsiedzi jak te wiatraki. Trudna sprawa.
    Pozdrawiam :!~)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania