10080 [3] TŁUMACZENIE PL

DISCLAIMER: Poniższe opowiadanie jest fanowskim tłumaczeniem, na które dostałam zgodę od autorki! Jest to piękna historia, niesamowicie wzruszający fanfik, który chciałam udostępnić większej liczbie osób. Tłumaczenie to nie jest przywłaszczeniem pracy! Poniższy tekst nie był, nie jest i nie będzie nigdy mój.

Link do oryginału: http://exobubz.livejournal.com/929.html

Link do konta autorki: http://exobubz.livejournal.com/

Notatka od tłumaczki: Ja wcale nie płakałam tłumacząc, tylko mi się oczy pociły :')

 

Wczesną wiosną Baekhyun zaczął cierpieć. Zwrócił na to uwagę, gdy bóle głowy, które zaczął często miewać, nie odchodziły. Zauważył także zmęczenie. Po dwóch tygodniach zażywania tabletek przeciwbólowych poddał się. Nie miał za bardzo pojęcia, co mogłoby być z nim nie tak, poza tym, że były to po prostu bóle głowy i jakieś problemy, które łatwo można zlikwidować za pomocą magicznej pigułki od lekarza.

Wszedł do gabinetu nie oczekując niczego, a wyszedł z wrażeniem, jakby cały świat zwalił się na jego ramiona, ciążąc także na sercu.

 

------------------

 

Powiedzieli mu, że miał iść jutro na tomografię, ale ten jeden raz Baekhyun nie chciał iść sam. Pierwszą osobą, jaka przyszła mu do głowy, był Chanyeol, jego mąż i kotwica. Szybko wskakując do metra, wyruszył do mieszkania Chanyeola, powstrzymując łzy i starając się utrzymać silne wrażenie.

Następnie złapał taksówkę jedynie by zastygnąć bez ruchu, kiedy kierowca zapytał go o adres. Wtedy zdał sobie sprawę, że go nie pamięta. Nie miał pojęcia. Próbował go przywołać, jednak nie umiał przypomnieć sobie adresu, który niegdyś znał jak własną kieszeń. Zawstydzony i zdenerwowany, nieumiejący wytłumaczyć swojego nagłego i tymczasowego zaniku pamięci, Baekhyun wysiadł z taksówki i spróbował biec, ponieważ w przeciwieństwie do adresu, przez mgłę pamiętał ulice, którymi w przeszłości jeździł.

Miał nadzieję, że może pogodziliby się i spędziliby noc nadrabiając rok rozłąki. Baekhyun marzył i wyobrażał sobie, ale spojrzał na Chanyeola wychodzącego ze swojego apartamentowca trzymając się za ręce z kimś i śmiejąc się radośnie, mógł jedynie zatrzymać się i patrzeć, jak te nadzieje legną w gruzach.

I niczym ból, który odczuwał od kilku tygodni, oczy mu się zaszkliły nim łzy wyciekły z ich kącików. Patrzył aż nie mógł tego dłużej znieść. Z trzęsącymi się kolanami i zaślepionymi oczyma, odwrócił się i skręcił w przeciwną stronę. Sam.

 

------------------

 

Na początku lata Kyungsoo siedział na brzegu łóżka Chanyeola, czekając, aż ten wróci spod prysznica. W dłoni trzymał jego obrączkę, która obracał i obracał w palcach badając każdy aspekt i szczegół. W ten sposób Kyungsoo zabawiał się dosyć długo, aby Chanyeol zdążył wrócić do pokoju.

- Co robisz, Kyungsoo? - powiedział z delikatnym uśmiechem. W odpowiedzi młodszy wzruszył ramionami, nie zmieniając stoickiego wyrazu twarzy.

- Myślałem... Właściwie to myślałem nad tym całkiem długo, szczerze mówiąc.

Zapinając rozporek spodni i sięgając po koszulę, Chanyeol spojrzał na niego.

- O co ci chodzi? - Widząc obrączkę w ręce Kyungsoo, westchnął. - Kyungsoo.

- Chanyeol, dlaczego ty się po prostu z nim nie rozwiedziesz? - wybuchł.

- Kyungsoo, on...

- Jesteście w seperacji już tak długo - rzekł. - Wasz związek był już martwy, kiedy cię spotkałem. Dlaczego ty to tak przeciągasz, skoro żadne z was już nic do siebie nie czuje?

- Nie mogę tak po prostu wtargnąć do niego z papierami rozwodowymi - kłócił się Chanyeol. - Potrzebuje chociaż jakiegoś zawiadomienia.

- W takim razie daj mu to zawiadomienie - powiedział Kyungsoo, ściskając pierścionek ślubny w dłoni. - W sumie, niech jeden z tych prawników dostarczy mu papiery. To wystarczające zawiadomienie, nie uważasz?

- To jest...

- Chanyeol. - Kyungsoo posłał mu znaczące spojrzenie. - Wiesz, że lepiej jest zakończyć wszystko teraz. Żebyśmy naprawdę mogli mieć świeży początek. Wtedy ty i ja moglibyśmy wziąć ślub i oboje moglibyście pójść dalej. Teraz jesteś ze mną i spójrzmy prawdzie w oczy, on też najpewniej ma kogoś innego.

Chanyeola ścisnęło w gardle na myśl, że Baekhyun mógłby być z innym mężczyzną. Było to trudne do wyobrażenia i sprawiło, że drgnęła w nim jakaś struna.

- Kyungsoo...

- Kocham cię, Chanyeol, i wiem, że ty mnie też - wychrypiał. - Więc po prostu to zrób, proszę. Dla nas. Dla niego. Dla wszystkich.

 

------------------

 

W poniedziałkowe noce na studiach, Baekhyun wślizgiwałby się do akademiku Chanyeola i wsuwałby mu się do łóżka. Gigant wierciłby się, ale w końcu przytulałby swojego maleńkiego chłopaka i Kris budziłby się następnego ranka z dodatkowym współlokatorem.

 

------------------

 

0:00:01

 

Chanyeol stał przed domem, który niegdyś dzielił z Baekhyunem prze krótki okres w swoim życiu. Przypomniały mu się złożone obietnice i nadzieje oraz marzenia, które mieli, ale w tym momencie, przeszłe rzeczy jak te były dla niego niczym kurz, gdyż nie myślał o nich od niezliczonych miesięcy. Zbierając w sobie odwagę, Chanyeol uniósł dłoń i zapukał do drzwi. Spodziewał się, że drzwi się otworzą i powita go Baekhyun, jednak zajęło to dłużej niż przypuszczał, a osoba, która stanęła w progu nie była jego przyszłym eks-mężem.

- Dzień dobry.

Młoda, miło wyglądająca dziewczyna, która otworzyła mu drzwi posłała mu uśmiech.

- Witam. - Po chwili ciszy spytała. - Zgaduję, że jesteś Chanyeol. - Kiwając głową, mężczyzna potwierdził.

- Tak.

- Cóż, wejdź - odpowiedziała, usuwając się na bok. Gdy Chanyeol wszedł do środka, zamknęła za nim drzwi. - Jestem Luna, przy okazji.

- Miło cię poznać - rzekł, wyciągając rękę.

- Dzięki! - powiedziała radośnie, ściskając jego dłoń. - Baekhyun pownien być tutaj za chwilę. - Następnie z łagodniejszym, ale smutniejszym wyrazem twarzy dodała. - Oczekuje cię.

Te słowa nieco zabolały Chanyeola, ale nic nie mogło zaprzeczyć prawdzie w nich zawartej. Złożył pozew o rozwód i miał pewność, iż Baekhyun dostał zawiadomienie dwa tygodnie wcześniej. Oczywiście, że go oczekiwał. Jeżeli cokolwiek, to stanie w tym przedpokoju przyprawiało giganta o niepewność. Nie wiedział, jak Baekhyun zareaguje. Wyobraził sobie męża krzyczącego na niego, roniącego łzy mocno przekrwionymi oczyma.

Jednak ta wizja się nie sprawdziła. Gdy Chanyeol spojrzał na schody, na których stał Baekhyun,zobaczył uśmiech, który kiedyś zapierał mu dech w piersi - nadal to robił. Mężczyzna stał w progu domu, wpatrzony i dotknięty przez męża. Wyrywając się z tego stanu, Chanyeol podszedł do niego powoli.

- Hej.

Zbliżając się do małżonka, Baekhyun rozłożył szeroko ramiona. Nie czekając na ruch tego drugiego, przytulił go zanim przerwał kontakt fizyczny w odpowiedniej chwili.

- Cześć, gigancie.

Chanyeol zacisnął usta. Nie chciał już być nazywany "gigantem". Przywoływało to za dużo rzeczy, które odciągnęły by go od celu.

- Nie nazywaj mnie już tak, Baek.

Z otwartymi nieco ustami, starszy pokiwał głową.

- Przepraszam - powiedział ze śmiechem. - Zapomniałem, że się rozwodzimy. Oczywiście. - Klepiąc małżonka po ręce, odwrócił się na pięcie i wskazał coś dłonią. - Przejdźmy do salonu, w porządku? Luna, mogłabyś zrobić Chanyeolowi herbaty? Ja poproszę wody.

- Chcesz cytrynę, Baek? - zapytała.

- Nie. Tylko czystą.

- Jasne - odparła Luna, mlaszcząc i idąc do kuchni.

Chanyeol spojrzał na nią, gdy się oddalała, zastanawiając się nad jej relacją z Baekhyunem. W jego głowie zadzwoniły słowy Kyungsoo. Może Baekhyun też znalazł kogoś tak, jak on znalazł jego. Oboje znaleźli osoby, z którymi wygodnie było być.

Gdy już wygodnie usiedli, Chanyeol przyjrzał się twarzy Baekhyuna.

- Wyglądasz na trochę... zmęczonego, Baek. Wysypiasz się?

Zajęło to chwilę, ale Baekhyun pokiwał głową z uśmiechem.

- Po prostu ostatnio ciężej pracowałem. To wszystko.

- No dobra... - Chanyeol wziął głęboki oddech przed otworzeniem teczki. - Jak wiesz, przyniosłem ci papiery do podpisania.

- Oczywiście.

- Nie zajmie to długo.

- Wiem.

- Staram się to robić tak bezboleśnie, jak jest to możliwe, Baek.

Baekhyun zaśmiał się miękko.

- To nigdy nie będzie bezbolesne.

Chanyeol spojrzał mu w oczy.

- Przepraszam...

- W porządku.

Nie mogąc znieść ciężkiej atmosfery, Chanyeol poszedł dalej. Wyjął wszystkie dokumenty i przesunął je po stole do Baekhyuna, który siedział naprzeciwko. Zauważył, że porusza się wolniej niż zwykle, ale wnioskował, iż po prostu bał się rzeczywistości, którą niosły za sobą papiery.

Podczas gdy jego mąż podniósł kartki i przeleciał je wzrokiem, Chanyeol powiedział:

- Praktycznie oświadczasz, że oboje tego chcemy. To także oznacza, że zgadzasz się na pójście na wszystkie rozprawy sądowe i spotkania, gdzie omówimy, jak wszystko podzielić. Ale, Baek, dom... Dom zostanie z tobą, to ci obiecuję.

- Obiecujesz mi?

- Tak.

- Przy ołtarzu też mi różne rzeczy obiecywałeś - rzekł Baekhyun szeptem przypominającym ducha. - A jednak tu jesteśmy. - Nie chcąc, by mąż się nad tym roztrząsał, zażegnał temat. - To gdzie mam podpisać?

- Na dole strony - odparł Chanyeol, sięgając do kieszeni. - Potrzebujesz długopisu?

- Tak.

Gdy ich palce musnęły się podczas podawania przedmiotu, młodszy zwrócił uwagę na temperaturę ciała drugiego.

- Zimno ci?

- Nie, wszystko gra.

- Ale twoje dłonie nie są zwykle zimne, tylko ciepłe.

- Miło, że pamiętasz.

Minuta minęła i Chanyeol patrzył, jak Baekhyun trzymał długopis w ręce, ale nic nie pisał.

- Baek...

- Hej, Chanyeol - powiedział pisarz radośnie, spoglądając na małżonka z uśmiechem, który sprawił, iż biznesmen poczuł się jak z powrotem na studiach. - Mogę cię o coś poprosić?

Wiedząc, przez co z jego winy przechodzi Baekhyun, Chanyeol przytaknął.

- Jasne. O cokolwiek. - Starszy spojrzał mu w łagodnie oczy, zanim zapytał:

- Zostań ze mną przez tydzień.

- Baek...

- Chanyeol, proszę.

- Nie mogę.

- Czemu, Yeol?

- Z powodu Kyungsoo.

Baekhyun wstrzymał oddech. Wiedział o Kyungsoo. Wiedział o tym facecie, który odbierałby telefon w imieniu Chanyeola. Pomimo tego nie mógł nie czuć strzały bólu przeszywającej jego serce.

- To tylko tydzień...

- To o tydzień za długo.

- Jesteśmy prawie cztery lata po ślubie, Yeol - powiedział ze smutnym uśmiechem. - Proszę o tylko jeden krótki tydzień, gigancie.

Chanyeol zacisnął usta.

- A co oczekujesz, że stanie się w przeciągu siedmiu dni?

Choć zapadła niema cisza, to w powietrzu unosił się cichy spokój. Baekhyun odwrócił wzrok, ale gdy odpowiadał na pytanie Chanyeola, wyglądał na solennego i szczerego. Zmęczenie malujące się w jego oczach nadawało mu widok niewinnie piękny i spokojny i to było coś, czego młodszy z dwojga nie mógł zlekceważyć.

- Nie oczekuję, że coś się stanie... - rzekł pisarz powoli, splotując smukłe palce. - Przez tydzień chcę, żebyś udawał, Yeol. - Jego głos niemal się łamał. - Chcę, żebyś kochał mnie tak, jak kiedyś kochałeś...

- Baek.

Ze smutnym uśmiechem, Baekhyun uniósł dłoń.

- Powiedziałem "udawać". Pamiętaj o tym, gigancie - zaśmiał się lekko. - Nie musisz być we mnie zakochany. Wiem, że już od dawna nie jesteś. Chcę jedynie, abyś udawał. O nic więcej nie będę prosił. To jest ostatnia obietnica, jaką będziesz musiał mi złożyć...

 

------------------

 

1440

 

Dziwnie było znowu być w domu, a jeszcze dziwniej, spać w pokoju innymi niż ten, który kiedyś dzielił z Baekhyunem. Gdy leżał w łóżku tej pierwszej nocy, rozmyślał nad swoją sytuacją. Czuł się, jakby Bóg zdecydował się dać mu twarz właśnie wtedy i wtedy zasługiwałby na karę za swoje czyny. Nie leżał mu fakt, że po miesiącach praktycznie bez żadnego kontaktu, spotkał się z Baekhyunem tylko po to, by przedstawić mu swoje żądanie rozwodu. Ale w końcu, w myślach, uznał, że to było nieuniknione. Nie funkcjonowali ze sobą. Chanyeol szedł w jedną stronę, Baekhyun w drugą.

Przewrócił się na drugą stronę i wyjrzał za okno. Gdy ujrzał jasne gwiazdy na niebie, zaczął się zastanawiać, przez ujrzeniem czego jeszcze powstrzymuje go mieszkanie w mieście.

 

------------------

 

Jednym ze zmartwień Chanyeola były ubrania; nie przyniósł niczego z domu, gdyż nie spodziewał się zostania na dłużej niż parę godzin. Gdy zwierzył się Baekhyunowi z tego dylematu, pisarz tylko posłał mu uśmiech i powiedział, żeby się tym nie martwił. Gdy nadszedł czas spoczynku nocnego, zabrał swojego męża do pokoju gościnnego nieopodal ich starej sypialni. Zostawił go na chwilę samego, a po chwili wrócił z trzema koszulkami w rękach. Natomiast Luna, która podążała za nim, niosła jeszcze mnóstwo innych ubrań, między innymi spodnie od piżamy, szorty, bokserki i więcej podkoszulków.

- Nie mogłem ich wszystkich wziąć naraz - tłumaczył się Baekhyun. - Za ciężkie były dla mnie.

Chanyeol obrzucił wzrokiem stos ubrań, który widniał na jego łóżku.

- Nie wyglądają na ciężkie.

- Dla mnie ważą tonę - rzekł Baekhyun cicho.

Gdy pisarz wyszedł po życzeniu Chanyeolowi dobrej nocy, wyrecytował szereg liczb przed wyjściem. Nie rozumiejąc kodu binarnego, biznesmen postanowił go zbyć. Jednak im dłużej stał samotnie w tym pokoju, tym bardziej pewna ciekawość w nim rosła, a jego oczy znów zawędrowały w kierunku stosu. Podszedł do łóżka, zebrał ubrania i podniósł je wszystkie.

Nie były ciężkie.

 

------------------

 

Pomimo warunków sytuacji i wściekłych esemesów od Kyungsoo, Chanyeol obudził się ze spokojem. Nie wiedział, dlaczego. Może było to z powodu tego, że pierwszy raz od bardzo długiego dawna spał snem nieprzerwanym hałasem syren i samochodów? A może był to po prostu sam dom. Baekhyun nie szczędził szczegółów w dekorowaniu mieszkania tak, aby było wygodne i ciepłe.

Wziął szybki prysznic i przebrał się w ubrania, które pożyczył mu Baekhyun. Dopiero gdy zobaczył swoje odbicie w lustrze, zdał sobie z czegoś sprawę. Miał na sobie ubrania, które pozostawił po sobie.

Zalała go gorycz. Nie wiedział, czy Baekhyun zrobił to naumyślnie, przypuszczał, że nie. Miał mnóstwo pytań w głowie, czemu jego mąż zatrzymał te ubrania. Były stare. Nie nosił ich od lat. Zostawił je w tyle.

Dlaczego więc się ich nie pozbył?

Im dłużej patrzył w lustro, tym bardziej sobie uświadamiał, że wygląda tak, jak kiedyś. Śmieszne, jak parę starych ubrań i brak produktów do włosów mogło sprawić, że wyglądał identycznie jak dwa, trzy lata temu. Jednak to było dokładne przeciwieństwo jego uczuć. To nie było śmieszne, lecz gorzkie i coś paliło go w środku. Może były to wyrzuty sumienia. Chanyeol nie wiedział. Chciał po prostu wytrzymać jeszcze sześć dni i pojechać do domu.

 

------------------

 

Chanyeol trzymał się na dystans. Nie miał pojęcia, jak się zachowywać, mimo iż Baekhyun tylko powiedział mu, że ma udawać. Jak grać udającego? Było to błędne koło bez odpowiedzi.

Śniadanie było nieco niezręczne, ale Baekhyun wyraźnie się starał i to przymuszało Chanyeola do także wysilenia się. Luna zrobiła kawę. Pisarz poprosił, aby kawa jego męża była czarna, zaś on sam poprosił o mleko do swojej. Gdy Chanyeol posłał mu spojrzenie, starszy uśmiechnął się i wzruszył ramionami.

- Wciąż pamiętam - powiedział. Otworzył usta, chcąc powiedzieć mu o tym, że raz na jakiś czas przypominałby sobie jego upodobania, żeby przypadkiem nie zapomnieć. Lecz w końcu zamknął usta i skrył się za uśmiechem.

 

------------------

 

- Niedaleko jest drzewo, Chanyeol - zaczął Baekhyun, podczas gdy Luna sprzątała po śniadaniu.

- Co chcesz zrobić z drzewem?

- Chcę coś wyryć.

W tym momencie coś odblokowało się w jego głowie. Przypomniało mu się stare hobby Baekhyuna, pisanie ich inicjałów w drewnie, mówiąc, że będzie je oglądać cały świat. Skrzywił się.

- Baek...

Tym razem pisarz nie mógł się utrzymać. Jego uśmiech zszedł na widoczny ułamek sekundy.

- My tylko udajemy, pamiętasz?

Słowem kluczowym było "udawać". Chanyeol nie miał pojęcia, czemu Baekhyun miał ochotę robić coś tak okrutnego, kiedy oboje dobrze wiedzieli, że nic, to się dzieje nie jest prawdą. Widział, jak wszystko to rani drobnego bruneta. Ale w końcu to był tylko tydzień i był to jedyny warunek Baekhyuna na podpisanie papierów rozwodowych. Było to najwięcej, co Chanyeol mógł zrobić, więc pokiwał wreszcie głową.

- Dobrze.

 

------------------

 

Tak krótko jak tu był, zdążył zauważyć, że Baekhyun trochę spowolniał. Czasami zajmowało mu więcej czasu, aby zakonotować coś skomplikowanego, a gdy musiał zrobić coś, co wymagało dużego wysiłku, wyręczała go w tym Luna.

Chanyeol nadal nie rozumiał ich relacji. Nie wiedział, czy Luna jest gospodynią, pokojówką czy dziewczyną - choć to ostatnie było raczej wykluczone, gdyż ich interakcje były ściśle bratersko-siostrzane. Ale łatwo była się domyśleć, że kobieta była naprawdę opiekuńcza w stosunku do Baeka z jakiegokolwiek powodu.

Kiedy czekał w przedpokoju, biznesmen mógł słyszeć głosy Luny i Baekhyuna z sąsiedniego pokoju. Z uniesionymi uszami, nie mógł się powstrzymać od podsłuchiwania.

- Jesteś pewnien, że chcesz iść tak daleko? - mówiła zatroskana Luna.

- Mnóstwo razy tam byłem na pieszo. Nic się nie stanie.

- Tak, ale to było jeszcze zanim...

- Będzie w porządku. Mam Chanyeola.

Tam zakończyła się rozmowa. Gdy Baekhyun ukazał się w przedpokoju gotowy do wyjścia, Chanyeol zauważył za jego plecami Lunę. Próbowała zachować radosny wyraz twarzy, jednak pod tą maską malowało się szczere zmartwienie.

 

------------------

 

Szli ścieżką przez dziesięć minut i zobaczyli drzewa dopiero wtedy, gdy Baekhyun oznajmił, iż zboczyli ze szlaku. Po obejrzeniu roślinności, pisarz wreszcie wskazał drzewo, które zdawało się królować nad wszystkimi innymi wokół.

Chanyeol przyglądał się, jak jego mąż radośnie zbadał korę drzewa, a następnie przysiadł obok, kiedy Baekhyun zaczął pracować nad swoim maleńkim projektem. Jak tak na niego patrzył, poczuł coś ciepłego w środku od samego widoku małego faceta obok gigantycznego drzewa. Był to przyjemny widok i po raz pierwszy od nie wiadomo jak długiego czasu, Chanyeol się zrelaksował.

Po pięciu minutach prób przecięcia twardego drewna, Baekhyun westchnął i zwrócił się do Chanyeola, wyciągając przed siebie swój scyzoryk.

- Możesz zrobić to za mnie?

Mężczyzna mrugnął przed wstaniem. Podszedł do Baekhyuna i delikatnie wziął od niego ostry obiekt.

- Drewno jest trudne do przecięcia?

- Jestem po prostu trochę zmęczony.

Chanyeol zerknął na niego.

- Dobrze wczoraj spałeś? - Zapadła cisza na kilka sekund zanim Baekhyun odparł:

- Tak...

- W takim razie czemu jesteś zmęczony? - zapytał, kierując wzrok na drzewo i oglądając bacznie nożyk.

- Choruję od jakiegoś czasu - odpowiedział.

- Byłeś u lekarza?

- Ta.

- I?

- Powiedzieli, że to tylko przeziębienie - powiedział Baekhyun, odwracając wzrok. - Że nic mi nie będzie.

- Tylko przeziębienie, co?

- Tylko przeziębienie.

Chanyeol wydął wargi i przyłożył scyzoryk do drzewa.

- Czyli co chcesz, żebym napisał?

- Kod binarny.

Chanyeol parsknął, ale uśmiechnął się łagodnie.

- Z tobą zawsze kod binarny.

- Liczby mogą mówić rzeczy, których ludzie czasem nie mają odwagi wyrazić w słowach - odparł Baekhyun, odsyłając uśmiech. - Gdzie słowa są niezrozumiałe, numery są jasne.

Zatrzymali się na moment, po czym Baekhyun zaczął dyktować Chanyeolowi szereg liczb. Kiedy dzieło było skończone, minęło półtorej godziny, jednak nie był to stracony czas. Rozmawiali o przeszłości i śmiali się tak mocno, że łzy już wypływały im z oczu.

Baekhyun śmiał się po raz pierwszy od tak dawna i to odblokowało coś w uszach Chanyeola, gdy piękny dźwięk je wypełniał. Przez tak długo, Chanyeol był pozbawiony tego śmiechu, który sprawił, że dwukrotnie spojrzał na Baekhyuna w czasach studiów. A teraz, z tym dzwonieniem z powrotem w jego życiu, był wypełniony różnymi typami emocji. Nie wiedział, jak do końca się czuć. Wiedział jedynie, że czuje ciepło w piersi i bicie serca powracającego do życia.

A gdy już wszystko było skończone, wrócili do domu wolnym i zacinającym się tempem Baekhyuna, pozostawiając za sobą wiadomość w lesie, która brzmiała tak:

"01001110 01100001 01100100 01100001 01101100 00100000 01101010 01100101 01110011 01110100 01100101 01101101 00100000 01110111 00100000 01110100 01101111 01100010 01101001 01100101 00100000 01111010 01100001 01101011 01101111 01100011 01101000 01100001 01101110 01111001 00101110 "

I gdyby Chanyeol znał kod binarny, wiedziałby, co numery usiłowały mu powiedzieć.

"Nadal jestem w tobie zakochany."

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Majeczuunia 01.08.2016
    anonimowe jedynki nadal żyją XD
  • Afraid13 01.08.2016
    5. Wciąż tematem są te kody... mógłby się ich nauczyć.
  • Majeczuunia 01.08.2016
    ale chanyeol jest w tym taki bue, to mu się nie chce ;-;
    dziękuję za ocenkę ❤
  • Afraid13 02.08.2016
    Majeczuunia. Muszę przyznać, iż jest kawaii ^^

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania