2003-2006 - drabble

Jadę autobusem. Jest zimny, jesienny wieczór. Za oknem świat miga ulicznymi latarniami i żyrandolami w oknach bloków. Nie dziwi mnie, że kierowca jedzie przed siebie, omijając każdy kolejny przystanek. Siedzę spokojnie i czekam, aż się zatrzyma. Nie mam celu, zresztą chyba inni też go nie doznali. Od początku podróży nikt nie zaprotestował. Nagle czuję, że świat zaczyna się zmieniać. Kolory zimnego błękitu przeszywają powietrze i wypełniają wszystkie jego atomy. Noc jaśnieje, ale wydaje mi się, że tylko ja to zauważyłem. Ludzie dalej siedzą, autobus toczy się leniwie do przodu. W oddali, jakby za kurtyną, słyszę „... wszystko porządek swój ma”.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • il cuore godzinę temu
    /chyba inni też go się uświadczyli/ – nie uświadczyli, nie doznal, coś teges

    /W oddali, jakby za kutyną/ – kurtyną

    Cytat z serialu /Na Wspólnej/ miał być finalnie? jejku🥱
  • il cuore godzinę temu
    *nie doznali
  • marok godzinę temu
    O, wciąż na posterunku. Tak, z tego co pamiętam, chodziło o tego tasiemca z tvn-u. Dobre czasy i Witek, dzięki
  • Sucre
    Takim chyba autobusem właśnie jedziemy, bez trzymanki i bez możliwości opuszczenia pojazdu.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania