Akceptacja

W dzisiejszym świecie trąbi się, aby być tolerancyjnym i akceptować. Zacząć od siebie, a skończyć na innych. Właśnie…

Zacząć od siebie. A co to w ogóle znaczy, akceptować siebie? Psycholog lub filozof pewnie powie, że to nie mieć do siebie pretensji. Coś złego zrobiłem i już. Nie powinienem tego więcej robić, ale pod żadnym pozorem nie czuć się winny. I tu napotykamy pierwszy problem: czy jeśli kogoś skrzywdziłem, nie jest naturalnym, aby tego żałować? Czyż nie po to natura uzbroiła nas w poczucie winy? Przecież jeśli to uczucie jest tak złe, jak mówi duża część psychologów, to czy nie powinno zostać wymazane w drodze ewolucji? Właśnie. Sporo psychologów uważa, że poczucie winy tylko przeszkadza, a w niczym nie pomaga. Czy mają rację? A skąd by człowiek wiedział, że zrobił źle, gdyby nie ono? Bo nie wszystko jest ujęte w znanych zasadach moralnych. Przecież każdy z nas od czasu do czasu coś nawywija i myśleć o sobie tylko w pozytywnych barwach to wielkie kłamstwo. Terapeuci często próbują wmówić samoakceptację, nie zwracając uwagi na cechy osobnicze pacjenta. I tu trzeba wiedzieć, że im wrażliwszy pacjent, tym większy będzie opór w próbach samoakceptacji. Oczywiście, im poważniejsze problemy z przeszłości, tym też większy opór. To tak w skrócie, nie zagłębiając się w mechanizmy oddziaływania traum na świadomość.

Co jest więc z tym poczuciem winy? Jest wporzo, czy be? Śmiem twierdzić, że każde uczucie, jeśli nie jest wypaczone przez przeszłość, jest nam potrzebne. Oczywiście zdarzają się wynaturzenia w postaci na przykład patologicznego poczucia winy, ale to zupełnie inna para kaloszy. Nawet tlen w nadmiarze zabija, a co dopiero poczucie winy! Z uczuciami jest tak, że każde z nich ma prawo się pojawiać, zależnie od tego, co się wydarzyło lub wydarza. I na każde z nich powinniśmy patrzyć jak na przepływającą rzekę. I to jest akceptacja całego siebie – widzenie zarówno pozytywów, jak i negatywów swojej osoby. A nie tak jak mówi psychologia popularna, że trzeba widzieć tylko pozytywy. A co to, człowiek świętym jest, aby nie mieć negatywów? Powiem tak: warunkiem koniecznym do osiągnięcia całkowitego spokoju ducha dla przeciętnego człowieka jest przyznanie się do popełnionych niegodziwości.

W takim razie, czym jest akceptacja innych? Tak popularne stało się, aby akceptować się nawzajem. I ludzie to kupują, bo to fajna sprawa. Akceptować to, że ktoś jest inny, że myśli inaczej, że żyje inaczej. Też bym to kupił, gdyby nie jeden drobny szczegół: większość ludzi udaje akceptację, wmawiają ją sobie, co często pozornie im się udaje, ale gdy przyjdzie do konfrontacji z prawdziwą innością lub czymś, czego nie rozumieją, a moda lub inne gówno nie podpowiedziała, że należy to akceptować, to reagują nieakceptacją. A jakoś bardzo łatwo zaakceptować swoje niefajne zachowania. Tyle że u siebie znamy przyczynę, a u kogoś nie. (A przynajmniej nam się wydaje, że znamy, i często z prawdą ma to tyle wspólnego, co odpoczynek z wiecznym odpoczynkiem.) A im ktoś myśli bardziej niestereotypowo, tym trudniej go zrozumieć, więc trudniej mu wybaczyć.

Na koniec taka myśl: zaakceptuj to, że bywasz złym człowiekiem i masz prawo czuć się winny, a prawdziwiej będziesz akceptował innych. Bo „wyparte” poczucie winy nader często samoistnie zamienia się w nienawiść lub przynajmniej niechęć...

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (30)

  • Pan Buczybór 2 tygodnie temu
    Bardzo spoko tekst.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Dzięki.
  • Angela 2 tygodnie temu
    Bardzo fajnie, mądrze napisane. Podoba się.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Dziękuję.
  • Piecuszek 2 tygodnie temu
    Ciekawe rozważania i bardzo pomocne w rozumieniu pojęcia akceptacji.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Ale akceptacja wiele ma imion. To tak w skrócie.
    Pozdrawiam.
  • Tjeri 2 tygodnie temu
    Tekst porusza mądre kwestie, nie obył się jednak bez fałszu. "Psycholog lub filozof pewnie powie, że to nie mieć do siebie pretensji. Coś złego zrobiłem i już. Nie powinienem tego więcej robić, ale pod żadnym pozorem nie czuć się winny." – to raczej nie był wykwalifikowany psycholog. Ten powiedziałby, że trzeba zaakceptować swoje ograniczenia, swoje nielubiane cechy. Nie zaś swoje złe czyny...
    "Sporo psychologów uważa, że poczucie winy tylko przeszkadza, a w niczym nie pomaga." – i znów to samo. Określenie wyjęte z kontekstu lub po prostu źle zrozumiane.
    Także temat świetny, momentami trafnie (dla mnie) punktowany, jednak zawierający także bzdury.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Tjeri,
    otóż wcale nie przesadzam, jest mnóstwo takich SPychologów, którzy dokładnie tak uważają. Sam spotkałem przynajmniej dwoje takich, a i trzecia robiła wszystko, aby odciążyć człowieka z winy. Zresztą cała psychologia behawioralna (bez części poznawczej) jest na podobne myślenie nastawiona - jak człek czuje się winny, powinien zacząć myśleć o czym innym. Uwierz mi, dobrze wiem, co mówię. I jeszcze jedno - cała obecna cywilizacja to ucieczka od poczucia winy: akceptacja całkowitej aborcji, porzucenie wiary, która mówi "moja win, moja bardzo wielka wina". Itp.
    Niemniej dziękuję za wizytę i opinię. Daje mi to jednak nadzieję, że podobnie jak ja, są ludzie, którzy uważają powyższe myślenie za "kosmos". Nie jestem sam.

    Pozdrawiam
  • Tjeri 2 tygodnie temu
    Antoni Grycuk w takim razie spotkałeś kiepskich psychologów. Co do reszty - znaczy cywilizacji - pełna zgoda. Taki trend niestety mamy.
  • Narrator 2 tygodnie temu
    Poruszyłeś trudny, złożony temat, którego nie sposób wyczerpać. Ale może o to właśnie chodzi. Poszukiwać, chociaż nigdy nie znajdziemy rozwiązania. Bo cóż by nam w życiu zostało, gdybyśmy znaleźli odpowiedzi na wszystkie pytania? Dlatego warto o tym pisać.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    To prawda, gdybym miał opisać wszystko, co wiem na temat akceptacji, to wyszedłby bardzo długi tekst. Ale napisanie wszystkiego, co sie wie, to niejako narzucanie swoje zdania, więc lepiej zarzucić temat i niech ziarno wzrasta.
    A odpowiedzi na wszystkie pytania nigdy nie poznamy, i to nas chyba pcha naprzód.
    Pozdrawiam
  • Józef Kemilk 2 tygodnie temu
    Twoje przemyślenia są bardzo podobne do odpuszczenia sobie winy poprzez żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. I to jest prawidłowe podejście, jesteśmy ułomni, akceptujemy to i pracujemy nad sobą. Co do akceptacji innych są granice (morderstwo, znęcanie się nad innymi itp).
    No i z góry nie powinniśmy odrzucać wszystkiego, co niezgodne z naszym poglądem. Żądasz tolerancji, zacznij od siebie.
    5
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Dzięki.
    Dokładnie tak, zacząć od siebie.
    Dzisiejsza psychologia sie dwoi i troi, aby wymyślić coś, a najskuteczniejszym sposobem leczenia odwykowego jest 12 Kroków AA, oparte na wierze w Boga.

    Pozdrawiam.
  • Wrotycz 2 tygodnie temu
    Świat staje się mega infantylny i egoistyczny, a zaczęło się niby niewinnie od mody na asertywność.
    Ciekawe i potrzebne rozważania, Antoni.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    O, Wrotuś! Toż to kopę lat! Gdzieżeś bywała, że Cię nie widywałem!?
    Tak, od dłuższego czasu panuje moda na lekkość życia. Asertywność, wielkie możliwości, zero ograniczeń i takie bzdety. Tak to jest.
    Dzięki za wizytę i słowa.

    Pozdrawiam
  • Wrotycz 2 tygodnie temu
    Mijaliśmy się na stronce, Antoni. Ale fakt, kiedyś było mnie tu więcej.
    Dobrego dnia!
  • yanko wojownik 1125 2 tygodnie temu
    Psycholodzy tworzą psychopatów!

    Tekst miesiąca/ Poczucie winy trza brać i nieść, jako fant w worku z mądrością życiową. Odrzucając tak łatwo, można wszytko odrzucić łatwo, kiepem być i do bólu egoistą - co najmniej zezwięrzęconym.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    No, może to przesada, że psycholodzy tworzą psychopatów, ale czasem pomagają ludziom żyć niegodnie.
    A co do poczucia winy to uważam, że cierpieć też na siłę nie ma sensu, jednakże ucieczka od poczucia winy nie jest zbyt dobra.

    Pozdrawiam
  • illibro 2 tygodnie temu
    Błąd, jak na moją wiedzę na początku artykułu - człowiek nie rodzi się z poczuciem winy, nabywa ją bądź nie nabywa w drodze socjalizacji czyli szeroko pojętego wychowania przez szkołę, rodzinę, podwórko, dom dziecka... można by wymieniać. A co do akceptacji, to uważam, że kończy się tam, gdzie zaczyna się niezrozumienie stanowiska drugiej osoby i można co najwyżej mówić o tolerancji... takie moje zdanie na ten temat. Pozdro :)
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Nigdzie nie napisałem, że człowiek rodzi się z poczuciem winy. Człowiek rodzi się zdolny do odczuwania winy, a to wielka różnica.
    I nie nabywa poczucia winy, ono samo budzi się jako odpowiedź na wydarzające sie fakty w konfrontacji do przyjętych norm. Inna sprawa, że "wyparte" poczucie winy, które sie pojawiło jako odpowiedź, kumuluje się w psychice i stąd błędnie niektórzy uważają, że jest nabywane. To tak jak z kupą. Kupa powstaje po zjedzonym posiłku i wszystko byłoby dobrze, gdyby ją spłukiwać. A jak człowiek chce na wszelki wypadek o niej zapomnieć, to tej jest coraz więcej w kiblu i w końcu tworzy smród nie do wytrzymania. Każde uczucie ma prawo pojawiać się i nie należałoby go blokować, ale dać przepłynąć jak rzece. Jak zbudujemy tamę, to będzie powódź.
    Co do akceptacji, to kończy sie ona tam, gdzie zaczyna się nienawiść, a że ta zwykle wywodzi się z poczucia winy, to dalej tłumaczyć nie trzeba.
    Dziecko ma stosunkowo mało poczucia winy, bo nie zdążyło go "uzbierać", więc zwykle dzieci akceptują bez patrzenia na inności.

    Pozdrawiam.
  • illibro 2 tygodnie temu
    "Czyż nie po to natura uzbroiła nas w poczucie winy"? - tak napisałeś :) Nie wnikam w tą dyskusję, najwidoczniej czegoś innego mnie na psychologii uczyli. Pozdro:)
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    No, faktycznie, zabrakło w tym zdaniu słów "możliwość odczuwania".
    A słuchaj dalej obecnej SPychologii, gdzie jako rozwiązanie danego problemu podaje się, że ten to uważał tak, ten inaczej.
    A nieakceptacja jest wynikiem nienawiści, a kanalizuje się tam, gdzie możemy sobie na to pozwolić (bo np. nie rozumiemy drugiej strony.) Co często objawia się np. rasizmem.
  • illibro 2 tygodnie temu
    Antoni Grycuk To była nauka z przed 14 lat oparta na książkach i publikacjach z dziewiętnastego wieku i początkach dwudziestego:) Jaka jest obecna SPychologia - jak ją nazywasz, to nie wiem, bo w sumie przestało mnie to interesować, co w książkach naukowych piszą.

    Ta dyskusja jest ciekawa, ale wolałbym pogadać w cztery oczy. Albo nawet w dziesięć oczu, byle by nie za pomocą internetu tylko tak przy kawie wspólnej bardziej.
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    illibro
    wybacz, ale mam za dużo zarówno pracy, jak i ostatnio pisania książki, i nie mam czasu na spotkania.
    Pozdrawiam.
  • illibro ponad tydzień temu
    Antoni Grycuk Od razu się spotykać, po prostu zaznaczyłem wyższość realnych spotkań nad tymi w internecie, bo lubię gadać przez klawiaturę.

    O czym piszesz książkę?
  • Antoni Grycuk ponad tydzień temu
    illibro
    o kardiochirurgu, którzy porzucił zawód i otworzył zakład pogrzebowy. Historia zmyślona.
  • Szpilka 2 tygodnie temu
    Ciekawe, ciekawe z tym poczuciem winy, ale są osoby, które się nie poczuwają, mimo że zawiniły. Jedna tak mi powiedziała - nie umiałam inaczej, koniec tematu, nie ma winy, nie ma sprawcy, nie ma ofiary 😐 Druga zaś tak - nie wiem, dlaczego tak robiłem, sam tego nie rozumiem, ale to już było i nie ma o czym gadać.

    Nie, dobry nie bywa złym człowiekiem, dobremu zdarzają się potknięcia w byciu dobrym, to diametralna różnia. Piątak 👍
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Zgadza się. Są osoby, które prawie nie odczuwają winy, ale to skomplikowane. To nie miejsce, aby to tu roztrząsać.
    A ja uważam, że bywam złym człowiekiem. Tak mam ;)

    Dzięki i pozdrawiam
  • Onyx 2 tygodnie temu
    Bardzo mądry, ciekawy tekst. Zgadzam się, trzeba zaakceptować swoje pozytywy, jak i negatywy, to może pomóc mam akceptować innych ludzi.
    Nie mam nic mądrego do powiedzenia, więc po prostu zostawiam 5 ;)
  • Antoni Grycuk 2 tygodnie temu
    Dzięki, Ox.
    Super, że to napisałaś. I wbrew pozorom to jest ciekawe.

    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania