Poprzednie częściANNA

Anna-część 3-Wyzwolenie

...Wiosna 1945r.

 

Wiosną 1945r.Niemcy zaczęli być coraz rzadziej widywani w Kocierzu. W połowie maja wójt Antoni Duda, ojciec Hanki, otrzymał wiadomość o zakończeniu wojny. Oboje rodzice cieszyli się że szybko zobaczą córkę...Niestety, Hanka dotarła dopiero na Święta Bożego Narodzenia...

We wsi zapanowała prawdziwa radość. Po długiej przerwie ludzie wreszcie odzyskali wolność. Zaczęto odbudowywać zniszczone miasta, wsie, zabudowania i drogi. W Kocierzu także powoli wracano do prawdziwego życia i nauki. W starym, poniemieckim, drewnianym baraku zorganizowano szkołę, do której uczęszczały dzieci z okolicznych przysiółków,takich jak Waloszki, Kicora,Mieszczaki czy Basie. Równocześnie na Sołdrówce rozpoczęła się nauka w małej, przedwojennej szkółce. W jedne izbie uczyły się dzieci z trzech klas,od 1 do 3.Budyneczek ten posiadał dzwonnicę z której codziennie na "Anioł Pański "rozlegał się dźwięk dzwonu.

Dzisiaj został przeniesiony do kościoła na Kocierzu i służy parafianom. Dzieci, które mieszkały na Zakocierzu, Suworze, Potrójnej chodziły do jednoizbowej szkoły na Równicę i Halatówkę. W tamtych czasach, zwyczajowo, urządzano pod koniec roku szkolnego zabawę, na którą przychodzili absolwenci szkoły i ich rodziny.

 

Hanka spojrzała w lustro. Rozpuściła warkocz i rozczesała włosy. Ostatnim razem, gdy była na zabawie miała 17 lat.Czas spędzony w Niemczech bardzo ją zmienił. Nadal jednak, gdzieś w środku, była tą samą Hanką, która chętnie znowu pobiegłaby po liście..Mimo czasu, wielu przeżyć, odległości, nic w niej nie umarło..Uczycie, jakim darzyła Adama, obudziło się z długiego snu, gdy przychodziła w miejsca, które tak dobrze przypominały jej te niebieskie oczy i dłonie bawiące się jej warkoczem. Z rozmyślań wyrwała ją mama, która weszła do izby. Z czułością spojrzała na córkę. Zrobiło jej się przykro..Dwa lata, które im skradziono, już nie wrócą..Wróciła taka inna-jakby doroślejsza..

-Mos tu chustkę, co ci ją obiecałak. Ino mi jej nie pozaciągaj,bo to jesce od babki.

-Hanka owinęła się w piękną zieloną chustę.

-Dziękuję-odpowiedziała z uśmiechem. Obróciła się w koło, a jej spodnica wesoło zafalowała. Matka spojrzała na nią z zachwytem.

-Z Bogiem!-zawołała Hanka i wyszła z domu.

-Z Panem Bogiem..-odpowiedziała matka.Usiadła na krześle i zaczęła ubijać śmietanę na masło w maślniczce.

Gdy Hanka wyszła na drogę czekała tam już na nią Honorka. Śmiejąc się i wesoło rozmawiając poszły do szkoły.

W klasie panował ożywiony gwar.Ławki,przy których zwykle siedzieli uczniowie, były połączone w długie stoły i pokryto je obrusami. Pokrojone kołacze i placki nęciły,szczególnie dzieci swoim zapachem. W kącie stał chłopak z harmonią. Gdy wszystko było gotowe, na środek wyszła nauczycielka.Mówiła o minionym roku, o zasługach uczniów i postępach w nauce. Gdy ceremonia rozdania świadectw dobiegła końca, zagrała muzyka i zaczęła się potańcówka. Hanka usiadła przy stole z innymi dziewczynami i zajęły się plotkowaniem. Chłopcy jak zwykle podpierali ściany...W pewnym momencie muzyka ucichła a Hanka usłyszała znajomy głos śpiewający przyśpiewkę zaadresowaną do niej:

-Powiedz ze mi Hanuś, cyjo więkso krzywda..Jo do ciebie zawsze, a ty do mnie nigda.

Muzyka zagrała na nowo polkę a pary ruszyły wkoło sali. Zaskoczona Hanka otworzyła szeroko oczy ze zdumienia. To jej Adam. Śpiewał do niej...Zapragnęła pobiec, wypłakać mu w koszulę wszystkie tęsknoty, przestać żyć nadzieją..Do rzeczywistości przywołała ją Honorka:

-Teroz ty! Hanka musisz mu odpowiedzieć..

Muzyka ucichła. Zrobiło jej się gorąco, nie była w stanie wypowiedzieć ani jednego słowa.

-Z Kocierza w dolinie, gawron wodę pije, pije pokrakuje, Hanuś popłakuje-odpowiedziała Honorka, ratując przyjaciółkę z opresji. Znów zabrzmiała polka, a pary głośno tupiąc zachęcały kochanków do dalszej przegadywanki.

-Chłopok jo se chłopok,ojcowskiej natury, zaśpiewoć, zatańczyć, podskoczyć do góry. Adam skocznym krokiem porwał Hankę do tańca. Gdy muzyka ucichła dziewczyna nabrała odwagi, chwyciła się pod boki i zaśpiewała:

-Buduj ze se buduj, na wiersycku bude. Jak ją wybudujes, to za ciebie póde..

Nie czekając na muzykę Adam jej odpowiedział:

-Kiebyś miała rozum i do ludzi zdanie, to byś mnie kochała za samo śpiewanie. Zagrała muzyka, a Hanka z Adamem wybiegli ze szkoły...

-Daj mnie mamo daj mnie jak ludzie pytają..Gdy kwiatek zakwitnie wtedy go targają..-siedzących nad brzegiem rzeki, dobiegł głos bawiącej się dalej Honorki..

 

...Zwiadowca

 

Adam i Staszek po wojnie nadal się ukrywali ze względu na swoją przynależność do AK.Dowódca udzielił im zgody na pójście do Kocierza na potańcówkę pod warunkiem że wrócą przed świtem. Tak więc około północy Adam wrócił ze spaceru z Hanką...

 

-Stasek!-zawołał na bawiącego się chłopaka-idziemy już..

Gdy obydwaj byli już gotowi do drogi, Hanka podeszła do Adama:

-Przestań się ukrywać...Już nie ma wojny..Wsyscy leśni wychodzą z ukrycia-prosiła go-zacznij normalne życie...

-Dobrze, Obiecuje, ale teroz jesce muse wrócić...Wrócę do Ciebie, wierz mi naprowde chce-powiedział, po czym gorąco ją uścisnął. Wraz ze Staszkiem, raźnym krokiem ruszyli w ciemną noc,kierując się na Leskowiec.

 

Zaczynało już świtać, gdy obaj mężczyźni dochodzili do Tarnawy.

-Co tam się dzieje?-zapytał Staszek, gdy po wyjściu z lasu zauważyli jakiś niepokojący ruch i usłyszeli lament kobiet w najbliższym obejściu.

Na drodze stała furmanka. Naokoło niej chodzili ludzie z automatami na piersiach i wrzucali do niej cielę i prosiaki .

-Tu żołnierze Armii krajowej!-krzyknął Adam-Co tu się dzieje?

Zapanowała chwila ciszy..

-Tu Leśne Wojsko Polskie!-z ciemności dobiegła ich odpowiedź,po chwili rozległa się seria z automatu. Adam osunął się na ziemię. Został postrzelony w pierś. Furmanka odjechała w pośpiechu. Staszek uklęknął obok przyjaciela.

 

-Dasz rady iść?-zapytał.-Do Mucharza zostało nam jeszcze około trzy kilometry. Adam słabł z każdą chwilą. Ciężko było mu oddychać.

-To był Bohun...-powiedział Adam cicho.

-Ale przegoniliśmy ich...

Adam uśmiechnął się lekko,chwycił w garść ziemię i przycisnął ją do piersi.

-Powiedz Hanusi, że naprowde chciałem..-powiedział ledwo dosłyszalnym głosem,tak że Staszek musiał się pochylić aby go usłyszeć.

-Powiem..-odpiwiedział zadławionym głosem...

Adam odetchnął głęboko, zamknął oczy a górski letni wiatr utulił go do snu...Tak zakończył życie zwiadowcy z Beskidu. Nigdy nie dowiedział się, że wraz z pierwszym tchnieniem wiosny na świat przyszedł mały Adam...

Po wojnie na terenie Żywieczczyzny grasowały bandy rabunkowe. Napadali na sklepy, zamożnych ludzi, rabowali różnego rodzaju dobro. Często powoływali się na to że są "leśnymi "

Chcieli być kojarzeni z Armią Krajową lub Wojskiem Polskim. Z takimi bandami walczyła nowo powstająca władza polska. Najgroźniejszą bandą dowodził właśnie "Bohun ".

 

Ciotka Karolina przytuliła mocno do siebie swoją siostrzenicę

-Musisz być teraz silna. Masz dla kogo żyć-Wyciągnęła z kieszeni habitu swój zakonny modlitewnik i podarowała go zapłakanej Hani.

-Pamiętaj, że nawet kiedy wszystko w Twoim życiu straci sens, Bóg zawsze jest z tobą-dopóki masz Go w sercu. A gdy Go zgubisz, to jest zawsze niedaleko, by do Niego wrócić...KONIEC..

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania