Bizarro wywiady #2 - Dawid Kain (tylko dla entuzjastów bizarro fiction)

Zapraszam na mini-wywiad z Dawidem Kainem, autorem m.in. "Wszystkich grzechów korporacji Somnium".

K: Na początek chciałbym zapytać o plany pisarskie na 2021 rok. Mógłbyś uchylić rąbka tajemnicy?

DK: W tej chwili jestem całkowicie zawalony robotą, ale w dobrym sensie tego słowa. Piszę scenariusze do trzech gier, z czego dwie są horrorami, mam też do zrobienia przekład opowiadań grozy pewnego amerykańskiego autora, a do tego muszę za jakiś czas zabrać się za pisanie własnych powieści, bo podpisałem dosłownie wczoraj umowę na napisanie dwóch w kolejnych dwóch latach. I o dziwo będą to powieści grozy, choć miałem się skupić na thrillerach.

K: Znając twoją twórczość pewnie można się spodziewać szczypty bizarro w którymś z tych dzieł.

DK: Tak, staram się jakieś dziwne elementy dodawać, gdzie tylko się da... No bo je lubię.

K: Przeczytałeś w ostatnich latach jakąś książkę, która szczególnie zapadła ci w pamięć?

DK: Jeśli chodzi o samo bizarro, to moją ulubioną książką jest „Quicksand House” Carltona Mellicka, która niedługo ma pojawić się także w Polsce. Z innych rzeczy dobrze wspominam „Dom z liści” i opowiadania takich autorów jak Brian Evenson czy Thomas Ligotti.

K: A jeśli chodzi o zagraniczną literaturę bizarro są jakieś pozycje poza „Quicksand House” które według ciebie powinny być wydane w Polsce?

DK: Fajną rzeczą była seria „Bizarro Starter Kit”, która prezentowała opowiadania i nowele różnych autorów, zresztą próbowaliśmy przenieść to na polski grunt, wydając przed laty serię zaczynającą się od „Bizarro dla początkujących”, tyle że prezentującą w większości polskich autorów (i kilku zagranicznych w kolejnych tomach). A z książek, które chętnie przeczytałbym po polsku jest sympatyczna krótka powieść „Help, a bear is eating me!”, która może się spodobać nawet ludziom nie lubiącym bizarro. Fajnie byłoby też zobaczyć u nas jakieś nowelki Sama Pinka, są megaśmieszne. Natomiast z rzeczy, które bardzo chcę przeczytać ale jeszcze nie miałem okazji – „Haunt” Laury Lee Bahr.

K: Literatura grozy w Polsce przeżywa ostatnio rozkwit, natomiast horrory filmowe to wciąż ewenement. Jak myślisz dlaczego?

DK: Trudno powiedzieć, bo przecież nie trzeba mieć gigantyczne go budżetu żeby nakręcić udany horror. Może jest to związane z tym, że lepiej się sprzedają polskie komedie romantyczne czy dramaty, a decydując się na horror polski widz woli wybrać coś amerykańskiego? Mam nadzieję, że to się zmieni i czekam na jakąś minifalę polskich horrorów, może nie tyle w kinach, co na serwisach streamingowych.

K: A jeśli chodzi o gry, grywasz coś czasem? Masz jakieś ulubione gatunki?

DK: Jako że pracuje w branży gier, gram codziennie. Najwięcej na VR, najczęściej wybierając gry logiczne i horrory. Ale gram też dużo w zwykłe gry na PC czy konsolach i ostatnio najlepiej się bawię przy „Immortals Fenyx Rising”. To gra osadzona w świecie greckiej mitologii, ale ma sporo humoru i dużo elementów ocierających się o bizarro, na przykład bóg Ares został przemieniony w pokracznego kurczaka.

K: I ostatnie pytanie. Bizarro czy weird? Co ci bardziej w duszy gra?

DK: Nie potrafię wybrać tylko jednego. Bo lubię i bizarro, i weird. Kiedyś czytałem i pisałem dużo groteski z elementami bizarro, w późniejszych latach była to raczej mieszanka science-fiction z weirdem. Do tej pory lubię sobie zapodać jakąś dziwną kombinację, np. „Małpi szał” czytałem na przemian z opowiadaniami Aickmana.

K: Dziękuję za odpowiedzi.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Piotrek P. 1988 8 miesięcy temu
    Ciekawy wywiad, dobrze się go mi przeczytało. 5, pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania