Bizarro wywiady #3 - Maciej Żołnowski

F: Zapraszam na krótki wywiad z Maciejem Żołnowskim, znanym lepiej na Opowi jako Maciej Żołnowski, autorem licznych dzieł o tematyce horroro-bizarrycznej, często spotykany w okolicach Niedobrych Literek. Dla osób nieznających tego portalu mogę jedynie zdradzić, że trafiają tam wyłącznie dziwne lub zaskakująco zaskakujące teksty, często zahaczające o horror. No właśnie, jak trafiłeś na Polskie Centrum Bizarro?

 

MŻ: Na “Niedobre” trafiłem przez przypadek. Nawet nie wiem dokładnie, jak to się zaczęło. Ale uderzyło mnie to, że strasznie fajni i kontaktowi ludzie tam pracują. Bizarro uprawiałem co prawda wcześniej, ale nie wiedziałem, że tak to się nazywa. Dużo wcześniej zetknąłem się natomiast z Opowi i NF.

 

F: Też tak miałem, że uprawiałem… takie tam roślinki. Skąd mogłem wiedzieć, że to nielegalne? Ekhm… Przejdźmy dalej. Gdybyś miał osobom niezaznajomionym z tematem pokrótce wyjaśnić, czym to bizarro fiction w ogóle jest, to co byś powiedział?

MŻ: Myślę, że dwa człony “bizarro” oraz “fiction” same doskonale oddają istotę sprawy. Warto przypomnieć, że bizarre z angielskiego oznacza ni mniej ni więcej jak tylko dziwaczny, a z kolei fiction – to po prostu fikcja. Ja sam nie lubię regułek, całego tego szufladkowania, jestem jak najbardziej za otwartą definicją. Niechaj to autorzy ustalają każdorazowo, w co grają i do jakiej zabawy zamierzają zaprosić czytelnika. Zresztą bizarro to awangarda bardziej treści, aniżeli formy, bo ta pozostaje li tylko w gestii piszących.

 

F: Właśnie, liczy się niczym nieskrępowana wolność twórcza, bez oglądania się na tematy tabu i racjonalność. Bizarro to jeden wielki spektakl surrealizmu z domieszką absurdalnego i czarnego humoru, szczyptą horroru i jeszcze kilku innych gatunków. To podróż poza granice wyobraźni. Przejdźmy dalej. Jacy autorzy inspirują cię do pisania mniej lub bardziej dziwnych tekstów?

 

MŻ: Inspiracji jest wiele. Uwielbiałem i uwielbiam Schulza, czytam Stasiuka i Stachurę, wgryzam się w twórczość Hłasko, a nawet starego poczciwego Hrabala. Tego pierwszego cenię za myślenie obrazami i niezwykle poetycki język, ostatniego – za humor, sięganie pamięcią do dzieciństwa, lekkość w kreśleniu historyjek obyczajowych. Jeśli chodzi o bizarro, zdaję się na przypadek i sięgam po wszystko jak leci. Bardzo też lubię creepypasty, Blackwooda, no i oczywiście Lovecrafta.

 

F: Podobno każdy zaczyna od Lovecrafta albo Kinga. Ja tak przynajmniej miałem. Później dopiero stopniowo zagłębia się w temat coraz bardziej. A jakie masz literackie plany na najbliższą przyszłość? I od razu drugie pytanie, żebyś się za bardzo nie rozgadał, jak widzisz przyszłość tego pięknego gatunku, czyli bizarro w Polsce?

MŻ: Nie mam wielkich literackich planów, piszę z zamiłowania, z potrzeby ducha i serca, bardziej hobbistycznie jakby. Jak natomiast widzę przyszłość gatunku u nas? No cóż, dzięki takim aktywistom i zapaleńcom, jak Kazimierz Kyrcz junior, Zeter Zelke czy choćby przeprowadzający ten wywiad, Fanthomas, jestem bardzo spokojny o przyszłość bizarro w naszym pięknym kraju, ale trendów nie potrafię i nawet nie chcę przewidywać. Czas pokaże, co przyniesie jutro. Mam tylko nadzieję, że krótkie formy literackie, takie jak nowele, opowiadania czy choćby drabbelki, znowu powrócą do łask i staną się tak samo popularne, jak grubaśne powieści. No oby tak było!

F: Dokładnie. Co lubisz robić poza pisaniem? Jakie masz „koniki”?

MŻ: Koniki? No cóż, uwielbiam kuce… Hehe, żart. Uwielbiam górskie niedalekie wycieczki, wszystko jedno, czy chodzi o Sudety czy Karpaty. O zagranicznych marzę tylko czasami. Jestem do pewnego stopnia domatorem, co zasadniczo sprzyja pisarstwu. Interesuję się też muzyką, głównie chorałową i skrzypcową. Studiowałem kompozycję klasyczną, teatralną i filmową, również tak zwaną “współczechę”. I pomyśleć, że zaczynałem od elektroniki i rozrywki, z hip-hopem i techno na czele.

 

F: Ja słucham wszystkiego jak leci, a jak nie leci to też słucham, na przykład ciszy o posmaku ambientu, czasami bzyczenia komarów przypominającego mi rap lub odgłosów przejeżdżających samochodów, czyli typowej muzyki industrialnej. A jak u ciebie z inną formą sztuki, czyli filmami? Wymień swoje ulubione, a żeby było szybciej, uściślę gatunek. Jakie masz ulubione horrory?

MŻ: Mam swoją własną genologię filmową, takie jakby gatunki wg Maćka. Liczą się dla mnie: klimat i miejsce akcji. Z horrorów preferuję: filmy wojenne (”Outpost”), folk-horrory (”Lokis”), horrory science-fiction (”Obcy”), klimaty amerykańskie i meksykańskie (”Od zmierzchu do świtu”), mroczne baśnie (”Sauna”), czarne komedie (”Porąbani”) i jeszcze wiele, wiele innych.

F: Okej, to tyle ode mnie. Dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam wszystkich fanów bizarro!

MŻ: Ja też!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • maciekzolnowski 8 miesięcy temu
    Dzięki, że to zamieściłeś. Pozdrawiam również wszystkich fanów gatunku! Bizarro, o ile już Was nie dopadło, może to zrobić w każdej chwili, gdyż nie znacie dnia ani godziny. A jak już Was dopadnie i sami coś spłodzicie, to wtedy Fanthomas zrobi z Wami na pewno wywiad, he, he! Tutaj nie trzeba być celebrytom, by rzucić się w oczy. W przypadku innych gatunków, łatwiej zdecydować się na skok pod pociąg aniżeli zabłysnąć. Dzięki raz jeszcze i q-chwale! :-)
  • Pan Buczybór 8 miesięcy temu
    Kurczę, fajny wywiad. Miło się czytało
  • fanthomas 8 miesięcy temu
    Dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania