chudy
chudy chudy ten chłopak
chudy i wysoki
ciężkie ręce leżą wzdłuż ciała
a ona myje każdy palec
przeciera chusteczkami
jedną chustkę wyrzuca
sięga po kolejną
sama chudnie od tego ciągłego przecierania
grzbiet dłoni wnętrze dłoni ramię szyja broda
jeszcze chociaż dzień jeden
i jeszcze
pół połowy połowy nocy
w suchej wieczności trwać będą
nawilżające chusteczki
i wieczny odpoczynek który
dałeś chusteczkom panie
Komentarze (35)
Wycierała go, dopóki sama przy nim nie uschła, bo nie było komu jej nawilżyć. Znakomite!
Tak było. Jakiś czas temu spędzałam kilka godzin, codziennie, przez trzy miesiące, w hospicjum. Odwiedzałam leżącego tam ojca. Ten wiersz to zapis jednego z obrazów, które tam zobaczyłam.
Dziękuję za komentarz!
Trzy Cztery Ja to odebrałem zupełnie inaczej, w głębszym sensie, bardziej filozoficznym, no bo przecież nie mogłem wiedzieć o konkretnym przypadku. Ot, poezja, figle płata, prowadzi na manowce. Trzeba było się nie wychylać.
Narratorze , Twój pierwszy odbiór wiersza jednak zaistniał:) Teraz masz dwa spojrzenia:)
Bardzo wymownie. Piękny wiersz.
Dzięki, Ośmiorniczko.
Kojarzy mi się z opieka nad niepełnosprawnymi osobami. Wiersz pełen czułości, zarazem pięknie obrazuje ile taka opieka kosztuje wysiłku. 5 i pozdrawiam serdecznie.
Wolę pisać o jasnych i dobrych momentach w życiu, ale tych jasnych i dobrych jest jakby mniej. Dziękuję za wizytę!
Poruszające, chusteczka ma coś więcej, niż tylko materialne przeznaczenie. Nasączona jest tym, co opiekun nosi w sobie.
Podsumowanie z wiecznym odpoczynkiem uderza najbardziej.
Dawno mnie żaden wiersz tak nie szarpnął emocjonalnie.
Ładnie napisałaś o chusteczce. Może być nasączona różnymi, czasem bardzo odmiennymi uczuciami emocjami. A też zmęczeniem.
Zaniemówiłam. Pięknie opisałaś niełatwy temat, który jest mi dosyć bliski.
Chudy to był młody chłopak. Leżał (tylko tydzień...), na łóżku pod oknem w trzyosobowej sali. Od tego łóżka nie odchodziła młoda dziewczyna. Nie rozmawiała z nikim, tylko patrzyła na nieruchome ciało i co chwila przemywała, przecierała, to jego dłonie, to twarz i szyję, to nogi, wilgotnymi, pachnącymi chusteczkami.
Na pozostałe komentarze odpowiem wieczorem, przed północą:) teraz jadę autobusem, i nie mam warunków. Pozdrawiam.
Trzy Cztery↔Zwyczajnymi słowami, o niezwyczajnych w swoim sensie, uczynkach→takie skojarzenie me.
Ostatnia zwrotka↔bardzo na Tak.↔Pozdrawiam:)↔5
Te uczynki wypływają z nas najczęściej naturalnie, zwyczajnie.
Chudość, zanikanie. Niesamowita obserwacja wyostrzona metaforą.
I żal jaki budzisz w czytelniku nad tą biedną parą.
Unieśmiertelniasz ich, a przynajmniej apelujesz o wieczność dla nich do Najwyższej Instancji.
"Chudość" dwojga i wspólne zanikanie. Zamienianie się w papierki. Tak też to zobaczyłam.
Ten wiersz jest świetny.
Nawracająca idea zwyczajnej chusteczki doskonale i prosto zarazem oddaje obraz przemijania i głuchą rozpacz czuwającej.
Nie ma rozdzierania szat, patetycznych łez, gromkiego męstwa.
Są tylko chusteczki...
Pansowa, dzięki!
O. A tu jakby przenosimy się do sali obok (nawiązuję do https://www.opowi.pl/tyrli-tyrli-a66886/).
Kolejny zatrzymany obraz. Kompulsywne wycieranie ciała ukochanego na zatrzymanie myśli, łez.
Czy można to lepiej sfotografować?
Sala obok. Albo - łóżko obok. Może i można, może i na kilka sposobów? Dziękuję Ci za obecność!
Niesamowity wiersz.
Dzięki, Piecuszku, za dwa słowa!
Trzy Cztery
Nie umiem pisać długich komentarzy. Przepraszam.
Piecuszek , a ja bym chciała nauczyć się zwięźle wypowiadać w komentarzach. to mój cel, do którego idę jakbym pokonywała labirynty.
Bardzo mnie ten wiersz poruszył. I pewnie bym trwał w tym poruszeniu jednak "wieczny odpoczynek" dla chusteczek, mocno mnie zżenował. Śmierć przenoszona na przedmioty i nadawanie im osobowych cech, w takich okolicznościach, jest dla mnie nie do przyjęcia.
"Śmierć przenoszona na przedmioty i nadawanie im osobowych cech, w takich okolicznościach, jest dla mnie nie do przyjęcia".
Piliery, u Norwida „ludzie mówią, i mówią uczenie, że to nie łzy są, ale że kamienie”, a cyprysy mówią, że jednak łzy... Możliwe, że zbyt dosłownie odczytałeś ostatnie wersy.
Dla mnie chusteczki, tutaj, w tym wierszu, to nie tylko kawałki papieru nasączony wodą, gliceryną, perfumami i czymś tam jeszcze. One są czymś więcej.
W takim miejscu jak hospicjum wszystkiemu należy się „wieczny odpoczynek”, a nawet „światłość wiekuista”.
I chusteczkom, i pochłaniaczowi zapachów, i stojakowi, na którym zawieszone są worki z kroplówką ze środkiem przeciwbólowym i torby z tzw. „kaszą” do karmienia pozajelitowego, np. przez cewnik żylny, umieszczony w dużej żyle, prowadzący mieszankę białek, tłuszczy, węglowodanów i innych składników, bezpośrednio do serca.
Na tych stojakach-wieszakach widać czasem założone czarne worki. To znak dla salowych, że już nie trzeba wymieniać pustych toreb z "kaszą" na pełne. że pacjent nie będzie już karmiony.
Z głośników nad drzwiami płynie dwa razy dziennie modlitwa. Wszystko przesiąknięte jest ostatecznością.
Człowiek, który leży i ten, co przy nim siedzi, obaj wyraźnie zadają sobie sprawę, że obrócą się w proch. Że są jak te papierowe chusteczki. I że czeka ich „sucha wieczność”.
(Tak trochę próbuję obronić te wersy, które Ci się nie spodobały).
Trzy Cztery Inaczej pojmujemy zwrot "wieczny odpoczynek". Masz oczywiście do tego prawo. Dla mnie to przejście w świat czynny i piękny. Twój zapis wpisuje się w świat bezczynności. To jednak Twój wiersz.
Piliery, pisząc w komentarzu powyżej o obróceniu się w proch, miałam na myśli ciało. Ciało na pewno będzie bezczynne. Co do naszych świadomości, jaźni, dusz - zobaczymy.
Pamiętam moją babcię i umierającego dziadka. Nie było nawilżanych chusteczek. Ale za to były szmatki zrobione prześcieradła. Nawilżane olejem z konopi i obmywały skulone ciało, odleżyny i uśnieżały. Codzienne moczenie w ługu i prane. Po odejściu dziadka zostały wyprane i schowane do szafy. Marysiu, mówiła do moje mamy, kiedyś mnie nimi obmyjesz. Czy tak było? Nie pamiętam.
W twoim wierszu nakreślone przemijanie, wplecione jest w chusteczki i ciszę. A wieczny odpoczynek już czeka, by wejść. Bo niema tutaj innego wyjścia. Myślę, że jest to szpitalna sala i wszystkie czynności wiążą się z ukojeniem cierpienia. Chusteczki, niby kawałek tkaniny, papieru a jaki mają ogromny wydźwięk. Zawsze kiedy odchodzi człowiek widzimy ten gest ocierania twarzy chusteczką.
Można odnieść się do chusty Weroniki, która to Chrystus docierał twarz.
Serdecznie pozdrawiam
Lubię, kiedy wiersze, które czytam, wywołują we mnie jakieś osobiste wspomnienie. Więc, jak czytam, że i moje wiersze mogą podobnie zadziałać na kogoś (na Ciebie), cieszę się.
Bez dramatycznych słów, bez melodramatycznych gestów, a wykreowałaś obraz poruszający i prawdziwy.
Jestem pełna podziwu,
Pozdrawiam,
Dopiero dzisiaj tu zajrzałam. Dziękuję, BS. Miła wizyta. Cieszę się, że zostawiłaś ślad.
Bardzo dobre i obrazowe, łapie za serducho, ech, życie ?
Piątak ?
Dzięki za komentarz, Szpilko. I za ocenę ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania