Poprzednie częściCzarodziejka wstęp

Czarodziejka rozdział 4

Rozdział 4

 

Wizyta Hildegardy

 

Następnie Dalia wróciła do salonu, gdzie czekał na nią mąż z dziećmi.

— Kochanie, co zobaczyłaś tam na zewnątrz, że jesteś taka poddenerwowana? — zapytał mąż.

— Hildegardę.

— Co? Moja siostra tu jest? To nie wróży nic dobrego.

— Masz rację, ale zachowujmy się, jakby nic się nie stało i jakbyśmy w ogóle nie wiedzieli o istnieniu księgi z magicznymi zwierzętami. Ona nie może się o niej dowiedzieć.

Pan domu usiadł na swoim miejscu, jego syn zrobił to samo, a Yuna również. Pani domu nakryła do stołu, po czym podeszła z patelnią i nałożyła rodzinie schabowego, a na koniec ziemniaki.

Potem spokojnie usiadła przy stole.

— Smacznego.

— Smacznego, kochanie.

— Smacznego, mamo i tato.

— Smacznego, dzieci.

Rodzina zaczęła jeść, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi. Yuna podeszła i otworzyła, lecz ciotka ją odepchnęła i weszła do środka.

Hildegarda wzrokiem zlustrowała przedpokój, który był połączony z kuchnią i jadalnią.

— Całkiem ładnie się tutaj uradziliście.

— To zasługa Dalii, ona ma dekoratorski talent.

— Za to ty na pewno doprowadziłaś pałac do ruiny! — odparła podniesionym głosem Dalia.

— Braciszku, nie stój tak.

Harem bez słowa wyszedł z domu, a po chwili wrócił obładowany bagażami, które postawił na ziemi.

— Thomas, przywitaj się z ciocią — poprosiła matka.

Chłopiec podszedł do ciotki i podał jej dłoń. Yuna niechętnie zrobiła to samo.

— Dzień dobry, ciociu.

— Dzień dobry, Yuna, ale ty wyrosłaś.

Hildegarda usiadła przy stole, a obok niej przysiadł Thomas, który wpatrywał się w ciotkę jak w obrazek.

Po chwili w drzwiach stanęła około szesnastoletnia dziewczyna. Włosy, oczy i sukienkę miała w tym samym kolorze – czarnym, a na jej szyi połyskiwał naszyjnik w kształcie czarnego motyla.

Po dokończeniu obiadu Dalia pozmywała naczynia.

— Kochanie, pościel naszym gościom w salonie.

— Dobrze.

Pani domu najpierw przeszła do sypialni. Z szuflady wyjęła księgę o magicznych zwierzętach, a pierścień w kształcie dalii na palec założyła.

Następnie weszła na pierwsze piętro, a potem wąskimi schodami wspięła się na strych.

Po wejściu na poddasze wyciągnęła przed siebie dłoń, na której znajdował się pierścień.

— Pierścieniu, rozkazuję ci otworzyć wieko kufra!

Po wypowiedzeniu tego zaklęcia wieko kufra samo się otworzyło.

Podeszła do skrzyni i położyła na jej dnie księgę zawierającą informacje o magicznych zwierzętach. Następnie ją zamknęła, a zamek zabezpieczyła tak, że nikt nie będzie w stanie otworzyć kufra oprócz niej.

Po powrocie na dół weszła do salonu, gdzie rozłożyła kanapę, którą pościeliła.

Miała już wyjść, gdy w drzwiach stanęła Hildegarda.

— Pościeliłam ci kanapę, a jak będzie ci zimno to, koc jest w szafie.

— No to chyba sobie ze mnie żartujesz?

— Nie.

— Ja nie będę spała w salonie!

— A gdzie chcesz?

— W waszej sypialni.

— Co?

— To, co słyszałaś.

— A my gdzie mamy spać?— zapytała Dalia.

— W salonie, w którym to mnie chcieliście umieścić.

— Skoro dom tak bardzo ci się podoba, mogę oddać ci nie tylko sypialnię, ale cały dom.

— Naprawdę?

— Tak, ale pod jednym warunkiem.

— Jakim?

— Pozwolisz nam wrócić na Księżycolandię.

— A bierzcie sobie ten pałac, bo i tak mi się znudził.

Hildegarda bez słowa opuściła salon. Podeszła do brata, który stał w drzwiach salonu.

Dalia wyszła zaraz za szwagierką, a Luna wybiegła między jej nogami, znikając na piętrze.

Zbliżyła się do syna, złapała go za rękę i podeszła do męża oraz Yuny.

— Wracamy na Księżycolandię — szepnęła mężowi do ucha.

Potem pani domu ruszyła w stronę schodów, trzymając cały czas za rękę syna, który się wyrywał. Za nią szła córka i mąż

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • il cuore godzinę temu
    /nałożyła rodzinie schabowego, a na koniec ziemniaki./ – a u mnie jest odwrotnie.
    To zupełnie jak z tym; najpierw płatki czy mleko?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania