Dekalog. Instrukcja obsługi do życia. Część trzecia
Od wiary do codziennych wyborów
Z tej wiary wynika jednak pytanie praktyczne: jak człowiek ma żyć, skoro nie chce traktować swojego życia jako przypadkowego ciągu zdarzeń? Sama wiara w istnienie Boga nie wystarcza, jeśli nie prowadzi do żadnej przemiany. Potrzebujemy wskazówek, które pomogą nam odróżniać dobro od zła i przypominać, że nasze decyzje mają znaczenie.
W tradycji chrześcijańskiej taką podstawową drogę wyznacza Dekalog. Dziesięć przykazań nie jest dla mnie zbiorem przypadkowych zakazów, lecz próbą uporządkowania ludzkiego życia wobec Boga, drugiego człowieka i samego siebie. Wokół ich interpretacji pojawiały się i nadal pojawiają się kontrowersje. Różne wspólnoty religijne inaczej dzielą poszczególne przykazania i inaczej rozkładają akcenty. Ich sens pozostaje jednak czytelny: człowiek nie powinien samowolnie ustanawiać miary wszystkiego, lecz przyjąć odpowiedzialność za to, jak korzysta z wolności.
Pierwsze przykazanie brzmi: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. Oznacza ono uznanie Boga za najwyższą wartość i źródło istnienia. Nie chodzi tylko o odrzucenie innych bóstw, lecz także o rozpoznanie wszystkich rzeczy, które mogą zająć w naszym sercu miejsce Boga: pieniędzy, władzy, sławy, przyjemności, własnego ego czy przekonania, że człowiek sam jest ostatecznym sędzią dobra i zła. To przykazanie przypomina, że żadna rzecz stworzona nie powinna stać się dla nas absolutem.
Drugie przykazanie mówi: „Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremno”. Wzywa ono do szacunku wobec imienia Boga, ale również wobec wszystkiego, co święte. Nie powinniśmy używać Boga jako narzędzia do usprawiedliwiania własnych interesów, przemocy czy kłamstwa. Szczególnie niebezpieczne jest powoływanie się na Boga po to, by podporządkować sobie innych ludzi. Wiara nie daje człowiekowi prawa do manipulowania sumieniami.
Trzecie przykazanie brzmi: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił”. W tradycji chrześcijańskiej odnosi się ono przede wszystkim do niedzieli, dnia poświęconego Bogu, modlitwie i wspólnocie. Jego głębszy sens polega jednak również na tym, że człowiek potrzebuje zatrzymania. Nie może bez końca pracować, zdobywać i konsumować. Potrzebuje czasu na wdzięczność, refleksję, odpoczynek i spotkanie z drugim człowiekiem. Świętowanie przypomina nam, że nie jesteśmy wyłącznie tym, co produkujemy i posiadamy.
Czwarte przykazanie mówi: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Uczy wdzięczności wobec rodziców i szacunku dla tych, którzy dali nam życie oraz troszczyli się o nas. Nie oznacza jednak, że człowiek ma bezkrytycznie podporządkować się każdemu zachowaniu rodziców. Szacunek nie może oznaczać zgody na przemoc, krzywdę ani wykorzystywanie. Przykazanie to przypomina raczej o odpowiedzialności za więzi rodzinne, o pamięci, wdzięczności i obowiązku troski, zwłaszcza wtedy, gdy rodzice stają się bezradni.
Piąte przykazanie brzmi: „Nie zabijaj”. Jego sens jest oczywisty, ale zarazem bardzo szeroki. Chroni życie ludzkie przed odebraniem, przemocą i pogardą. W świetle nauczania chrześcijańskiego nie chodzi wyłącznie o fizyczne zabójstwo. Człowiek może ranić także słowem, nienawiścią, upokorzeniem, obojętnością i odmową pomocy. Nie każda sytuacja jest prosta, a ocena ludzkich czynów wymaga rozwagi. Jednak podstawowa zasada pozostaje jasna: życie nie jest naszą własnością i nie wolno nam traktować drugiego człowieka jak rzeczy.
Szóste przykazanie mówi: „Nie cudzołóż”. Dotyczy ono wierności, odpowiedzialności i szacunku w relacjach między ludźmi. W chrześcijańskim rozumieniu seksualność nie jest czymś brudnym, lecz rzeczywistością, która wymaga dojrzałości i troski o drugą osobę. Przykazanie sprzeciwia się traktowaniu człowieka przedmiotowo, zdradzie, wykorzystywaniu i składaniu obietnic bez zamiaru ich dotrzymania. Miłość nie polega na tym, by brać, kiedy jest to wygodne, lecz na tym, by widzieć w drugim człowieku osobę, której nie wolno zranić dla własnej przyjemności.
Siódme przykazanie brzmi: „Nie kradnij”. Chroni ono własność, ale jego znaczenie sięga dalej. Kradzieżą może być nie tylko zabranie komuś pieniędzy lub rzeczy, lecz także oszustwo, wyzysk, przywłaszczenie cudzej pracy, nieuczciwość w interesach czy korzystanie z przewagi kosztem słabszego. Człowiek wierzący powinien pytać nie tylko o to, czy coś formalnie należy do niego, ale również o to, czy zdobył to uczciwie i czy jego sposób życia nie opiera się na cudzej krzywdzie. Sprawiedliwość wymaga, byśmy pamiętali o potrzebujących i nie zamykali serca na ich nędzę.
Komentarze (2)
*6* "...mężczyzna ... łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” .To znaczy, że to złączone ciało stanowi jedność cielesną i duchową. Nie ma więc tu żadnego indywidualnego interesu, co zostało dokładnie opisane w Hymnie o Miłości; >Miłość nie szuka swego< Tylko Miłość dba o wspólne dobro.
Wszystko pięknie tylko teorii nie potrafimy przełożyć na życie codzienne ,tą zwyczajną szarobura rzeczywistością, tam gdzie żyjemy:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania