Drabble – Księżycowa poświata
Ciemną nocą, przemierzał na tarantowatym koniu żwirową aleję. Pędził ku niej, swej wybrance serca. Czekała na niego na drugiej stronie drogi, tęskniła... Iskry, tworzone przez kopyta galopującego wierzchowca, tańczyły wesoło. Wsłuchiwał się w ich rytmiczny stukot. Ich przyjaciel, księżyc, oświetlał swym blaskiem drogę do miłości. W księżycowej poświacie widział obrazy miłosnych uniesień, namiętności, subtelnych muśnięć ciała. Niebawem ucałuje jej pełne usta i poczuje ich czereśniowy smak. Wplecie dłonie w aksamitne blond włosy, których waniliowy zapach pobudza zmysły. Chmury zamykają w swym uścisku księżyc, piorun przeszywa drogę jeźdźca. Koń wspina się na nogach, zrzuca mężczyznę. To jeszcze nie twój czas! Cierpliwości...
Komentarze (5)
Wyszło naprawdę dobrze. Mogłam wyobrazić sobie podczas lektury cały obraz. Jaki chciałeś przedstawić.
5
To jeszcze nie twój czas! Cierpliwości...
Poczekaj jeszcze trochę do pełnoletności.
5
Dałam 5, bo podoba mi się ta krótka historyjka :) Nie uznałabym jej jednak za drabble, ponieważ zakończenie nie jest zaskakujące, jest smutne.
bardzo mi sie podoba. 5
A mi się średnio podoba. Raczej mówimy "po drugiej stronie rzeki", nie "na". Iskry "tworzone" przez kopyta konia brzmią dość niezgrabnie (i nielogicznie), a czereśniowy prędzej będzie kolor ust niż ich smak. Końcówka za to wyszła ciekawie, szczególnie w tej krótkiej formie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania