Drabble – Płonąca świeca
Nie minęło jeszcze godzin kilka. Łoże nasze wciąż ciepłe od twego ciała. Pokój wypełnia woń zielonej herbaty, frezji i drzewa sandałowego. Twoja obecność wyczuwalna jest każdym zmysłem. Twój kaszmirowy sweterek, rzucony wczoraj na krzesło, nadal leży, przypominając o tobie. Jesteś już tam? Czy jest pięknie?
Delikatny powiew wiatru porwał właśnie satynową firankę, zapraszając do wnętrza promienie lipcowego słońca. Pogoda jest śliczna, ale przecież o tym wiesz. W kaganku płonie świeca, pamięć o tobie nigdy nie zniknie. Bramy raju powitały cię przedwcześnie, zostawiając mnie samego. Do zobaczenia ukochana. Czekaj tam na mnie. Kiedy płomień zgaśnie, będę z tobą już na wieki.
Komentarze (6)
Ojej, bardzo subtelny i wyważony tekst. Podobał mi się, a zwłaszcza zakończenie, które dokolorowało resztę. To już Twój drugi utwór literacki, który mi się podoba. Zostawiam piatkę.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i ocenę :) Pozdrawiam serdecznie :)
Bardzo mi się spodobało :) jestem wrażliwa więc nie ukrywam że zadziałało to na mnie emocjonalnie :) zostawiam z przyjemnością 5 :)
Dziękuję :)
Drzewo sandałowe też czasami śmierdzi. A świeca zapachowa może być. 5
Tu piękny tekst i jest owe zaskakujące zakończenie. Zostawiam zasłużone 5 :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania