Drabble — Kto się śmieje ostatni...
Ciała wypełniały leżaki. Obwisłe brzuszyska i sterczące gnaty leżały popijając przez słomkę ciecz z kolorowych szklanek.
Ciepłość odkryła ich blade, pomarszczone lub napięte skóry, a mglistość zacierała widoczność.
Rano córy Agira delikatnie kołysały stateczek, niczym matka dziecię. Widzialność była dobra, aura pogodna.
Po południu wyczuwalna była lekka zmiana. Pogodne nastroje czasami zamieniały się w krótkie spięcia. Ciepłość trzymała poziom, lecz przez mgłę zmniejszyła się widoczność.
Niebo coraz bardziej czerniało, jak objęte martwicą ciało.
Zaś ciała butwiały na leżakach, nie zważając na zmianę aury.
Wokół nich biegały bezgłośne dzieci, póki pierwszy piorun nie trafił w brzuszysko.
Wtedy rozległ się najradośniejszy śmiech.
__
LBnD 0 z 2025
Komentarze (2)
Ode mnie 5 😉
Szkoda, że w prozie nie istnieje Licentia poetica😢
Dziękuję i pozdrawiam! :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania