Duszno
Duszno tak, opleciona swetrem z szarych piór
codzienności, niemogę złapać tchu.
Myślę, że najlepiej było by na spacer wyjść,
przez okno, głową lecąc w dół.
Dotykać wiatru i patrzeć w zachwycie,
jak pięknie szkli się tuż poniżej bruk.
Uwolnić myśli, z klatki własnej głowy, by wolne,
w przestworza wzleciały jak ptaki
Hałst powietrza smakować, bo jest ostatni
i do końca musi mi wystarczyć.
Komentarze (25)
Rymy poleciały w dal. :c Ale dodaje to uroku w sumie. Rytmu trochę zabrakło, ale jest to wiersz, w którym pierwsze skrzypce grają emocje i nie jest to ważne. Na przyszłość życzę przyjemniejszej tematyki, daję czwóreczkę (szkoda że nie ma plusików)
Oj, bo rymów być nie miało, ale zawsze coś mi się wkradnie, co od biedy można za takowy uznać.
Co do tematyki, to niestety, tylko smęty przychodzą do mnie w wierszowanej formie : )
Serdecznie dziękuję : )
Angela Spoko, ja też tylko smęty piszę, nie licząc erotyków, ale ćśś. XD No chyba że tak z tymi rymami, to mogą uciekać, jak niechciane :D
aaa i jeszcze *byłoby. Tam się rozdzieliło niepotrzebnie XD
Smutne. Ale chyba takie ma być. Mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz, że nie jest to ostatni Twój utwór
Napiszę, napiszę, u mnie smęty tylko w niby wierszach : )
Dziękuję : )
Napiszę, napiszę, u mnie smęty tylko w niby wierszach : )
Dziękuję : )
Angela Uf :)
Poczułem się w tym wierszu, jakbym leciał w dół ;-)
Jak dla mnie, wiersz o tym, żeby cieszyć się chwilą i smakować ją, jak najdłużej nawet, jeśli to ostatnia chwila. A moźe mam dziś po prostu dobry nastrój :) Ocena 5:)
Podoba mi się ta interpretacja ;-)
Można i w ten sposób, ta interpretacja również mi się podoba.
Podziękował ; )
Można i w ten sposób, ta interpretacja również mi się podoba.
Podziękował ; )
Tam na końcu wkradł ci się błąd - haust, nie "chaust". Ale poza tym wiersz mi się pdodoba - dla mnie wezwaniem do korzystania z wolności, do uwolnienia się z pęt codzienności - trochę podobnie do interpretacji Adama :).
Dziękuję, błąd poprawiony : ) Cieszę się, że się podobało : )
Enchanteuse wskazała potknięcie. Jesienna nostalgia, siostra złej deprechy pięknie opisana. Gratuluję i dziękuję! 5!
Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać :P. Chociaż pewnie tak głupio komuś wytykać błędy, samemu nie będąc nieomylnym :).
To ja dziękuję za odwiedziny : )
Angela , nie ma za co , przyjemne były :)
Sznur czy lina,
Zawsze padlina.
5
Tak to już bywa. Podziękował : )
Przepiękny...
5!
Dziękować, dziękować : D
Poczułam ten ostatni podmuch wiatru, super, 5 :)
Serdecznie dziękuję :)
Każdego dnia borykamy się z rutyną, tym, co ma być poukładane, najzwyczajniej w świecie jest nie do ruszenia. I czy to będzie nam na rączkę, musimy wstając pogodzić się z faktem, że nie zmienimy układu sił, choć prowizorycznie dano nam prawo wyboru. Dusimy w zarodku potrzebę lotu, ucieczki ponad ten stan zawieszenia, gdzie marazm, frustracja i ciasnota ścian.
I tak raz na jakiś czas, gdy już powietrze lepkie od cierpkich słów, wypowiadanych na bezdechu, patrzę w horyzontu dal. Nie czekam by trafić do drzwi, a tak choćby z okna głową w dół, byle to przerwać, poczuć ten pęd powietrza, zaśmiać się losowi w twarz. Przechytrzyć to, co miało dniem świstaka być, by z drzemki wyrwany mój anioł stróż, ratunku w niebiesiech szukał.
I jak tak serce już rozmarzyło się, to powiem ci, że nie straszny mi ten twardy bruk, ba! Ja o nim nie myślę, ja go nie dostrzegam, ta chwila daje tą jedną pewność, że to już nic strasznego. Wyparłem się tego, co fizycznie przytłaczało mnie i jak na ironię, pozbywszy się tego swetra z szarych piór lotnym uczyniło mnie. Dosięgam przestworzy, palcami przecinam powietrze.
Wypuszczając to, co głowę zaprzątało w dzień, by nie ściągało mnie, na poniedziałkowy stres, czwartkowy test. Lżejszy o tygodniowy rytuał beznamiętnych gestów, ptakom dorównać mogę.
Nie! Nie oszukam tego, co nieuniknione, więc ostatni głęboki wdech, tak głęboki by źrenice rozszerzył, w mostku zagościł, no! Tak na raz, taki zachłanny haust i już nic więcej nie potrzebuje.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania