Smutne to, jak człowiek nie może znaleźć miejsca swojego w świecie i jest niepewny, co do tego, kim jest. I w poczuciu winy żyje. Ale pozostaje nadzieja. A poza tym to się dobrze czyta. Pozdro
Czytałam rano Twoje "Zabawy dzieci z Eufere", a teraz ten "Dziennik". Tam byłeś bajarzem, a tu jesteś dwunastoletnią dziewczynką. Jest różnica w sposobie pisania, tu i tam.
Te dziecięce niedopowiedzenia w osobistym dzienniku, są takie typowe dla dorastających dziewczyn, które lubią dramaty, lubią niedopowiedzenia, same dla siebie wydają się trochę tajemnicze, a już najlepiej jak nieszczęśliwe. A więc:
1. "Zrobiłam, bo rodziców nie było. Coś tam dłużej w pracy, a może…" (i nie wiadomo, o co chodzi, bo tak ma być - tajemniczo!)
2. "Tata zawsze coś kupuje, zawsze jest tym lepszym, ale i on…" (tutaj także myśl jest niedokończona. A co!)
Dziękuję za pozytywny komentarz. No, sposób pisania staram się dostosować do historii, a więc można powiedzieć, że moja "twórczość" bywa dość kontrastowa :)
Kochaj mnie bez powodu, na przekór moich "win", kochaj mnie, bo jestem.
A tu, poza wrażliwą Martą, wszyscy kochają za coś, na co trzeba zapracować. A chemia związku? :)
Więc bunt i wątek samowystarczalności.
Bardzo dobrze i realnie opisana samotność. Wydaje mi się, że zaniżona samoocena i strach przed relacjami
rówieśniczymi, przeważnie biorą swój początek w domu.
Kiedy bohaterka usłyszała od matki, żeby im (czyli rodzicom) tego nie robiła, myślałam że mnie rozerwie.
Brawo.
Panie Buczyborze↔Zaletą Twego tekstu jest przede wszystkim, taka... prawdziwość. Bez żadnych upiększaczy.
Ileż to takich różnych ''zawiłości'' człowieczych. Dobrze oddałeś tę kwestię.
Akceptacji samego siebie, także w oczach innych.
Bardzo ciekawe zdanie:
''Jeszcze parę dni będę nosić to ciepło, bo na dworze coraz chłodniej. Nawet jeśli śniegu jest tyle co nadziei…''
Przeszkadzał mi jeno nadmiar: się. Czasami blisko siebie. Jestem na to uczulony:))
że to się nie dzieje samo z siebie. Zawsze się patrzy na coś innego, odwraca się↔ 3 x się
Pozdrawiam:)↔5
No, "się" nadal mnie prześladuje, szczególnie w narracji pierwszoosobowej... Ale walczyć trzeba, więc na przyszły raz spróbuję spojrzeć wnikliwiej. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam również.
Twój tekst nie tylko dobrze się czyta, ale w moim wypadku jest on również źródłem inspiracji, bo gdy doszedłem tak gdzieś do jednej trzeciej, sądząc po tym suwaku z prawej strony okienka, pomyślałem, żeby coś w tym stylu napisać samemu. W pierwszej osobie, lecz tym razem jako kobieta. Jej nietypowość pomoże ukryć fakt, że pisał to mężczyzna, jeśli kobiety i mężczyźni myślą i czują inaczej. A jeśli nie, to można posłużyć się efektem lustra — zamienić strony, a drobiazgi zostawić jak są. Mój kolega mawiał: wiarygodne kłamstwo powinno być blisko prawdy, bo inaczej kłamiący pogubi się w detalach. Tak więc piątka (szkoda, że nie mogę dać więcej) za czytanie kilka razy oraz motor do działania.
Komentarze (22)
Trochę identyfikuję się z Martą jeśli chodzi o charakter ( nie licząc orientacji) :)
Będzie następna część?
Nie, nie będzie. Dziękuję za komentarz
Smutne to, jak człowiek nie może znaleźć miejsca swojego w świecie i jest niepewny, co do tego, kim jest. I w poczuciu winy żyje. Ale pozostaje nadzieja. A poza tym to się dobrze czyta. Pozdro
Dzięki za komentarz. Pozdrawiam również
Czytałam rano Twoje "Zabawy dzieci z Eufere", a teraz ten "Dziennik". Tam byłeś bajarzem, a tu jesteś dwunastoletnią dziewczynką. Jest różnica w sposobie pisania, tu i tam.
Te dziecięce niedopowiedzenia w osobistym dzienniku, są takie typowe dla dorastających dziewczyn, które lubią dramaty, lubią niedopowiedzenia, same dla siebie wydają się trochę tajemnicze, a już najlepiej jak nieszczęśliwe. A więc:
1. "Zrobiłam, bo rodziców nie było. Coś tam dłużej w pracy, a może…" (i nie wiadomo, o co chodzi, bo tak ma być - tajemniczo!)
2. "Tata zawsze coś kupuje, zawsze jest tym lepszym, ale i on…" (tutaj także myśl jest niedokończona. A co!)
:)
Dziękuję za pozytywny komentarz. No, sposób pisania staram się dostosować do historii, a więc można powiedzieć, że moja "twórczość" bywa dość kontrastowa :)
Kochaj mnie bez powodu, na przekór moich "win", kochaj mnie, bo jestem.
A tu, poza wrażliwą Martą, wszyscy kochają za coś, na co trzeba zapracować. A chemia związku? :)
Więc bunt i wątek samowystarczalności.
Dobrze napisane i ciekawie.
5.
Dziękuję za komentarz
Skojarzyło mi się z filmem Wyznania nastolatki, tekst sam w sobie świetnie wnika w świadomość bohaterki. Plus dobrze się czyta. 5 i pozdrawiam.
Filmu nie znam, więc nie wiem, czy skojarzenie słuszne, ale dzięki. Pozdrawiam również
Bardzo dobrze i realnie opisana samotność. Wydaje mi się, że zaniżona samoocena i strach przed relacjami
rówieśniczymi, przeważnie biorą swój początek w domu.
Kiedy bohaterka usłyszała od matki, żeby im (czyli rodzicom) tego nie robiła, myślałam że mnie rozerwie.
Brawo.
Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że tekst wzbudził emocje :)
Panie Buczyborze↔Zaletą Twego tekstu jest przede wszystkim, taka... prawdziwość. Bez żadnych upiększaczy.
Ileż to takich różnych ''zawiłości'' człowieczych. Dobrze oddałeś tę kwestię.
Akceptacji samego siebie, także w oczach innych.
Bardzo ciekawe zdanie:
''Jeszcze parę dni będę nosić to ciepło, bo na dworze coraz chłodniej. Nawet jeśli śniegu jest tyle co nadziei…''
Przeszkadzał mi jeno nadmiar: się. Czasami blisko siebie. Jestem na to uczulony:))
że to się nie dzieje samo z siebie. Zawsze się patrzy na coś innego, odwraca się↔ 3 x się
Pozdrawiam:)↔5
No, "się" nadal mnie prześladuje, szczególnie w narracji pierwszoosobowej... Ale walczyć trzeba, więc na przyszły raz spróbuję spojrzeć wnikliwiej. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam również.
Trudno jest być nastolatką, a gdy się ma jeszcze do tego kompleksy... Poruszyleś ważny temat, w bardzo dobry i przystępny dla każdego tekst 5
Dzięki za komentarz
Twój tekst nie tylko dobrze się czyta, ale w moim wypadku jest on również źródłem inspiracji, bo gdy doszedłem tak gdzieś do jednej trzeciej, sądząc po tym suwaku z prawej strony okienka, pomyślałem, żeby coś w tym stylu napisać samemu. W pierwszej osobie, lecz tym razem jako kobieta. Jej nietypowość pomoże ukryć fakt, że pisał to mężczyzna, jeśli kobiety i mężczyźni myślą i czują inaczej. A jeśli nie, to można posłużyć się efektem lustra — zamienić strony, a drobiazgi zostawić jak są. Mój kolega mawiał: wiarygodne kłamstwo powinno być blisko prawdy, bo inaczej kłamiący pogubi się w detalach. Tak więc piątka (szkoda, że nie mogę dać więcej) za czytanie kilka razy oraz motor do działania.
Cieszę się, że mój tekst stał się źródłem inspiracji oraz dziękuję za pozytywny komentarz.
Wyję.
Bardzo realistycznie opisane.
Idę dalej wyć.
ok
świetny tekst. wszyscy jesteśmy samotni. ale niektórzy jednak mocniej. bardziej.
dzięki za komentarz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania