Dziennik dziewczyny-przegrywa

28 stycznia, wtorek

 

Wierzę, że w poprzednim życiu byłam chłopcem.

W porównaniu do dziewczyn z klasy nie jestem zbyt kobieca. Nie wątpię w swoją płeć lub tożsamość, nic z tych rzeczy. Po prostu… czuję się nieco inna. Wyobcowana, zawieszona między dwiema ścieżkami. W oczach innych pewnie jestem nijaka. Nieśmiała. Dziwna.

Dziś porozmawiałam z Martą. To moja… przyjaciółka? Tylko z nią czuję się na tyle swobodnie, by mówić, co tylko zechcę. Jest miła, uprzejma, zawsze potrafi mnie wysłuchać i w ogóle, ani trochę nie uważa, że coś ze mną jest nie tak. Przy niej czuję się spokojnie, normalnie, zupełnie tak jakbym była… kimś. Oczywiście nie mówię jej wszystkiego. Przecież jest jedyną bliską mi osobą. Nie chcę, by mnie znielubiła, gdy usłyszy o tym wszystkim, co…

Marta pożyczyła mi swój zeszyt z matmy. Nie prosiłam o to, ale powiedziała, że nie mogę mieć tak wielkich braków, bo nauczycielka w końcu się przyczepi. Mój zeszyt jest pusty. Rzadko piszę notatki, prace domowe… Staram się, ale przewyższają mnie te wszystkie zadania. Nigdy o tym nie mówiłam, więc musiała zauważyć. Siedząc obok zaglądała mi przez ramię i się zainteresowała… mną.

Przepisałam, ile tylko mogłam. Zauważyłam, że Marta dużo rysuje po marginesach. Pięknie rysuje. Nie jakieś tam bazgroły, ale naprawdę dopracowane drobiazgi. Często przychodzi do szkoły ze szkicownikiem. Wiele razy widziałam jej „pełnowymiarowe” dzieła, ale nie spodziewałam się, że nawet na lekcjach tak potrafi. A ona dobrze się uczy…

Zazdroszczę. Marta jest taka doskonała, a ja… Czemu? Czy naprawdę według niej jesteśmy równe? Czemu ona sobie to robi? Tracić czas na mnie… Nie wierzę, ale chyba Bóg ją zesłał, bo ja, sama, zdana na siebie… umarłabym.

 

29 stycznia, środa

 

Tym razem to Marta musiała się wygadać.

To nie było nic smutnego, ale chciała, bym posłuchała. Chodziło o kotka. Jej rodzina planuje adopcję, pokazała mi parę zdjęć i zapytała… Który? Którego brać? Nie żebym się na tym znała, dobrze przecież wie, że nigdy żadnego zwierzaka nie miałam, ale zależało jej na mojej opinii. Chciała, bym wybrała. Dla niej.

Czarny kocur z białymi skarpetkami, niebieskimi oczami. Powiedziałam, że wygląda dostojnie, poważnie, będzie jej pasować. Zaśmiała się. Powiedziała, że przemyśli. „Będę mogła przyjść, jak już przygarniecie któregoś?”. Chciałam zapytać, ale tak jakoś… zwiesiłam tylko głowę. Marta położyła dłoń na mojej dłoń – chyba domyśliła się, o co chodzi.

Był sprawdzian z polskiego. Nie wiedziałam. Poszło mi słabo, jak zwykle. Marta nawet nie pytała. Nie chciała chyba, bym się jeszcze bardziej zasmucała. Może faktycznie tak wyglądałam, ale nie ruszyło mnie to… zbytnio. Potem jeszcze, po lekcjach, odprowadziła mnie do domu. Miała dużo wolnego czasu, więc poświęciła go dla mnie. Chciałam, by droga się przeciągnęła, byśmy mogły pobyć razem jeszcze trochę dłużej. Jak zwykle nie spieszyło mi się do domu. W domu jestem samotna. W domu mam tylko swój pokój, bo mama i tata nie chcą… Nie wtrącają się. Nie proszę ich o nic, a oni…

Przytuliła mnie na pożegnanie. Jeszcze parę dni będę nosić to ciepło, bo na dworze coraz chłodniej. Nawet jeśli śniegu jest tyle co nadziei…

Chłopcy mają łatwiej. Im zawsze wychodzi, a mi… Czasami nic nie czuję, choć bardzo się staram. Staram się nie patrzeć między nogi, brzydzą mnie te włosy. Może to dlatego? Czy chłopcy patrzą jak to robią? Nie, przecież wiem, że to się nie dzieje samo z siebie. Zawsze się patrzy na coś innego, odwraca się wzrok od ciała… Nie weszłam dziś na żadną stronę. Czuję się pusta, patrząc na takie sztuczne, wulgarne… Wyobraziłam sobie Martę. Jak rozplątuję jej warkocz, jak włosy opadają na szyję, jak się przytulamy, a potem… Ona prosi mnie, bo mnie kocha. A ja się nie waham, bo ją… Jej twarz taka niewinna, oblana rumieńcem. Nogi chude, krótsze od moich… i na górze, poniżej szyi, obojczyka. Jest taka krucha, skromna, blada…

To już za mną. Piszę to i się wstydzę, że w ogóle to wszystko sobie wyobraziłam, że wykorzystałam jej dobroć, by się… Naprawdę to poczułam. Godzinę temu, jeszcze nie śpię, piszę, wspominam i czuję, że… to prawda. Ubrałam się już, zamknę zeszyt, zasnę, ale…

To ja. Taka pozostanę.

 

30 stycznia, czwartek

 

Zmieniłam fryzurę. Sama z siebie, nikt mi pomysłu nie podsunął. Może to za duże słowo… Inaczej się uczesałam. Związałam włosy w kucyka. Pierwszy raz od podstawówki.

No i dotarło do mnie jak bardzo źle wyglądałam. Nie chciało mi się o to dbać. Uznawałam, że nie muszę się starać, jeżeli mi to nie przeszkadza, nikt się nie czepia, a Marta też milczy… Ale trzeba czasem zrobić coś dla siebie. Inaczej stracę i siebie, i Martę i pozostanę… Wrócę do punktu wyjścia.

Pochwalono mnie. Parę dziewczyn z klasy. Mówiły, że w końcu wyglądam jak człowiek, a nie… Nic nie odpowiedziałam. Nie umiem rozmawiać, gdy mówi się do mnie takie rzeczy. I tak nie wiedziałam, co powiedzieć. Po prostu się uśmiechnęłam. Mówiły, że pierwszy raz, bo zazwyczaj włosy za grzywką, głowa w dół, wyraz twarzy jak trup… Marta też powiedziała coś takiego, tylko jakby szczerzej. Ona przecież była u mojego boku, a one, tamte obce, naprzeciw. Nie znamy się, nigdy się nie poznamy, zapomną dzień później, że ja, biedna, niezrozumiała, pośmiewisko i dziwaczka zmieniła się ociupinkę. A Marta pewnie nawet nie wspomni. Bo dla niej to ta sama ja. Tylko schludniejsza, ładniejsza. Bez różnicy, prawda? Dla przyjaciółki coś takiego to tyle, co nic, bo nadal… Ale pochwaliła. Bo zmieniam się na lepsze. Nawet bez niej.

Dostałam dobrą ocenę. Pierwszą od dawna. Co prawda to tylko eee… chemia, ale zawsze coś. To mnie… uszczęśliwiło? Nie wiem, chyba poczułam się nieco spokojniejsza. Bo może wychowawczyni, rodzice… Ważne żeby zdać, bo nic więcej nie potrzebuję. Na razie. Marta też nie jest prymuską, a więc… Akceptuje mnie, nieuka.

Zrobiłam omlety na kolację. Według przepisu z internetu. Trochę przypalone, ale mniam. Zrobiłam, bo rodziców nie było. Coś tam dłużej w pracy, a może… Boję się trochę gotować, gdy oni są w pobliżu. Bo spojrzą, zapytają, podniosą głos, a ja nie umiem. Nie lubię z nimi rozmawiać, choć czasem naprawdę chcę, by się odezwali. By powiedzieli cokolwiek. Bo my, nasza rodzina, my wszyscy tacy jesteśmy i potrafimy tylko… krzyczeć, zamykać się, milczeć, udawać, że jest w porządku, bo córeczka jedyna kochana tym razem… Umyłam naczynia, patelnię. Mama mnie pochwali. Jak przyjedzie… albo jutro rano.

 

31 stycznia, piątek

 

Chyba zrobiłam coś złego.

Gdy tylko wróciłam ze szkoły mama czekała i powiedziała, że chce porozmawiać. Oceny, mówiła, są za niskie. Nie staram się. Boi się, że nie zdam. Że będzie musiała ślęczeć ze mną nad książkami w wakacje, bo egzaminy, bo ostatnia szansa. Powiedziała, bym jej tego nie robiła. Bo będzie smutna. Bo ja będę smutna, że taki los na siebie sprowadziłam, że mama będzie mieć na głowie takie niekompetentne, beznadziejne… Przeprosiłam. Obiecałam, że się poprawię. To tylko początek semestru, jeszcze dużo czasu. Zrobiła się spokojniejsza. Nawet mnie… dotknęła, znaczy złapała za dłoń. Bo coś pozytywnego ode mnie wypłynęło. W końcu.

I pochwaliła nowe uczesanie. Wczoraj nie zauważyła. Bo praca.

Tata też był, tylko słuchał, nic nie mówił. Mama w końcu mnie zostawiła w spokoju, a on podszedł i powiedział, że może być prezent. Bo dobra nauka oznacza nagrodę. Bo jak jesteś dobra, spełniasz oczekiwania i nie zawadzasz, to zasługujesz na coś lepszego. Nie chciałam o nic prosić, ale szepnęłam tak cicho, cichusieńko, że „książka”? Przytaknął. Tata zawsze coś kupuje, zawsze jest tym lepszym, ale i on… Nic nie ma za darmo. Zapytał o tytuł. Nie wiedziałam. Przyrzekłam, że najpierw będę się uczyć, starać, a potem, gdy będę już blisko…

Nie wiem, czy mnie to bardziej zmotywowało, czy przestraszyło. Bo chyba zaczęli się o mnie trochę troszczyć. Jak kiedyś. Za dzieciaka. Gdy byłam słodka, niewinna i przydatna. Bo jednak córka powtarzająca klasę to wstyd. Nie powiedzą nikomu, razem ze mną by strzegli tej tajemnicy, ale w końcu ktoś by się dowiedział. I co wtedy? Co mówić ludziom? Że córka jako jedyna się nie udała? Że życie jest perfekcyjne, gdyby nie brać pod uwagę tej jednej…

Chcę kochać. Oni chyba też. Czasami. Nie mogę tego robić sobie i im. Bo jak nie będę wierzyć, że jeszcze jesteśmy… Że nie tylko Marta jest dla mnie kimś bliskim, to… Nie wiem. Boję się. Stać mnie na dobrą naukę, na pewno sobie poradzę, ale boję się, że to się powtórzy. Że mama będzie udawać miłą, że będzie się wahać między tym, co do mnie czuje, a co myśli, że jak przyłożę znów ucho do ściany to będzie słychać jak rozmawiają o mnie w łóżku; jak mama rzuca przekleństwami, a tata próbuje ją uspokoić, że to nie jej wina, że jest dobrą matką, tylko ja…

Znów to zrobiłam. Podrzędne porno. Nawet majtek nie zdjęłam. Rozładowałam stres. Poczułam się przez moment trochę lepiej. Ale to ulotne.

Teraz to piszę i zaraz pójdę spać. Może jutro będzie lepiej.

Średnia ocena: 3.9  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • LittleDiana 2 dni temu
    Trochę identyfikuję się z Martą jeśli chodzi o charakter ( nie licząc orientacji) :)
    Będzie następna część?
  • Pan Buczybór 2 dni temu
    Nie, nie będzie. Dziękuję za komentarz
  • illibro 2 dni temu
    Smutne to, jak człowiek nie może znaleźć miejsca swojego w świecie i jest niepewny, co do tego, kim jest. I w poczuciu winy żyje. Ale pozostaje nadzieja. A poza tym to się dobrze czyta. Pozdro
  • Pan Buczybór 2 dni temu
    Dzięki za komentarz. Pozdrawiam również
  • Trzy Cztery 2 dni temu
    Czytałam rano Twoje "Zabawy dzieci z Eufere", a teraz ten "Dziennik". Tam byłeś bajarzem, a tu jesteś dwunastoletnią dziewczynką. Jest różnica w sposobie pisania, tu i tam.

    Te dziecięce niedopowiedzenia w osobistym dzienniku, są takie typowe dla dorastających dziewczyn, które lubią dramaty, lubią niedopowiedzenia, same dla siebie wydają się trochę tajemnicze, a już najlepiej jak nieszczęśliwe. A więc:

    1. "Zrobiłam, bo rodziców nie było. Coś tam dłużej w pracy, a może…" (i nie wiadomo, o co chodzi, bo tak ma być - tajemniczo!)

    2. "Tata zawsze coś kupuje, zawsze jest tym lepszym, ale i on…" (tutaj także myśl jest niedokończona. A co!)

    :)
  • Pan Buczybór 2 dni temu
    Dziękuję za pozytywny komentarz. No, sposób pisania staram się dostosować do historii, a więc można powiedzieć, że moja "twórczość" bywa dość kontrastowa :)
  • Wrotycz 2 dni temu
    Kochaj mnie bez powodu, na przekór moich "win", kochaj mnie, bo jestem.
    A tu, poza wrażliwą Martą, wszyscy kochają za coś, na co trzeba zapracować. A chemia związku? :)
    Więc bunt i wątek samowystarczalności.

    Dobrze napisane i ciekawie.
    5.
  • Pan Buczybór 2 dni temu
    Dziękuję za komentarz
  • Vincent Vega 2 dni temu
    Skojarzyło mi się z filmem Wyznania nastolatki, tekst sam w sobie świetnie wnika w świadomość bohaterki. Plus dobrze się czyta. 5 i pozdrawiam.
  • Pan Buczybór 2 dni temu
    Filmu nie znam, więc nie wiem, czy skojarzenie słuszne, ale dzięki. Pozdrawiam również
  • Angela 2 dni temu
    Bardzo dobrze i realnie opisana samotność. Wydaje mi się, że zaniżona samoocena i strach przed relacjami
    rówieśniczymi, przeważnie biorą swój początek w domu.
    Kiedy bohaterka usłyszała od matki, żeby im (czyli rodzicom) tego nie robiła, myślałam że mnie rozerwie.
    Brawo.
  • Pan Buczybór 2 dni temu
    Dziękuję za komentarz. Cieszę się, że tekst wzbudził emocje :)
  • Dekaos Dondi 2 dni temu
    Panie Buczyborze↔Zaletą Twego tekstu jest przede wszystkim, taka... prawdziwość. Bez żadnych upiększaczy.
    Ileż to takich różnych ''zawiłości'' człowieczych. Dobrze oddałeś tę kwestię.
    Akceptacji samego siebie, także w oczach innych.
    Bardzo ciekawe zdanie:
    ''Jeszcze parę dni będę nosić to ciepło, bo na dworze coraz chłodniej. Nawet jeśli śniegu jest tyle co nadziei…''
    Przeszkadzał mi jeno nadmiar: się. Czasami blisko siebie. Jestem na to uczulony:))
    że to się nie dzieje samo z siebie. Zawsze się patrzy na coś innego, odwraca się↔ 3 x się
    Pozdrawiam:)↔5
  • Pan Buczybór 2 dni temu
    No, "się" nadal mnie prześladuje, szczególnie w narracji pierwszoosobowej... Ale walczyć trzeba, więc na przyszły raz spróbuję spojrzeć wnikliwiej. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam również.
  • Keraj wczoraj o 8:35
    Trudno jest być nastolatką, a gdy się ma jeszcze do tego kompleksy... Poruszyleś ważny temat, w bardzo dobry i przystępny dla każdego tekst 5
  • Pan Buczybór wczoraj o 21:52
    Dzięki za komentarz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania