Eden- za Murem cz 3.

Zapomniałam nastawić budzika. Nieprzytomna biegłam, goniąc czas z chłodną kanapką w ustach. Nie chcę nawet myśleć, jak musiałam wtedy wyglądać. Będąc najlepszą uczennicą szkoły, miałam wygłosić uroczystą mowę z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Prócz dyrekcji mieli się zjawić ważni goście z ministerstwa. Nawet nie wiecie, jakie to było mnie dla ważne! Miałam okazję, by się pokazać. Dobry start gwarantuje sukces, przynajmniej tak wtedy sądziłam. Tym razem miało być zupełnie inaczej...

Czekałam na korytarzu. Oparta o metalową szafkę, spoglądałam na wychodzących z auli uczniów i nauczycieli. Apel dobiegł końca.

- Kogo my tu mamy?!

Przestraszyłam się. Czułam, jak ktoś szarpie mnie za rękę. Publiczne karcenie, spuszczona głowa- przez chwilę, taki widok mignął mi przed oczami. Na szczęście myliłam się. Przede mną stała niewysoka dziewczyna z lokami i obfitym biustem.

-Możesz mnie tak nie straszyć cycaty karle? Przez Ciebie mogłam dostać zawału…- westchnęłam z ulgą.

-Zawału? Bez przesady! Zawału to mógł dostać vicedyrektor, kiedy próbował Cię wywołać, tyczko! Gdzieś ty się w ogóle podziewała?

- Najpierw budzik, potem pociąg… Zresztą, nieistotne. Bardzo źle to wyglądało? – spytałam z niepokojem. Rozglądnąwszy się chwilę, weszłyśmy w tłum.

- Pytasz rywalki czy przyjaciółki?

- Cycatego karła…

- Rozumiem- zaśmiała się Lora, dodając: W sumie sama nie wiem. Choć twój brak był najbardziej zauważalny, to, prawdę mówiąc, nie tylko ty się spóźniłaś. Pan Tanaka chyba przewidział taką sytuację. Miałaś gotowe zastępstwo…

- Ktoś przeczytał przemowę za mnie?

- Oczywiście! Przecież natura nie znosi próżni. Jakiś farbowany lis z klasy b. Całkiem zgrabnie mu poszło!

- Cieszy Cię to?-burknęłam przez nos. Pięknie jeszcze przeziębienia mi brakowało, pomyślałam.

- Oczywiście! Przecież jesteśmy rywalkami. Kiepsko coś wyglądasz…

- Złapał mnie deszcz, kiedy wracałam z cmentarza. Apsik!

- Na zdrowie! Trzymaj, wytrzyj trąbe…

- Dzięki. Cała przemokłam, bo zapomniałam parasola. To efekt -odparłam, wysmarkując nos. Zbliżałyśmy się do sali.

- Spóźnienie, pomylony pociąg, katar…fantastyczny początek roku. Mówisz, że złapał Cię deszcz? Nie kłamiesz? A może... A może Ty?!... W KOŃCU?!

- Nie! Nie! Nie! Nie jestem Tobą, cycaty karle! - przerwałam, studząc jej zapał.

- Idiotka…no tak zapomniałam. Przecież Ciebie takie sprawy nie interesują... .

- Mam ważniejsze sprawy na głowie.-westchnęłam, poprawiając okulary. Jest ktoś nowy w klasie -dodałam, zmieniając temat.

- Masz na myśli potencjalnych rywali? Jeśli o to chodzi, to raczej nikt ci nie zagraża. Większość to osoby z naszej starej klasy. Co prawda jest parę nowych nazwisk, ale chyba nikt znaczący.

- A Ty?

-Mnie nie musisz się obawiać. Mnie zabawa w przewodniczących nie interesuje…-odparła wymijająca Lora.

-Skąd myśl, że się obawiam. Pytam tylko z czystej ciekawości. W tym roku funkcja reprezentanta klasy nie jest dla mnie priorytetem. Chciałabym robić coś innego…

- Samorząd uczniowski nam się marzy, co? No, proszę. Staliśmy się chciwi…

- Zamknij się, cycaty karle- odburknęłam, szturchając ją w pierś Lepiej chodźmy do klasy. Aż się boję, co tam zastanę…

- Jak zwykle dramatyzujesz…

- Przewodnicząca!

Mój świat, moje królestwo. Setki uśmiechów i pozdrowień lecących w moją stronę. Tak, tu jestem kimś. To chyba dobrze czuć się potrzebnym. Odpowiadam uprzejmie, bez przesadnego pedantyzmu. Pytania o tym, gdzie byłam, co robiłam. A co można robić w wakacje? Uczyłam się, pracowałam. Jeżeli chcesz być kimś, nie możesz sobie odpuszczać. Więc ,kim ja tak właściwie chce być? Co chcę robić? Tego niestety jeszcze nie wiem. Mam nadzieję, że niepewność przeminie – BŁĄD. To musi się stać!

- Proszę siadać! Zaczynamy!

- Pogadamy później …

- Jasne!

- A więc! Witam wszystkich w nowym roku szkolnym. Cieszę się, że wszyscy wróciliście cali i zdrowi. Nazywam się Tanaka…

-Panie Tanaka, Nicolai jeszcze nie dotarł!- przerwał potężny Ogr. Siedzący przed wiotkim chłopakiem z tlenionymi włosami, zwracał uwagę posturą.

-Coś mówiłeś Rino? A tak! Pewnie znowu zaspał, gamoń jeden…- burknął pod nosem nauczyciel, otwierając dziennik. No dobrze! Zanim zaczniemy…

Wtem drzwi do klasy otworzyły się z hukiem. Szczupły młodzieniec z opaską na włosach i kolczykiem wpadł do klasy. Rzucając torbę na ziemię, wywołał niemałe poruszenie.

- Ha! Nie spóźniłem się TANAKA!

- Profesorze, Tanaka… - odparł dobitnie nauczyciel zabierając sprzed oczu, wirujący palec. Masz szczęście Prevens. Nie zdążyłem sprawdzić jeszcze obecności.

- Nico ?- pomyślałam. Nie,to nie on. Cholera, gdzie ja go widziałam…

-Tutaj Nico! Tu jest wolne! – zawołał tleniony chłopak wskazując miejsce tuż za nim.

-Dzięki Max!

- Usiądź w końcu i zamknij tę jadaczkę! Z kolegą porozmawiacie sobie później. Sprawdzimy obecność!

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania