Ciekawe, śmieszne historie z życia wzięte.

xnobodyperfectx
09.06.2015
Tak jak wyżej, zapewne nieraz mieliście jakąś fajną sytuację, którą moglibyście pragnąć się podzielić.
Ja zacznę:
Byłam sobie w podstawówce, bodajże 5/6 klasa, język polski z zastępstwem pani od czytelni. Za zadanie mieliśmy mówić przysłowia z wyrazem "koń". Tak więc po kilku takich zdaniach, już " wyczerpani" pani podpowiada:
- Razem można...
I tu jak w wielu obrazkach widuje się włącza mi się druga wersja mózgu.
- Konie walić!- dopiero po chwili zorientowałam się co palnęłam. ._.
Lonely ;c
09.06.2015
Ha ha. Jestem ciekawa reakcji twojej nauczycielki i reszty klasy xdd
Anonim
09.06.2015
Kiedyś taki jeden w techbudzie (mówimy na niego Borsuk ^^), poszedł do odpowiedzi na matmie. I potrzebny mu był wzór jedynkowy (sin a^2 + cos a^2 = 1) i wrabiamy gościa żeby napisał, że 1+1=1 I ten kretyn to napisał xD Jak colo od matmy zobaczył to prawie się ze śmiechu popłakał xD
Gruchot
09.06.2015
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Grilu
10.06.2015
Czasem łapię "lagi" i nie kontroluję tego co robię lub mówię. Wychodzą z tego śmieszne sytuacje, jednakże teraz żadnej nie przytoczę, już nie pamiętam.
Grilu
10.06.2015
Mam jedną historię. Pewnego razu, gdy obok mnie przechodził chłopak, który mi się podoba, chciałam go zaczepić. A że opierałam się o ścianę i aktualnie się po niej zsuwałam, więc wymyśliłam sobie, że zaczepię go nogą. Niestety ja i moje szczęście zrobiliśmy to troszeczkę za szybko i mój ukochany został przeze mnie praktycznie podkoszony. Nic mu się nie stało, bo złapał równowagę, ale uwierzcie, mina jego była bezcenna. To przerażenie i zdziwienie w oczach jego i wstyd w oczach moich. Ale i tak śmiałam się potem jak koń. Brawo ja
Anonim
10.06.2015
( ͡° ͜ʖ ͡°)
il cuore
5 miesięcy temu
Kopanie może mieć sukces...
Był podobny wątek, niedawno, dobra, chuj.

Każdego roku, tak początkiem nastania wiosennych mrzonek, szukamy intuicyjnie znaczących objawów wiosennych domysłów...
W pobliżu mojego zamieszkania było takie miejsce, zakwitały magnolie, zawsze pierwsze, jasne że piękne, przecież...
Któregoś nastania zaczątków wiosny pojawiły się jak zwykle... lecz były różowe a nie białe.
Coś nie tak, nie ma takich cudów, bo jeśli – to oszustwo, jak wszystkie tzw. cuda, więc...
Któregoś dnia był ktoś za ogrodzeniem tej posiadłości, zwróciłem uwagę iż magnolie zmieniły kolor ukwiecenia – facet spytał czy rozumiem logo i adres e-mail zamieszony na ogrodzeniu posesji.
Zajmowali się architekturą zewnętrzną, nigdy nie zwróciłem na to uwagi, jejku.
Kilka lat było wystawione na sprzedaż to miejsce.
Ktoś się wreszcie skusił – jest logo; kayax i dwa seledynowe jelonki, miały wcześniej poroże...
il cuore
5 miesięcy temu
/e-mail zamieszony na ogrodzeniu/ – zamieszczony!
Anonim
5 miesięcy temu
Mój kumpel miał etap klepania lasek w dupe, inne czasy o molestowanie pozwów nie było, w autobusie często. Tuż po czasie przełomu (podział władzy i początek tzw Trzeciej RP - poeta Podsiadło pisywał na murach wtedy Trzeci Rzesza Pospolita - wtedy nie karali za takie, mógł se). Wielu koleżków nosiło wtedy długie włosy - był trend, na skinów też, ale więcej nosiło długie. I tak w zatłoczonym autobusie wysiada długowłosy koleś a mój kumpel klep go w dupę... - się odwrócił przerażony, a mój kumpel uśmiech i maślane oczy - myślał, że to laska. Jak go potem koleś widział w autobusie, to nie wsiadał, a był na pewno uczniem, więc musiał się spóźniać do szkoły e stylu średniej.

Historia 100% autentyk, byłem przy tym i śledziłem wskutek korzystania z autobusu dalsze dzieje
il cuore
5 miesięcy temu
Rozumiem sprawę, gdy chodziłem do szkoły miałem włosy do ramion, często zaczepiano mnie z propozycjami towarzyskimi. A do szkoły chodziłem w Śródmieściu, trzeba było przejść przez Dworzec centralny do ul. Złotej i z powrotem...
Szpilka
5 miesięcy temu
Kiedy to było z tymi piórami do ramion? U mnie w liceum był reżim ubraniowy- granatowe musiało być i przycięte pióra u chłopców :)
Anonim
5 miesięcy temu
Koniec lat 80tych do połowy 90tych, pewnie były szkoły reżimowe, bo się w prasie młodzieżowej czytało, że każą tu i ówdzie obcinać, zaczęły też wpadać kolczyki w uchu, i w nosie, i kolczyki typu krzyżyk, przy czym (nieobowiązkową wówczas) wprowadzono religię do szkół (wrzesień 1990). Z drugiej strony na koncerty to młodzież przychodziła zupełnie wyzwolona już od dużo wcześniej
Anonim
5 miesięcy temu
Szpilka, A do do in cuore - nie zczaiłem, - sorry:)
Anonim
5 miesięcy temu
il cuore, Śródmieściu - zapewne to Warszawa była, bo jak, ja się pałętałem po miasteczkach jak obecnie góra powiatowych, a nawet nie
Anonim
5 miesięcy temu
Szpilka, Może Ty do katolickiej jakieś szkoły chodziłaś?
Aleks99
5 miesięcy temu
Pamiętam jak zaczynałem chodzić do szkoły, to była końcówka lat 60 tych. Drogi były fatalne, się żelaźniakami jeździło, dziadki nie mieli gumowanych kół, dopiero w 74 albo 75 kupili. A szkoła była stara, w latach 20 tych budowana, taka wiejska - bo ja ze wsi pochodzę. Ale były kaflowe piece i kałamarze. I taki Rolka, jebut twoja mać z linijką chodził i bił jak się gadało coś nie w temacie. Umarł młodo chyba -popijał
Aleks99
5 miesięcy temu
Na piechotę się szło albo z dziadkiem saniami
Aleks99
5 miesięcy temu
Miał dziadek kasztankę, dobry koń bo silny, w pługu sobie dawał radę na lżejszej ziemii, na ciężkiej we dwa na jedną skibę, nie mniej
Aleks99
5 miesięcy temu
A gdzieś niedaleko nas to przyczepę zakupili, bo działacze z komitetu byli i czterdziestką wozili dzieciarnię, ale tam u nich pgr i asfalt był od lata 70 tych, u nas żwir dopiero pod Jaruzelem nawozili, a tak to polna droga, że ledwo dwa wozy pomieściła
Anonim
5 miesięcy temu
Na piechotę albo czasem saniami, jak na wsi, bo wtedy wielkie śniegi były. Wozy drabiniaste - żeniażniaki, ogumienie dopiero wchodziło, ale w zimie sanie, tyko płozy wtedy szły
Aleks99
5 miesięcy temu
To były takie czasy, że byly lepsze, bo wszyscy ci dzisiaj starzy młodzi byli. I się wracało z dwóją do domu to ojciec pasem przejechał i wychował dobrze, na ludzi wyszli wszyscy
Anonim
5 miesięcy temu
Bez wpierdol po powrocie, to człowiek by nie wiedział, że w domu jest
Aleks99
5 miesięcy temu
A była taka zima jedna, że ta czterdziestka z doczepą to ugrzęzła w śniegu i na piechotę szli do szkoły. Oni to już do tysiąclatki chodzili, a my mieliśmy starą ciągle i była do 93, potem zamknęli bo dzieci że mało
Aleks99
5 miesięcy temu
I wszyscy posmakowali jak to jest chodzić do miastowej szkoły, tysiąclatki
Aleks99
5 miesięcy temu
Ale w 69 jeszcze mieli tam takiego drewniaka, że to aż przykro było patrzeć.
Anonim
5 miesięcy temu
Do miast za Gierka pouciekali, to potem był deficyt, zamykali wiele szkołów
Aleks99
5 miesięcy temu
Za Gierka każdemu dali serka
Anonim
5 miesięcy temu
Ławki były praktyczne, bo razem blat i ławka w jednym - konstrukcja sprzężona, to się krzesłami nie bili
Aleks99
5 miesięcy temu
mieli już od Gomułki suche bułki i było co posmarować
Anonim
5 miesięcy temu
Jak kto się nie bał brać, to za Gierka jak za Sasa miał
Anonim
5 miesięcy temu
Gomułka analfabetcwo wykrzewił, także był postęp już wtedy
Anonim
5 miesięcy temu
Masowe, bo do końca to nie, jednostkowe zawsze będzie
Aleks99
5 miesięcy temu
A brali, brali, był u nas w klasie taki Józek, ojciec i matka w pegeerze robili, na osiedlu mieszkali, chociaż to wiocha była. Się chwalił, bo okna mieli w mieszkaniu zespolone, podwójne i kibel. Się szczycił że stary w robocie a to paliwo spuści, a to wykręci i opyli za dobrą cenę
Aleks99
5 miesięcy temu
Potem też tam robił, się załapał jeszcze, a jak Balcerowicz prykaz wydał, to go na gałęzi znaleźli, jak dyndał coś ala ozdoba choinkowa
Aleks99
5 miesięcy temu
Gomułka edukował, a takiego Waldka z równoległej to babka ganiała, że się szkolić chce, a biedota jest i lepiej krowy niech pędzi
Szpilka
5 miesięcy temu
Nie, do Urszulanek to moja koleżanka chodziła, w moim liceum był rygor, traktowano nas jak dzieci, polonistka nawet nas witała - dzień dobry, dzieci. Po jakimś czasie zgadałam się z moją trenerką, też uczęszczała do tego liceum co ja, wspominkom nie było końca, może raczej przytykom do ciała pedagogicznego, brrrrrr, okropne to ciało było :(

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji