Wydawnictwa literackie fantastyki, które wydają książki nieznanych początkujących.

Yourofsky
pół roku temu
Wie może ktoś z Was czy wydawnictwa literackie, zawarte w poniższym linku

https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/15488

nadal działają na zasadach jak jest to opisane na ww stronie ?

W ogóle jak ktoś z Was ma doświadczenie z wydawnictwami i może podzielić sie swoja wiedzą na ten temat to byłbym bardzo wdzięczny. Lepiej wydać książkę papierową czy audiobooka ?

Z góry wielkie dzieki i pozdrawiam :)
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Lepiej wydać papierową i audiobooka, ale z wydawnictwami to ciężko, żeby tak wzięli i wydali, niemniej słać do nich można.
Yourofsky
pół roku temu
Dzięki. To jak nie wydawnictwa to co innego pozostaje ?
Ellie Victoriano
pół roku temu
Zapłacić samemu,by wydali
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Publikowanie nakładem własnym autora, ale różnie mówią potem, od razu podpadniesz pod grafomana.
Zaciekawiony
pół roku temu
Selfpuby mają sens, jak już trochę osób cię zna, np. masz popularny profil z mediach społecznościowych czy coś w tym stylu. Wtedy odsetek zysków trafiający do autora jest korzystny. Debiutowanie w ten sposób jest ciężkie, bo ludzie wydają sobie różny chłam i nie da się wybić bez porządnej kampanii reklamowej. Jeśli chcesz wydać książkę fantasy, o chłopaku z wioski w paraśredniowiecznych realiach, który mści się za spalenie wioski i wstępuje do akademii magów czy rycerzy, to... jest to strasznie popularny schemat.
Rafał Łoboda
pół roku temu
Napisałeś książkę, czy dopiero planujesz napisać?
Bukietkwiatow
pół roku temu
Krótka odpowiedź:

Jeśli wydawnictwo nie uderzy do ciebie, nie powinieneś się pchać na półki.
Rafał Łoboda
pół roku temu
Wydawnictwo ma uderzać do ciebie? Nie.
Pisz krótkie formy, publikuj, gdzie się da, bierz udział w konkursach literackich. A potem napisz książkę i wysyłaj, wysyłaj, próbuj, próbuj.
Yourofsky
pół roku temu
Napisałem książkę i chciałbym ją wydać. Nie wiem tylko u których wydawnictw jest największa szansa żeby wydali. jest to fantastyka z drugim dnem, dająca do myślenia.

Napisałeś " publikuj gdzie się da ", tzn gdzie ? Bo tutaj zająłem 2 miejsce w LBNP " Ludzie ludziom zgotowali ten los" i nic ;)
yanko wojownik 1125
pół roku temu
"Bo tutaj zająłem 2 miejsce w LBNP"

Tutaj to tylko taki trening - zabawa
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Słać trza do wydawnictw teksty i czekać, może przeczytają, może od razu wyrzucą - też trochę loteria
Celina
pół roku temu
Zerknąłem na twoje opka. Potencjał masz. Podrzucę ci adres wydawnictwa później. Możesz wysłać i zadzwonić, pogadać z jakimś redaktorem, żeby przeczytali.
yanko wojownik 1125
pół roku temu
yanko wojownik 1125
pół roku temu
yanko wojownik 1125
pół roku temu
"Jestem ciekaw Waszych porad i opinii. nie licze na to że ta ksiażka przyniesie mi dochód pasywny taki że nie będe juz musiał pracowac hehe . Bardziej chodzi mi o sam fakt wydania ksiazki, której treśc i przesłanie wydaje mi się wartościowe , zwłaszcza w tych czasach."

To spoko się sam wydawaj.
Rafał Łoboda
pół roku temu
Nie, nie chodzi o konkursy tutaj, chociaż udział w nich też ćwiczy warsztat. Publikacje w antologiach, Nowej Fantastyce, e-zinach (Biały Kruk, Grabarz Polski, Fantazmaty itd.), udział i wysokie miejsca w konkursach literackich. Daj swoje opowiadania na Weryfikatorium albo na portalu Nowej Fantastyki. Daj tam swoje opowiadania i zobacz odzew. Nawet możesz dać fragment książki i powinien znaleźć się ktoś, kto zrobi analizę fragmentu.
Jeśli książka jest napisana, poprawiona, to możesz słać i czekać, Twój wybór, ale rozpoznawalnego autora chętniej wydają.
Celina
pół roku temu
Yourowski, wyśłę ci na meila z twojego profilu. Możesz spróbować tam.
Rafał Łoboda
pół roku temu
Dochód pasywny? Zapomnij.
Przesłanie wartościowe? Trudno będzie, szczególnie w fantastyce.
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Celina załatwi jednym telefonem, bedzie dobrze

Część postów została ukryta (40)

Zaloguj się, aby przeglądać cały wątek

yanko wojownik 1125
pół roku temu
Tu mało kto coś wydał, tu głównie amatorzy aspirujący.
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Ci co wydali, to stąd poszli - jakaś prawidłowość... Ja bym został.
Yourofsky
pół roku temu
CHĘTNIEJ a nie chętnie a raczej u których wydawców jest największa szansa dla debiutant
Yourofsky
pół roku temu
Czajnik mi wybił korki ehhhh....

Gdzie oni poszli? Jest jakieś mega miejsce w necie gdzie pisarze dyskutują ze sobą ;) ?

Ja bym też został bo dużo tu się uczę
Yourofsky
pół roku temu
yanko wojownik - przeczytałem właśnie twoja łachmaniare spod lasu - podoba mi sie :). Ale widzisz.. ja juz chyba po raz setny odnosze sie do filmu, porównuje treści pisane do filmów , które widziałem a wiedziałem ich z milion ;) Myśle że to dobra baza bo pomysły zostają w pamieci długotrwałej i potem jest z czego brać pomysły. Ciekawy jestem czy Wy macie podobnie. Ale odbiegam od tematu wydawnictw hmmm....
Zaciekawiony
pół roku temu
Jeśli są tu jacyś wydający, to się nie chwalą, żebyśmy nie poznali ich prawdziwego nazwiska. :)

A próbowałeś szukać po prostu w wyszukiwarce czegoś pod hasłem "debiutancka powieść fantasy"? Bo jeśli komuś z Polski wydano debiut, to chyba prędzej tak znajdziesz wydawnictwa. Tu na przykład książka polskiego autora wydana przez Novae Res:
http://mojkajecik.pl/index.php/2019/04/23/e-raj-uczen-nekromanty-recenzja/
To wydawnictwo ma różne systemy wydawania, począwszy od vanity, czyli "wydrukujemy cokolwiek tylko zapłać" przez "wydamy ale jeśli dopłacisz to przeredagujemy" po różne formy półpłatności, jeśli uznają że tekst jest warty ryzyka.

Tu chłopak chwali się wydaniem zbioru opowiadać weird/fantasy w wydawnictwie Oficynka, choć nie jest to tak do końca debiut, bo jedno z opowiadań było drukowane (coś takiego bardzo ułatwia dogadywanie się z wydawnictwami)
https://www.fantastyka.pl/hydepark/pokaz/21269

Tu facet debiutował w wydawnictwie Panko:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4894303/mrok-we-krwi

I tak dalej, i tak dalej. Szukając po takich hasłach, bo debiutanci chętnie się chwalą tym, że to debiut, powinieneś znaleźć więcej.

Długi jest twój tekst? Ile ma znaków ze spacjami?
Zaciekawiony
pół roku temu
Nie, czekaj. Konrad Florian ma już wydane tomy wierszy, zbiory opowiadań i nie wiem czy wydał już którąś ze swoich powieści. Ostatnim tomikiem się chwalił, ludzie zamawiali egzemplarze. Popatrz mu na profilu, możesz zapytać o te sprawy.

Yanko Wojownik wydał coś własnym sumptem, ale to czym się ostatnio chwalił było wydane bez korekty

Margerita wydała wiersze, ale to chyba też było na zasadzie drukujemy tylko zapłać.
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Bez korekty - za szybko - źle, zbyt na urra, szybko pisane, szybko składane i nie sprawdzone - to co najwyżej można uznać za trening.

Florian Konrad - wydał.
Zaciekawiony
pół roku temu
Zapowiadał chyba wydanie Negleriozy, ale nie wiem ostatecznie, bo nie śledzę (jego teksty mi nie podchodzą).
yanko wojownik 1125
pół roku temu
I wydał https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4883964/neglerioza
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Napiszę rzecz niepopularną - muwi się, by nie wydawać nakładem własnym, bo to nie tego..., ale wydawnictwa przychylniej patrzą, na tych co już coś wydali. Wg.mnie jeśli podda się to dobrej korekcie, to warto mieć coś, czym można się minimalnie promować. Rozesłać do bibliotek, do recenzentów, znajomych itp.
Nie rozumiem, dlaczego jest to odradzane, albo rozumiem - chodzi o mniejszą konkurencję, bo akurat jakiś debiutant, zdarzy się, że wskoczy na miejsce już uznanego i ten się będzie musiał bardziej starać :)
Zaciekawiony
pół roku temu
Czasem udaje się zdobyć czytelników czymś wydanym przez samego siebie, są autorzy, którzy tak zaczynali. Znałem takiego jednego, który najpierw książkę wydrukował sam, ale zyskał pozytywne recenzje w prasie i dzięki temu nawiązał kontakt z wydawnictwem, które wydało drugie wydane (a potem trzecie i czwarte). Ale autor powinien pamiętać, że wtedy zostaje ze swoją książką sam, bez żadnego wsparcia. Oraz oczywiście czytelnicy niechętnie sięgają po książki wydane przez nikogo, bo w ten sposób drukuje się najgorszy chłam.
Zaciekawiony
pół roku temu
Wygląda na to, że Florian za bardzo popularny nie jest.
Zaciekawiony
pół roku temu
Bogumił też wydawał książki, ale to była publicystyka.
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Były sławne z tego, że wydane, nikt ich nie znał.
yanko wojownik 1125
pół roku temu
Zaciekawiony, Florian, to jeden z czołowych współczesnych, tylko tych z niszy.
Yourofsky
5 miesięcy temu
Dostałem taką informacje zwrotna od jednego z wydawnictw, do którego wysłałem swój tekst. Odpisali mi tak :

"Nasze Wydawnictwo działa na zasadach współfinansowania książki przez autora, wiąże to się z poniesieniem nakładu finansowego, ale przekłada się to później na większe zyski z honorarium autorskiego. Z reguły wynosi ono ok. 60-65% od ceny zbytu.
Proces wydawniczy prowadzi przydzielony do danego tytułu redaktor prowadzący, ale autor również ma nad nim kontrolę i jest na bieżąco informowany o postępach. Zapewniamy profesjonalne wykonanie wszystkich prac redakcyjnych, wykonanie okładki, składu książki, organizację i kontrolę druku, magazynowanie oraz dystrybucję."

Wysłałem im zapytanie ile by mnie to mogło kosztować biorąc pod uwagę możliwe jak najtańsze wydanie książki. jeszcze nie odpowiedzieli.

Jak myślicie ile mnie to może kosztować?

I czy taka opcja jest bardziej realna niż wydanie książki za darmo ale potem mieć bardzo mały procent od sprzedaży ?
nie to że dziele skóre na niedźwiedziu ale tak się tylko pytam z ciekawości.
Yourofsky
5 miesięcy temu
Zaciekawiony - odpowiem na Twoje pytanie jak wrócę z gór do domu.

Reszcie też bardzo dziękuję.

Trochę jest roboty z wyszukiwaniem odpowiednich wydawnictw ale jestem pełen nadziei.
yanko wojownik 1125
5 miesięcy temu
Pewnie zedrą jak najwięcej - wg. mnie, bo oni już na tm etapie zarabiają, ale muszą rzucić taką cenę, żeby jednocześnie wyglądała na przystępną.
fanthomas
5 miesięcy temu
najlepiej zaczynać od niszowych wydawnictw bo te większe i tak będą cię mieć w dupie.
fanthomas
5 miesięcy temu
Co do konkursów na Nowej Fantastyce to sporo tego obecnie, niedawno zrobiłem tam nawet konkurs bizarro, niestety też już się skończył
fanthomas
5 miesięcy temu
Dobry wątek, sporo się dowiedziałem
Yourofsky
5 miesięcy temu
Wczoraj odpisała mi Replika. Napisali tylko że nie wydadzą mojej fantastyki. Szkoda tylko że nie napisali przynajmniej w jednym zdaniu dlaczego.
fanthomas
5 miesięcy temu
Jak zwykle. Bo tak
fanthomas
5 miesięcy temu
To i tak dziwne że odpisali
Rafał Łoboda
5 miesięcy temu
Bardzo dziwne. Przeważnie nic nie piszą. Uprzejme wydawnictwo.
Morus
5 miesięcy temu
Mój brat wysłał książkę do kilku wydawnictw. W jednym uzyskał po miesiącu pozytywną odpowiedź, wydał książkę, zapomniał, a tu zaczęły przychodzić po roku odpowiedzi z większości pozostałych, że przepraszają, że dopiero teraz przeczytali, a dwa chciały nawet wydać, i zaproponowały nawet wyższy procent od sprzedaży, ale już było po ptokach. Trochę żałował, że się zdecydował na pierwszą ofertę, ale tak bywa.
Bukietkwiatow
5 miesięcy temu
Wydawnictwa często odrzucają książki na podstawie wpadnięcia na kilka sztamp na samym początku (podobno). Na YT był o tym filmik, jak będę pamiętać to ci go tu wrzucę po pracy.

Ale po angielsku będzie.
Zaciekawiony
5 miesięcy temu
Często jest tak, że jeśli pierwszy rozdział nie jest interesujący, to dalej nie czytają. Więc autorzy zaczynający od prologu z opisaniem mitologii i historii, którzy założyli sobie, że opowieść zaczyna się zwyczajnie a dopiero potem się rozkręca, mogą mieć problem. I w sumie nic zaskakującego. Czytałem przecież amatorskie powieści, w których akcja zaczynała się dopiero w trzecim czy czwartym rozdziale a wszystko wcześniej to ekspozycja, wstęp do wstępu, prolog do prologu...

Kiedyś tu wrzucałem link do artykułu o głównych problemach jakie mają redaktorzy wydawnictw z autorami - począwszy od autorów, którzy przesyłają plik ale bez wyjaśnienia z czym i kim są, przez osoby mające dalekosiężne plany, autorów kłócących się, że tekst jest genialny i czemu nie chcą wydać. Oraz masa grafomanów, którzy nie umieją pisać po polsku
https://przekroj.pl/kultura/grzechy-debiutantow-kulisy-poczty-literackiej-marcin-kozlow
Yourofsky
5 miesięcy temu
Witam, sorki za długą nieobecność, ale wiecie życie.

https://ridero.eu/pl/blog/?p=478 - ciekawe, oni wydają po jednym egzemplarzu ksiązki, dopiero wtedy jak ktos ja zamówi. myślałem żeby tak samo zrobić na Amazonie, ale wole poczekać co wydawnictwa powiedzą, o ile coś odpowiedzą.

Na razie wysłałem do 15 wydawnictw. Myślicie że to wystarczy jeśli początek książki jest wciągający ?
yanko wojownik 1125
5 miesięcy temu
Jeśli ich też wciągnie
Yourofsky
5 miesięcy temu
Pokazałem to kilku oczytanym i mówili że początek dobry, wciągający wręcz. :)
yanko wojownik 1125
5 miesięcy temu
Oczytani to jedno, a wydawcy to jednak krwiopijcy
Yourofsky
5 miesięcy temu
Jak żaden wydawca nie zechce wydać to na jesień sam wydam na Amazonie, wycenie książke na 10zł a potem sam kupie 200 sztuk i pochodze z nimi po księgarniach, bibliotekach itp.
Zaciekawiony
5 miesięcy temu
Jeśli jest wciągający, to może się zainteresują. Możemy potrzymać kciuki. Przy selfpubie dobrze by było jednak zadbać o jakąs zewnętrzną korektę.
yanko wojownik 1125
5 miesięcy temu
Yourofsky, Wrzuć tu jakiś rozdział, to pewnie czytelnicy napiszą coś o nim, przed wydaniem skasujesz - wrzuć pierwszy
Onyx
5 miesięcy temu
Trzymam mocno kciuki i dołączam się do prośby Yanka
Fanagann Hartelion
4 miesiące temu
Hej.

Mam nadzieję, że trzy tygodnie nie kwalifikuje się jeszcze jako "odgrzewanie starych kotletów". Chciałem dodać coś od siebie. Może moje doświadczenie wam pomoże.

Ja zaliczyłem spalony debiut. Rozesłałem kilka gotowych książek, odezwało się wydawnictwo, które na zasadzie współfinansowania zgodziło się wydać jedną z nich. Omamiony wizją opublikowania książki dałem się wciągnąć. Gdybym był rozsądny, wstrzymałbym się jeszcze z rok (o tym dlaczego piszę na końcu).

Zapłaciłem... sporo. W efekcie dostałem pomoc w poprawieniu błędów w tekście, zarówno podstawowych, jak i kilku merytorycznych (bezcenne!), ale też dostałem wiele rzeczy, na które wpływu nie miałem - beznadziejną okładkę i streszczenie z tyłu książki. Próby zmian były odrzucane. Podrzuciłem parę wariantów opisu na tył książki i nawet zatrudniłem grafika, by podrzucił koncept grafiki okładki. Nic.

Ciekawostka - jeden dowcipniś, na pierwszą prośbę o zmianę okładki (z długą listą czemu, że nie pasuje tematycznie, że jakiś starzec w tle, kruki, o co chodzi itp.), wysłał drugi wariant... identyczną okładkę, ale w odcieniu różu.

Obie rzeczy uprzykrzyły mi moją własną książkę. Gdy przyszła wydrukowana, nie chciałem na nią patrzeć. No, ale trudno, mówię sobie. Pratchett miał gorzej i nieźle na tym wyszedł, nie?

To wszystko w sumie mniej istotne detale. Najważniejsza lekcja jest taka, jak już tu padła na forum: bez własnego rozgłosu niewiele zdziałacie.

Ja nie mam prezencji w Internecie, nie jestem społeczny, nie mam bazy fanów ani nawet kont na żadnych portalach społecznościowych. Przez całe życie nie miałem, a jak miałem, usuwałem po roku czy dwóch. W efekcie nie włożyłem nic w promocję mojej książki, bo tego oczekiwałem od wydawnictwa (pisząc im to już od samego początku). A dostałem... cóż... bardzo niewiele.

Wydawnictwo zebrało parę recenzji i wrzuciło książkę do bibliotek internetowych. Wystawiali ją też parę razy na różnych konwentach (wraz z masą innych, oczywiście). Temat ucichł bardzo szybko.

Być może po prostu książka była na tyle słaba, że nie złapała "tarcia" własnym impetem i dlatego nic z tego nie wyszło. Być może mój udział w jej promocji był kluczowy, a tego udziału nie było. Wyszło, jak wyszło.

Morał: sama publikacja da ci jedynie wewnętrzną satysfakcję ukończonego dzieła. Bez dodatkowej pracy i faktycznie dobrej opowieści, niewiele więcej.

Jest jeszcze to, czego nauczyłem się później: częściowe finansowanie oznacza tak naprawdę zerowy koszt po stronie wydawnictwa. Co najwyżej brak zysku. Proponują go pozycjom, które "rokują", ale jak by nie wypaliły to nic się nie dzieje. Jak dla mnie jest to trochę oszukiwanie autora złudnymi nadziejami... byłem naiwny i tyle.

Wisienka na torcie: mój faktyczny zysk ze sprzedaży jednej sztuki to... mniej niż 15%. A sztuki autorskie kupowałem, jeśli dobrze pamiętam, po cenie 50%. Nie liczyłem na kasę, jak Yourofsky, ale to i tak, moim zdaniem, dość smutne.

Z całości wyciągnąłem ogrom doświadczenia, a to w sumie bardzo ważne. Zwłaszcza, że zaraz po przyjęciu publikacji (czyli zdecydowanie za późno) zleciłem płatną recenzję profesjonaliście. Recenzent zjechał mnie od góry do dołu wytykując wszystkie banały i problemy na około dziesięciu stronach A4. Wtedy zrozumiałem, że popełniłem błąd. Pozostało za mało czasu na poprawę, restrukturyzację, wycięcie zbędnych wątków, wyeksponowanie najważniejszych i masę innych elementów. Poprawiłem co się dało (siedząc dnie i noce do białego świtu), ale to za mało.

Ta negatywna recenzja miała jednak też dobrą stronę. W końcu są rzeczy, do których się nie przyczepił oraz takie, które nawet wyeksponował. Coś jednak w tej książce znalazł. Późniejsze recenzje (po publikacji) też coś niecoś dobrego znalazły. To mi dało nadzieję, że może jeszcze kiedyś uda mi się wydać.

Taką recenzję gorąco polecam debiutantom. Znajdźcie krytyka, któremu zaufacie, że dobrze was zjedzie i opisze błędy z detalami. Znajomi nie poświęcą tyle czasu, albo nie mają tak dobrego oka. Każdy błąd znaleziony w tej recenzji miał sens, nie bałem się tego przyznać. Wyznaję zasadę, że tylko negatywne opinie pomagają usprawnić dzieło i autora.
Fanagann Hartelion
4 miesiące temu
Jeszcze notka odnośnie do chodzenia po księgarniach i bibliotekach. Z mojego doświadczenia biblioteki chętnie przyjmą autorskie kopie, zwłaszcza podpisane. Co najwyżej będą się kurzyć gdzieś na półce. Księgarnie natomiast nie mogą tego zrobić bez umowy, nawet jeśli chce się im książki oddać za darmo by ją wypromować. A podpisanie takiej umowy to więcej problemu niż sprawa warta.

Aha, i moje wydawnictwo zrobiło równolegle e-booka. Po dwóch tygodniach trafił już na chomika...

Taka luźna uwaga, jeśli ktoś miałby ochotę trochę komediowej fantastyki poczytać...
Zaciekawiony
3 miesiące temu
No, osobiste działania autora też mają wpływ na rozgłos. Na przykład Konradowi kupiono trochę tomików bo udziela się na portalach. Jeśli nikt o tobie nie wie, to będzie ciężko. Są też autorzy, którzy organizują sobie spotkania autorskie i objeżdżają różne miejsca aby po pierwsze ludzie o nim i jago książce usłyszeli a po drugie aby sprzedać w ramach spotkania egzemplarze autorskie. Znam takiego jednego; nie wyszedł na tym źle bo po paru spotkaniach zorganizowanych w okolicy, w której mieszka, zaczęły się sprzedawać też egzemplarze z księgarni i może wiele nie zarobił ale miał u wydawnictw kartę przetargową "moje książki się sprzedają".
Okropny
2 miesiące temu
Ja po wydaniu selfem mojej książki i zwróceniu się kosztów wydruku, rozdaję ją teraz za darmo, bez żadnego problemu. Czasem ktoś chce kupić, to sprzedaję za parę groszy, ale generalnie rozdaję za darmo. Mnie to nie zaszkodzi, ja tego nie robię dla pieniędzy. Jak ktoś z tu obecnych państwa ma chęć dostać książkę, która kiedyś powstawała tu, na opowi, to ja chętnie oddam. Jestem mega dziadoski w udzielaniu się i promowaniu siebie, tak więc pozwalam sobie na iście swoją drogą i robienie tego, jak wszystkiego, drogą chaosu.
I tak większość ludzi mojej książki nie doczyta do końca, bo to ciężki temat, trudna narracja, bohaterowie są raczej niezdolni do polubienia i przeważająca większość czytelników albo się "nie wgryza" albo "musieli przerwać" bo "czuli się zmęczeni".
Znajomi odradzali mi debiut selfem, ale ja chciałem przejść się tą drogą. Wysłałem obowiązkowe egzemplarze do bibliotek. Jak się wkurwię, to co mi zostanie, wyślę do innych. Cytując Glena Cooka: "Jest to swego rodzaju nieśmiertelność".
Yourofsky
miesiąc temu
Witam po dłuższej przerwie.
Porozsyłałem ok 30 % swojego tekstu książki ale tylko do 7 wydawnictw - nie pytajcie dlaczego tylko do 7 - sprawy osobiste.

Odezwały się 3 wydawnictwa z czego tylko jedno napisało że chcą wydać moją książkę, ale coś mi tutaj zaczęło zgrzytać, bo :

W mejlu bardzo zachwalali mój tekst, że ma niepowtarzalny klimat, treść, intryge itp itd ale na moje pytania - ILE MNIE BĘDZIE KOSZTOWAŁA WSPÓŁPRACA Z NIMI? To unikali tego tematu jak ognia, natomiast wysłali mi bardzo szczegółowo jak wygląda proces wydawniczy i później wystawianie w księgarniach, magazynach, zwroty itd itp.

Dzwoniłem do nich i pytałem się min o - Czy dla wydawnictwa bardzo ważne jest to żeby tekst był mega popoprawiany, chodzi mi o dopieszczoną interpunkcje w 100% i ogonki oraz idealny szyk zdań? Książka już jest skończona jeśli chodzi o tekst ale jestem świadom że na pewno dużo tam będzie błędów interpunkcyjnych, myslniki zamiast półpałz itd.
odpowiedzieli mi żebym się tym nie martwił bo od tego sa korektorzy itp i że dla nich najważniejszy jest pomysł i tekst.

Na moje pytania dotyczące ile musiał bym zapłacić za wydanie książki, odpowiedzi się nie doczekałem. A jest to dla mnie ważne bo gdybym wiedział że to mnie będzie kosztować 3 000zł to ok - wchodzę w biznes. Ale jakby mi krzyknęli 10 000zł to sorry ale nie stać mnie.

Dziwi mnie to że o pieniądzach nic nie mówili ale z chęcią poprawiają moje błedy ( korekta itd )

I teraz nasuwa mi się pytanie:

Czy moge zatem porozsyłać tą książke ( tym razem jej całość a nie 30% ) nie przejmując się tymi drobnymi błedami? bo przecież od tego są odpowiedni ludzie w wydawnictwie, korektorzy itp.
Zaciekawiony
miesiąc temu
No... To zależy od tego jak wygląda u nich ta korekta. Jest z tym różnie. W niektórych wydawnictwach jeśli widać, że tekst ma potencjał rynkowy, to inwestują w niego pracę redaktorów i wtedy poprawiają wszystko, często jest to konsultowane z autorem. Ale są też takie, które poprawiają tylko oczywiste literówki i ortografy i twierdzą, że to była redakcja a w tekście zostają błędy rzeczowe, w rodzaju opisów koloru źrenicy (źrenica to otwór w kolorowej tęczówce oka, więc nie ma koloru) czy błędnego zapisu imienia bohatera.

W zasadzie wydawnictwa bardziej interesuje treść, fabuła, styl, sposób budowania zdań i różne cechy językowe wpływające na czytelność, bo ortografię i przecinki można łatwo przerobić, ale jak tekst jest o niczym to autor może jedynie napisać go drugi raz.
Jeśli wydawnictwo jest słabe redakcyjnie i zdarza mu się przepuszczać książki z niedokończoną korektą (znam taki przypadek z Novae Res), to wtedy wolałbym wziąć kogoś zewnętrznego do korekty przed pracami wydawniczymi, komuś pokazać itp. Znam taką dziewczynę, która właśnie wykańcza swoją powieść to ona korzystała z beta readera, który wskazał co w fabule jest fajne a czego brakuje.
SwanSong
miesiąc temu
Doświadczony beta reader z kwalifikacjami jeszcze ujdzie, ale to zawsze jest subiektywne odczucie. Jeden ci powie, że 50 twarzy Greya jest super, drugi, że to gniot. Beta readowanie fabuły to kontrowersyjna sprawa.
Zaciekawiony
miesiąc temu
To zawsze będzie nieobiektywne. Ale czasem lepiej zobaczyć jak fabułę widzi ktoś z zewnątrz i mieć szansę na modyfikacje niż być zaskoczonym reakcjami dopiero w recenzjach. Dlatego w amerykańskich książkach jest tyle podziękowań dla znajomych, krewnych i redaktorów, którzy dawali cenne uwagi.
AgaS
miesiąc temu
Przejrzałam wątek i przede wszystkim... musisz uzbroić się w cierpliwość. Pisanie książki wydaje się trudnym procesem, a wydawanie to dopiero wyzwanie, zwłaszcza gdy marzysz o tradycyjnym wydawnictwie. Nie wiem, na jakim poziomie jest Twoja praca, ale warto nawiązać kontakt z kimś kto jest na topie i orientuje się w temacie. W początkowy poście znalazłam wzmiankę o portalu Weryfikatorium - tak to jest portal, a nie wydawnictwo. Polecam założyć konto i przejrzeć przeróżne wątki, które mówią o wydawaniu. Wstawiając tekst, trzeba założyć ochraniacz na dupę ;) Są tam pisarze, mający na koncie kilkadziesiąt książek i nie szczędzący "pochwał". Jest możliwość nawiązania prywatnego kontaktu i poproszenia o ocenę fragmentu tekstu. Szczęściarze mogą otrzymać za darmo recenzję swojej książki, a to naprawdę pomaga dopracować powieść. Jest tam dużo fantastów, więc uzbrój się w cierpliwość i uderzaj ;)
Yourofsky
3 tygodnie temu
Zaciekawiony - zabawne że podałeś akurat Novae Res jako przykład ;)

AgaS - Mój dupochron jest ciężko zbrojną zbroją na konstruktywną krytykę ale najbardziej wkurza mnie to wyczekiwanie i wynajdowanie wydawnictw które są chętne na wydanie debiutanta. nie chce żeby moja książka wylądowała na wieki w szafie bo uważam że nie jednej osobie mogła by odmienić życie. Tego boje się najbardziej.
AgaS
3 tygodnie temu
NR tez mi proponowało wydanie za kasę i powiem więcej, nie mogłam się od nich uwolni, choć stanowczo odmawiałam współpracy. Postawiłam na konkretną recenzję pisarza ze wspominanego forum i po przeanalizowaniu wskazówek poprawiłam książkę dodając jeszcze około 80tyś.zes. Cierpliwość to podstawa ;) Tradycyjne wydawnictwa odpowiadają różnie: jedne po 2-3 tygodniach inne po 7-9 miesiącach. Prawda jest taka, że plan wydawniczy nie jest z gumy, a ryzyko inwestowania w nowego autora ogromne. Z mojego doświadczenia: powieść zainteresowała dwa wydawnictwa; z jednym kontakt się urwał, a drugie przelicza ryzyko i czeka na drugą książkę, by podjąć decyzję. Nie ma lekko. Na szczęście dostałam inna propozycję i prawdopodobnie niedługo zadebiutuję poradnikiem. Grunt to nie poddawać się i pisać dalej.
Yourofsky
3 tygodnie temu
AgaS - a ile Ci krzykneli za wydanie w NR ? Pytam z ciekawości bo ja sie nie dowiedziałem heh.

Ja też mam zamiar najpierw napisać poradnik i spróbować go wydać. Temat chodliwy więc moze z poradnikiem sie uda. Dziś rano stwierdziłem że sobie coś skrobnę i od 10ej do teraz wymysliłem historyjke i ją napisałem i muszę powiedzieć, że jak się regularnie nie pisze to potem strasznie trudno zatrybić, ehhh, Umiesciłem je już na opowi.
AgaS
3 tygodnie temu
Szczerze? Nie pytałam. Po ich propozycji, od razu odpisałam, że jeśli moja książka jest słaba, to popracuję jeszcze nad nią i wtedy się zaczęło... Przekonywano mnie, że warto zainwestować w siebie itp. Przestałam odpowiadać na maile i zabrałam się za poprawianie tekstu. Pomógł mi pisarz, który zrecenzował powieść - pokazał mocne i słabe strony. Nie wnikał, jak to poprawię, ale zaznaczył ważne aspekty tekstu. Dla osoby nie mającej na co dzień styczności z zawodowymi autorami, otrzymałam wiele wskazówek i na spokojnie przeanalizowałam całość. Poprawiłam książkę i rozesłałam do kilku wydawnictw. Niektóre już odpowiedział, a inne zasugerowały, że odpowiedzą w konkretnym czasie. Czekam, choć już od jednego wydawcy otrzymałam umowę do wglądu. Kolejki w wydawnictwach sięgają nawet dwóch lat. Szukam i wysyłam do kolejnych. Kiedyś usłyszałam od jednego pisarza, że prędzej wydam powieść niż poradnik. I wiesz co? Myślę, że najzwyczajniej mylił się. Choć kto wie, może miałam szczęście... Obecnie wydanie poradnika planowane jest na koniec stycznia - może powieść jednak kogoś też zainteresuje? Najważniejsze: nie zatrzymywać się na jednej pozycji i pisać dalej. Jeden z wydawców zapytał mnie nad czym teraz pracuję, bo inwestowanie w debiutanta niesie ze sobą spore ryzyko. Jeśli chcesz pisać, to musisz to robić ciągle, nie ma opcji poddawania się. Wydawca może chcieć sprawdzić Twoje postępy i Ty musisz być na to przygotowany. Musisz rokować na przyszłość. W obecnych czasach wydawnictwo to firma, a książka to produkt.

Zaloguj się, aby wziąć udział w dyskusji