Poprzednie częściJebór

Jebór

Nie pytałem, czy oprócz siedliska ojciec przekazał mu rodową łyżkę do felg.

Lubiłem dachowaną przyczepność taryfiarza z otuliny Kampinosu.

Żona z salonu, miała dobrą rękę do cieniowania moich włosów i zaplatania cebuli.

 

Kiedyś, gdy zabrakło nam płynu do wycieraczek od wewnątrz

i ruszył z ambitem po dolewkę,

pierwszy raz postawiła mu się sztorcem,

w poprzek ścieżki do furtki.

 

Odrzucił rower i odpowiedział kobiecie grzebiącej z uniesioną motyką

– Jadzia, na chuj mi twoja miłość.

 

To nie była ta śmierć, która ich rozdzieli.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • JagVetInte 4 godz. temu
    Mocno. Absurd zderzony z prawdą wali prosto w pysk, brutalnie, skutecznie.

    Jadzia i puenta to czyste K.O.: jedno zdanie rozrywa całą historię.

    Dobrze. Gęsto. Bez litości.
  • Grain 4 godz. temu
    Danke
  • Sokrates 2 godz. temu
    ..."odpowiedział kobiecie grzebiącej z uniesioną motyką" - z uniesioną motyką to chyba trudno grzebać. Raczej można spodziewać się ciosu w głowę.
  • Grain 2 godz. temu
    effendi,zwrot: kobieta grzebiaca ma co najmniej dwa znaczenia spoza twojego toku myślenia

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania