Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Jego plecy cz.I

Wtorek

Było późne popołudnie i słońce powoli zmierzało na spoczynek. Garstka ludzi starannie opatulonych w zimowe płaszcze i ciepłe szaliki wyszła nieufnie z gmachu Telewizji Wrocławskiej. Hanna Aldiger mruknęła pod nosem krótkie słowa pożegnania do współpracowników i ruszyła ostrożnie po ogarniętych styczniowym mrozem chodnikach. Jedyną rozgrzewającą i dodającą otuchy myślą był teraz dom z ciepłym kominkiem i gotową kolacją. Dotarłszy na dworzec kolejowy, wsiadła do pociągu, który miał zawieźć ją na obrzeża miasta. Zajęła swoje ulubione miejsce przy oknie, wyciągnęła notatnik i zaczęła tworzyć bazę następnego artykułu dla czasopisma filmowego.

*

W domu powitał ją narzeczony Adam śpiący na kanapie, bałagan w kuchni i kominek pozbawiony miłego dźwięku trzaskania drewna. Jak się wydawało, jedynym pozytywnym aspektem był merdający ogonem kundelek Hicker.

- Adam – powiedziała zmęczonym tonem kobieta, głaskając pupila po główce – obiecałeś, że zajmiesz się dzisiaj domem.

- Hmm.. – mężczyzna zaczął powoli wstawać i spojrzał ze znudzeniem na zirytowaną twarz narzeczonej.

- Czy ty naprawdę nigdy nie możesz wywiązać się z obietnicy?

- Daj mi spokój kobieto. Nie tylko ty masz wymagającą pracę. – ziewnął przeciągle i potknął się o puste butelki po piwie.

- Ale miałeś dzisiaj wolny dzień! Zająłeś się chociaż Kubusiem?

- A nie wiem, nie przypominam sobie. Chyba zapomniałem.

- Zapomniałeś o rocznym dziecku?! Co jest z tobą nie tak? Jesteś kompletnie pijany. Tak nie można żyć. Ogarnij się chłopie! – wyprowadzona z równowagi podeszła do niego i płacząc pchnęła go w klatkę piersiową – Idź lepiej na tę swoją kanapę.

- Ej, ej. Co ty sobie wyobrażasz?! Nie ty rządzisz w tym domu. Jesteś jakąś królową, że śmiesz mi rozkazywać? – warknął rozsierdzony uderzając ją dłonią w twarz.

Cofnęła się zszokowana o kilka kroków. Na jej zaczerwieniony policzek zaczęły spływać łzy. Poczuła jak sól zaczyna drażnić małe przecięcie na wardze. Kiedy Adam zrobił chwiejny krok w jej stronę, złapała torebkę położoną wcześniej na szafce i pobiegła schodami w górę. Zamknęła na klucz drzwi sypialni i opadła ciężko na łóżko.

- Kiedyś będziesz musiała stamtąd wyjść szmato. – usłyszała z dołu.

- Gdzie się podział ten człowiek, którego poznałam. – szepnęła sama do siebie, wpatrując się zaszklonymi oczyma w ścianę.

Potrzebowała chwili żeby otrząsnąć się z szoku i podbiec do łóżeczka dziecka. Szybko sprawdziła czy z nic złego się nie stało i zajęła się nim jak najlepiej mogła, nie mając nawet dostępu do łazienki. Wiedziała, że musi podjąć jakieś kroki, bo cała ta sytuacja zagrażała nie tylko jej, ale i dziecku. Wyciągnęła z torby długopis i sprawnym ruchem naniosła litery na znaleziony kawałek papieru.

 

Nie szukaj nas. Nasz syn wychowa się w normalnych warunkach i zdrowej atmosferze.

H.

 

Spojrzała na swoją dłoń, powolnym ruchem zdjęła pierścionek zaręczynowy i położyła koło kartki. Zawiesiła na nim wzrok – miał być symbolem jej szczęścia i spełnienia marzeń. Zamrugała kilka razy by powstrzymać napływające łzy, odwróciła się stanowczo i zaczęła pakować najważniejsze rzeczy do walizki. Kiedy była już gotowa, włożyła syna do nosidełka i wychyliła się cicho z pokoju. Upewniwszy się, że Adam znów zapadł w pijacki sen, zeszła po schodach, chwyciła kluczyki do auta, a potem bezszelestnie wyszła z domu. Trzymają kurczowo dziecko, wodziła oczami po ogrodzie zatopionym w zmroku.

-Hicker. Chodź piesku. Szybciutko. Gdzie jesteś malutki? - zawołała – Błagam cię, gdzie jesteś?

W domu cisza została przerwana. Dało się słyszeć przewracaną butelkę i niepewne kroki. Mężczyzna podszedł do okna i odsłonił zasłony. Serce Hanny zatrzepotało z przerażenia, kiedy ujrzała twarz wykrzywioną w grymasie furii.

- Hicker! Do mnie! – teraz już się nie przejmowała hałasem.

Kiedy pies wyłonił się szybko zza krzaków, przerywając swoje wieczorne buszowanie, ubrała mu obrożę i pozwoliła wskoczyć na tylne siedzenie starego Forda. W momencie, gdy wsiadała do auta, drzwi domu otwarły się gwałtownie.

- Co ty kurwa wyprawiasz? Uciekasz tchórzu?! – zaczął biec w jej stronę.

Będąc tuż przy aucie, potknął się o swoje nogi i runął twarzą na ziemię. Hanna wykorzystała sytuację, wślizgnęła się do auta i szybko włączyła silnik. – Boże jak dobrze, że ten grat odpalił. – przeszło jej przez myśl, kiedy ostatni raz patrzyła na dom mający niegdyś być jej ostoją spokoju. Ruszyła z piskiem opon. Mężczyzna, który właśnie zdołał wstać na nogi i wymachiwał rękami w grożącym geście, nie został już zaszczycony jej wzrokiem.

*

- Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. – powiedziała z wdzięcznością Hanna do przyjaciółki. – Ja…nie chcę ci robić kłopotu.

- Teraz się tym nie martw. Możecie spać w pokoju gościnnym, miejsca jest aż nadto. Zostaniesz, ile będziesz potrzebować.

- Ala, powiedz mi. W co ja się w ogóle wpakowałam? – pokręciła głową z niedowierzaniem.

- Zawsze mi się wydawało, że jest zbyt impulsywny. Nie chciałaś mnie słuchać.

- Wiem, przepraszam. – wtuliła się w przyjaciółkę zalana łzami. – Tak bardzo przepraszam.

 

*

 

Środa

Adam obudził się późnym rankiem. Promienie słońca wpadające przez odsłonięte zasłony boleśnie raziły jego oczy. Zsunął nogi z kanapy i powoli usiadł. W pomieszczeniu było straszliwie duszno, a do tego kręciło mu się w głowie. Wstał chwiejnie i zaczął się wlec do łazienki. Pozbył się reszty zawartości swojego żołądka i mrużąc oczy, spojrzał w lustro. No cóż. Wyglądał podobnie, jak się czuł. Potargane, matowe kosmyki włosów opadały na podkrążone oczy. Zupełnie nie przypominał siebie. Dopiero gdy wypił podwójne espresso oprzytomniał na tyle, by przypomnieć sobie wydarzenia wczorajszego wieczoru. Jego skronie przeszył nagły ból.

- Cholera, pewnie idiotka nadal siedzi do góry. – mruknął poirytowany kierując się już do schodów.

Kiedy zobaczył przed sobą otwarte drzwi sypialni, porozrzucane w pośpiechu rzeczy i kartkę na łóżku, zaklął siarczyście.

- Kurwa nie szukaj mnie? Znajdę cię szybciej niż sądzisz.

Trzeźwość umysłu wróciła bardzo szybko. Zbiegł po schodach i skierował swoje kroki do wieszaka, gdzie zawsze wisiały kluczyki do auta. Spojrzał na pusty haczyk i zacisnął pięści. Jego policzki nabiegły krwią.

-Taka jesteś mądra szmato. – prychnął z pogardą i wyszedł z domu, trzaskając drzwiami.

W jego głowie klarował się już dokładny plan. Musiał tylko udać się do pewnego sklepu, żeby zdobyć wszystkie potrzebne rzeczy.

Następne częściJego plecy cz.II Jego plecy cz.III

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Clariosis 7 miesięcy temu
    Dobre wprowadzenie. Gdzieniegdzie się trafiły błędy techniczne, ale aktualnie jestem zbyt zmęczona by na nowo szukać i wypisywać, przepraszam. ;)
    Ogółem fragment interesuje na tyle, by czytać dalej, więc z chęcią sięgnę po kolejną część. Coś mi tu pachnie kryminałem, ale zobaczymy jak to rozwiniesz.
    Aha, jedna rzecz, która mi zazgrzytała na tyle, bym ją wspomniała: "kiedy ostatni raz patrzyła na dom będącym jeszcze niedawno jej ostoją spokoju."
    Rozumiem co miałeś tutaj autorze na myśli, ale jednak przy skonfrontowaniu opisów co się w tym domu dzieje, te zdanie jest bardzo dziwne. Jaka ostoja spokoju, gdy siedzi w niej napuszony, damski bokser? Lepiej by było wyklarować, albo w ogóle usunąć te zdanie. Jeżeli jednak wyklarować, to dopisać że np. dopóki Adam nie zrobił się agresywny, to była ostoja spokoju, a teraz trzeba uciekać z piekła.
    Pozdrawiam.
  • Mroźny Ryś 7 miesięcy temu
    Dzięki wielkie za komentarz i zwrócenie uwagi na błędy - bardzo liczyłam na to, że znajdzie się ktoś chętny do pomocy!
  • Clariosis 7 miesięcy temu
    Mroźny Ryś Pewnie - następnym razem lepiej do tego przysiądę. Czytałam na telefonie, a teraz nie mam sił szukać, może później. W następnej części postaram się więcej wskazać, choć ostrzegam, że ja specjalistką nie jestem od technikaliów. ;) Bardziej się na stronie narracyjnej/psychologicznej znam.
  • Mroźny Ryś 7 miesięcy temu
    Clariosis Przyjmuję wszelkie uwagi z otwartymi ramionami. :D To moje pierwsze opowiadanie, więc trochę mam poczucie błądzenie we mgle haha. :P
  • Jerzy 7 miesięcy temu
    Piękna narracja oraz sprawne budowanie napięcia. Świetna obserwacja stanów alkoholowych. Indywidualny warsztat pisarski, miejscami dojrzała proza. Dużo wiesz o chorobie alkoholowej. Tak trzymać.
  • Mroźny Ryś 7 miesięcy temu
    Dzięki za komentarz. :)
  • Bajkopisarz 7 miesięcy temu
    „pracę. – ziewnął przeciągle”
    „wyjść szmato. – usłyszała”
    Jak już wstawiasz kropkę, to potem wielka litera.
    Przecinek przed szmato
    „się podział ten człowiek, którego poznałam. – szepnęła sama do siebie, wpatrując się zaszklonymi oczyma w ścianę.
    Potrzebowała chwili żeby otrząsnąć się z szoku i podbiec do łóżeczka dziecka. Szybko sprawdziła czy z nic złego się nie stało i zajęła się „
    5 x się
    „ubrała mu obrożę i pozwoliła”
    Założyła / włożyła mu obrożę. Jeśli ubrała, to „ubrała go w obrożę” - co będzie nieco dziwne.

    „auta, drzwi domu otwarły się gwałtownie.
    - Co ty kurwa wyprawiasz? Uciekasz tchórzu?! – zaczął biec w jej stronę.
    Będąc tuż przy aucie, potknął się o swoje nogi i runął twarzą na ziemię. Hanna wykorzystała sytuację, wślizgnęła się do auta „
    3 x auta
    3 x się
    „się w głowie. Wstał chwiejnie i zaczął się wlec do łazienki. Pozbył się”
    3 x się
    „nadal siedzi do góry.”
    Na górze

    Sporo niedociągnięć, nie tylko technicznych. Na przykład sprawa dziecka – no dobra, może zaistnieć taki cud, że dziecko akurat grzecznie śpi razem z pijanym ojcem, ale to by znaczyło, że jednak trochę się nim zajmował. A tu jest powiedziane, ze zapomniał, więc dziecko powinno być głodne, obesrane i drzeć się wniebogłosy aż uszy by sąsiadom spuchły. Mało realistyczna sytuacja.

    Reszta ok.
  • Mroźny Ryś 7 miesięcy temu
    Dzięki wielkie za tak obszerny komentarz! Popracuję nad tym. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania