Poprzednie częściJego plecy cz.I Jego plecy cz.II

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Jego plecy cz.III

Czwartek

Hanna i Alicja siedziały w kuchni, pijąc poranną kawę. Obie patrzyły tępo w blat stołu, nie tykając jedzenia, które wcześniej skrupulatnie sobie przygotowały. Od wczorajszych wydarzeń żadna z nich nie zmrużyła oka. Nawet Kubuś mimo przespanej nocy, wydawał się być dziwnie niespokojny, jakby czuł, że coś złego miało miejsce. Kręcił się nieustannie i szukał atencji matki więcej niż zwykle. Hanna ciężko opierała głowę na dłoniach, próbując co jakiś czas powiedzieć coś, bez skutku. Mimo potwornego zmęczenia, myśli wciąż krążyły po jednym, tym samym torze. Nieustannie kołatały w umyśle, nie pozwalając na choćby chwilę odpoczynku. Ich ciała powoli opuszczało napięcie. Nieustannie trzęsące się ręce, zaczynały się uspokajać. W końcu decyzja została podjęta, a cisza przerwana.

- Nie możemy tu zostać. Nie zamierzam nikogo więcej narażać. Pojadę z Kubą do Poznania. Na studiach tam mieszkałam, więc znam miasto. Zatrzymamy się w jakimś motelu na pewien czas.

- Chcesz się całkiem wyprowadzić? – Alicja podniosła brwi ze zdziwienia.

-Chyba nie widzę innej opcji. Ten psychopata nie da nam spokoju. Myślę, że…zacznę tam nowe życie. Postaram się zapomnieć, znajdę jakieś mieszkanie i pracę. Może akurat będą szukać kogoś w telewizji.

- W sumie masz niewiele do stracenia. – Westchnęła niezbyt przekonana.

- Musi się udać. – Powiedziała Hanna z przekonaniem. Chwyciła przyjaciółkę za rękę i ścisnęła mocno. Obudziła się w niej determinacja i siła, jakich nie znała. Aby chronić bliskich, gotowa była zrobić wszystko. Również sama przed sobą musiała się przyznać, że nie byłaby w stanie dalej żyć w tym mieście. Wszystko kojarzyłoby się z nim. A ona już nie chciała by istniał ktoś taki. Miała zamiar wyprzeć go z pamięci. Jeśli w ogóle było możliwe, zapomnieć o kimś, kto dzielił z tobą życie. Usunąć z myśli osobę, która była szczęściem, sensem i przewodnikiem. Hanna potrząsnęła głową, jakby wierząc, że pozbędzie się w ten sposób zmartwień i stanowczo wstała od stołu.

*

 

Pod motel podjechał szary Ford. Wysiadła z niego kobieta, ledwo trzymająca się na nogach. Przez tylne drzwi wyciągnęła małego, zdezorientowanego chłopca i potężną walizkę. Z niecodziennym uporem, szła w stronę wejścia do budynku, ciągnąc za sobą jakiś niewidoczny ciężar. Kiedy później znalazła się już w wynajętym na tydzień pokoju, cała jej siła ulotniła się w jednym momencie. Z przymykającymi się oczami nakarmiła i oporządziła dziecko. Opadła na łóżko, czując jak jej plecy przeszywa tępy ból. Mimo to powieki momentalnie opadły w dół i po chwili dało się słyszeć ciche chrapanie. Moment wcześniej spod rzęs wydobyła się mała łezka, która teraz wsiąkała w poduszkę, a ślad zostawiony przez nią na skórze już zasychał.

*

Tydzień później

Ze względu na wysokie kwalifikacje zawodowe Hannie bardzo szybko udało się znaleźć nową posadę. Od dzisiaj miała zacząć wypełniać swoje nowe obowiązki w roli prezenterki telewizyjnej. Również mieszkanie nie okazał się być wielkim problemem, chociaż to które znalazła zdecydowanie nie spełniało wysokich standardów. Całe wnętrze prezentował się dość obskurnie, od ścian gdzieniegdzie odłaziła farba. To co znajdowało się w mieszkaniu ciężko było nazwać pełnym wyposażeniem. Meble ledwo trzymały się na poobijanych nóżkach, a naczynia kuchenne musiały stracić swoją początkową formę jakieś 10 lat temu. Łatwo można było skaleczyć się o ich wyszczerbione brzegi. Ta mała, ciasna mieścinka była jednak dobrą opcją przejściową, na pewno tańszą niż motel. Aby znaleźć lepsze lokum na stałe, będzie musiała poświęcić na to więcej czasu. Mimo że tylko Alicja wiedziała o jej przeprowadzce, kobieta wciąż była niespokojna. Często wyglądała przez okno, ciężko było jej przespać noc bez kilku pobudek, a chodząc ulicami, rozglądała się wnikliwie na boki. Jedną z pierwszych myśli, która przyszła jej do głowy, był fakt, że zostając na dłużej w motelu, staje się łatwiejszym celem. W jej codzienności zaczęły się pojawiać nadwrażliwość i nieustanny stres. W końcu zdecydowała się zmienić numer telefonu. Co prawda nie nękały jej żadne niechciane sms’y od Adama, ale wierzyła, że w ten sposób zdoła odzyskać chociaż część spokoju. Kuba wydawał się już dojść do siebie po zmianie miejsca zamieszkania. Początkowo ciągle płakał i wydawał się być bardzo zagubiony. Jedna rzecz, której Hanna mu zazdrościła był fakt, że maluch nie był w stanie jeszcze rozumieć co się właściwie dzieje w ich życiu. Dla niego była to tylko wycieczka do nieznanego mu mieszkania, w którym już zdążył sią zadomowić. Bardzo pocieszało to Hannę, która czuła się zupełnie obco zarówno w ich aktualnym lokum, jak i w samym mieście. Fakt, że kiedyś studiowała tu przez pięć lat niestety nie wystarczał, by odnalazła się w tej nowej sytuacji. Jednak mimo wszystkich przeciwności, Hanna była w stanie z uporem brnąć do przodu, próbując chować niepewność za maską silnej kobiety. Wieczorami kiedy opuszczała ją mobilizacja potrzebna do przeżycia dnia, rozpadała się na małe kawałeczki, cierpiąc w towarzystwie łez.

*

Dwa tygodnie później, czwartek wieczorem

Gdy zegar wybił godzinę dziewiętnastą, Hanna właśnie przekraczała próg domu. Skrupulatnie rozliczyła się z nianią, którą udało jej się znaleźć dla Kubusia oraz Hickera. Musiała płacić młodej dziewczynie niemałe pieniądze, żeby ta zechciała spędzać w ich ciasnym mieszkaniu 5 dni w tygodniu zajmując się również psem, co nie leżało w jej dotychczasowych obowiązkach. Na szczęście i chłopiec, i psina sprawowali się bardzo dobrze i nie było z nimi żadnych problemów. Gdyby Hanna miała przejmować się dodatkowo jeszcze niepokornym dzieckiem, albo szalejącym Hickerem, mózg by jej chyba wyparował. Wieczór minął raczej przyjemnie. Kobieta zdecydowała się poświęcić nieco czasu sobie całej. Zalała swoją ulubioną, ciemną herbatę i puściła wodę do wanny. W oparach gorącej kąpieli, zabrał się za pochłanianie książki, poradnika gotowania dla wegetarian. Zastanawiała się już od jakiegoś czasu, czy nie spróbować tej diety, a świeżo zakupiona pozycja co raz bardziej ją przekonywała. W końcu jak zmieniać życie, to raz a porządnie – pomyślała sobie. Kiedy przyszła pora położyć się do łóżka, Hanna z żalem odłożyła książkę i udała się na spoczynek.

*

Czwartek, środek nocy

Po ścianie budynku przemknął jakiś cień. W słabym świetle lamp, nie dało się dostrzec tego, kto go stworzył. Po chwili słychać było ciche szuranie na metalowych chodach pożarowych. Ktoś wspinał się na kolejne piętra, usilnie próbując zachować ciszę. Nagle dźwięki ustały – chyba osobnik dotarł do celu. Z zewnątrz nie można było już niczego usłyszeć. Sytuacja wyglądała jednak inaczej w sypialni pewnego mieszkania. Tam do wrażliwego ucha Hanny dotarło delikatne stukanie w szybę. Obudziła się przerażona i zwinęła się w kulkę, opierając się o ścianę. Przez chwilę, myślała, że wybudziła się z jakiegoś dziwnego snu, więc z powrotem ułożyła się w wygodnej pozycji. Kiedy dźwięk się powtórzył, jej serce zamarło, a ciało znieruchomiało. Bardzo powoli odwróciła twarz w stronę okna. Na firance odkładał się cień sylwetki człowieka. Dłoń znów zbliżyła się ku szybie, lecz teraz zamiast stukania, dało się słyszeć okropny dźwięk drapania paznokciem po szkle. Kobietę przeszły ciarki. Jej myśli krążyły jak szalone, nie wiedząc gdzie się skierować. Z takiego stanu wyrwał ją dźwięk przychodzącego na telefon powiadomienia. Cała w napięciu niepewnie sięgnęła po komórkę. Zamarła, kiedy zobaczyła sms wysłany z telefonu Adama. Jak to możliwe, że ma mój nowy numer?! – pomyślała. – Skąd on w ogóle wiedział, jak mnie znaleźć? Drżącymi rękoma wyświetliła treść wiadomości.

 

Cześć kotku, dawno się nie widzieliśmy, prawda? Niedługo się spotkamy bez szklanej szyby między nami.

 

Bała się znów skierować wzrok na okno, wiedziała jednak, że nikt nie zmierzy się z tym zamiast niej. Okazało się, że cień zniknął tak jak osoba, która była za niego odpowiedzialna. Rozpłynęli się w nocy miasta. Hanna zdecydowała się zgłosić sprawę na policję, może zechcą jej uwierzyć. Mogła podać dokładne dane i adres Adama, więc wyszła z założeniem, że nie powinno być problemów ze znalezieniem go.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Bajkopisarz 7 miesięcy temu
    „musiała się przyznać,”
    Się zbędne
    „kojarzyłoby się z nim. A ona już nie chciała”
    A taki zapis: kojarzyłoby się z... Już nie chciała (sensu nie zmienia, a dwa zaimki zabite)
    „jakiś niewidoczny ciężar”
    Nie pasuje – wielka walizka jest bardzo widocznym ciężarem i to z nią się kojarzy ten zapis, mimo iż pewnie masz na myśli bagaż doświadczeń.
    „czując jak jej plecy”
    Jej zbędne
    „nie okazał się być”
    Okazało
    „wnętrze prezentował się”
    Prezentowało
    „jakieś 10 lat temu.”
    Liczba słownie
    „Ta mała, ciasna mieścinka była”
    Miejscówka? Bo chyba nie chodzi ci o małe miasto?
    „wydawał się już dojść do siebie po zmianie miejsca zamieszkania. Początkowo ciągle płakał i wydawał się”
    2 x wydawał się
    „być bardzo zagubiony. Jedna rzecz, której Hanna mu zazdrościła był fakt, że maluch nie był w stanie jeszcze rozumieć co się właściwie dzieje w ich życiu. Dla niego była”
    Być-był-był-była
    „zdążył sią zadomowić”
    Się
    „nieco czasu sobie całej.”
    Raczej: samej sobie
    „Kiedy przyszła pora położyć się do łóżka, Hanna z żalem odłożyła”
    Dość dziwny zapis. Wygląda jakby Hania była małą dziewczynką, mama kazała jej gasić światło, a ona z żalem odkłada książkę. Jakieś wyjaśnienie dodatkowe potrzebne.
    „się przerażona i zwinęła się w kulkę, opierając się o ścianę. Przez chwilę, myślała, że wybudziła się z jakiegoś dziwnego snu, więc z powrotem ułożyła się w wygodnej pozycji. Kiedy dźwięk się „
    5 x się
    „się nie widzieliśmy, prawda? Niedługo się spotkamy bez szklanej szyby między nami.

    Bała się znów skierować wzrok na okno, wiedziała jednak, że nikt nie zmierzy się z tym zamiast niej. Okazało się, że cień zniknął tak jak osoba, która była za niego odpowiedzialna. Rozpłynęli się w nocy miasta. Hanna zdecydowała się „
    7 x się

    Udaje Ci się wykreować duszna atmosferę otoczenia, to duży plus. Teraz przydałoby się trochę uwiarygodnić postać Adama, który stał się takim złodupcem. Czego on właściwie chce? Na razie wiemy, ze ma problemy alkoholowe i zawalił mu się świat. Czy w związku z tym całkiem oszalał?
  • Mroźny Ryś miesiąc temu
    Wow dzięki za tak obszerny komentarz! Będę poprawiać. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania