Poprzednie częściJego plecy cz.I

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Jego plecy cz.II

Hanna położyła spać dziecko już dłuższy czas temu. Jej przyjaciółka też pewnie od dawna chrapała pod kołdrą. Właśnie wybiła pierwsza w nocy, ale ona nadal nie była w stanie zmrużyć oka. Świadomość, że rano trzeba wstać wcześnie do pracy, powodowała dodatkowy i niestety pobudzający stres. Zamknięte koło. W jej głowie raz za razem odgrywały się wydarzenia zeszłego wieczoru. Wciąż przed oczami pojawiało się to uporczywe pytania: Czy dobrze zrobiłam? Czy tak będzie lepiej? Mimo zapewnień Ali i własnych nie była w stanie pogodzić się z tą sytuacją. Całe życie zdawało się właśnie legnąć w gruzach. Adam był jej podporą, dawał siłę, potrzebną do przezwyciężania codziennych trudności. Do czasu aż butelka nie zaczęła się stawać jego najlepszym kolegą. Kawałeczek po kawałeczku znikał, coraz bardziej zatapiał się w nałogu, aż całkowicie go straciła. Nie było już jej narzeczonego. Był tylko obcy mężczyzna o takim samym imieniu.

Jej natłok myśli został przerwany nagłym hałasem. Nie do końca była pewna, czym są dźwięki dochodzące z dołu domu. Wytężyła słuch. Po chwili ręce kobiety zaczęły się trząść i pocić, oczy z przerażeniem wpatrywały się przed siebie. Ktoś z całej siły walił do drzwi wejściowych. Zaraz dołączyły głośne krzyki. Męski głos. Nie było wątpliwości, kto stoi na dworze. Hanna powoli wstała i zerknęła na słodko śpiącego Kubusia. Opatuliła go mocniej kocykiem, jakby to miało uchronić ich oboje. W tym momencie do pokoju wbiegła Alicja.

- Słyszałaś to? To on, prawda? – Zapytała z drżącymi ustami.

- Tak - odpowiedziała Hanna ledwo słyszalnie – to on. – Popatrzyły na siebie równie przerażone

- Musimy coś z tym zrobić. Zadzwoń na policję, wiesz co mówić. Ja spróbuję z nim porozmawiać

- A...ale to moja odpowiedzialność. Ty…nie mogę składać tego na twoje barki. Ja tam zejdę.

- Nie ma mowy! Spójrz na siebie, cała się trzęsiesz. Po to mamy siebie nawzajem, żeby sobie pomagać. Nie wychodź stąd i zadzwoń. – Postanowiła stanowczo Alicja.

- Dobrze. – westchnęła. – Dziękuję ci.

Ala stanęła przed schodami, które nieuchronnie miały zaprowadzić ją na dół. Wzięła głęboki oddech i stawiając krok za krokiem, zbliżała się do źródła dźwięku.

- No dalej wyłaź! Wiem, że tam jesteś. – Dało się słyszeć z zewnątrz.

Kobieta przybrała zacięty wyraz twarzy i naciskając klamkę, wyszła na spotkanie Adamowi. Jej oczom ukazał się totalnie pijany, ledwo utrzymujący równowagę mężczyzna. Wydawał się być łatwym celem. Jednak zaciekłość jego oczu powodowała dreszcze na ciele i nie dawała spokoju.

- Oooo…koleżaneczka widzę. – Przestąpił z nogi na nogę. – Sprowadź mi tutaj tę sukę. Nie będę rozmawiać z tobą.

- Myślę, że nie będziesz z nikim rozmawiać. Lepiej po prostu odejdź w tej chwili. -Spojrzała się przez ramię do wnętrza domu i niepewnie dodała. - Policja jest już w drodze.

- Kobieto trzęsiesz się jak szczenię na mrozie. Myślisz, że możesz mi grozić? – Uśmiechnął się krzywo, po czym schylił się, by podnieść coś z ziemi. Alicja wcześniej nie zwróciła uwagi na duży, brązowy wór leżący u stóp mężczyzny. Z coraz większym przerażeniem patrzyła, jak ręka Adama wyciąga kanister benzyny i pudełka zapałek.

- Hmm…co myślisz o moich…rekwizytach? – Przerwał by potrząsnąć głową, jakby chciał odzyskać trzeźwość. – Niewiele trzeba wiesz? Zawołaj ją.

- Nie. – Próbowała się przeciwstawić ze wszystkich sił, choć kolana miała tak miękkie, że ledwo mogła ustać.

- Dobrze złotko. – Adam ostentacyjnie zaczął odkręcać zamknięcie kanistra i zrobił krok w jej stronę.

- Nie zrobisz tego. Nie wierzę ci. Tak naprawdę jesteś dobrym człowiekiem prawda? Tylko trochę cię poniosło. – Próbowała się łapać jakiejkolwiek możliwości i załagodzić sytuację.

- Pfff – prychnął z pogardliwym śmiechem. – wiem jakie masz o mnie zdanie kobieto. – Podszedł blisko Alicji i popchnął ją, aby być jak najbliżej wejścia do domu. Szybko przechylił bukłak, aż na drewniane panele zaczęło się wylewać paliwo.

- Jezu człowieku! – Krzyknęła przerażona kobieta, wbiegając do domu. – Hania zejdź tu szybko! – zawołała w górę schodów.

Matka trzymając na rękach ciasno opatulone dziecko, wyjrzała gwałtownie zza ściany. Nie dało się nie poczuć zapachu benzyny unoszącego się w domu. Widząc ostatnie krople wypadające z kanistra, zawrzała z wściekłości. Ten psychopata nie będzie groził jej bliskim. Przyjęła stanowczą minę i zeszła schodami prosto ku niemu.

- Zamierzasz gnębić każdego, kto mi pomoże w końcu od ciebie uciec? – Wycedziła przez zęby.

- Musiałbym to przemyśleć. - Uśmiechnął się obleśnie. – Hm…jeśli będzie trzeba, to właściwie czemu nie?

- Nie pójdę z tobą. Wiesz o tym doskonale.

- No cóż. Jesteś pewna? – Wyciągnął zapałkę z pudełka i zapalił ją. Mały płomyczek odbijał się w jego czarnych jak studnia źrenicach. Robił się coraz większy i większy, aż pochłonął większość patyczka i zaczął parzyć w palce. Adam wyrzucił w większości zwęglony kawałek, jak gdyby nie miał żadnego znaczenia. Zapałka spadła tuż obok kałuży na deskach.

-Ty psychopato pieprzony! Chcesz nas wszystkich pozabijać? – Krzyknęła Hanna, przydeptując klapkiem niedopałek.

- Nie wykluczam tego złotko. – Znów sięgnął do pudełka. Jego oczy skakały z miejsca na miejsce i zdawały się błyszczeć niebezpiecznie w świetle lamp ulicznych. Całe ciało drżało samoczynnie. Był w nim obłęd. Kiedy mężczyzna był już bliski zrealizowania swojej groźby, w powietrzu rozbrzmiał dźwięk syreny policyjnej. Ręka Adam zatrzymała się w połowie ruchu. Wszyscy wstrzymali oddech, patrząc na siebie nawzajem. Zapadła cisza, którą byli winni tej nocy. W tle słychać było tylko odgłosy zbliżającej się pomocy.

- Suki – Adam wykrzywił twarz w grymasie. – znajdę was. – Powiedział odwracając się ku drodze. Powłócząc nogami, pobiegł przed siebie na tyle szybko, na ile pozwoliły mu promile we krwi. Po chwili jego sylwetka zlała się z czernią nocy. Księżyc oświetlał zszokowane twarze dwóch kobiet i małego chłopca. Na ich czołach widać było kropelki potu. Hanna uklękła na ziemi, wtulając twarz w kocyk dziecka. Do głosu syren dołączyło żałosne szlochanie.

Następne częściJego plecy cz.III

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Clariosis 7 miesięcy temu
    Hmmm.
    Ze spraw technicznych to zasady pisania dialogów trochę szwankują:
    "- Tak. - odpowiedziała " - jak jest wypowiedź, to bez kropki i małą literą. 😊
    "- Oooo…koleżaneczka widzę. – przestąpił z nogi na nogę. " - tu za to kropka dobrze, że jest, ale wtedy "przestąpił" z dużej. 😊 Też miałam z tym problem, ale łatwo się nauczyć.
    Hm, z takich bardziej logicznych kwestii, ale to tylko taka dygresja - jeżeli chodzi o rozlanie paliwa, to tak naprawdę do wybuchu mogłoby doprowadzić samo rozpalenie zapałki, gdyż opary od benzyny też są łatwopalne... ;) Ale spokojnie, w jednym z moich ulubionych anime jest epicka scena, gdzie bohater próbuje siebie tak podpalić i nim zapałka upadła, druga bohaterka ją łapie i gasi w dłoniach i choć wiem, że przez same opary mogłoby już zapłonąć, to wybaczyłam z powodu epickości. Tutaj biorę tak samo, ale nie byłabym sobą, gdybym nie napomknęła, heh. ;)
    Powoli budujesz bohaterów, a szczególnie Adama, który widocznie wariuje. Kroi się z tego kryminał, albo może thiller, gdyż bohaterka będzie uciekała przed napastnikiem, by właśnie nie dać się zabić? Na razie za mało nadal, by wysnuć jakiekolwiek większe domysły, ale jedno jest pewne - koleś łatwo nie odpuści.
    Pozdrawiam.
  • Mroźny Ryś 7 miesięcy temu
    Dzięki za poprawki! :D
  • Bajkopisarz 7 miesięcy temu
    „Nie było już jej męża.”
    No nie było, bo poprzednio pisałaś, ze to narzeczony.
    „Tak. – odpowiedziała”
    Zasady pisania dialogów – kropki tu być nie powinno
    „zadzwoń. – postanowiła stanowczo Alicja.”
    Zasady pisania dialogów. Tu kropka ok., ale po niej wielka litera.
    „Szybko przechylił bukłak,”
    Synonimem kanistra nie będzie bukłak

    Koniecznie przejrzyj zasady pisania dialogów.
    Po co otwierała drzwi? Nie mogła z nim gadać przez zamknięte? Czemu się nie przygotowała na rozmowę zabierając choćby tłuczek do mięsa. Bardzo naiwne działanie. Możliwe, ale skrajnie nieodpowiedzialne.
    Jak na pijanego to Adam mówi i działa bardzo sprawnie. Może tylko udaje?
  • Mroźny Ryś miesiąc temu
    Dzięki za podpowiedzi! :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania