Poprzednie części: Jeszcze popatrzymy na zachody
jeszcze tylko striptiz
stała na scenie jak dziewczynka z zapałkami
i rzygała poezją. wciąż rozbierała się do jednego aktu,
wciąż zrzucała z siebie cały ten twórczy brud,
obnażała przed tandetną widownią.
a motłoch szalał. motłoch bił brawa i czekał...
na wypalenie. dla nich była niczym. pochodnia,
rozpędzony pociąg, którego nikt już nie mógł
zatrzymać.
więc biegła, po ostatnią zapałkę, po ostatni blask
w martwych oczach publiki.
Komentarze (5)
Można i tak egzystować... Ale jakim kosztem? I czy warto?
To jest ciężki kawał tekstu. I treściwie sycący.
Pojadłem, dziękuję 👌
Dziewczynka z zapałkami i rzyganie poezją robią klimat.
NinjaC Mnie tu łapie bardziej... Hm... Ta rozpacz. Wszystko dla byle dla kogo. Byle było. Coś, cokolwiek.
Scena i poświęcenie podczas występów to zdecydowanie moje klimaty. A odbywające się kosztem emocji i zmysłów, to już w ogóle. Dobrze zbalansowany tekst i... ciężki (w dobrym tego słowa znaczeniu). Pozdrawiam <3
Sama podpalasz tę ostatnią zapałkę, żeby mieli na co patrzeć. I za ten blask należą się brawa. Bo największą sztuką jest spłonąć na oczach motłochu tak, żeby każdy zauważył, że to bolało naprawdę...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania