Kevin
Był sobie raz Kevin.
Chodził ulicami sprawnie.
Raz wyprzedził go bekon,
slalomem wyminął zgrabnie.
Zapach za nim unosił się nieziemski,
więc Kevin wiedział już, co na obiad zje.
"Powolutku będę odgryzać kęski..."
Lecz bekon przyspiesza, nie staje.
Chód zmienił się w bieg.
Bekon przerażony
czuje się niczym więzienny zbieg
przez mięsożernego agenta goniony.
Kevin natomiast już myśli o smaku.
O przyjemności.
Ale co to? Po bekonie nie ma już znaku.
"O zmienności!"
Lecz to chyba nie koniec dzisiejszej gonitwy.
Złapać taryfę szarlotka na obcasach chce.
Kevin staje, przedposiłkowe odmawia modlitwy.
Bo zaraz ósmy cud świata tego zje.
Samochód się zatrzymał, szarlotka wsiadła.
Kevin strapiony złapał kolejną taksówkę.
Lecz co to za czary? Taksówka Kevina zjadła!
Bo przypominał jej słodką drożdżówkę.
Komentarze (9)
Wiersz troszkę zbyt dziwny jak dla mnie, nie podobały mi się również powtórzenia. Nie oceniam.
Dziękuję mimo to za komentarz.
A to powtórzenie, to mała wpadka. Hehe
Jakoś tak mnie tylko razi to podwójne "sprawnie" w pierwszej zwrotce, ale absurd całego wiersza jak najbardziej mi się podoba. Biedny, żarłoczny Kevin został pokonany własną bronią. :D 5.
O mamciu, tam miało być ''zgrabnie''.
Musiałam się zawiesić, jak wrzucałam, a potem nie zauważyłam tego.
Dziękuję za oświecenie oraz za ocenę.
Taka wariacja o jedzeniu, fajna :)
A Dziękuję, dziękuję.^^
Jedzenie to jedno z moich hobby, więc zapewne to nie pierwszy, ani nie ostatni wiersz o tej tematyce.
Hehehe fajny, dowcipny i pomysłowy, 5 ode mnie:)
Dziękuję^^
Właśnie miałam coś przekąsić, ale się powstrzymałam. Jak dieta to dieta. 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania