'(..)zawsze dostrzegam słodki pyszczek pieska i nikt poza mną gonie widzi?' - go nie widzi :)
Powiem szczerze - jakbym widziała siebie, próbującą wytrzeźwieć w kiblu, ale już tupiącą nóżką, bo właśnie puścili mój ulubiony kawałek... a po 6 kolejkach, każdym jest tym ulubionym :) No i makijaż, zoom na lustro, majstersztyk w Twoim wydaniu :)
Piękny tekst, na początku miałam wrażenie, że śnisz, ale później wszystko się wyjaśniło, zgrabnie przeszłaś od opisu sytuacji do zadumy nad otaczającym Cie światem, co tak naprawdę liczy się w życiu, trafiłaś słowem w sedno. Każdą częścią pokazujesz jakimi prawami rządzi się korpo. Yhym, chcę więcej :)
Dzięki xxECxx, już poprawiłam błąd. Zawsze mi miło słyszeć, jeśli się podoba :)
Ale wiesz co? Przeraziło mnie, bo mogłabym pisać o stanie upojenia i pisać i pisać, omg, to straszne xD Zoom na lustro, jeee :) I ja też mam milion ulubionych kawałków :D A historii będzie ciąg dalszy, jak mnie znowu wena najdzie :)
Woow...jestem pod wrażeniem, fantastyczne oddanie atmosfery klubowej, stanu emocjonalnego w stanie nietrzeźwości i w to jeszcze wpleciony wątek "zawodowy". Pełna paleta przeżyć i daję główę, że nie jest to tylko fikcja literacka. Ten kawałek to swoistą perełka w twoim wykonaniu i wcale nie kadzę ci, to fakt. Pozdro
"To zmęczenie jest niczym, jest zupełnie nieistotnym szczegółem, który zamierzam zignorować i pokonać o poranku końska dawką kawy. To jest moja recepta na młodość, TA PRZEWAGA NASTROJU CHWILI nad codziennymi, przyziemnymi sprawami."
No bo jak śpiewał Dżem, w życiu są piękne tylko chwile. A Grechuta dodawał: ważne są dni, których jeszcze nie znamy.
"I udało się nabrać sił na dalszą pracę, polegającą na udawaniu, że... nie mam uczuć. Tak, dam radę. Jeszcze trochę dam radę."
Niewdzięczna praca. Pracuj i równocześnie myśl, jak się uwolnić może? Jest tyle możliwości.
No, mieszanie raczej zawsze nie służy:)
Opis libacji nie podobał mi się, bo tego typu rzeczy łatwo sobie wyobrazić i ciężko zatem barwnie opisać, opisałaś typowo, za to podobało mi się od momentu tego: " Musiało padać, bo ulice są mokre, jest ciepło, klimatycznie, cicho. Kiedy przechodzimy obok podziemnego parkingu słychać tylko stukot moich obcasów i bzyczenie świetlówki. Jest tutaj niedaleko całodobowa piekarnia, kupimy sobie ciepłe drożdżówki, bo hot dog nie zdołał zaspokoić żądzy." – do końca, czyli część bardziej refleksyjna i za nią 5 :)
Neuro niewdzięczna praca, ale to daleeeka przeszłość, od której już dawno się uwolniłam :)
Stan upojenia łatwo sobie wyobrazić i być może opisałam typowo, bo u każdego jest w jakiś sposób podobny, tak myślę. Dzięki za opinię i cieszę, się że chociaż część przypadła do gustu :)
Sory, od tego momentu podobało mi się: Przy stoliku zauważam po oczach znajomych i narzeczonego, że nie są świadomi jak mocny odlot zaliczyłam. I dobrze. Dobór repertuaru przez DJ’a sygnalizuje, że ta noc powoli dobiega końcowi
Ritha bo od tego momentu jest refleksyjnie. Poprzednia część jest opisowa i - jak powiedziałaś - każdy identycznie wiruje w toalecie, nie mogąc dorwać papieru ... :) Napisałaś fajnie, z kilkoma metaforami, porównaniami, fajnie słowa pulsowały w rytm yc, yc, yc, i to było bardzo dobre no i typowe dla tego typu relacji z wydarzeń z klubu. Ogarnęłaś typowy opis majstersztykiem - tak powiem: dobre rzemiosło typowego nastroju.
Za to druga część jest bardzie Twoja!, bo ta pierwsza opisowa część dotyczy kilku miliardów ludzi, tak samo przezywających upojenie, natomiast część refleksyjna jest TYLKO twoja i niepowtarzalna, również dzięki opisowi nastroju, młodości, melancholii, radości, poranka wilgotnego, szczegółów jak drożdżówka... Za to 5 właśnie :)
I pytanie:
Czyli już dawno się wyswobodziłaś? A teraz korpo, ale mniej niewdzięczne, czy można wiedzieć?
Toś mi teraz posłodził, aż sobie przeczytam jeszcze raz te moje wypociny :) Nie no, żartuję, miło mi bardzo, zwłaszcza przez zauważenie tej mojej części :) Wyswobodziłam się jakieś cztery lata temu, a teraz cóż, dzień w biurze zaczynam od spokojnej kawy i sprawdzenia co na opowi, wiec jest zdecydowanie lepiej, bez porównania :)
Świetnie się czytało :) Wszystko opisałaś tak realistycznie, że miałam wrażenie, że jestem tam z Tobą :) Dużo w Tobie empatii, to się chwali! Wielka piątka :)
Dziękuję za komentarz, chociaż z tą empatią to chyba niekoniecznie, na codzień słyszę, że raczej nie jestem empatyczna, a jak już to empatia tylko w teorii... Odsyłam do tekstu Aspołeczna, bezdzietna:) Wracając, miło mi, że się podobało:)
Komentarze (17)
Powiem szczerze - jakbym widziała siebie, próbującą wytrzeźwieć w kiblu, ale już tupiącą nóżką, bo właśnie puścili mój ulubiony kawałek... a po 6 kolejkach, każdym jest tym ulubionym :) No i makijaż, zoom na lustro, majstersztyk w Twoim wydaniu :)
Piękny tekst, na początku miałam wrażenie, że śnisz, ale później wszystko się wyjaśniło, zgrabnie przeszłaś od opisu sytuacji do zadumy nad otaczającym Cie światem, co tak naprawdę liczy się w życiu, trafiłaś słowem w sedno. Każdą częścią pokazujesz jakimi prawami rządzi się korpo. Yhym, chcę więcej :)
Ale wiesz co? Przeraziło mnie, bo mogłabym pisać o stanie upojenia i pisać i pisać, omg, to straszne xD Zoom na lustro, jeee :) I ja też mam milion ulubionych kawałków :D A historii będzie ciąg dalszy, jak mnie znowu wena najdzie :)
No bo jak śpiewał Dżem, w życiu są piękne tylko chwile. A Grechuta dodawał: ważne są dni, których jeszcze nie znamy.
"I udało się nabrać sił na dalszą pracę, polegającą na udawaniu, że... nie mam uczuć. Tak, dam radę. Jeszcze trochę dam radę."
Niewdzięczna praca. Pracuj i równocześnie myśl, jak się uwolnić może? Jest tyle możliwości.
No, mieszanie raczej zawsze nie służy:)
Opis libacji nie podobał mi się, bo tego typu rzeczy łatwo sobie wyobrazić i ciężko zatem barwnie opisać, opisałaś typowo, za to podobało mi się od momentu tego: " Musiało padać, bo ulice są mokre, jest ciepło, klimatycznie, cicho. Kiedy przechodzimy obok podziemnego parkingu słychać tylko stukot moich obcasów i bzyczenie świetlówki. Jest tutaj niedaleko całodobowa piekarnia, kupimy sobie ciepłe drożdżówki, bo hot dog nie zdołał zaspokoić żądzy." – do końca, czyli część bardziej refleksyjna i za nią 5 :)
Stan upojenia łatwo sobie wyobrazić i być może opisałam typowo, bo u każdego jest w jakiś sposób podobny, tak myślę. Dzięki za opinię i cieszę, się że chociaż część przypadła do gustu :)
Za to druga część jest bardzie Twoja!, bo ta pierwsza opisowa część dotyczy kilku miliardów ludzi, tak samo przezywających upojenie, natomiast część refleksyjna jest TYLKO twoja i niepowtarzalna, również dzięki opisowi nastroju, młodości, melancholii, radości, poranka wilgotnego, szczegółów jak drożdżówka... Za to 5 właśnie :)
I pytanie:
Czyli już dawno się wyswobodziłaś? A teraz korpo, ale mniej niewdzięczne, czy można wiedzieć?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania