Krótki wywiad z paskudnym człowiekiem #48
„Nie jestem przecież jednym z nich”
PYTANIE: Czy chodzi pan do kawiarni podrywać kobiety?
ODPOWIEDŹ: Nie.
To znaczy nie w sensie, w którym pan to mówi.
Już samo słowo „podrywać” jest problematyczne, bo sugeruje pewien rodzaj bezpośredniości, której u siebie nie obserwuję. Facet podrywający kobietę podchodzi do niej. Mówi coś. Ryzykuje odmowę. Stawia siebie w sytuacji, w której druga osoba może dokonać realnej oceny jego atrakcyjności.
Ja czegoś takiego raczej unikam.
Ja tworzę warunki.
PYTANIE: Warunki?
ODPOWIEDŹ: Tak.
Powiedzmy: piątek, późne popołudnie. Dobra kawiarnia. Nie taka, w której siedzą rodziny z dziećmi albo ludzie jedzący tort bezowy po zakupach. Miejsce powinno sugerować miejski kapitał kulturowy. Laptop, książki, stoliki trochę za blisko siebie, kawa wystarczająco droga, żeby nie było gimnazjalistów, ale nie tak droga, żeby siedzieli sami prawnicy.
Ubieram się dobrze.
Nie elegancko.
To ważne.
Elegancko ubierają się mężczyźni, którzy chcą, żeby inni wiedzieli, że się elegancko ubrali.
Ja chcę wyglądać jak człowiek, który ma dobre rzeczy dlatego, że dobre rzeczy po prostu znalazły się w jego życiu.
Rozumie pan różnicę?
PYTANIE: Nie bardzo.
ODPOWIEDŹ: Oczywiście.
Biorę książkę.
Nie dowolną.
Nie może być zbyt popularna, bo wtedy nie niesie informacji.
Nie może też być naprawdę hermetyczna, bo wtedy informacja brzmi: „proszę zobaczyć, jaki jestem inteligentny”.
Potrzebny jest autor z pogranicza wysokiej kultury i pewnego rodzaju neurozy.
Wallace jest dobry.
David Foster Wallace ma tę zaletę, że można go czytać, ale jeszcze lepiej można być człowiekiem, który czyta Wallace’a.
To są dwie różne czynności.
Druga jest znacznie łatwiejsza.
PYTANIE: Przeczytał pan tę książkę?
ODPOWIEDŹ: Tak.
PYTANIE: Całą?
ODPOWIEDŹ: Nie rozumiem, dlaczego to istotne.
Kładę książkę na stoliku.
Okładką do góry.
Nie dlatego, że chcę, żeby ktoś zobaczył.
Po prostu książki tak się kładzie.
PYTANIE: Nieprawda.
ODPOWIEDŹ: Słucham?
PYTANIE: Książkę można położyć także okładką do dołu.
ODPOWIEDŹ: Można też wycierać nos rękawem.
Nie każda możliwość wymaga realizacji.
Zamawiam kawę.
I tutaj, przyznaję, zaczyna się pewna subtelność.
Espresso byłoby trochę zbyt męskie w starym stylu.
Cappuccino niesie ryzyko miękkości.
Flat white jest neutralny klasowo, a jednocześnie sugeruje kompetencję kulturową.
Nie zastanawiam się nad tym oczywiście świadomie.
To znaczy zastanawiam się.
Ale nie za każdym razem.
Po pewnym czasie człowiek internalizuje zasady.
Tak jak nie zastanawia się, którą ręką trzyma widelec.
PYTANIE: A kobiety?
ODPOWIEDŹ: Co kobiety?
PYTANIE: Jakie pan wybiera?
ODPOWIEDŹ: Nikogo nie „wybieram”.
To określenie jest odrażające.
Po prostu zauważam pewne osoby.
Na przykład brunetka przy oknie.
Może dwadzieścia osiem.
Może trzydzieści jeden.
Trzydzieści trzy byłoby nawet lepiej, bo mógłbym wtedy powiedzieć sobie, że nie interesują mnie bardzo młode kobiety.
To ważne.
Człowiek powinien mieć granice.
PYTANIE: Ile pan ma lat?
ODPOWIEDŹ: To nie jest rozmowa o metryce.
PYTANIE: Jest pan od niej mniej więcej dwadzieścia lat starszy?
ODPOWIEDŹ: „Dwadzieścia lat starszy” brzmi dużo gorzej niż „ona ma trzydzieści jeden”.
To doskonały przykład manipulacyjnej siły języka.
Dziewczyna ma laptop.
Okulary.
Cienki srebrny pierścionek.
Nie widzę obrączki.
To znaczy nie szukam obrączki.
Po prostu zauważam brak obrączki.
Tak samo jak człowiek zauważa, że pada deszcz.
Nie można przecież oskarżać człowieka o meteorologię.
Patrzę na nią przez sekundę.
Potem na książkę.
Czytam.
Nie wiem, co czytam.
Ale najważniejsze, że robię to w sposób, który z zewnątrz wygląda na skupienie.
To bardzo istotna kompetencja w mojej klasie społecznej: umieć wyglądać na człowieka pochłoniętego własnym interesującym życiem, jednocześnie bezustannie sprawdzając, czy ktoś to życie zauważył.
PYTANIE: Dlaczego właśnie młodsze kobiety?
ODPOWIEDŹ: To nie jest kwestia wieku.
Interesuje mnie energia.
Ciekawość.
Otwartość.
Brak cynizmu.
PYTANIE: Jędrna skóra?
ODPOWIEDŹ: To prymitywne.
PYTANIE: Ale prawdziwe?
ODPOWIEDŹ: Moglibyśmy tę rozmowę prowadzić na nieco wyższym poziomie.
Oczywiście fizyczność ma znaczenie.
Nie jestem hipokrytą.
Właściwie jestem bardzo daleki od hipokryzji, ponieważ potrafię się do tego przyznać.
To zdanie powtarzam sobie często:
potrafię się do tego przyznać.
Jest to bardzo wygodny rodzaj moralności.
Można robić właściwie wszystko, dopóki jest się wystarczająco inteligentnym, żeby później trafnie nazwać mechanizm.
Dziewczyna podnosi wzrok.
Patrzy na mnie.
Ja oczywiście nie zakładam od razu zainteresowania.
Nie jestem jednym z tych facetów.
Znam takich.
Kobieta spojrzy, bo ktoś zasłania jej wyjście, a oni już opowiadają kolegom, że „była chemia”.
Ja potrzebuję danych.
Drugiego spojrzenia.
Drugie spojrzenie jest sygnałem.
Trzecie jest prawie zaproszeniem.
Czwarte oznacza, że można podejść.
PYTANIE: A jeśli ona patrzy dlatego, że pan się na nią gapi?
ODPOWIEDŹ: To jest jedna z interpretacji.
Po siedmiu minutach patrzy drugi raz.
Czuję mały skurcz w brzuchu.
Wbrew temu wszystkiemu, co mówię, jestem w tych sprawach niezwykle łatwy do uszczęśliwienia.
Wystarczy, żeby atrakcyjna kobieta spojrzała na mnie dwa razy, a mój organizm natychmiast produkuje wersję rzeczywistości, w której starzenie się jest w zasadzie nieporozumieniem administracyjnym.
I wtedy dzieje się coś jeszcze lepszego.
Wstaje.
Idzie w moją stronę.
Naturalnie wiem, że toaleta jest za mną.
Ale przez około trzy sekundy pozwalam sobie nie wiedzieć.
To są świetne trzy sekundy.
Jedne z najlepszych rzeczy, jakie człowiek może sobie kupić za cenę flat white.
Wracając, patrzy na książkę.
Zatrzymuje się.
— Wallace?
— Tak.
Uśmiecha się.
— Lubię go.
I teraz powinienem powiedzieć coś normalnego.
Naprawdę.
Mógłbym powiedzieć:
„Ja też. Co najbardziej?”
Albo:
„Momentami mnie doprowadza do szału.”
Albo nawet:
„Chyba wybrałem go dziś częściowo po to, żeby wyglądać mądrzej niż jestem.”
To ostatnie byłoby ryzykowne, ale ludzkie.
Mogłoby się zdarzyć coś, czego nie planowałem.
Rozmowa.
Ale ja mam problem z rozmowami.
Rozmowa jest niebezpieczna.
W rozmowie druga osoba zaczyna dostarczać informacje.
Przestaje być projekcją.
Może mieć głos, którego nie lubię.
Może powiedzieć coś banalnego.
Może się okazać, że nie czyta.
Może głosować inaczej, niż sobie wyobrażałem.
Może mieć dziecko.
Może nie interesować się mną.
Może, co gorsza, zainteresować się mną wystarczająco, żeby po piętnastu minutach dostrzec różnicę pomiędzy tym, jak wyglądam przy stoliku z Wallace’em, a tym, jaki jestem, kiedy trzeba przez kilka minut nie mówić o sobie.
Mówię więc:
— Wallace bywa świetnym testem.
— Testem czego?
I tutaj popełniam błąd.
Mówię:
— Ludzi.
Ona lekko unosi brwi.
— W jakim sensie?
Powinienem się wycofać.
Ale zaczynam wyjaśniać.
Że nie każdy ma cierpliwość.
Że trzeba lubić pewien rodzaj świadomości.
Że jego pisanie wymaga czytelnika, który rozumie ironię, ale nie zatrzymuje się na ironii.
Mówię może minutę.
Może półtorej.
Widzę, jak jej twarz zmienia się z zainteresowanej w uprzejmą.
Znam tę zmianę.
W pracy widuję ją na spotkaniach.
Oznacza: czekam, aż skończysz.
PYTANIE: Czy zauważa pan to wtedy?
ODPOWIEDŹ: Oczywiście.
PYTANIE: I przestaje pan mówić?
ODPOWIEDŹ: Nie od razu.
Przecież muszę dokończyć myśl.
Ona mówi:
— Jasne.
Potem:
— Miłego czytania.
I odchodzi.
Teraz następuje najciekawsza część.
Nie odczuwam wstydu.
To znaczy przez około sześć sekund odczuwam.
Potem przychodzi narracja.
Narracja jest niezwykle szybka.
Może była zmęczona.
Może na kogoś czeka.
Może ma chłopaka.
Może źle dobrałem temat.
Może różnica wieku jednak ją onieśmiela.
To ostatnie jest szczególnie dobre.
Pozwala zachować wynik meczu, nawet jeśli przegrałem.
Po chwili widzę, że pisze coś w telefonie i się uśmiecha.
Nie wiem do kogo.
Natychmiast zakładam, że do faceta.
To mnie irytuje.
Nie bardzo.
Trochę.
Tyle, żeby pomyśleć:
No tak.
Nie wiem, co dokładnie oznacza no tak.
Ale „no tak” jest niezwykle pojemnym pojemnikiem na pogardę.
Może zawierać pretensję do kobiet, że wybierają niewłaściwych mężczyzn.
Może zawierać pretensję do młodszych mężczyzn, że istnieją.
Może zawierać pretensję do biologii.
Może zawierać pretensję do własnej twarzy.
Najważniejsze, że nie trzeba niczego rozpakowywać.
PYTANIE: Podobała się panu?
ODPOWIEDŹ: Fizycznie?
Tak.
PYTANIE: A poza tym?
ODPOWIEDŹ: Nie zdążyłem jej poznać.
PYTANIE: Czy chciał pan ją poznać?
Długa pauza.
ODPOWIEDŹ: Oczywiście.
PYTANIE: Czy raczej chciał pan, żeby ona chciała poznać pana?
Jeszcze dłuższa pauza.
ODPOWIEDŹ: Nie widzę sensu tego rozróżnienia.
I tu, prawdopodobnie, znajduje się sedno.
Nie potrzebuję kobiety.
Potrzebuję jej oczu.
To znacznie wygodniejsze.
Kobieta ma potrzeby.
Oczy tylko patrzą.
Kobieta może się nudzić.
Oczy mogą być zachwycone.
Kobieta może mnie skonfrontować z czymś nieprzyjemnym.
Oczy mogę sobie wyobrazić dokładnie tak, jak chcę.
Siedzę więc w kawiarni jako człowiek, który z punktu widzenia przypadkowego obserwatora ma wszystko całkiem dobrze poukładane.
Dobre ubranie.
Pieniądze na zbyt drogą kawę.
Książkę, której większość ludzi nie czyta.
Czas w piątek po południu.
Zdrowie pozwalające siedzieć samotnie dwie godziny i nazywać to wyborem.
I cały ten niewątpliwy przywilej wykorzystuję do stworzenia niewielkiej teatralnej inscenizacji, dzięki której mogę przez moment nie wiedzieć, ile mam lat.
PYTANIE: To brzmi dość smutno.
ODPOWIEDŹ: Nie dramatyzujmy.
Mam bardzo dobre życie.
PYTANIE: Dlaczego więc potrzebuje pan tej inscenizacji?
ODPOWIEDŹ: Każdy czegoś potrzebuje.
PYTANIE: Ale pan potrzebuje, żeby obca, atrakcyjna, młodsza kobieta potwierdziła, że nadal jest pan mężczyzną, którego mogłaby chcieć.
ODPOWIEDŹ: To pana sformułowanie.
PYTANIE: Co w nim jest nieprawdziwego?
ODPOWIEDŹ: Jest redukcjonistyczne.
Dziewczyna wychodzi.
Nie patrzy w moją stronę.
To mnie zaskakuje.
Nie dlatego, że oczekiwałem, że spojrzy.
Po prostu zauważam, że nie spojrzała.
Tak jak zauważa się brak obrączki.
Meteorologia.
Zostaję sam.
Przez moment naprawdę czytam Wallace’a.
Jest fragment o człowieku, który dzięki niezwykłej zdolności obserwowania samego siebie nie jest już w stanie zrobić niczego bez jednoczesnego obserwowania siebie robiącego tę rzecz.
Myślę:
Dokładnie.
Uwielbiam, kiedy literatura mnie rozumie.
Nigdy nie przychodzi mi do głowy, że być może literatura właśnie mnie oskarża.
PYTANIE: Uważa się pan za paskudnego człowieka?
ODPOWIEDŹ: Absolutnie nie.
Paskudni są faceci, którzy zaczepiają dziewczyny na ulicy.
Faceci, którzy wysyłają zdjęcia kutasów.
Faceci, którzy mówią przy kolegach, co by komu zrobili.
Faceci, którzy traktują kobiety jak przedmioty.
Ja naprawdę szanuję kobiety.
PYTANIE: Tę przy oknie też?
ODPOWIEDŹ: Oczywiście.
PYTANIE: Co pan o niej wie?
Pauza.
ODPOWIEDŹ: Nic.
PYTANIE: Ale zdążył pan ocenić jej wiek, ciało, dostępność, status związku, prawdopodobny poziom wykształcenia, stosunek do literatury i przydatność jako potwierdzenia pańskiej atrakcyjności.
ODPOWIEDŹ: Kiedy pan to tak zestawia, brzmi to oczywiście źle.
PYTANIE: A jak powinienem zestawić?
ODPOWIEDŹ: Bardziej uczciwie.
Zamawiam kieliszek wina.
Nie dlatego, że jestem przygnębiony.
Jest piątek.
Na stoliku leży Wallace.
Za oknem idą ludzie.
Niektórzy parami.
Patrzę na swoje odbicie.
Przy dobrym świetle wyglądam całkiem dobrze.
Naprawdę.
Trochę starszy, niż czuję się od środka.
Ale to chyba wszyscy.
Piję wino.
I przez krótką chwilę pojawia się myśl, której nie potrafię od razu zamienić w ironię:
że całe moje wyrafinowanie może być po prostu bardziej kosztowną wersją tego samego gestu, który wykonuje pijany facet gwiżdżący za dziewczyną na ulicy.
On mówi:
spójrz na mnie.
Ja mówię:
zauważ, że nie proszę, żebyś na mnie spojrzała.
To rzeczywiście subtelniejsza metoda.
Ale nie jestem pewien, czy różnica jest aż tak wielka, jak chciałbym wierzyć.
PYTANIE: I co pan z tym zrobił?
ODPOWIEDŹ: Nic.
Otworzyłem książkę.
PYTANIE: Przeczytał pan?
ODPOWIEDŹ: Kilka stron.
Potem weszła blondynka.
Może trzydzieści pięć.
Usiadła sama.
Wyjęła książkę.
Nie widziałem tytułu.
Próbowałem nie patrzeć.
Naprawdę.
Przez prawie minutę.
Komentarze (1)
Dobre.
#47 to alternatywna wersja? Bo niektóre momenty wolę stamtąd, niektóre stąd :). Ogólnie, bardzo fajnie się czyta. Odpowiednia dawka autoironii, błysku i tajemniczości. Tak w sam raz by zobaczyć siebie oczami czytelnika :D.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania