Kusi mnie piekło
Szponiasta dłoń przesunęła się po wciąż niezabliźnionych ranach, po obciętych skrzydłach. Nie chciałem okazywać słabości, mimo to, ciało zawieszone za ręce na łańcuchach szarpnęło się, usiłując uniknąć dotyku.
- Czy to boli? - zapytała kobieta demon, spojrzeniem gorętszym niż ognie piekielne rejestrując z uwagą każdy, nawet najdrobniejszy grymas na mojej twarzy.
Byłem stracony. Oto ja, jeden z rycerzy Pana, wojownik, dałem się pojmać i pozbawić atrybutu swej siły. Strzępy skrzydeł leżały w kącie, podobne teraz do szmaty, którą ktoś wytarł krew z podłogi. Kim byłem bez nich? Zapewne nieważnym stworzeniem, słabym, podobnym do tych istot, którymi miałem się opiekować. Popsutym narzędziem niewartym naprawy, wszak takich jak ja były miliony. Nikt mnie nie uratuje, nie będzie też kolejnych rozkazów, niepodlegających klauzuli sumienia. Więc może to i dobrze. Czy mogłem być wolny?
- Czy to boli? - Słodki jak grzech głos zapytał znowu, nie uzyskawszy odpowiedzi.
Szpony znowu podrażniły skórę, a ja całą duszą wsłuchałem się w ten dotyk, zadający ból i nowoodkrytą, zakazaną przyjemność. Chciałem wrzeszczeć, by zabrała ręce i jednocześnie prosić by nigdy nie przestawała mnie kaleczyć. Oszalałem, ale byłem wolny.
- Ciągle mało – uśmiechnąłem się. - Mocniej, zrań mnie mocniej.
Komentarze (15)
Dzięki za odwiedzinki.
Pozdrawiam.
Jego również pozdrawiam i oby mu się prezes przyśnił : )
to fajnie : )
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam : )
Dziękuję za odwiedziny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania