LBnD (– 4) Ghul czyli trup w stanie nietrzeźwym
Zamknąłem drzwi. Zamknąłem?
Muszę jeszcze raz sprawdzić. Sąsiad mnie słyszał?
Staram się unikać sąsiadów. Nie dlatego że ich nie lubię.
Po prostu nie chcę ich znać.
Patrzę przez Judasza na wspólny korytarz.
Wychodzę na wolną klatkę, po cichu by nie było słychać trzasku butelek.
Obserwują mnie. Gdy wyglądam przez balkon widzę okna ich oczu.
Skierowanych donikąd. Do zewsząd. Do nikogo szczególnego.
Żółte i przejrzałe, zmęczone, nieżywe.
Zapętlone w chomiczym kole, reanimowanym pulsie starości i poczucia braku.
Bezsensowności, wypatrywania gówna na trawniku. Braku perspektyw.
Wstaję rano podłączając do matrixa, logując w rzeczywistości pełnej złudzeń.
Czy tak czuje się człowiek gdy umiera?
Komentarze (4)
Studium socjopatii, a może zwyczajne zmęczenie życiem?
Witaj w bitwie Ghulu.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania