LBnD (-5) Po przebudzeniu, odkrywam się na nowo
Obudziłam się o trzeciej, wyczerpana nocnym limitem na sen. Resztę muszę dośnić
za dnia - pomyślałam. Sen i jawa, poróżniona tylko czasem.
Tutaj zegary dają wskazówki, a jednocześnie tarczę, aby przed nimi się bronić.
Moje sny - ścieżki wojowniczki, pomiędzy kartonami, meblami, oddechami z sypialni.
Wydeptane dróżki, od drzwi lodówki, po ścianę pokoju wojen.
Od chodnika z mchu po grzyba na suficie. Od ciszy po rozmowę w cztery oczy,
do której nie powinny wtrącać się ręce.
Walka się toczy. Jak u Syzyfa. Ja nadal nie opatentowałam kantów.
Ostatni sen przypomniał mi, że trzymając w dłoniach białą flagę, trzymam również kij.
Komentarze (8)
kilka razy zmieniałam końcówkę.
Chodzi o to, że biała flaga to poddanie, a jednak kij może służyć do walki, obrony :)
może jeszcze to zmienię i zgrabniej wyjdzie :))
nie jest to mocny tekst, ale nie konkuruję z najlepszymi :) ja tak dla samego udziału
bo to też frajda...
Dzięki za komentarz
U mnie zawsze mija się z lustrem, którego nie mogę przeoczyć.
Kanty też bywają nie przepracowane. Idę dalej po śladach i niosę poddańczą biel, ale zabezpieczoną w nadzieję.
Pozdrawiam
Tak, każdy z nas mógłby inaczej opisać ścieżki codzienności
Dziękuję za komentarz Pasjo
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania