LBnD_9/słoneczne dzieciaki
Jedziemy polami zachodnio–południowymi Francji; przemieszczanie jest wyborem a nie przymusem, jak niejednokrotnie bywało... kiedyś.
Ale teraźniejszość nie skupia się już na przeszłości, lecz śmiga od niej jak najdalej.
– Zatrzymaj się gdzieś tutaj; bo muszę się wysikać – rzuciła stanowczo.
– Tutaj nie bardzo jak – ponieważ sama widzisz, że byłoby niestosowne zeszczać się czy zesrać wśród tych słoneczników, wyglądają tak dostojnie i urokliwe.
Nie chciałem obrazić, chociaż wiedziałem, że kobiety są wrażliwe na takie słowa.
– Skąd ci przychodzą te myśli – wariat van Gogh; zaburzony i utrzymywany przez brata aż do śmierci?
Zatrzymałem wśród pól upraw słonecznika i nigdy więcej jej nie spotkałem...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania