LBnD_9/słoneczne dzieciaki

Jedziemy polami zachodnio–południowymi Francji; przemieszczanie jest wyborem a nie przymusem, jak niejednokrotnie bywało... kiedyś.

Ale teraźniejszość nie skupia się już na przeszłości, lecz śmiga od niej jak najdalej.

– Zatrzymaj się gdzieś tutaj; bo muszę się wysikać – rzuciła stanowczo.

– Tutaj nie bardzo jak – ponieważ sama widzisz, że byłoby niestosowne zeszczać się czy zesrać wśród tych słoneczników, wyglądają tak dostojnie i urokliwe.

Nie chciałem obrazić, chociaż wiedziałem, że kobiety są wrażliwe na takie słowa.

– Skąd ci przychodzą te myśli – wariat van Gogh; zaburzony i utrzymywany przez brata aż do śmierci?

Zatrzymałem wśród pól upraw słonecznika i nigdy więcej jej nie spotkałem...

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania