LBnProza 35 - Zrestartować Życie

- Musisz zacząć od nowa, odpocząć, poczuć się bezpiecznie - mówi pani psycholog, kobieta w średnim wieku oprzyprószonych już siwizną prostych, kasztanowych włosach upiętych w kok. Jest dość niska, ubrana w białą koszulę i czarną, długą spódnicę. Na szyi ma delikatny, złoty łańcuszek. Niezbyt wysokimi, czerwonymi szpilkami uderza o szarą wykładzinę gabinetu chodząc po nim. Wpatruje się we mnie przenikliwym spojrzeniem błękitnych oczu, a na jej twarzy pokrytej zmarszczkami pojawia się łagodny uśmiech. -Wszystko będzie dobrze. Nic nie odpowiadam. Mam ochotę wybiec z tego gabinetu i trzasnąć za sobą drzwiami! "Nie potrzebuję tych wizyt, przecież nie jestem wariatką!" powtarzam sobie. Psycholog próbuje jeszcze ze mną rozmawiać, jednak ja odpowiadam tylko jednym słowem. Wolałabym siedzieć teraz ze znajomymi w naszej ulubionej knajpce… Kobieta, widząc, że nie za bardzo chcę współpracować, wypuściła mnie do domu. Nareszcie. A jeszcze niedawno byłam zwyczajną dziewczyną, nie potrzebującą żadnych terapii. Zresztą nadal nie potrzebuję. Alewszyscy wokół ubzdurali sobie, że mam jakieś zaburzenie psychiczne. A jestem zdrowa! No może tylko czasem się boję. Boję się śmierci, jednak boję się też żyć. Boję się zarówno ciemności, jak i światła. Boję się wszystkiego, nie ważne, czy jest to dla mnie zupełnie niegroźne, czy jednak jest. Nienawidzę się za to. Przecież nikt normalny tak nie ma! Jestem wariatką. Biję się z tymi myślami, wracając do domu po wizycie. Po drodze odwiedzam babcię. Jest to staruszka o ciemnych, prawie podchodzących pod czarny krótkich, falowanych i farbowanych włosach. Ma ciepłe spojrzenie swych orzechowych oczu. Na starą, brązową sukienkę nałożyła białyfartuszek. Chodzi z gracją, mimo podeszłego wieku. Od progu częstuje mnie ciastem i kompotem. Rozmawiamy przez chwilę, lecz w końcu wybucham donośnym płaczem. Żalę się jej ze wszystkich problemów, które dotąd ukrywałam przed ludźmi, zwłaszcza przed panią psycholog. Gdy kończę całą gadkę, nic nie robi, tylko mnie przytula i pozwala wypłakać w fartuch. Tego potrzebowałam.

- Kochanie, czas zamknąć ten rozdział w życiu. I nie przejmować się nim. Musisz pamiętać, że właśnie życie składa się w większości z porażek. Nie ma w nim samych sukcesów. A człowiek może nauczyć się jedynie na błędach. A ty wcale nie jesteś wariatką, bo masz lęki. Po prostu byłaś silna zbyt długo - jej słowa dodają mi otuchy. Wieczorem, siedząc w ulubionym fotelu, zdecydowałam: czas zrestartować życie. I przeżyć je na maksa. Bo na tym to polega..

Średnia ocena: 2.9  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (11)

  • Literkowa Bitwa na Prozę 8 miesięcy temu
    Witamy w Bitwie i życzymy dobrej zabawy. Powodzenia. Jeszcze prosimy o wrzucenie linka.
    Literkowa pozdrawia
  • Onyx 8 miesięcy temu
    Już się robi ;)
  • Pan Buczybór 8 miesięcy temu
    Zamiast przepraszać lepiej czym prędzej poprawić. Formatowanie srogo ci się rozjechało.
    *"czerwonymi szpilkami uderza o szarą wykładzinę gabinetu [przecinek] chodząc po nim."
    *" "Nie potrzebuję tych wizyt, przecież nie jestem wariatką!" [przecinek bądź myślnik] powtarzam sobie."
    *"zwłaszcza przed psycholog." - "panią psycholog" lub "psychologiem"
    *"Bo na tym to polega.." - wielokropek to trzy kropki, a nie dwie...

    Niedopracowane. Bardziej fabularnie niż technicznie. Najbardziej to widać przy opisie wyglądu postaci - wszystko na raz, od razu przy dialogach. I ogólnie strasznie prosta ta historyjka. Za krótka, bez napięcia, jakiegoś zbudowania postaci i akcji. Ot, dziewczyna jest u psychologa, potem idzie do babci, a następnie, siedząc w domu, postawia zmienić życie. Oczywiście wcześniej jest patetyczna przemowa, która wobec braku rozbudowania charakteru i problemu postaci nie ma za bardzo znaczenia, nie jest też w ogóle interesująca dl czytelnika.
    Tyle ode mnie. Pisać potrafisz, więc pisz, tylko lepiej niż to.
    Pozdro
  • Onyx 8 miesięcy temu
    Dziękuję za komentarz, jak będę miała chwilkę to się zajmę błędami i formatowaniem ;)
  • Dekaos Dondi 8 miesięcy temu
    Onyx→Takie wyrzucenie z siebie wiele, co człeka może uwierć.
    Lecz człowiek to nie maszyna.
    Nie można wyłączyć problemów, które czasami wzmacniają na przyszłość.
    Różnie to bywa, gdyż każdy człek innym jest:)→Pozdrawiam:)↔4+
    P.S→Jeszcze pamiętam te... fruwające, z Twego tekstu:)
  • Onyx 8 miesięcy temu
    Dziękuję za komentarz
  • Literkowa Bitwa na Prozę 7 miesięcy temu
    Autorko!
    Rozpoczynamy głosowanie. Zapraszamy na Forum: https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-proze-glosowanie-w935/
    Czytają i pozostawiamy komentarze i nagradzamy według zasady: 3 - 2 - 1 plus uzasadnienie; dlaczego?
    Gosowanie potrwa do 12 września /sobota/ godz. 23:59
    Literkowa życzy przyjemnej lektury.
  • Literkowa Bitwa na Prozę 7 miesięcy temu
    Autorko jeszcze do północy możesz zagłosować! Zapraszamy
  • pasja 7 miesięcy temu
    Bardzo emocjonalny i zastanawiający tekst. Czas leczy rany, ale trzeba być bardziej otwartym na ludzi i zaufać im.
    Pozdrawiam
  • yanko wojownik 1125 7 miesięcy temu
    "Alewszyscy wokół ubzdurali sobie, że mam jakieś zaburzenie psychiczne. A jestem zdrowa!" Ano, równaj do schematu, to wtedy bydziesz akceptowana w społeczeństwie, gloryfikują przeciętność, boją się inności i ją zwalczają, jeśli by mogli to zaszlachtują każdy przejaw indywidualizmu.

    Alewszyscy, sobie możesz rozdzielić.

    "Żalę się jej ze wszystkich problemów, które dotąd ukrywałam przed ludźmi, zwłaszcza przed panią psycholog."
    Psycholodzy są bardziej dla normalnych, bo to normalni są dziwni i często potrzebują psychologów, im pomagają.

    Mosty w drzazgi, nie wierzyć tym, co nie każą palić sugerując, że będzie potrza po nich wracać.
    Pinkniaszcze w życiu chwile, jako we piosence, kolejne i kolejne to już kulekcja.
  • Onyx 7 miesięcy temu
    Dzięks

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania