LBnR 32 – W obliczu apokalipsy - Na księżyca krawędzi
mrocznej
ciemnej strony
księżyca krawędzią
bosa stopa stąpa
pijanego krokiem
stoi nad przepaścią
rozpostartą blaskiem
najmędrsze ze zwierząt
końca szuka swego
z zabawką prawdziwą
pistoletem w ręku
wciąż próbuje strzelić
samobójczą bramkę
ojca rad nie słuchał
dziś też nie zamierza
zmusi go by patrzył
jak mu dziecko kona
przed strzałem ostatnim
apokalipsy jeźdźcem
wzrok stwórca odwraca
od syna zagłady
Komentarze (23)
Zmień kategorie na bitwy. Mecz jako apokaliosa coś nowego :) ( samobójcza bramka )
Tak na serio to ta samobójcza bramka to fajna metafora samobójstwa
dzięki Tina, zaraz zmienię, za kom też dzięki :)
Chyba mój faworyt, póki co.
Końcowe dwa wersy podrywają metaforycznie kurczaki z ziemi i roztrzaskują o drzwi od obejścia.
Canulas myślałem, że przekombinowałem, że zostanę ze swoim przesłaniem se sam, że nikt tego nie dostrzeże... dzięki za komentarz bardzo mi miło
Hm, nie wiem, czy to zamierzone, czy też nie, ale w tym wierszu zawarłeś wyjątkowy układ słów (dwa razy, z tego co wyczytałam, ale to wystarczyło" – coś na miarę "W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie". Takie łamańce językowe, które nadają temu tekstowi specyficznego, a zarazem wyjątkowego wydźwięku.
"wzrok stwórca odwraca", "bosa stopa stąpa" – coś pięknego.
Stawiam 5 :)
Drżączka ja piszę zawsze na wyczucie, i tylko to mi podpowiada czy jest ok czy nie. Chociaż, powiem,że takie coś mi się wyświetliło w głowie jak przeczytałem temat. Na marginesie, to pierwszy tekst, który napisałem nie ze swojego pomysłu.
A mówiąc dokładniej : Łał, nie rozumiem, ale śłitaśna Piątnica leci :) :) :)
Syn marnotrawny jednym słowem. Tylko niech dobrze do bramki strzeli. Tym się obroni.Dreszcz przeszedł i poszedł boso. 5
chyba w tym wypadku lepiej,żeby nie strzelił :) Dziękuję Pasjo za odwiedziny i komentarz i ocenę :)
No cóż mi pozostało... znów tylko pochwalić. Nadmieniłeś w odpowiedzi na komentarz, że wyświetliło Ci się w głowie i napisałeś, i to jest najlepsze. Pierwsza, nie wymuszona myśl jest tą najcenniejszą. czasami potrzebuje dopracowania, a czasami nie, ta dla mnie nie potrzebuje.
p.s. oczywiście nie wypowiadam się na temat strony technicznej powyższego utworu.
5
Pozdrawiam.
dopracowywałem 12 godzin z przerwami ;) dzięki Violet twoje zdanie jest zawsze cenne, bo mówisz jak czujesz. Pozdrawiam :)
Maurycy Lesniewski pewnie nic konstruktywnego nie mówię, ale rzeczywiście, piszę co czuję. Jednak uważaj, może moje odczucia są do niczego.
Violet odczucia są dlatego dobre, bo dyktowane czymś więcej niż technika i znajomość tematu. Co z tego,że coś jest perfekcyjne jak odczucia mówią "super, ale mi się nie podoba" to oczywiście zawsze działa w dwie strony, ale odczucia są ważne.
Ciekawa interpretacja. Nietuzinkowa. 5
dzięki wielkie
No, Stary chyba udowodniłeś właśnie, że umiesz pisać na najwyższym poziomie. Trudno będzie z Tobą walczyć, ale my chyba nie walczymy? Ja ukłon wielki ślę i może faktycznie betti ma taki wpływ na ludzi, że spięcie pośladów daje taki efekt. Jak wygrasz bitwę to jej podziękuj. To jest Twój hit, to jest poziom profesjonalny. To sprawi mi problem. Szkoda, że nie ma 6, ale 5 +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++.Brawo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Riggs nie było moim zamiarem udowadnianie niczego nikomu, a tutaj, masz racje, nie walczymy, nie walczę z nikim. Myśle, że bardziej pokazujemy rożny aspekty patrzenia, obserwacji, odczucia na akurat wybrane zagadnienie. A o wygraną w bitwie to sie nie martwię, już są lepsze wiersze od mojego, a znając Twoje możliwości, to jeszcze ty pojedziesz po bandzie:)
Dzięki za przeczytanie i dobre słowo :)
Maurycu, błąkam się to tu, to tam, czytam różne rzeczy i wyciągam wnioski dla siebie. Czasem błądzę, wtedy muszę wziąć się do roboty. Nie ma innego wyjścia.
Napisałeś wiersz piękny, wypracowałeś każdą strofę, to widać. Przemyślałeś go i wycyzelowałeś detale. Ogrom pracy, który włożyłeś w tekst, jest imponujący. Nie ma w tym, co piszę, krzty przesady. Nie ma też ironii.
Jednak wiersze, które czytam, współczesne, pisane przez młodych, jak i starszych są inne zupełnie. Uderzasz w dzwon i bijesz w niego na trwogę i myślę, że kiedy trwoga nadejdzie, dzwony się rozdzwonią na pewno.
Sztuką jest napisać słowami najprostszymi rzecz, która zmiażdży – ja tego nie umiem, uczę się dopiero. Tego też brakuje Twojemu wierszowi.
Pierwsza strofa to wymyślna inwersja, którą nie od razu się rozumie, ale nie dlatego, że ma tyle ukrytych sensów, tylko przez wykręconą do góry nogami składnię.
Druga strofa już trochę pierwszej ustępuje, jest klarowniej zapisana, nie mniej, nie ma w niej metafory, nie ma czegoś, co zmusi do myślenia nad sensem, a nie nad strukturą frazy.
Trzecia jest prozaiczna do bólu. Przy okazji kompletnie odstaje od dwóch poprzednich i nadal nie ma w niej przenośni, są za to frazesy, a w sumie sama jest jednym czterowersowym frazesem.
Czwarta i ostatnia to dla mnie Kochanowski, którego na dodatek nigdy nie lubiłam i nigdy nie polubię.
Podsumowując przydługi wywód, poleciałeś szumnie i posuwiście, a nie o to chodzi.
Neuro wkleił na forum dekalog dobrego wiersza – nie zaszkodzi zajrzeć. Twój wiersz Smak życia, jest bliższy temu dekalogowi, niż myślisz, ale ten powyższy tworzy swoje własne teorie.
Przepraszam, nie bierz do siebie moich słów, bo dotyczą wyłącznie tekstu, nad którym się naprawdę napracowałeś. I tu wielki plus dla Ciebie, że nie strzelasz spod palca i nie traktujesz Opowi, jak kosza dla śmieci z telefonu. Szukaj. Pisz. Wrzucaj. Nie noś urazy do mnie, bo to tylko moje zdanie. A ja tu tylko publikuję coś czasem.
Zawsze chętnie poczytam Twoje wiersze ;)))
Urazy nie noszę zupełnie, przecież poprosiłem o Twoja opinię, a znam Cie na tyle, że spodziewałem się, że rozbijesz go na atomy. Tylko troche jakbyś zaprzeczała sama sobie w tym komentarzu. Najpierw piszesz, że napisałem piękny wiersz. I, że dużo pracy, i że przemyślany... I każda strofa wypracowana...
Potem każda po kolei strofę opisujesz w taki sposób jakby były nie warte funta kłaków.
Mrówko ja nie prosiłem abyś porównywała mój tekst do najnowszych trendów, bo jeśli tylko to jest wykładnia jakości dla Ciebie no to straciłaś tylk swój czas.
Twój komentarz powinnaś pozostawić bez pierwszej części, w której mnie chwalisz, bo jeśli Ci sie nie podoba to było by bardziej fer. Troche to wyszło jakby matka oceniała syna, który pierwszy raz zrobił płot w ogródku. Ani jedna klepka nie była równa, poprzybijane krzywo z pokrzywionymi gwoździami. Na pytanie syna "mamo podoba ci sie?" Matka mówi "bardzo synku". Po czym każe wszystkie klepki po kolei odrywać i wszystko zupełnie przerabiać.
Twoje słowa zawsze brałem i będę brał do siebie. Po to prosiłem o Twój komentarz bo szanuję i cenie Twoją opinię. Najchętniej bym wywalił teraz ten wiersz, zrobię to ze względu na okoliczności z jakiś czas.
Dzięki Mrówko z komentarz, będę do niego często zaglądał, jak do innych Twoich opinii. Może za jakiś czas przyniesie jakiś pożytek, a może nie.
Pozdrawiam i dzięki bardzo, jestem wdzięczny. Mam nad czym myślec :)
Rozczatowałeś mnie swoim komentarzem pod moją dzisiejszą wrzutką. Więcej nie spojrzę pod Twoje teksty.
Miałam na bitwę nic nie pisać, ale dziś wpadł mi pomysł. O jakiej Ty wygranej piszesz? Aź takie masz parcie?
Prosiłeś o komentarz sam, napisałam szczerze, bo w bawełnę nie owijam. Teraz zachowałeś się jak dzieciak.
Zapraszamy na Forum do zagłosowania na najlepszy wiersz zgłoszony do LBnR już po raz 32.
Wiersz jest naprawdę na dobrym poziomie. Szukając koma Riggsa zauważyłem tutaj zgrzyt w komentarzu motomrowki, widząc że była wymiana zdań zajrzałem do jej wiersza z bitwy. Będąc na Twoim miejscu Maurycy, wyciągnął bym dokładnie takie same wnioski. Komentarz motomrowki jest co najmniej dziwny. Bardzo lubie i nie ma tam nic do lubienia, tak bym go streścił.
Widząc tekst i taki kom co można pomysleć?
Zostaw to
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania