List do nieznajomej
Piszę dziś do Ciebie, choć jeszcześ mi nieznana, boś pewnie stęskniona, w puls życia wsłuchana, taka rozmodlona.
Ku mnie swe ramiona chciałabyś wyciągnąć w tym tak ponoć czułym geście. Sercu memu wybacz, proszę, że nie umie i że nie chce Ciebie kochać jeszcze.
Myślę, że zrozumiesz, co tu napisałem: że to nie jest niechęć, że to raczej bojaźń przed naszym spotkaniem. Niepoznana jeszcze, choć już wiem, że moja.
A kiedy już przyjdziesz, zwiewna, rozchełstana, połą płaszcza z życia mego szczelnie okutana, aby echem dźwięków marsza żałobnego dzwony rozkołysać nad smutnym kościołem —
uwierz, chciałbym Cię powitać podniesionym czołem. Chciałbym Ci bez cienia żalu i z sumienia wdziękiem, w z miłości najczystszej utkanym woalu, podać prawą rękę.
Prosto w oczy spojrzeć, bez strachu, bez drżenia, kiedy przyjdziesz blada i nieubłagana.
Nie pisz do mnie. Wiem. Do zobaczenia,
boś mi obiecała.
Komentarze (1)
Ciekawy styl i atmosfera tylko te słowa " kiedy przyjdziesz blada i nieubłagana" kojarzą się ze śmiercią a nie z ukochaną. Czy taki był zamiar?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania