Poprzednie częściList do świadomości

List do nieznajomej

Piszę dziś do Ciebie, choć jeszcześ mi nieznana, boś pewnie stęskniona, w puls życia wsłuchana, taka rozmodlona.

 

Ku mnie swe ramiona chciałabyś wyciągnąć w tym tak ponoć czułym geście. Sercu memu wybacz, proszę, że nie umie i że nie chce Ciebie kochać jeszcze.

 

Myślę, że zrozumiesz, co tu napisałem: że to nie jest niechęć, że to raczej bojaźń przed naszym spotkaniem. Niepoznana jeszcze, choć już wiem, że moja.

 

A kiedy już przyjdziesz, zwiewna, rozchełstana, połą płaszcza z życia mego szczelnie okutana, aby echem dźwięków marsza żałobnego dzwony rozkołysać nad smutnym kościołem —

 

uwierz, chciałbym Cię powitać podniesionym czołem. Chciałbym Ci bez cienia żalu i z sumienia wdziękiem, w z miłości najczystszej utkanym woalu, podać prawą rękę.

 

Prosto w oczy spojrzeć, bez strachu, bez drżenia, kiedy przyjdziesz blada i nieubłagana.

 

Nie pisz do mnie. Wiem. Do zobaczenia,

boś mi obiecała.

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates

    Ciekawy styl i atmosfera tylko te słowa " kiedy przyjdziesz blada i nieubłagana" kojarzą się ze śmiercią a nie z ukochaną. Czy taki był zamiar?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania