Poprzednie części: list od ukochanej
list pożegnalny
W piecu płonie nasze wspólne zdjęcie, list do ciebie i rysunek który dla ciebie narysowałam. Po policzkach płyną słone łzy, z ust wydobywa się szloch, w głowie przelatują wspomnienia. Ukochany przepraszam ale muszę odejść to nie twoja wina po prostu potrzebowałam wsparcia, którego od ciebie nie miałam. Zamykam drzwi i zaczynam nowe życie. Wybacz mi mój ukochany...
Następne części: List do prababci

Komentarze (10)
Egoizm to nie miłość do kogoś
Nie miała wsparcia, to i miłość się skończyła. Mało to chłopów ze wsparciem?
jak się ma depresję to się oczekuję wsparcia, trudno zrozumieć?
zuzia20 nie, całkiem łatwo
zuzia20 ciekawe że przyjelas że to o nadawcy, a nie adresacie piszę
Skąd wiedziała, że są słone skoro płynęły po policzkach. Czy nie uległa tutaj czasem stereotypom?
bo wiem trochę wyobraźni
zuzia20 język wyobraźni podpowiada mi, że te łzy mogłyby mieć smak wczorajszej wspólnej pizzy,
Interpunkcja leży, reszta list jak list.
znalazł się polonista
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania